Codziennik

O dzisiejszości naszej

21 listopada 2014
Po dwóch tygodniach wróciliśmy do domu, a ja mam wrażenie, że wróciliśmy, ale z zupełnie innym dzieckiem. Dzieckiem, bo określenie niemowlak, jakby prawie nieadekwatne już. Jak bardzo można zmienić się przez kilkanaście dni?
Zaczęło się od pożegnania naszych codziennych nawyków. Gdy robiłam coś absorbującego lądowałaś w łóżeczku z samograjkami (och, cóż ze mnie za matka polka….?), a ja mogłam zająć się tym, czy owym. Ale obecnie foch na łóżeczko, zabawki i banicję w pokoju. Tak więc ja gotuję – Ty wyciągasz mi garnki z szafek. Zmywam naczynia – wspinasz się po szufladach. Robię pranie – wchodzisz do brodzika. Ubieram się/maluję/prostuję włos etc.- armagedon w szafie gotowy. Serfuję w sieci – Ty bawisz się kreatywnie na swoim kocyku. Haha. Tak, tak tu mnie poniosło … Jeszcze kilka tygodni temu wydawało mi się to nie-moż-li-we dzielić uwagę pomiędzy obowiązki domowe, a buszujące dziecko równocześnie. Ktoś w końcu musiał ochraniać główkę przed tymi strasznymi zagrożeniami czyhającymi na każdym kroku (a raczej kancie).  Aż tu nagle taka stabilna, sprawna i zwinna się zrobiłaś, że nasza kooperacja przyszła zupełnie naturalnie. Lubię Cię mój mały pomocniku, chociaż nie znoszę tego sprzątania po Tobie.
To, że gaduła jesteś nie z tej ziemi wiemy już od dawna. Ale normalnie zaśmiewamy się do łez słysząc, jak modulujesz głosem prowadząc z sobą żywiołowe dyskusje. Nie wiem na ile świadome jest Twoje ta-ta, ma-ma i ko-ko…za to wiem, jak bardzo świadome jest Twoje MNIAM MNIAM. Mniam mniam mnie budzi. Mniam mniam po drzemce. Mniam mniam, gdy ktoś coś konsumuje. I ostatni hit. Mniam mniam na cały spożywczak na widok bananów. I  tak przez całe zakupy, aż do kasy. Jeszcze ktoś pomyśli, że Cię głodzę, czy coś…A skoro jesteśmy już w tematach żywieniowych. Gdy kończysz jeść oznajmiasz to światu rzucając talerzykiem przez długość pokoju. Dziękuję, że tak pięknie przyozdobiłaś dziś ścianę jeżyną. Wszak fiolet to mój ulubiony kolor (kiedyś był).
Ostatnia wycieczka to również nowo poznane obiekty. Po pierwsze schody. Zgłębiłaś temat w try miga i już nijak nie dało Cię od nich odciągnąć. Po drugie pies. Bez strachu czy chęci gnębienia. Ale też bez fascynacji w przeciwieństwie do naszego rasowca, który nie odstępował cię ani na krok.

Podobne wpisy

20 komentarzy

  • Reply Panna Oceanna 21 listopada 2014 at 13:01

    hahaha, słodziak! 😉

    Mam takie same kufle" na piwo" z okazji różnych jubileuszy. 😉

    • Reply radoSHE 21 listopada 2014 at 13:09

      Haha, widzę że mamy podobne korzenie rodzinne:)

  • Reply Góralska Mama 21 listopada 2014 at 15:11

    Chce Ci powiedzieć, że moja Baśka co po chwilka robi taką minę jak Twoja córa stojąc przy oknie – skąd się to bierze – nie mam pojęcia 😀

  • Reply Paula W. 21 listopada 2014 at 16:18

    U nas też po wizycie u dziadków Franek się bardzo zmienił. Jakby tak dorósł 🙂
    Nie mogę się napatrzeć na tą Twoją Matyldę, jest taka śliczna :*

    • Reply Yduuu 23 listopada 2014 at 08:30

      U nas żłobek robi robotę dziadków!

  • Reply evay 21 listopada 2014 at 16:42

    'mniam mniam' ma po cioci.

  • Reply Yduuu 21 listopada 2014 at 17:04

    Uwielbiam i się ciesz Matka, że dopiero teraz. Pola np. dziś w aptece am am. Am. Paluch na babkę. Ubaw po pachy. Po czym w chacie ze skrzyni wytargała banana. Zaczęło się. Drżyjcie!

  • Reply Katjuszka 21 listopada 2014 at 18:05

    Odwiedzając Cię przypominam sobie jak to było u nas. Dostrzegam mijający czas. : )

  • Reply Mariola Majka 21 listopada 2014 at 19:43

    Dziobek musi być:) śliczna ona!

  • Reply Ruby Soho 21 listopada 2014 at 21:26

    Myje szybę! Jak ona pomaga no!!

  • Reply Zuzi Clowes 21 listopada 2014 at 21:42

    O mamo, zdjęcie z szybą absolutnie położyło mnie na łopatki!!!!! BOOOOSKA!!!!

  • Reply Instytut Doświadczeń 21 listopada 2014 at 22:03

    Tak jest, lizanie szyby #love! I jeżyna na ścianie? To nic w porównaniu z feerią buraka. Do tego doszła marchewka i mam nad stołem jesiennego Pollocka. BLW mówili, będzie fajnie mówili 🙂

    • Reply radoSHE 21 listopada 2014 at 22:16

      Mówili, ja też nie wierzyłam 😛

  • Reply CookBookByFaye 22 listopada 2014 at 11:12

    Minki ma boskie!!!!

  • Reply Domi Z 22 listopada 2014 at 13:55

    Cudowna Matyldzia ! Mniam mniam :))
    Ja teraz gotuję a Małgosia jara się chodzeniem i łazi w kółko co chwilę znajdując sobie nowe zajęcie 😉 Teraz wyjmuje garnki z szafki. Piąteczka !

  • Reply G. 22 listopada 2014 at 16:01

    oj tak, dziecko zmienia się z dnia na dzień, coś o tym wiem 🙂

  • Reply Iza - łowca zabawek 23 listopada 2014 at 20:18

    ale słodkie minki, świetne zdjęcia

  • Reply Gabrysiowa Mama 23 listopada 2014 at 21:22

    Z tym grzebaniem w szalikach w kuchni spotkałam sie już u wszystkich dzieciatych znajomych. U nas Gabryś wykrada tylko ziele angielskie bo myśli, że to cukierki o.O garnków się nie tyka, ale ledwo można go oderwać od nogi 🙂 dziecko Wam dorasta! 🙂

  • Odpowiedz