Kulinarnie

Zupa krem z selera naciowego. Banalnie prosta, bajecznie pyszna!

14 marca 2015
6c1

Jak jest za oknem, każdy widzi. Ale jak głosi pewne przysłowie – taką mamy pogodę, jaką nosimy w sobie. Myśl ta niezwykle mi się podoba, choć nie zawsze łatwo jest wykrzesać w sobie odrobinę słońca, gdy za oknem depresja człapie w kaloszach. Jedni jedzą czekoladę, drudzy korzystają z solarium, trzeci pogrążają się w lekturze, a ja robię zupę. Przedwiosenną zupę.

Jakiś czas temu spróbowaliśmy w naszej ulubionej hiszpańskiej knajpie kremu z selera naciowego. Były to ostatnie (?) podrygi zimy. Śnieg, lód, mróz i ogólny spadek formy. Na dodatek któreśtamkolejne moje urodziny, więc dół sześcianu. Trwałam sobie w niewesołej zadumie, aż położono nam na stole dwie miski naprawdę obłędnej zupy. Wyrazistej i rozgrzewającej. Ponieważ kelnerka nie chciała zdradzić receptury, skompilowałam swój własny z dostępnych przepisów w sieci. Prosty jak barszcz! Obiektywne źródła mówią, że smakowała lepiej niż ta w restauracji. 🙂

KREM Z SELERA NACIOWEGO

Składniki:

1 opakowanie selera naciowego (500g)

Kawałek sera pleśniowego lazur (100-150g)

1 marchewka

1 szczypior

2 ząbki czosnku

1 mała cebula

3-4 łyżki jogurtu naturalnego

Woda lub bulion warzywny (0,5-1litra)

Oliwa z oliwek

2 liście laurowe, i 2 ziarenka ziela angielskiego.

Pozostałe przyprawy wg preferencji: pieprz, sól, gałka muszkatołowa, imbir, słodka papryka.

Przygotowanie:

Warzywa dokładnie myjemy, kroimy w drobną kostkę. W garnku rozgrzewamy oliwę, wrzucamy pokrojoną cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek. Dodajemy seler naciowy, chwilę podsmażamy.  Dodajemy marchewkę i szczypior i dalej smażymy (ok.5 minut). Następnie zalewamy całość wodą/bulionem, aż do zatopienia całych warzy. Dodajemy ziele angielskie, liście laurowe, odrobinę soli. Dusimy do miękkości na niewielkim ogniu około 30 minut.  Zostawiamy zupę do przestygnięcia, następnie rozdrabniamy blenderem. Uwaga: Jeśli mamy dziecko, które nie skończyło jeszcze trzeciego roku życia, na tym etapie odlewamy mu odpowiednią porcję. Młodsze dzieci nie powinny spożywać serów pleśniowych. Dodajemy jogurt, kawałki sera i ponownie miksujemy. Na końcu według uznania doprawiamy gałką muszkatołową, pieprzem, solą, szczyptą imbiru i słodkiej papryki. Osobiście bardzo lubię wyrazisty smak potraw, nie szczędziłam przypraw i tutaj.

Degustacja: 

Podajemy z ulubionymi dodatkami. Gdyby zależało mi na efekcie #foodporn pewnie popędziłabym do sklepu po kiełki i nasiona dla podkręcenia estetycznych doznań. Ale jak już pisałam, deszcze padał. Poza tym grzanki podsmażone na masełku są od dzieciństwa moim ulubionym zupnym dodatkiem. Do dekoracji można również wykorzystać pojedyncze  liście selera naciowego.

Wszystkim niezwykle smakowało! 🙂

Podobne wpisy

16 Komentarzy

  • Reply Agnieszka Semrau 14 marca 2015 at 19:43

    Dzięki Ci za ten przepis. Na pewno wypróbuję. Lubię takie zupy ale z selerem naciowym nigdy jeszcze nie robiłam. Smak musi być ciekawy w połączeniu z serem. Mmmm 🙂 Hihi a BLW to dla mnie totalnie odjechana sprawa – nie stosowałam na swoich dzieciach – ale aż boję się pomyśleć co by było gdybym oddała Słodkiej Z. zupkę we władanie. Remont murowany!

