Dziecko

O tym jak wszystkie plany w łeb wzięły!

23 stycznia 2015

Trzy bliskie mi kobiety spodziewają się swoich pierwszych dzieci. Rozmawiam z nimi często, czasem coś doradzę, albo opowiem o własnych doświadczeniach. Ale przede wszystkim z zaciekawieniem słucham ich planów i wyobrażeń na temat wspólnego z dzieckiem życia. I porównuję z moimi własnymi ciążowymi wizjami na temat przyszłego macierzyństwa… i tym co z nich zostało po upływie roku…albo właściwie co nie zostało…

 


Och Boże! Jak ja miałam wszystko zaplanowane. Co do szczegółu niemalże. Wiedziałam jak będę karmić, kiedy po raz pierwszy zostawię dziecko na dłużej, jaki „model wychowawczy” zastosuję, jakim typem matki będę. Wszystko wiedziałam.

Karmić miałam pół roku i ani dnia dłużej.
Okrągłe moje urodziny miały zainaugurować bezdzietne wyjścia w celach towarzyskich.
Choćby się waliło i paliło zawsze zdążę się pomalować i zmienić dres przed wyjściem na spacer.
Z dzieckiem spać nie będę, bo się przyzwyczai. Co to to nie!
Im maluch starszy, tym dłużej się sobą zajmie, będę miała czas na język i zaległe książki.
Po roku z dzieckiem wracam do pracy i żadna siła mnie nie powstrzyma.
Matką będę taką, co to każdy pyłek spod nóg dziecka usuwa, a ściany gąbką wyłoży.  Matką histeryczką będę. Tak myślałam.

I tak dalej i temu podobne. Mogłabym wymieniać w nieskończoność.
I cóż mi z tego zostało.

Choć koniec majaczy już na horyzoncie, to karmię nadal. A kp nie okazało się zamachem na moją swobodę i niezależność, a jednym z cudowniejszych doświadczeń wczesnego macierzyństwa.

W okresie gdy wypadały moje okrągłe urodziny nie byłam w stanie zostawić Matyldy nawet na pół godziny! Śmiałam głośno się z moich głupich imprezowych planów. Na pierwsze towarzyskie wyjście bez dziecka gotowa byłam dopiero wiele miesięcy później. O tutaj.

Przynajmniej raz w tygodniu dziękuję za wynalezienie dużych okularów przeciwsłonecznych, czapeczki z daszkiem i wełnianego komina. Powiedzmy, że ratują mój spacerowy image. Powiedzmy.

Od miesiąca każda noc z Matyldą w łóżku. Ale przecież nie zostawię jej samej, gdy w rozpaczliwy sposób domaga się bliskości. Mowy nie ma. Działamy w myśl zasady „może rozpuścisz, ale nie puścisz”, co w dużej sprzeczności stoi z moimi ówczesnymi planami. Pomijam jednak fakt, że chciałabym się kiedyś wyspać…

Matylda dorasta, a nieliczne chwile, które miałam dla siebie, stają się już tylko odległym wspomnieniem. O święta niewiedzo, ależ ja byłam naiwna! Starszy maluch zajmie się sobą dłużej, owszem. Na przykład opróżniając wszystkie szafki kuchenne, albo zapalczywie wtykając uszy królika w kontakt elektryczny.

Powrót do pracy i jednak coś mnie powstrzymało. Tym czymś była myśl, że przez dziesięć godzin dziennie, dziecko moje wychowywać będzie instytucja. Dałyśmy więc sobie jeszcze odrobinę czasu. Niewiele, ale zawsze.

W moich wyobrażeniach byłam też inną mamą. A jestem bardziej wyluzowana i opanowana, niż myślałam że mogłoby to być możliwe. To raczej tata M. panikuje bardziej, gdy widzi jak z prędkością światła zasuwa po mieszkaniu z pchaczem czy schodzi głową w dół z kanapy. Może dlatego, że ja się już przyzwyczaiłam.

