Dziecko

Nie wierzę w matki idealne

4 października 2014

Pisałam już, że uspołeczniamy Matyldę. Ano uspołeczniamy i póki co przyniosło to fajne efekty, ale o tym kiedy indziej. Dziecko się socjalizuje, a ja przecieram oczy ze zdumienia. Każdy klubik/kafe przyjazne dziecku/plac zabaw to prawdziwa jaskinia lwa. A raczej lwic-matek. Matek niby takich jak ja i Ty. Normalnych. A jednak nie tak normalnych do końca, a mam „idealnych”! I może miałam pecha, że zawsze takie matki spotykam, a może to jednak potwierdzenie reguły, że ten typ w przyrodzie jednak istnieje.

Tak więc siedzą sobie matki w kółeczku i opowiadają. Jak to 3 miesiące łyżeczka za łyżeczką ten gluten wprowadzały i żadnej owej łyżeczki nie zapomniały. Jak o rozwój wszechstronny niemowląt swych dbają od rana zapodając bajki edukacyjno-zrytmiozwane, w celu owego rozwoju właśnie. Jak dziecko nigdy samopas po podłodze się nie błąka, bo matka zawsze ma czas i uśmiech na twarzy, by na podłodze tej dzieciowi towarzyszyć. A dwadzieścia minut czytania bajek to od urodzenia i żadnego dnia rytuał ten nie został pominięty. I kaszki z nestle nigdy nie podały, a wszystko co jedzą to super high-eco. A dziecko? No ósmy cud świata rzecz jasna. Rozwojowo dwa miesiące wprzód. I piękne do tego i słodkie takie, a nawet jak „z tych niegrzecznych”, to też inplus, bo w końcu w życiu sobie poradzi, a w ogóle to co Ty wiesz o macierzyństwie, przecież masz takie spokojne dziecko.

Przepraszam, nie wierzę w matki idealne.

I wiem i czuję, że to wszystko fasada tylko. A mamy owe znają się tylko z owych tych dziecięcych spotkań, a żadna nie chce zdjąć korony matki perfekcyjnej. Bo powierzchowność relacji skłania do kreacji, wyzwala wyobraźnię. Można się trochę dowartościować w oczach tej drugiej. Bo przyjaciółce oczu mydlić oczu nie trzeba, można się po prostu wyżalić, że czasami jest ciężko i nie wszystko perfekcyjnie. Ale tej tutaj, co to może już nigdy nie spotkam, wymyślę lepszą wersję siebie.

A ja się zastanawiam po co. Nie wstydzę się przyznać, że błędy popełniam. I to dużo pewnie. A mamy bardziej doświadczone wykorzystuję do granic możliwości, bo każda z nich milion razy lepsza od najlepszego poradnika. Więc pytam o wszystko i nie udaję, że wiem. I uwielbiam te mamy (bo na szczęście i takie spotykam), które bez cienia żenady opowiadają o kolejnych swych wpadkach. I oczywiście moje dziecko jest najfantastyczniejszym człowiekiem, jakie raczkuje po tej ziemi, ale umówmy się, nie mam misji, aby przekonać o tym każdą osobę która mi się napatoczy. Wystarczy, że wiem o tym ja, mąż-tata. No i dziadkowie 😉

 Ale co by nie było dzisiejszy spacer był IDEALNY.

Podobne wpisy

28 komentarzy

  • Reply SzareLove 4 października 2014 at 19:57

    Popieram w 100% – bez sensu udawać, kogoś kim się nie jest – i nie tylko o matki tu chodzi 🙂
    P.S. zdjęcia z bańkami piękne! 🙂

  • Reply Kaaaciulkaaa 4 października 2014 at 20:14

    Dwie pięknotki;) Nie ma ludzi idealnych ale każdy czasem chce się taki czuć choć przez moment:)

  • Reply Zuzi Clowes 4 października 2014 at 21:20

    Dziewczyny śliczne jak zawsze! A dzięki Twojemu postowi dowiedziałam się czemu czytasz i nas – wpadka macierzyńska to moje drugie imię:D dobrze że chociaż dziecko nie do końca to zauważa:p

    • Reply radoSHE 5 października 2014 at 10:28

      Haha, no a Ty myślałaś, że czemu Was czytam?;) Swój swego zawsze znajdzie:) Ale póki małe to takie i nierozumne do końca to nie ma się co spinać niepotrzebnie:)

  • Reply Ruby Soho 4 października 2014 at 21:52

    Taaaak, matki nieidealne łączmy się 🙂 Na szczęście nie spotykam takich matek, dookoła mnie normalni rodzice z krwi i kości, którym zdarzają się jakieś obsuwy. jakieś wpadki. Grunt to umieć się z tego śmiac 😉

    • Reply radoSHE 5 października 2014 at 10:28

      I właśnie dlatego staramy się otaczać tylko takimi rodzicami:)

  • Reply Fannaberie 5 października 2014 at 08:23

    Każdy popełnia błędy, macierzyńskie czy nie macierzyńskie. To normalne. Najważniejsze to starać się ich nie popełniać.

