Codziennik

Oda do nóg opalonych

18 września 2017
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nigdy nie bierz urlopów w końcówce sierpnia. Istnieje spora obawa, że do domowego kieratu wrócisz w samym środku słotnej jesieni. Istnieje ryzyko, że zamiast pokazywać opalone nogi, w popłochu wyciągać będziesz ciepłe swetry i szaliki z pawlacza. Że zamiast pławić się w ostatnich promieniach słońca, dusić będziesz w sobie początki jesiennej melancholii. I nic nie będzie akurat takie, jakie sobie zaplanowałaś. Naprawdę, żyć tutaj, to trzeba mieć nerwy ze stali i wrażliwość ziemniaka. Czytaj dalej

Inspiracje

Domek w ogrodzie, czyli zbudujmy sobie trochę wspomnień!

10 sierpnia 2017

Wystarczyła jedna wrzutka naszego wakacyjnego królestwa w ogrodzie dziadków, by poruszyć lawinę! Pisaliście, pytaliście, wyciągaliście tajniki, a nawet groziliście porwaniem sprawcy tego całego zamieszania! I ja się wcale nie dziwię, bo to co w ostatnich miesiącach zrobił dziadek córki mojej, a mój osobisty Tata, zasługuje na prawdziwe uznanie. I aż trudno dziś uwierzyć, że to wszystko miało wyglądać zupełnie inaczej…;)

Czytaj dalej

Podróże i miejsca

Wy, Bieszczady! Znów to zrobiłyście!

12 czerwca 2017
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nie rozczarowujecie człowieka, nawet gdy 5 długich lat czeka, aby znów do Was wrócić. Gdy rezerwuje miejsce na trzy miesiące wcześniej, po to by kolejne tygodnie, dzień po dniu, godzina po godzinie, odliczać. A w końcu przyjeżdża człowiek stęskniony, a Wy Bieszczady witacie go ścianą deszczu, jesienną słotą, temperaturą, która ociera się o skandal. Mokre buty, zabłocone szlaki, peleryny zakupione w kiosku gdzieś na krańcu świata. I ta mgła spowijająca wszystko. Nie rozczarowujecie człowieka, bo choć mgła zasłania Wasz widok, to mgły takiej jak tu nie ma nigdzie indziej. Wystarczy siąść na drewnianym ganku, zanurzyć się w niej w niej głęboko, oddychać.

Czytaj dalej

Inspiracje

Jak zmarnować miesiąc i wcale tego nie żałować?

29 kwietnia 2017
THE NEW YOU(1)

Jak to dobrze, że marzec się już skończył, a kwiecień chyli się ku zachodowi. Nie polubiliśmy się w tym roku i mało dobrego sobie daliśmy. Jak to dobrze, że już maj za pasem, bo maj to miesiąc odnowy, nadziei i nowych początków. Drzewa pączkuję, kwiaty rozkwitają, ludzie podejmują odważne decyzje. Daj Pani Boże! Na przykład buty do biegania czekają, grzywkę chciałabym sobie zrobić, zapisać się na kurs inwestowania i jeszcze kilka innych radykalnych kroków. Wróćmy jednak na chwilę do początków wiosny, gdzie setki długich godzin minęły mi zupełnie bezproduktywnie. Zaprawdę, nie jestem z tego dumna, to mało w moim stylu, ale cóż, stało się. Chyba tego potrzebowałam. Z drugiej jednak strony to było całkiem miłe. Wypełnić głowę obcymi treściami. Odmóżdżczyć się. Nie myśleć o niczym i wcale. Też byś tak chciała? Więc chodź. Czytaj dalej

Podróże i miejsca

Historia (prawie) kryminalna, czyli niecodzienny przewodnik po Bangkoku!

16 marca 2017
bangkok cz. I(1)

Mam taką osobistą anegdotkę, która zawsze wraca do mnie w pewnych życiowych sytuacjach. Jakieś 100 lat temu, gdy trzęsąc portkami stałyśmy z przyjaciółkami przed wejściem na egzamin maturalny, jedna z nich rzekła: w najgorszych nawet snach nie przewidziałam, że nie zdążę przygotować się do własnej matury! Przytaknęłyśmy jej smutno, bo czułyśmy tak bardzo to samo, a zdanie to zapadło w moją pamięć już na zawsze! No bo nie ma nic bardziej absurdalnego, niż nieogarnięcie czegoś, czego nieuchronność mamy jasną i klarowną świadomość. Wiecie, typu: przecież wiedziałaś, że lato się zbliża! Znów nie zabrałaś się za formę bikini. I tak było z naszym wyjazdem do Tajlandii. Pojechaliśmy niecałkiem przygotowani.

