Dziecko

Dlaczego moje dziecko nie płacze

22 października 2014
Tytuł przekorny. Mam niemowlę, które płacze jak każde inne. Gdy czegoś chce, gdy się nudzi, gdy się uderzy, jest głodne, gdy coś mu spadnie, gdy czegoś zabronię itd. Płacze, ale się nie wypłakuje. Nie wypłakuje się, bo na to nie pozwalam. Jakiś czas temu dopadł nas ciężki okres. Ciężki i dla nas i dla córki. Podobno skok rozwojowy. Płacz, lament, histeria. Ekwilibrystyka zwana usypianiem. Posypały się rady. Zostaw niech się wypłacze. Niech zrozumie, że dziecko tutaj nie rządzi. Niech was nie terroryzuje. Trzy dni popłacze i się nauczy. Na płacz tylko 3-5-7 itd. Kilka miesięcy temu jeszcze bardzo mało wiedziałam o macierzyństwie. Odrzucałam podpowiedzi instynktu. Do paru rad doświadczonych rodzicielstwem próbowałam się dostosować. Nawet ze skutkiem. Ale coś nie mi nie grało bardzo i bardzo wewnętrznie uwierało. Drążyłam temat, zgłębiałam problem, czytałam i dyskutowałam.
Aby dotrzeć do fachowych badań odnośnie wpływu płaczu na rozwój dziecka nie trzeba spędzić długich godzin w bibliotece. Na szczęście wszystko jak na tacy serwuje nam Internet. W pigułce. Wystarczy tylko pochylić się na chwilę nad tematem.
 Oto niektóre tylko fakty potwierdzone badaniami naukowymi:
  • Podczas przedłużającego się płaczu znacząco wrasta poziom kortyzolu, tzw. hormonu stresu. Zmiany wywołane przez zbyt dużą ilość hormonu zahamowują rozwój komórek tkanki nerwowej w mózgu, a także znacznie osłabiają układ odpornościowy. Przestają tworzyć się połączenia mózgowe, a strukturalne i funkcjonalne zmiany w mózgu przypominają te, które zaobserwować można u osób w podeszłym wieku.
  • Nieodpowiednie reagowanie (lub brak reakcji) na silny stres dziecka stanowi podłoże wielu zaburzeń psychicznych i fizycznych dolegliwości. Zalicza się do nich depresja, utrzymujący się stan lękowy, fobie i obsesje, letarg, brak pragnień, brak spontaniczności, brak chęci działania.
  • Pozwalanie na długi płacz dziecka, tzw. płacz do wyczerpania obniża jego umiejętność radzenia sobie ze stresem w późniejszym życiu, powoduje trudności z koncentracją i uczeniem się, wyzwala agresywne zachowania.
  • Płacz jest jedyną formą komunikowania swoich potrzeb. Dziecko nie płacze po to by udowodnić, że rządzi, albo poćwiczyć wydajność swoich płuc. Płacze gdy jest nieszczęśliwe, gdy potrzebuje uwagi, bliskość, przytulenia. Płacze, gdy się boi. Płacze, gdy coś mu doskwiera fizycznie czy emocjonalnie. Płacze, bo woła o pomoc.*
    *źródło: Margot Sunderland: Mądrzy rodzice, Świat Książki, 2008
I zgodzę się, że popularne metody typu „cry-it-out” są pewnie skuteczne. Kilka dni płaczu, ale skutek osiągnięty, bo kolejna noc będzie już cicha. Ale rozpacz nie została ukojona. A ta cisza będzie wynikać z rezygnacji, apatii i całkowitej utraty nadziei na pocieszenie ze strony opiekuna.
Czasami trzęsie mnie z irytacji, gdy kolejny z rzędu wieczór spędzam przy Matyldzie, bo ostatnio nie zaśnie inaczej, jak tylko trzymając mnie za rękę. A tam w drugim pokoju film czeka, mail do napisania, dorosła rozmowa z prawdziwym dorosłym. Ale trzęsie mnie tylko chwilę i tylko wewnętrznie. Bo przecież w tym momencie nie ma dla mojej córki NIC ważniejszego, jak właśnie ta moja ciepła dłoń na jej twarzy. To właśnie teraz mamy szansę zbudować prawdziwą i głęboką więź ze swoim dzieckiem. Stworzyć bliskość i poczucie bezpieczeństwa. Tylko tyle i aż tyle. A ciężkie noce? No cóż, miną jak wszystko inne. Miną za szybko. I pewnie nie raz jeszcze wrócę do nich z sentymentem. A może nawet tęsknotą.