    • Reply radoSHE 5 października 2014 at 10:30

      Z tym niepopełnianiem to właśnie trudno jest, i w tym cały problem tkwi. Ale dobrze jest z nich wyciągać lekcję i po prostu nie powtarzać:)

  • Reply Instytut Doświadczeń 5 października 2014 at 08:44

    Powinnyśmy założyć taki fanpage matek nieidealnych (coś jak ch****a pani domu). No bo umówmy się – kocham najmocniej i jestem najlepszą matką… jaką mogę i potrafię być. Mam swoje momenty, oj mam:
    – niedomyta butelka po płynie do naczyń i dziecko, które "jakoś tak nie chce pić"
    – pierwszy upadek z łóżka
    – zapomniałam o pasach do fotelika i po prostu pojechałam (zmęczona, no ale!)
    – dziecko puszczone samopas i bawiące się listwą podłogową (jeeeee! mam 40 minut na serial!)
    – fraza w stylu: "tu Kochanie klocuszki są, misiu jest, a tu kawusia mamusi więc ciiiiii" zdarzają się często.
    – standardowe miganie się od opieki (nooooo cały dzień z nią jestem, weź ją teraz ty – do męża po pracy. Co z tego, że Polka właśnie ucięła sobie 2 godzinną drzemkę!)
    No dzieje się. Ale NIC ZŁEGO SIĘ NIE DZIEJE! Tak jak staram się na 100%, tak samo wiem, że trzeba czasem przyznać się do spadku formy, żeby rodzicielstwo było odpowiedzialne i bezpieczne. Bo gdybym napieprzała na czworakach za małą po domu 24/7 to ani ja nie byłabym zdrowa na umyśle, ano ona nie byłaby w stanie się sama bezpiecznie rozwijać. A tak – jest sielanka!

    • Reply radoSHE 5 października 2014 at 10:25

      Haha, mogłabym się z Tobą licytować na grzechy główne matki niedoskonałej. Nawet miałam coś takiego dodać, ale bałam się, że ktoś może wezwać opiekę społeczną;) Ale to wszystko true! Dziecko nam jeszcze z łóżka nie spadło, ale obawiam się, że przy jej dynamice i na to może przyjść pora:) I zgadzam się, warto uświadamiać sobie spadek formy, bo wtedy po prostu przychodzi zdrowe i potrzebne otrzeźwienie:) I jest sielanka!

  • Reply paznokcie-zelowe 5 października 2014 at 14:12

    Ja też jestem nie idealną matka i przyznaje się do tego mam momenty gorsze i lepsze i popełniam masę błędów ale na nich właśnie się uczę i uśmiech dziecka mi.to rekompensuje gdy je naprawiam. Monia S.

  • Reply Anonimowy 5 października 2014 at 17:16

    Kurde… A jakie Wy podajecie kaszki? Bo ja z Nestlé dość często… Doradźcie proszę. Gabi.

    • Reply radoSHE 5 października 2014 at 17:48

      Spoko, ja też nestle i bobovita, jak mam wene to owsianke czy jaglana z owocami. No ale przecież te kaszki gotowce to sam cuuukier i zero natury, wiec bleee. Ale Ty się Gabi nie przejmuj i karm jak karmilas:)

  • Reply Domi Z 5 października 2014 at 18:00

    Za ładne jesteście 😀 :* <3

    Ja popełniłam i popełniam mnóstwo błędów, leniwą matką jestem mimo wszystko i podziwiam te, które dla swoich dzieciaków robią więcej niż ja, ale no taki leniwy typ ze mnie, ughhhh.. I jak M. był ze mną to jakoś bardziej się nakręcałam na wyjścia, robienie czegoś wspólnie, wyjazdy. A w ogóle to ja chcę już pracować bo dłuży mi się siedzenie w domu.. odczuwam to szczególnie teraz, kiedy młoda chora i chcąc nie chcąc od rana do wieczora w 4 ścianach, zdecydowanie inna energia we mnie jest kiedy dziubas bawi się w żłobku a ja mogę tworzyć dekoracje na okna, posprzątać, przynieść, wynieść, pozamiatać. Także tego, część grzechów wyznana 😀
    Buziam :***

    • Reply radoSHE 5 października 2014 at 21:13

      Ze mnie dokładnie ten sam typ lenia:) Zazdroszczę Ci tego, że Gosza od małego oswojona ze żłobem, wokół sami bliscy itd.:) Łatwiej pewnie podjąć kolejne wyzwania, bo dzieciak czuje się jak w swoim naturalnym środowisku. I jakie tam grzechy. Grzeszki takie. Tyci, tyci.