    • Reply radoSHE 16 marca 2015 at 08:25

      Haha, no takie uroki blw, choć nie jest tak źle jeśi pamięta sie o kilku zasadach. Na przykład nigdy nie stawiać krzesełka koło ścian, bo wtedy remont faktycznie murowany?

  • Reply Agata Wójcik 14 marca 2015 at 20:01

    o mniam! Jak pysznie wygląda 🙂 A maluszek widać, ze zadowolony!

  • Reply Dorota 14 marca 2015 at 22:12

    Juz robilam z selera naciowego zupke 🙂 ale nie robilam jej z serem plesniowym, musze spróbowac 😉

  • Reply Drugi Numer 15 marca 2015 at 00:05

    Oo, mamy takąż samą piżamkę 😉

  • Reply Francuska Bombonierka 15 marca 2015 at 11:22

    Jak fajnie że dajesz Matyldzie ser pleśniowy! Tutaj to norma, w Polsce na mnie patrzyli jak na dziwoląga, gdy się przyznałam że mój Flo takimi serami się zajada 🙂

    • Reply radoSHE 16 marca 2015 at 08:32

      No właśnie nie daje, bo dowiedziałam się że do ukończenia 3 r.ż. nie jest to zalecane:)ale zawsze mnie to zastanawiało – jaki kraj, takie nawyki, kultura i obyczaje żywieniowe u dzieci. We Francji maluchy jedzą sery, w Japonii sushi i nic się złego nie dzieje?

    • Reply Ruby Soho 18 marca 2015 at 01:22

      No właśnie – miałam napisać- we Francji dzieciaki dostają sery pleśniowe już w żłobkach.
      Prawda jest taka, że serów pleśniowych nie można jeść gdy się ma skłonność do alergii, bo alergenów w nich cała masa. są również ciężkostrawne, więc juz to jest jakimś powodem by nie przesadzać z nimi w diecie dzieci. Małe dzieci powinny unikać, a przynajmniej w surowej postaci (by uniknąć listeriozy – ale bakterie tej choroby giną w 75 stopniach). W praktyce jeśli ser jest w zupie, albo na przykład na pizzy czy grzance (w sensie – poddany obróbce cieplnej) to spokojnie młodsze dzieci niż 3-letnie mogą jeść.

    • Reply Francuska Bombonierka 18 marca 2015 at 20:09

      Nie ma to jak czytanie ze zrozumieniem 😉 mi pediatra (francuski!) powiedział, że już mogę 🙂

  • Reply evay 15 marca 2015 at 11:26

    nie ma ze pada! #foodporn musi byc!

  • Reply Mama Pana Adama 16 marca 2015 at 10:19

    Na jednym zdjęciu Matylda wygląda jakby chciała powiedzieć: mamo, zobacz jak tu pusto w kubku, nalej mi jescze!;) Świetny przepis i chyba się skusimy w tym tygodniu. Już się zrobiłam głodna:)

  • Reply CookBookByFaye 16 marca 2015 at 14:26

    noooooo mega!!! kolejna inspiracja której napewno spróbuje 🙂

  • Reply Ruby Soho 18 marca 2015 at 01:24

    Przede wszystkim cudowne, energetyczne zdjęcia! Piękny wizualnie post (a wiesz, że to jest właśnie to, co lubię najbardziej), a przepis zdecydowanie do wypróbowania. Seler naciowy chyba jeszcze jest w lodówce 🙂 Mniam 🙂

    • Reply radoSHE 18 marca 2015 at 06:07

      Wiem, wiem. Dzięki!:)

  • Reply Anonimowy 18 marca 2015 at 21:32

    Przepis zrobiony, dzieki. Zrobilam go troche inaczej, bo na bulionie z krewetek i troche przycmil smak kopru. Ale i tak pyszna. Pozdrawiam. Monia

  • Pozostaw odpowiedź radoSHE Anuluj