Czytaj dalej

Podróże i miejsca

Bangkok, słów kilka o miłości trudnej, ale wielkiej!

5 lutego 2017
THE NEW YOU

Przed przyjazdem do Bangkoku nasłuchaliśmy się różnych opinii na temat stolicy Tajlandii. Tych bardzo entuzjastycznych … i tych skrajnie negatywnych. To dobry punkt wyjścia, bo pozwala nie nastawiać się na nic, nie generować zbędnych oczekiwań i wyobrażeń. Pozwala doświadczyć miasta po swojemu, z czystą kartą. Jakie było moje doświadczanie Bangkou? Mocne! Wystarczy powiedzieć, że tydzień później, w otoczeniu rajskich wysp i lazurowej wody, wciąż wracałam do chwil mających miejsce w Mieście Aniołów*. Każdego dnia Bangkok wciągał nas w wir wydarzeń i miejsc, odurzał zmysły i oszołomionych wypluwał ze swych wnętrzności nad ranem. I wiecie co? To było cuuuudowne! Czytaj dalej

Codziennik

17 przykazań na 2017 rok!

30 grudnia 2016
the-new-you

W moim małym osobistym mikro wymiarze mijający rok był bardzo udany. W zdrowiu, w bliskości z bliskimi, z realizacjami ważnych celów i morzem dobrych wspomnień. Ale w perspektywie makro był to rok trudny i smutny. Rok pełen wydarzeń, które nie miały prawa się wydarzyć. Rok, który ogołocił ze złudzeń i nadziei. Rok przesilenia, w którym wszystkiego było dużo za dużo. Wymagań, oczekiwań, nienawiści, cierpienia, emocji i odejść… Czego możemy sobie życzyć w nadchodzącym 2017? Podpowiadam słowami człowieka, który od lat jest dla mnie ogromną inspiracją. Bierzcie i czerpcie garściami! 🙂

Czytaj dalej

Krótka historia o miłości

22 grudnia 2016
2

Pomiędzy wilanowskimi willami. Domek niewielkich rozmiarów, jednopoziomowy, zupełnie niepozorny, brzydki wręcz. Podwórko przed budynkiem również się wyróżnia. Nie ma kutych bram ogrodzenia, równo przyciętych krzewów i tui. O drzewa oparte są sztalugi, w ściany pokryte sindingiem wbito zużyte palety malarskie. Na parapecie okna kilka obrazów na płótnie. Tuż obok siebie stoją wizerunki Trójcy Świętej, nagiej kobiety i mężczyzny w garniturze.

Czytaj dalej

Dziecko

3 jak 3 lata!

13 grudnia 2016
1

Mati, Matiku, Matylduniu!

Jak to się stało, że znów jest 13 grudnia i znów piszę do Ciebie i znów patrzymy na siebie z niedowierzaniem! No jak? Mam taką małą tradycję, że każdego dnia o tej samej porze skrobię dla Ciebie kilka zdań o minionym czasie. Może dla Ciebie, na razie głównie dla nas. Czasem siadamy z tatą, czytamy, śmiejemy się i pytamy pamiętasz? Wielu rzeczy jednak nie pamiętamy, co smuci mnie przeogromnie, bo chciałabym zachować w pamięci każdą nanosekundę Twojego życia. Z tym ostatnim rokiem będzie jeszcze trudniej. Nie wiem kiedy nam tak umknął, kiedy przeleciał, przez palce się roztrwonił. Po raz pierwszy mam poczucie, że czas płynie totalnie i nieubłagalnie. Otwierasz oczy w poniedziałek, mrugasz dwa razy powiekami, piątek.  Czy wycisnęliśmy z tego czasu dla Ciebie wszystko? Chciałabym wierzyć, że tak.
Czytaj dalej