Codziennik

Wylogowałam się do życia. Czy było warto?

19 marca 2015
IMG_13321

Jedno z praw Murphiego brzmi: „wszystko wali się naraz„. Ileż w tym prawdy! Wyobraź sobie, że pewnego pięknego sobotniego poranka umiera Wasz komputer. Straszne, prawda? A teraz wyobraź sobie, że wieczorem tego samego dnia na emeryturę idzie Wasz telefon (to nic, że trzymiesięczny!). W domu akurat brak sprzętów zastępczych. Nagle stajesz się offline. Totalnie offline. Czujesz ten zbliżający się atak paniki? Serce kołacze bez opamiętania, brak tchu prawie obezwładnia, a w głowie tylko jedna myśl: jak TERAZ żyć?

Trzydniowy przymusowy odwyk od sieci i telefonu wprawił mnie w stan konsternacji. No jak to! Tyle dni bez Internetu? Bez newsów, blogów, fejsa, poczty, pracy? Nie dowiem się jaka pogoda na zewnątrz. Czy Putin się znalazł. Nie sprawdzę rozkładu naszych zajęć. Do przyjaciółki nie zadzwonię, kuriera nie umówię! Jestem człowiekiem XXI wieku. Jestem uzależniona od informacji. Muszę wiedzieć, bo mam wtedy złudne poczucie kontroli nad światem (tak, serio!). Serfowanie w sieci jest jedną z moich ulubieńszych form wieczornego relaksu.  A aktywność online wyłączam wyłącznie na czas urlopów. Z drugiej strony nie chciałam, by fakt ten jakoś szczególnie mnie frustrował, dołował i przysłonił oczy. Chciałam sobie udowodnić, że da się i wcale nie jest źle. I wiecie co? Nawet szczególnie nie musiałam się starać.

 

Bo:

 

Po pierwsze: Wyspałam się

Wyspałam się! Jak ja się wyspałam! Pierwsze dwa wieczory zasnęłam z Matyldą o 19 (co mi się n i g d y nie zdarza) i spałam tak prawie do rana z przerwą na szybki prysznic. Żadnych tam rzeczy nie cierpiących zwłoki, żaden mail nie czeka na odpowiedź, żadnego zamulania z komórką na poduszce, bo jeszcze to i tamto sobie zobaczę.

 

Po drugie: Opaliłam się

Z racji słońca i wysokich temperatur nasze spacery znów nabrały sensu. Śpiąca Matylda w wózku…to już prawie relikt, ale zmęczona bieganiem po parku czasami daje się w nim jeszcze ukołysać. Co robi matka XXI wieku? Włącza komórkę. Co robi matka bez telefonu? Wystawia twarz do słońca!

 

Po trzecie: Moje pierwsze DIY

Robótki ręczne to nie jest coś, co szczególnie charakteryzuje moją osobę. Ale zrobiłam Matyldzie własnoręcznie dwa piękne kominy z nieużywanych bawełnianych szalików. Fakt, że sztuki krawieckiej szczególnej posiadać nie trzeba. Fakt, że można to zrobić wciąż będąc online… ale coś mi podpowiada, że ta genialna i jakże twórcza myśl, wtedy by się nie zrodziła.

 

Po czwarte: Odkryłam funkcję zegarka

Odkąd zostałam mamą przestałam nosić biżuterię. Z wygody i dla bezpieczeństwa. O czymś takim jak zegarek na rękę zupełnie już zapomniałam. Tymczasem jak odmierzać pory dnia, gdy w domu brak elektroniki (TV nie mamy, pozostałe sprzęty umarły). Kiedy wiedzieć, kiedy czas na drzemkę, obiad, spacer i jak długo kasza ma się jeszcze gotować. Ok, wiem, że za pomocą słońca ponoć też się da. Ale ja odkurzyłam mój urodzinowy zegarek. Jest taki piękny, jak mogłam o nim zapomnieć! Już się z nim nie rozstaję!

 

Po piąte: Odpoczęłam

Naprawdę odpoczęłam. Wyczyściłam mózg. Zdetoksowałam się. Wyluzowałam. Tego mi było trzeba. I mogłoby trwać nawet dłużej. Tylko czy byłabym w stanie zdecydować się na to sama?

 

*****

Uzależnienie od intenetu to plaga XXI. Dotyczy milionów ludzi na całym świecie. W grupie najwyższego zagrożenia są osoby ok. 30 lat posiadający wyższe wykształcenie. Osobiście wciąż jestem jeszcze na etapie, że żal mi godzin, które trawię przed laptopem. Oczywiście wolałabym spędzać wieczory w kinach, teatrach, wystawach, spotkaniach i pasjonujących rozmowach o życiu i rozmowach tych zupełnie błahych. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe. A właściwie najczęściej nie jest to możliwe. Internet to taka tania rozrywka-zapchajdziura. Lekka, przyjemna, niewymagająca. Oczywiście możemy sobie mydlić oczy, że przecież wartościowe teksty czytamy, a nie jakieś tam pudelki tylko (kto nie czyta ręka w górę). Nie zmienia to faktu, że wciąż jednak wlepiamy oczy w ekran.

