Dziecko

Strach

4 września 2014
Pamiętam najtrudniejszy moment mojego macierzyństwa.


Trzy dni po narodzinach Matyldy. Siedziałam na korytarzu szpitala, tuż po rozmowie z neonatologiem. Oszołomiona hormonami, oszołomiona diagnozą, oszołomiona koniecznością pozostania w szpitalu przez kolejny tydzień. Pamiętam to dławienie w gardle. Wiedziałam, że jeśli będę musiała wypowiedzieć na głos chociaż jedno słowo to po prostu się rozlecę. I wtedy moja mama powiedziała mi coś w stylu: wszystko będzie dobrze, ale musisz oswoić się, że strach o dziecko będzie Ci już towarzyszył zawsze. Pomyślałam wtedy – ja pier*** nie dam rady, jeśli to ma tak wyglądać, to ja dziękuję. Autentycznie tak pomyślałam. Minęło dziewięć miesięcy i wiem jedno. Dam radę. Dam radę ze wszystkim. Gdyby kiedykolwiek była potrzeba konsultacji z kimś totalnie niedostępnym-wyciągnę takiego spod ziemi. Gdybym dla dobra mojego dziecka musiała podjąć się jakiegoś nieludzkiego wysiłku-zrobię to bez mrugnięcia okiem.
Patrzę na moje koleżanki. Jedna każdą noc spędza śpiąc na podłodze przy łóżeczku szpitalnym córeczki. Druga walczy jak lwica o każdą złotówkę potrzebną na rehabilitację swojego syna. Skąd w NAS/WAS kobietach tyle mocy. Tyle determinacji. To takie dziwne. Rodzi się dziecko a wraz ze strachem o nie, zyskujemy nieprawdopodobne wręcz pokłady siły. Na co dzień subtelne, przebojowe, delikatne, niepozorne, profesjonalne, wyluzowane, zwariowane. Takie różne. Ale gdy przychodzi moment rebeliantki z prawdziwego zdarzenia. Walczące do końca. I nie ma że się nie da. Że się nie uda. Że zmęczenie za duże. A kłody pod nogami. Będziemy szukać rozwiązania tak długo, aż je znajdziemy, aż  uzyskamy pomoc.

Lubię na Was patrzeć, kobiety! Jesteście fenomenalnymi istotami.

I chociaż każda podwyższona temperatura mojej córki, każdy niepokojący objaw już zawsze będą skręcać mój żołądek w supełek, to wiem jedno. Dam radę ze wszystkim.

Podobne wpisy

18 komentarzy

  • Reply Anonimowy 5 września 2014 at 06:16

    Czytam Pani blog od początku. Jest dla mnie wielkim natchnieniem i skarbnica wielu mądrych rad i spostrzeżeń. Czerpie z niego dużo tym bardziej ze sama spodziewam się dziecka. A przepraszam ze pytam ale czy coś poważnego dolegalo Pani Córce? Bo na zdjęciach widać piękna dziewczynke- okaz zdrowia. Pozdrawiam. Marta M.

    • Reply radoSHE 5 września 2014 at 07:03

      Bardzo mi miło! Dziękuję za komentarz! Nic aż tak bardzo poważnego-infekcja drog moczowych, chociaż przy noworodku nic nie jest błahe. Nie jadła, traciła na wadze, antybiotyk w kroplówce, więc byłam przerażona. Na szczęście obyło się bez komplikacji:)

  • Reply Paula 5 września 2014 at 06:46

    O tak, miałam dokładnie tak samo. Choć wydaje mi się, że teraz ten strach jest nieco mniejszy, jakby oswojony. Ale pamiętam to, w szpitalu to ryczałam jak bóbr, nawet nie wiem do końca dlaczego. A swoją drogą rodziłaś w Krakowie? W którym szpitalu? Pozdrawiam 🙂

    • Reply radoSHE 5 września 2014 at 10:38

      Otóż to. Potwór strach został oswojony. A rodziłam w Katowicach (na Raciborskiej):)

    • Reply Paula 5 września 2014 at 19:27

      Hehe dokładnie 🙂 A widzisz bo ja rodziłam Franka w Krakowie w szpitalu Narutowicza 🙂

  • Reply Mariola Majka 5 września 2014 at 08:30

    W pełni rozumiem i w pełni się zgadzam!