  • Reply Yduuu 5 października 2014 at 20:13

    To moje idealne dziecko, matki swej nieidealnej odwaliło taką scenę dziś na placu zabaw, że zdębiałam jaki był bunt na wózek i piasek – ona chce siedzieć w piasku i koniec. Wyszłam na matkę nieidealną, co Polsona rozpuszcza. No i tutaj to aż mi się głupio zrobiło, słowo, chociaż idealna jestem na dwa z minusem, ba nawet mniej, bo sił nie mam często, wściekła i zmęczona, a czasem z ulgą dziecko oddam ojcu i na basen uciekam. Przy okazji – jedyne co staram się robić idealnie to żarcie. Amen. Całujemy Was śliczne Dziewczyny.

    • Reply radoSHE 5 października 2014 at 21:17

      Kobieto, jakkolwiek tam piszesz, żeś nieidealna to w kreatywności blw-kulinarnej masz +100 do perfekcji. I tego Ci jawnie zazdraszczam. Więc dla równowagi i Ty musisz mieć te słabsze momenty w piaskownicy i tyle. Am-en. Buźka!:)

    • Reply Misako - matka po japońsku 10 października 2014 at 22:26

      Weź ty nic o żarciu nie mów, bo pod dywan, którego nie mam się chowam. Chibi boi się piaskownicy i jak mi oznajmiono (matki idealne) tosz to moja wina pokutna

  • Reply Kamila Łukaszów 5 października 2014 at 20:34

    Każdy popełnia błędy, nikt nie jest idealny i matki również. Każdy człowiek uczy się codziennie na błędach wychowawczych i nie tylko, wiadomo że każda matka chce być idealna, ale najważniejsze to aby być sobą i nie udawać kogoś kim się nie jest, dziecko chce mieć szczęśliwych rodziców oraz kochających 🙂
    Uroczo wyglądacie, zdjęcie z bańkami ujęło mnie najbardziej! 🙂
    Pozdrawiam i dodaje do grona obserwujących 🙂

    http://kamii-foto.blogspot.com/

    • Reply radoSHE 5 października 2014 at 21:18

      Otóż to. Dziękujemy:)

  • Reply Gabriela W 6 października 2014 at 08:49

    Agnieszko ! Dziękuje za ten tekst… Szczerze powiedziawszy, to właśnie przez ten idealizm, który chciałam sobie wpoić przy wychowywaniu dziecka popadłam w duże kompleksy … 🙂
    Myślałam nawet o tym żeby skorzystać z pomocy lekarza bo wyrzuty miałam tak duże że aż mnei ogarniał smutek. Wyrzuty o to, że studiuje, że sobie nie radzę bo podrzucam chętnie innym Małą…
    I dziękuje jeszcze raz … poprostu trzeba odpuścić i cieszyć się macierzyństwem… nikt nie jest idealny

    Pozdrowienia ode mnie i Laury 😉

    • Reply radoSHE 7 października 2014 at 14:06

      No co Ty, Dziewczyno! Wszystkie jesteśmy tak samo nieidealne, tak więc głowa do góry:) Ja się już nie mogę doczekać, jak podrzucę komuś Matyldę w weekend:) Pozdrawiamy ciepło!

  • Reply Pola 6 października 2014 at 21:40

    ale słonecznie! Pięknie:)

    Ja mam to szczeście (może dlatego, że mało przebywam w miejscach typowych dla mam z dziećmi), że takich mam raczej nie spotykam.

  • Reply mamadzidka 7 października 2014 at 11:41

    Hej, też tak mam: )miałam taką fazę, że wszędzie spotykałam "idealne mamusie", ostatnio, na szczęście, jakoś mniej: )
    a na Twoich zdjęciach Warszawa pięknieje: )

  • Reply Mariola Majka 8 października 2014 at 18:25

    I jam nieidealna:)

  • Reply Misako - matka po japońsku 10 października 2014 at 22:29

    OJ TO JA TO JA!!! Znaczy idealna matka jestem! O glutnie zapominałam, o jajku zapominam nadal. Potrafię sobie serial włączyć a dzieciu grającą zabawkę za podać! Często gęsto ignoruje płacze i każe biedactwo samodzielnym usypianiem, a ostatnio w zafajdanych dżinsach na miasto i do kina poszłam, rzecz jasna bez dziecka. I uważam żem jestem super, hiper, mega, giga, tera idealna 😉

  • Reply Karolina R.(encepence) 11 października 2014 at 20:38

    Pójdziemy kiedyś razem na kawę w takie miejsce, damy dziewczynom czekoladę i pokażemy, jakie złe z nas matki :-p

  • Reply Paula 17 października 2014 at 16:03

    Widzę, że sporo zaległości mam 🙂 Już nadrabiam. pięknie wyglądacie 🙂 No i pięknie to napisałaś 🙂 Ja też chodzę na takie zajęcia, ale u nas często pojawiają się tematy nie koniecznie z dzieckiem związane 🙂 Nie mam kontaktu ze wszystkimi mamami bo ja po niemiecku nie mówię, a nie wszystkie mamy w naszej grupie mówią po angielsku, ale póki co nie natknęłam się na taką "idealną mamuśkę" 🙂

  • Odpowiedz