Za nałogiem komputerowym dzieci zwykle stoją rodzice. Zaczyna się od obserwacji. No bo co myśli dziecko widząc rodziców wiecznie wpatrzonych w monitory swych cudów techniki. Jak chcemy nauczyć dziecko racjonalnego (słowo klucz) korzystania z powyższych. W jaki sposób pokażemy mu, że prawdziwe życie toczy się tu r e a l n i ea nie w internetowych społecznościach i grach.   Kupujemy komputery, tablety, komórki i cieszymy się świętym spokojem. Rozrywka zaczyna kojarzyć się z elektroniką. W przedszkolu okazuje się, że dziecko nie umie rysować kredkami. Ale na tablecie przecież piękne dzieła tworzy.

Na razie Matyldzie komputer wciąż jeszcze kojarzy się tylko z muzyką, która płynie z jego wnętrza. Gorzej z telefonem, bo już widzi, że w użyciu jest częstym, zbyt częstym. Oczywiście nie uchronimy jej przed światem widzianym w pikselach. Virtual reality to znak naszych czasów. Jedyne co możemy zrobić to mieć balans i wylogować się do życia. Nie tylko dla niej, ale i dla nas samych.

A żeby nie było zbyt abstrakcyjnie zaczynamy od najbliższego weekendu. Będzie offline. totalnie offline. 🙂

Podobne wpisy

20 Komentarzy

  • Reply Matka Córek 19 marca 2015 at 12:41

    to już teraz wiem, gdzie byliście jak was nie było 🙂 :*

  • Reply Francuska Bombonierka 19 marca 2015 at 13:21

    Brawo! Ja też dbam o to, by się "wylogowywać". Codziennie od 18 do 20.30 (gdy mały idzie spać) mamy z mężem bana na tablet i telefon. Kto złamie zakaz, płaci 1 euro (dokłada do budżetu wakacyjnego). Miłego OFFowego weekendu!

    • Reply radoSHE 19 marca 2015 at 21:00

      Wow! Serio? Powiem Ci, że super pomysł! Procedury jednak też się na coś kiedyś przydają! 🙂

  • Reply Góralska Mama 19 marca 2015 at 17:35

    Fajnie tak czasami się wyłączyć prawda ?
    Mi niestety zdarza się to zbyt rzadko. Już prędzej zdarzy mi się wcześniej wyłączyć komputer, ale bez telefonu, to jak bez ręki.
    Ale chyba będę musiała zerżnąć twój pomysł na offowy weekend – to świetna idea jest ! 🙂

  • Reply Ruby Soho 19 marca 2015 at 20:50

    No i super! Mnie ostatnio padł internet w komórce i już to spowodowało trzęsienie się rąk, itp.
    U nas jest tak, że zupełnie poważnie musimy wyznaczać sobie czas przed kompem, by wieczorem zrobić jeszcze coś razem, film obejrzeć, pogadać choćby. Raz się udaje, a raz nie.
    Coraz częściej o tym zapominamy. Że przecież możemy rozmawiać do cholery, że nie potrzebujemy tych pikseli.
    Masz rację, zwłaszcza z tym dzieckiem, które obserwuje nas podczaas używania smartfonów. Wyciąga swoje wnioski, uczy się. Ja też muszę z tym zacząć walczyć.
    Ale jednak jakoś trudniej to idzie, gdy internet działa

    • Reply radoSHE 19 marca 2015 at 21:04

      Wiem kochana, u nas dokładnie tak samo. Przeraża mnie to, że to po prostu nie jest naturalne i coraz częściej musimy WYZNACZAĆ sobie czas na życie poza siecią 🙁 Ale z drugiej strony pocieszam się, że skoro mamy tego świadomość, to może nie jest aż tak źle…
      Ps. Mówisz i masz. Podaj adres, przyjadę Ci obciąć kable na weekend 😉

  • Reply Renia Biernacka 19 marca 2015 at 21:24

    czasami jest dobrze wyłączyś sie od internetu bo można poczytać albo coś innego porobić ale nie powiem żebym nie mogła żyć bez internetu na pewno bym sie wkurzyla jak bym nie miała.pozdrawiam wiosennie i zapraszam do siebie do zabawy ciekawy blog a u ciebie jest miło i ciekawie jeśli byś chciała to mogła bym pokazać innym jak coś to czekam na odp http://mojapasjatoty.blogspot.com/2015/03/zapraszam-do-zabawy-ciekawy-blog.html

  • Reply Renia Biernacka 19 marca 2015 at 21:24

    czasami jest dobrze wyłączyś sie od internetu bo można poczytać albo coś innego porobić ale nie powiem żebym nie mogła żyć bez internetu na pewno bym sie wkurzyla jak bym nie miała.pozdrawiam wiosennie i zapraszam do siebie do zabawy ciekawy blog a u ciebie jest miło i ciekawie jeśli byś chciała to mogła bym pokazać innym jak coś to czekam na odp http://mojapasjatoty.blogspot.com/2015/03/zapraszam-do-zabawy-ciekawy-blog.html

  • Reply . MartynaG.pl 19 marca 2015 at 21:26

    BRAWO! No to teraz moja kolej… będzie ciężko ale też się na jakiś czas wyloguję ! Dobrze mi to zrobi

    • Reply radoSHE 19 marca 2015 at 21:48

      Martyna, wyloguj się na weekend od inspiracji wnętrzarskich i zobaczysz, że dobrze Ci to zrobi 🙂 Buźka.