Podobne wpisy

17 komentarzy

  • Reply Yduuu 22 października 2014 at 16:42

    Amen. Nie rozumiem jak dziecko można zostawić samo na dłużej niż kilka minut jak płacze. Kilka nawet nie kilkanaście.

  • Reply mama silesia 22 października 2014 at 17:28

    Zgadzam sie, malutkie dzieci nie potrafią inaczej się komunikować, no a starsze to prawda, że czasem płaczem wymuszają, ale rodzic to wie 🙂 kiedy dzieje się krzywda to wiadomo, że nikt nie pozostawi samemu sobie 🙂

  • Reply CookBookByFaye 22 października 2014 at 18:54

    Coś w tym jest i mimo że moje dziecię ma już 6 lat nadal nie zaśnie gdy nie posmyram jej plecków. Czasem sie irytuje czasem denerwuje, ale gdy przed zaśnieciem słyszysz Kocham Ciebie Mamusiu to wszystko mija 🙂

  • Reply Instytut Doświadczeń 22 października 2014 at 19:06

    Stosuję często 3-5-7 ale NIGDY, gdy Pola płacze. Moje dziecko mnie potrzebuje i nie ma w takiej chwili nic ważniejszego. Zgadzam się z każdym Twoim słowem. Polka ma dwa rodzaje płaczu i nauczyłam się je bezbłędnie rozróżniać. Pierwszy: zabrałaś mi coś więc spróbuję. Wykonuje taki semi-szloch, sztuczne to, aż widać! Oczy roześmiane, ale ciśnie mała manipulatorka. W zasadzie wystarczy się wtedy uśmiechnąć, zająć ją czymś innym i mija jak ręką odjął. Płacz manipulacyjny (dorasta?). Drugi to po prostu płacz niemowlęcia, które potrzebuje swojego rodzica, bo: jest głodna, samotna, boi się, zimno jej, gorąco, ząbkuje, boli, przewróciła się, ma katar itp. Wtedy widać (słychać) na kilometr, że jej źle i klasycznie "biegnę na ratunek". Ukojenie, które Pola znajduje w moich ramionach ładuje i ją i mnie. Taka błogość, ufność dziecka wobec rodzica – bezcenne, piękne, rozczulające. Jeszcze nie minęło, a już wiem, że będę za tym tęsknić, że hej. A noce bezsenne, pobudki nad ranem i usypianie godzinne – no minie. Zna ktoś dorosłego, którego trzeba nosić do uśnięcia? Nauczy się z czasem 😉

    • Reply radoSHE 22 października 2014 at 19:31

      Ja nie znam, na szczęście:) A płaczów tyle rodzajów ile humorków dzieci. Ja też nie biegnę na każdy pierwszy płaczliwy odgłos. Jakieś takie płaczki w wersji light to również sposób radzenia sobie dziecka z własnymi emocjami. Albo tak jak piszesz, sposób zwrócenia na siebie uwagi. Niby te dzieci takie mądre i cwane, ale fajnie że tak nas jeszcze potrzebują:)

  • Reply Paula 22 października 2014 at 19:08

    Masz świętą rację. Muszę się przyznać, że byłam w pewnym momencie lekko zdesperowana i spróbowałam metody 3-5-7. Ale miałam potworne wyrzuty sumienia i nie umiałam tak,bardzo szybko się poddałam.

    • Reply radoSHE 22 października 2014 at 19:40

      Ja też próbowałam. Bo nie myślałam, że można inaczej. I macierzyńsko zielona jeszcze byłam. Ale trzy minuty to był maks ostateczny tego co mogłam wytrzymać, więc szybko odpuściłam. Ale dzięki temu odkryłam zupełnie inną drogę postępowania z niemowlakiem, która daje mi mega dużo radości:)

    • Reply Paula 22 października 2014 at 20:32

      A co to za droga postępowania? Zdradź, może i u mnie się sprawdzi 🙂 Bo u mnie mimo, że przeszliśmy na mm w ostateczności cycuś ratuje sytuację 😛

    • Reply Monika Klimuk 23 października 2014 at 20:53

      Drogie mamy ja również zgadzam się z Wami! Teraz czerpię radość z przytulania mojego synka. Już za kilka lat odwidzą mu się czułości z mamą 🙂 czyż nie? Śpicie z dziećmi w łóżku?

