Dziecko

Śpieszmy się nosić dzieci, tak szybko rosną!

8 sierpnia 2014
Zakup nosidła dla Matyldy miał być czystym pragmatyzmem. Bo jedziemy na wakacje. Bo plaże. Bo góry. Na szybkie zakupy. O innych funkcjach nie rozmyślałam. Żadne tam „high need baby” z naszej Matyldy. Raczej łatwo „odkładalna”, przytulona szybko się uspakaja, nie wymaga długiego lulania, kołysania itd. Kto by przypuszczał, że nosidło Tula…zmieni wszystko?!

Zaczęła się już od pierwszego spaceru. Pierwsze minuty to małe oszołomienie nową perspektywą. Ale już po chwili zasnęła. Wtulona we mnie; głębokim i mocnym snem. To było tak naturalne, jak gdyby ta przestrzeń pomiędzy moim ciałem, a materiałem nosidła, było miejscem, którego nigdy nie opuszczała. Nie będzie przesadą jeśli napiszę, że ogarnęło mnie totalne wzruszenie. Bo już prawie o tym zapomniałam. Już prawie zapomniałam o tych chwilach gdy była tak malutka, że zasypiała na mnie w pozycji żabki. Zapomniałam o naszym „kangurowaniu”. O drzemkach, w które zapadała podczas karmienia. Wpatrywałam się w nią wtedy godzinami. Dlaczego, nieświadomie nawet, wymyśliłam sobie, że skoro jest już taka duża, i taka samodzielna, i tak pięknie zasypia w swoim łóżeczku, ta nasza bliskość może stać się czymś drugoplanowym. Zgłębiłam (wciąż zgłębiam) temat rodzicielstwa bliskości. Wsiąkłam, przepadłam kompletnie. „Babywearing” (niestety brak polskiego odpowiednika) jest czymś znacznie więcej, niż tylko noszeniem dziecka. Noszenie przy sobie malucha, daje mu potężną dawkę miłości, poczucia bezpieczeństwa i bliskości. Tego nie zastąpi żadne tam, nawet najbardziej wypasione łóżeczko. Dla mnie to oczywiste, ale zdanie to podziela również tata Matyldy, który w noszeniu swojej córki dostrzegł zupełnie nowy poziom więzi z nią. Żałuję czasami, że tematem chustowania nie zainteresowałam się już od pierwszych dni jej życia. No, ale ona z tych „grzecznych”, więc po co… Nadrabiamy teraz. Codziennie wieczorny spacer obowiązkowo na przyTULAńca.
Tak więc, śpieszmy się nosić dzieci. Rosną zdecydowanie za szybko.
Fot. Evay lomoniada@blogspot.com

Podobne wpisy

27 komentarzy

  • Reply Domi Z 8 sierpnia 2014 at 15:31

    Zdjęcia przepiękne !!
    Ja żałuję że nie słyszałam o tuli prędzej bo teraz już żal mi wydawać 400 zł na chwilę, nawet nie wiem czy polubi, czy moje plecy to zniosą, w końcu młoda ma już 9 mieś. W ciąży w ogóle uważałam że nosidło jest totalnie zbędne, dopiero u Was na blogach odkryłam jego liczne zastosowania.
    A więc my przytulamy się jak możemy a Wy tulcie się dziewczyny ! ♥

    • Reply Anonimowy 9 sierpnia 2014 at 16:52

      Ja kupiłam,jak Leon miał 9 miesięcy. Teraz ma 11. Nie zaluje.:-)

    • Reply Marta 4 kwietnia 2015 at 20:36

      Jak kupiłam tydzień temu, moja córeczka ma 9miesiecy, nie żałuję 🙂

  • Reply evay 8 sierpnia 2014 at 15:45

    ładnie podpisany fotograf.
    nawet nie zarejestrowałam kiedy zgrałaś te zdjęcia. trzeba było poczekać, bo obróbka przesadzona.

    • Reply radoSHE 8 sierpnia 2014 at 15:57

      Dodane. Zdjęcia trochę prześwietlone były, a że operuję tylko picasą to wyszło jak wyszło:) Czekać? Dziękuję, to miał być post wakacyjny:p

  • Reply Flow Mum 8 sierpnia 2014 at 17:34

    nie nosiłam swoich dzieci, z F nie było to takie "modne" a z B zabrakło mi cierpliwości.. obiecuję sobie, że tym razem nie odpuszczę: będę nosiła Nowego jak najwięcej!

    • Reply Yduuu 9 sierpnia 2014 at 09:41

      Noś!

    • Reply radoSHE 10 sierpnia 2014 at 17:30

      Noś Nowego noś. A kiedy planujecie go przywitać? Zresztą zaraz sobie u Ciebie poczytam:) A nosidło dobre dla tych niecierpliwych, bo to motanie chusty też mnie trochę przerastało, ale ja narwana jestem.