  • Reply Aga z makeonewish.pl 19 marca 2015 at 21:42

    WSPANIALE. tez miałam pewiem moment w ktorym musialam zwolnic i zastanowic sie do czego mi to wszystko jest. by wiecznie nie miec czasu, by wszytsko robic szybko i z doskoku. Internet, blogowanie FB baaaardzo wciaga. Myslisz wejde na chwilke, a mija godzina i nie wiesz kiedy. Piszesz post, odpisujesz na maile i komentarze, sparwdzasz FB, wchodzisz na inne blogi, komentujesz… to wszystko niby chwilka, ale jak sie uzbiera zabiera godziny.. to naprawde duzo. ostatnio ucze sie tego ograniczac. by znalezc czas na ksiazke, kapiel w wannie, wspolny film z mezem. a nie ciagle tylko nosy w telefonach i laptopach. trudne to, ale się da. i ciesze sie ze nie tylko ja to dostrzegam i umiem to przyznać. wielkie i ciepłe pozdrowienia dla Ciebie Aguś i dla Matyldy oczywiscie

    • Reply radoSHE 19 marca 2015 at 21:47

      Daj spokój, to całe blogowanie to prawie jak 1/2 etatu 😉
      Pozdrawiamy Was również Aga!

  • Reply Pola 20 marca 2015 at 14:34

    Miałam taki przymusowy detoks w wakacje. Bo Francuscy technicien przez trzy miesiące nie mogli poradzić sobie z podłączeniem nam światłowodu (po trzech tygodniach dali jakiś zastępczy internet, ale te trzy tygodnie były całkiem offline) Trochę mi ręce podrżały, ale nagle miałam TYLE WOLNEGO CZASU… Wszystko było jakies ogarnięte bardziej, ja, dom, dzieci… Dużo mi to dało i teraz stawiam sobie ograniczenia dobrowolne:)

    • Reply Francuska Bombonierka 21 marca 2015 at 20:00

      Hahaha Pola, znam to 🙂 Ja tak byłam odcięta od telefonu i netu przez miesiąc jak zmieniałam operatora 🙂

    • Reply radoSHE 21 marca 2015 at 20:21

      Ach, Francuzki <3

  • Reply Wążka 21 marca 2015 at 11:59

    Mądry tekst, choć trochę przerażający. Naprawdę, ten internet jest naszym uzależnieniem, zgubnym niestety. Też niedawno miałam awarię wszystkiego ( można o tym przeczyta u mnie ), jak się psuje to od razu wszystko (laptop, komorka, aparat..) Ja staram się spędzać cały dzień bez internetu, wchodzę rano, po południu i wieczorem, pozostałe godziny spędzamy na zabawie z dziećmi, na spacerach itp. ale i tak twierdzę, ze za duzo czasu temu poświęcam, choć jak prowadzi się bloga to nieraz nie idzie inaczej…
    http://wezowypamietnik.blogspot.com

  • Reply Kaps Love 21 marca 2015 at 18:59

    Taki przymusowy detoks i tyle mądrości w głowie powstało, dzięki Ci za ten post kochana. Z bólem serca stwierdzam, że nadużywam tych cud techniki do tego stopnia, że syn potrafi zabrać mi telefon i schować pod fotel bo zamiast podziwiać jak układa tory ja jeszcze zerkam na ten diabelski wynalazek. No wstyd! Natchnęłaś mnie do zmian i mam nadzieję, że jutro też wystawię twarz do słońca:)

  • Reply Paula W. 23 marca 2015 at 09:27

    Miałam dwa takie wylogowania. ale na dłużej, raz gdy zmienialiśmy mieszkanie i czekaliśmy prawie tydzień aż podłączą nam internet, i drugi raz, gdy zepsuł nam się router tuż przed długim weekendem, a potem jeszcze musieliśmy czekać, aż nam doślą nowy. Zaznaczę do tego, że w Niemczech nie używam internetu w telefonie (tzn korzystam tylko właśnie z domowego wifi) więc zostaliśmy bez niczego 🙂 Zaczęliśmy aż z mężem niemiecką telewizję oglądać 😀

  • Reply Komiteptol Blog 4 kwietnia 2015 at 20:31

    Pięknie napisane. Ja stwierdzam, że dlatego ludzie tak kochają urlopy, bo wtedy naprawdę człowiek odpoczywa od codzienności, tzn od ślęczenia przed laptopami, komórkami, itd. Fajny pomysł z wprowadzeniem godzin czy dni bez elektroniki. Bardzo by nam się to z mężem przydało, może piątki byłyby dobre 🙂 Pozdrawiam, Agata

  • Odpowiedz