    • Reply radoSHE 24 października 2014 at 07:43

      Dokładnie, trzeba korzystać:) W cięższych dla niej dniach (ząbkowanie i inne atrakcje, wiadomo) Matylda śpi z nami, ale od pewnego czasu jest to dosyć kłopotliwe, bo nie potrafi się już tak jak kiedyś wyciszyć przy nas. Wspina się, wstaje, gada, klaszcze i w ogóle plac zabaw nawet przez kilka godzin. Ale w normalnych okolicznościach śpi u siebie w łóżeczku i nigdy nie było z tym problemu. Może dlatego, że łóżeczko mam na wciągnięcie ręki.

  • Reply Mariola Majka 22 października 2014 at 19:40

    Zgadzam się po stokroć. Nic więcej nie muszę pisać:)
    Trzymajcie się blisko dziewczyny:*

  • Reply Zuzi Clowes 22 października 2014 at 21:36

    Ja też się zgadzam, totalnie. jedyne sytuacje w których pozwalam Mill na odrobinę frustracji to kiedy musi się wyciągnąć do zabawki ułożonej 3cm dalej niż ona sobie życzy – zamiast się wyciągnąć ona ryczy. Na początku szybko się poddawałam bo nie potrafiłam znieść jej płaczu, ale kiedy zobaczyłam że kiedy przestaje ryczeć, sięga po tą zabawkę i dosięga i jest z siebie mega zadowolona – to już tak nie panikuję. Jestem obok, ona to widzi i wie. I wtedy jest lepiej. 3-5-7 nigdy nie próbowałam i nie zamierzam, podobnie jak Ty uważam że niereagowanie na płacz dziecka jest okrutne i kompletnie nie rozumiem rodziców którzy są w stanie to wytrzymać. Ja ostatnio musiałam wstawać do Mill po 8 razy w nocy – to wstawałam. I tak, byłam nieprzytomna, ale to nie miało żadnego znaczenia. Gorzej bywa, kiedy płacze przez godzinę (nie zdarza się to często, ale kilkakrotnie i owszem) i absolutnie nic nie działa….

  • Reply Góralska Mama 23 października 2014 at 14:52

    Przeglądnęłam większość Twoich postów i stwierdziłam – kurcze na jaki fajny blog udało mi się trafić 🙂
    Zostaje na dłużej 🙂

    • Reply radoSHE 24 października 2014 at 07:44

      Fajnie, miło Cię poznać Góralska Mamo:)

  • Reply Ruby Soho 28 października 2014 at 00:41

    Ładnie napisane. Chociaż ogarnia mnie trochę smutek, gdy czytam co ten płacz może powodować. U nas z racji dwójki dzieci i często jednego opiekuna zdarza się, że muszę Kropkę narażać na taki samotny płacz i stres. Czasem wolę ją wrzucić do kojca lub łóżeczka dla jej własnego bezpieczeństwa (bo np. ubieram brata, albo nocnikuję i lepiej by się tam nie pałętała) i czasem słyszę jak ona płacze, ale wiem, że to lepsze, niż gdyby miała w tym czasie wspinać się bez asekuracji na meble w łazience, lub co gorsza sedes, albo – jak ostatnio – na schody.. Czasem ogarnia mnie prawdziwa rozpacz, gdy widzę to ufne spojrzenie, a zaraz potem słyszę ten żal, że mama nie podejdzie do łóżeczka/kojca, bo coś jeszcze musi zrobić. Ale niestety realia są takie, że chcąc-niechcąc czasem mała wypłakuje oczy w tym kojcu. Przykro m z tego powodu, ale niewiele mogę poradzić 🙁

    • Reply radoSHE 28 października 2014 at 10:35

      Zdaję sobie sprawę, że post napisany z perspektywy rodzica jednego dziecka i nijak to przystawiać do rodziców większej ilości pociech. Jakbym to wtedy ogarnęła? Nie wiem. Pewnie byłoby tak jak piszesz. Ale na pocieszenie, negatywne skutki płaczu odczuwalne są wtedy, gdy wypłakiwanie stanowi stałą i podstawową "metodę wychowawczą" rodziców. Gdy na nie ukojony płacz i stres dziecko narażone jest naprawdę w sposób celowy. To smutne, ale niestety znam takich rodziców. Wiem, że serce się łamie dźwięk płaczu, ale naprawdę nie sądzę, by na Kropkę miało to jakikolwiek wpływ, no bo cóż miłość, aż tryska od Was:)

  • Reply Karolina R.(encepence) 9 listopada 2014 at 22:01

    Mam ciarki jak slysze, ze rodzice stosuja te dziwne metody…

  • Odpowiedz