  • Reply Katjuszka 8 sierpnia 2014 at 17:39

    Jaka Ty piękna jesteś! W kompleksy wpadłam! : )

  • Reply Bunio Story 8 sierpnia 2014 at 17:58

    U nas Tulowanie teraz niestety tylko tata odprawia z uwagi na moją parszywą nogę. Ale jak tylko dojdę do siebie też wracamy do noszenie 🙂

  • Reply Mama w Hamburgu 8 sierpnia 2014 at 19:41

    Pięknie wyglądacie 🙂

  • Reply Zuzi Clowes 8 sierpnia 2014 at 22:31

    Wiedziałam że i u Was Tula się sprawdzi. Cieszę się że Tata dał się przekonać. Pięknie wyglądacie dziewczyny, ooooch i aaaaaach!

    • Reply radoSHE 10 sierpnia 2014 at 17:27

      Przecież wiesz, jak się baba uprze to nie ma mocnych;)

  • Reply Ruby Soho 8 sierpnia 2014 at 23:34

    ojeeej, jakie cudne zdjęcia! i jeden z moich ulubionych tulo-wzorów, po prostu uwielbiam szary chevron:) To prawda że dzieciaki za szybko rosną, i trzeba przytulać,póki same do nas lgną, Młody już się czasem wyrywa, co zrobić!

    • Reply radoSHE 10 sierpnia 2014 at 17:26

      Może wzór trochę oklepany, ale uwielbiam go właśnie za jego neutralność:) Ten i żaden inny:) Chociaż te nowe, z serii eko czy coś tam też fajne.

  • Reply Yduuu 9 sierpnia 2014 at 09:42

    Matka Laska. Tula jest cudowna na zakupy to ja nawet wózka nie zabieram – w sensie na wsi. Tula i heja. Ostatnio mniej, ale mała wredota nadrabia na rękach.

    • Reply radoSHE 10 sierpnia 2014 at 17:24

      hehe, nas też po Tuli w sklepach już rozpoznają i nawet zapraszają bez kolejki;) No same profity z tej tuli.

  • Reply Paulina Ł 9 sierpnia 2014 at 16:40

    Sama słodycz na brzuszku :). Na pewno świetną sprawą jest taki "plecaczek" na dziecko. Domyślam się, że duża wygoda. Zdjęcia są prześliczne 🙂 Cudowna mamusia i córeczka 🙂

  • Reply Mariola Majka 9 sierpnia 2014 at 20:31

    Alez Ci córcia rośnie! Pięknie wygladacie ♡ Ja to nawet twierdzę, że noszenie uzależnia i przyczynia się do wzrostu populacji. Niech no tylko Matylda wyrośnie z nosidla, a daję slowo – pomyślisz o nowym Noszaku;)
    Ja chustowa, Antka motalam ile dało radę, teraz jeszcze czasem zarzucę go na plecy, ach, uwielbiam tę bliskość!

    • Reply radoSHE 10 sierpnia 2014 at 17:22

      No przecież wiem, że chustowa Ty dzielna kobieto 🙂 (to apropos Twojego ostatniego wpisu). Podpisuję się. Uzależnia:)

  • Reply Peacock 12 sierpnia 2014 at 16:36

    Ale piekne jestescie. Zdjecia wprost bajeczne!

  • Reply Iza - łowca zabawek 13 sierpnia 2014 at 10:00

    Ale jesteście piękne, córka urodę ma po mamie na bank!
    Ja swojej nie nosiłam i nie kangurowałam, miałam kupione niby nosidełko, ale sprzedałam po użytkowaniu hmm moze ze 2 razy. Teraz to już duża kobita więc nawet do snu jak lulam to na siedząco 🙂

  • Reply Lumpsterka 4 kwietnia 2015 at 19:53

    My nosiliśmy Polinkę w chuście Womar, bo zwyczajnie nie znosiła wózka. Tak się w nim wydzierała, że ludzie patrzeli na mnie jak na wyrodną matkę, więc jednego, upalnego dnia pobiegłam załamana po chustę. I nasze życie weszło na zupełnie inny level 🙂 A najśmieszniejsze, że zakup chusty "odczarował" wózek :p P.S. Słodkie pytki! 🙂

    • Reply radoSHE 4 kwietnia 2015 at 21:23

      Tak, bo noszenie dzieci ma magiczne właściwości 🙂

  • Reply Wężowy Pamiętnik 4 kwietnia 2015 at 21:51

    ślicznie piszesz:) nie nosiłam moich córek w żadnych nosidełkach, choć nosiłam i tuliłam je całymi dniami, bo wiem jak ważna jest ta bliskość. Rózyczka ma teraz 18 moesięcy, i wciąż ją noszę, choć ręka nieraz odpada:)) ale dzieci za szybko rosną…tak krótko są dźiećmi, więc nie narzekam na tę rękę bolącą, tylko przekładam słodki ciężar do drugiej ręki :)) pozdrawiam
    http://wezowypamietnik.blogspot.com

  • Odpowiedz