Przestałam więc wymyślać sobie jak będzie, co będzie. Życie mi zweryfikowało pierwszy rok moich macierzyńskich wyobrażeń. Nie raz i nie dwa wprawiając w totalne osłupienie. Nie wszystko poszło zgodnie z planem. Niektórych problemów nie dało się uniknąć. Mimo wszystko jest in plus, nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej. Życia z dzieckiem nie zaplanujesz i to jest w tym życiu z dzieckiem najfajniejsze.

Podobne wpisy

14 komentarzy

  • Reply Iza - łowca zabawek 24 stycznia 2015 at 09:16

    Moje plany przynajmniej spora część wypaliła. Chciałam karmić pół roku i karmiłam, nie chciałam być zamknięta w domu tylko raz na jakiś czas wyjść chociażby żeby odetchnąć od kamienia, pieluch itd i udało się z mężem dogadać. To co chciałam przyjąć z książki "Język niemowląt" udało sie wprowadzić, do pracy też wróciłam o czasie. Nawet z półroczną Izą byliśmy na wakacjach zagranicznych. Nie mówię że wszystko wyszło, ale jestem przykładem że można. Moja hmm porażka Iza mimo skończonych dwóch lat nadal do spania musi mieć smoczka 🙁 Ogólnie teraz jest "gorzej" bo jak wróciłam do pacy a Iza jest pod opieką dziadków to jest inaczej…Ja jak była małą i do dzisiaj tak jest że nie miałam lęku zostawić ją pod opieką np taty i nie panikowałam

    • Reply radoSHE 24 stycznia 2015 at 19:36

      Wow! Podziwiam za tak solidne trzymanie się swoich planów! Zmiana moich decyzji nie wynikała z braku konsekwencji…ale z tego, ze w tamtym okresie i to przez długi czas najzwyczajniej w świecie nie potrzebowałam odpocząć od pieluch, karmienia itp. Mało tego, było mi z tym bardzo dobrze 🙂 Nie powiem, sytuacja uległa już pewnej zmianie 🙂 A zostawiać dziecka z kimś nie chciałam, nie z jakiegoś strachu i paniki, a z poczucia, że JA MATKA zrobię to lepiej. A tu sytuacja uległa diametralnemu przeobrażeniu 🙂 Pozdrawiam

  • Reply CookBookByFaye 24 stycznia 2015 at 14:13

    co racja to racja. Zycie z maluchem czy juz małym szkolniakiem zaskakuje nas co dzien, i poki co zaskakiwac bedzie 🙂 ale to w tym wszystkim jest wlasnie najlepsze! 🙂

    • Reply radoSHE 24 stycznia 2015 at 19:37

      Podejrzewam, że najlepsze dopiero przed nami 🙂

  • Reply Kamila Łukaszów 24 stycznia 2015 at 17:54

    Czasami z planami nie wychodzi tak jak byśmy tego chcieli, macierzyństwo piękna sprawa, człowiek uczy się tak na prawdę wszystkiego 🙂
    Córeczka jest urocza! Piękna jak i jej mama 🙂
    Pozdrawiam 😉