  • Reply kasia_fd 5 września 2014 at 10:56

    niestety, każde inne zachowanie, a u mnie zapala się żaróweczka i w głowie tysiące myśli, analiza przyczyna-skutek… mój mąż nazywa mnie panikarą, ale neisttey najczęściej czarnowidztwo się sprawdza i wtedy strach strachem, ale i złość, że coś się przeoczyło, nie dopilnowało, gdzie popełniłam błąd, jak mogłam zapobiec.

  • Reply G. 5 września 2014 at 15:22

    Zgadzam się. Tak naprawdę kobieta dowiaduje się, ile nosi w sobie siły, kiedy zostaje matką.

  • Reply Deszczowa Mia 5 września 2014 at 15:39

    A to wszystko z nieziemskiej miłości 🙂

  • Reply SzareLove 5 września 2014 at 19:32

    W pełni się zgadzam. U nas dzisiaj mija 8 m-cy. Nigdy wcześniej nie wiedziałam, że są we mnie takie siły i nigdy wcześniej nie potrafiłam tak walczyć z przeciwnościami.

  • Reply evay 5 września 2014 at 22:50

    piękny tekst, gratuluję

  • Reply Elenka 6 września 2014 at 01:50

    Ja do dziś nie wiem jak przeżyłam pierwszy rok Demolki skoro praktycznie nie spałam… Tylko matka tak da radę… supermoce mamy i tyle 🙂

  • Reply Instytut Doświadczeń 6 września 2014 at 19:55

    Koleżanka kiedyś mi powiedziała: jak jesteś w ciąży to się denerwujesz bo usg, badania prenatalne i tak dalej. A jak ci się już urodzi… to będziesz się bała 24/7, NON STOP. Miała rację. Polka jest silną, dużą dziewczynką, a ja boję się zasnąć w pokoju obok. No i biorę ją o północy na ręce i przenoszę do naszego łóżka, gdzie dopiero spokojnie zasypiam mając ją obok siebie… może to przesada, ale tak ją kocham jak się o nią boję.

  • Reply Ruby Soho 6 września 2014 at 21:46

    Mądrze napisane. Mamy są naprawdę dzielne! Pozwól że zachowam się wbrew blogowemu savoir vivre i przyspamuję tutaj, ale w sumie w temacie. Włączyłam się w akcję pomocy pewnej małej dziewczynce.. historia tak mnie wzruszyła, że nie mogę być obojętna.Jej mama pewnie też jest wspaniałą babeczką, która codziennie z wielką determinacją walczy o to, by uratować nóżki dziecka. Szczegóły tutaj: http://www.siepomaga.pl/f/zdazyczpomoca/c/1402 można pobrać bannery na bloga, by więcej osób dowiedziało się o akcji.

    • Reply Ruby Soho 6 września 2014 at 21:47

      mam nadzieję, że to nie jest aż takie wielkie faux pas.. ale w sumie Twój tekst akurat był w temacie..:)

    • Reply radoSHE 6 września 2014 at 22:10

      Absolutnie nie! Jutro się zapoznam z ta historia. Pozdrawiam:)

  • Reply Misako - matka po japońsku 8 września 2014 at 21:26

    Fajne….ja czasami czuje, że mnie to przerasta, a ona się tuli do mnie i wiem że dam radę, nie wiem jak, ale dam <3

  • Reply Karolina R.(encepence) 15 września 2014 at 20:04

    I nawet kiedy padam na twarz, dla Mati zrobie wszystko 🙂

  • Odpowiedz