    http://kamii-foto.blogspot.com/

    • Reply radoSHE 24 stycznia 2015 at 19:36

      Dzięki! Pozdrawiamy Kamila! 🙂

  • Reply Misako - matka po japońsku 24 stycznia 2015 at 19:48

    Co jak co to racja. Moje macierzyństwo CAŁKOWICIE mnie zaskoczyło, a plany poszły się rypać już na etapie ciąży 😛
    też mam zapakowane koleżanki, jedna recydywistka druga pierworódka i powiem ci, że jest zabawne jak się patrzy na nie . Obie są w 36 tyg.
    Pierworódka robi plany, snuje marzenia. Recydywistka żyje chwilą. A ja na pierworódkę i jej "plany" tylko się uśmiecham i kiwam głową 😛
    Ostatnio oznajmiła, że tak po 3 tyg wprowadza butle, potem w wakacje lecą do Włoch. We wrześniu w góry, a na zimę na narto/sanki. Będzie wychodzić, a synek będzie wtedy pił butelkę.AA i po 2 miesiącach wróci do nauki, po 4 zrobi egzamin 🙂 i tak jak mały będzie miał 2,5 roczku to zacznie się starać o kolejne. Usmiecham się i mówię "Tak tak, zobaczymy" NIE JA CI MÓWIĘ TAK BĘDZIE !!! 🙂
    Ha , chyba każda musi się nauczyć sama 🙂

    P.S. niesamowite zdjęcie – czarne twe oczy a jej takie niebieskie

    • Reply radoSHE 24 stycznia 2015 at 19:57

      Haha, powodzenia dla Koleżanki (M. też miała pić z butelki a ja się REALIZOWAĆ, a załapała jak to się robi dopiero w szóstym miesiącu) 🙂 Także nie przekonasz. Ale co się dziwić, nas też nikt nie przekonał 🙂

  • Reply Makola 24 stycznia 2015 at 20:46

    Świetne spostrzeżenia! Ja zorientowałam się, że nie pójdzie po moich myślach już na starcie… tak, sześć tygodni przed planowanym startem (urodziłam wcześniaka) 😉 Ale przyznam, że godzenie się z tą zmianą planów przychodziło mi różnie, najciężej odczułam problemy z laktacją, bo byłam pewna, że kto jak kto ale ja będę karmić rok najkrócej! A tu taka porażka.. :-/ Ze spaniem też sobie obiecywałam, tak jak Ty. Fakt, że zaczyna noc u siebie, ale najpóźniej w okolicach 5:00 ląduje u nas w łóżku 😉

    • Reply radoSHE 24 stycznia 2015 at 21:00

      Jaka porażka!? Życie, samo życie nas tak załatwiło 🙂 Mati też zaczyna nos u siebie..no a później to już sama wiesz 😉

  • Reply Paula W. 24 stycznia 2015 at 21:01

    Heh jakbym o sobie czytała. Teraz przy drugim nic nie planuję, nic nie zakładam, no może oprócz karmienia 🙂 Z Frankiem miałam w planach 6 miesięcy i koniec, z czasem moje zdanie w tej kwestii zmieniło się do tego stopnia, że mimo ciąży nadal dostaje pierś raz dziennie (wspomagamy się mm bo jednak tego mleka mało teraz mam) i liczę, że po porodzie uda mi się wykarmić dwójkę 🙂 Poza tym, wszystko inne przyjmę takie jak się potoczy, bez żadnych planów i oczekiwań 🙂

  • Reply Zakładnicy codzienności 24 stycznia 2015 at 21:17

    ja jeszcze nie mam dziecka, ale tez trzymając się wizji, ze masz co nieco kontroli nad tymi wszystkimi zmianami w życiu osobistym i partnerskim, myślę jak to bedzie i delikatnie planuję, a także niejako programuję siebie na taką a nie inna wizję sienie w roli matki… A tu proszę, może być jeden wielki klaps 🙂

  • Reply Ruby Soho 27 stycznia 2015 at 00:59

    Planowanie i macierzyństwo. Buahahahah 🙂
    Wybacz lakoniczność komentarza, ale godzina taka, że nic konstruktywniejszego już mi nie przychodzi na myśl.
    A zdjęcie.. <3

  • Reply Gosia 28 stycznia 2015 at 06:08

    Ja w sumie wielkich planów nie robiłam. Zakładałam tylko, że po kilku miesiącach będę od czasu do czasu brać zlecenia i udało się. Jedyne, co się nie udało, ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, to karmienie piersią. Jakby mi ktoś przed porodem powiedział, że będą takie problemy, to bym nie uwierzyła.

  • Odpowiedz