A gdyby tak…

22 marca 2015

W moim mieście był kiedyś pub. Za czasów licealnych jeszcze. Zupełnie niepozorny, gdzieś prawie na skraju miasta. Ale każdego weekendu tętnił życiem niczym londyńskie Soho. Tętnił młodością. Miłością i emocjami tak silnymi, jak tylko człowiek lat nastu potrafi wytworzyć.


Trzy licea się w nim spotykały. Dziesiątki jeśli nie setki rozbuchanych beztroską dzieciaków. Pamiętam to piątkowe podekscytowanie. Będziesz? Będziesz! To gdzie, o której i do której. Do której było kluczowe. Początkowo mogłam tylko do 22. Ile w tych piątkach szaleństwa było. Ile wzruszeń i wzburzeń prawdziwych. Romansów, podrywów serca, przyjaźni i kłótni takich, co już na zawsze. Ile życia było!

Był też taki drugi pub. W wieży ciśnień ulokowany. Obecnie takie miejsca mają etykietkę „posh” i długi czas oczekiwania na stolik. Tamto miejsce…jak je określić…100% grunge’u w grunge’u. Po wejściu do środka wzrok trzeba było przyzwyczaić, aby przez ścianę dymu znajomych zobaczyć. A fajki na sztuki w barze można było kupić. Alternatywna część miasta tam chodziła. W praktyce: wszyscy. Poważne dyskusje o życiu się toczyły. Dużo poważniejsze, niż obecnie toczymy. Obok tory kolejowe i stara na półrozwalona rudera. Nie można było do niej wchodzić, a znaliśmy ją wszyscy. Stolików zawsze było za mało. Latem siadaliśmy na kamieniach przed wieżą sącząc piwo i marząc o wielkich rzeczach. Młodzi i bardzo zbuntowani. Płakaliśmy, gdy ją zamykano.

Było jeszcze jedno miejsce, które pamiętam. Ciche, spokojne i niby całkiem zwykłe. Pełne kwiatów i roślin. Ale takich dwumetrowych! Miejsce na randki. To wiedział każdy. Wybierasz się tam z dziewczyną/chłopakiem, wiadomo, że coś się święci. Rozmowy bardziej wyważone, głosy jakby cichsze. Nawet kumple, co przy barze się spotykali, rechotali jakby dostojniej. Przecież damy patrzą. Te palmy i paprocie to oczka w głowie właściciela były. Niektórzy się irytowali, że tak dba i w ogóle. Ale ile one dyskretnych pocałunków zapewniły, objęć czułych i nieskończonych splotów dłoni. Nie zliczę.

Co nam teraz zostało? Niby w duchu wciąż dwadzieścia lat, a jednak tyle się zmieniło. Kiedy my tacy wygodni się zrobiliśmy? Kiedy priorytetem stała moda, wygoda i gwiazdki tripadvisora. Klamki w toalecie pasujące do lamp nad barem i znany chef na kuchni.  Siedzimy w tych swoich outfitach na tzw. niedbały look. A przecież godziny spędzone przed lustrem, żeby to w całość stylową zebrać. Niby coś tam rozmawiamy o poważnych sprawach, ale wzrok co chwilę w telefon pikuje. Tacy wielozadaniowi, tacy niebywale światowi i zorientowani na cel wszyscyśmy.

A gdyby się tak zwyczajnie zbuntować. Przepuścić ostatni tramwaj. Pogadać o marzeniach, o tym co w duszy siedzi, ale tak najgłębiej. Kiedyś się tego nie wstydziliśmy. Popatrzeć sobie w oczy. Poczuć wiatr we włosach i chłód zimnej puszki w ręku, siedząc na brzegu Wisły. Zachłysnąć się sobą i znów uwierzyć, że wszystko jest jeszcze możliwe.


Pierwszy dzień wiosny przywitaliśmy w Puszczy Kampinoskiej. Ach!

 

Podobne wpisy

22 komentarze

  • Reply Wążka 22 marca 2015 at 21:31

    świetny tekst, od razu wsponiało mi się moje lata młodości…to kluczowe – do której mogę być – najczęściej do zamknięcia:) cudowne wspomnienia…i masz rację wszystko się gdzieś pogubiło, butność znikła w tej otaczającej nas "dziwnej " rzeczywistości, bo niby jesteśmy realni, ale jakby w tym wirtualu osadzeni. smutne to..

  • Reply evay 22 marca 2015 at 21:57

    Świetne zdjecia ale o Twoich młodzieńczych latach nie chce wiedziec 😉

  • Reply Olomanolo.pl 22 marca 2015 at 22:04

    Aga, ja ciagle czuje jakbym zyła w tamtych latach…Tak jakby mi lat nie przybywało. Tydzień temu miałam spotkanie z kumpelami ze studiów, wszystkie mają już po 2 dzieci. Z niektórymi nie widziałam się od obrony…Oczywiście wpominałyśmy imprezki, złamane serca i ciagłe przeprowadzki.

    • Reply Konrad 23 marca 2015 at 05:55

      Mam podobnie, okazji mniej jednak jak się przydarzy to nie czuć upływu czasu ��

  • Reply CookBookByFaye 22 marca 2015 at 22:18

    Ojjj pamiętam te palmy i bluszcze i starego dobrego Pana Z. Tak mi się sentymentalnie miło zrobiło 🙂

  • Reply Ruby Soho 22 marca 2015 at 22:43

    Mam bardzo podobne wspomnienia.naprawdę 100% grunge'u w grunge'u. Działo się fest, gdyby tylko tą wieżę ciśnień wyrzucić z tekstu, bo u nas akurat takiej nie było, to nawet opisy lokali zgadzają się z moimi. I trzy licea, które się spotykały, no dokładnie tak! Uwielbiam wspominać tamte czasy, były tak nieprzewidywalne i szalone, że aż czasem ciężko uwierzyć 🙂 Dzięki za ten tekst. Przy końcówce rozproszyła mnie Matylda w cudnym płaszczu i mało brakowało, a skomentowałabym tylko ten płaszcz.A żal by było nic więcej nie napisać przy takim fajnym wspomnieniu!

    • Reply radoSHE 23 marca 2015 at 08:44

      Widać, że reprezentujemy ten sam dobry klasyczny rocznik 😉

  • Reply Anonimowy 23 marca 2015 at 00:49

    I łapię chwile ulotne jak ulotka,
    Ulotne chwilę łapię jak fotka,
    I dbam by chwile ulotne jak ulotka
    Nie uleciały jak ulotka plotka…

    Ps. I szafa grająca. 🙂

    • Reply radoSHE 23 marca 2015 at 08:46

      Szafa grająca! Jak mogłam zapomnieć! Na "swoją" piosenkę godzinami się czasem czekało.
      🙂

  • Reply Konrad 23 marca 2015 at 05:52

    Chyba każdy znał podobne lokale, co z tego, że w innym mieście. Mi jednak to zamiłowanie do najgorszych mordowni zostało, tylko czasu mniej i okazji. W mieście rodzinnym jednak tych knajp już nie ma gdzie chodziliśmy za łepka. W Warszawie jednak jeszcze ze trzy miejsca znajdę gdzie w pierwszych latach studiów się chodziło. Dobry tekst, sentymentalny i o knajpach ��

    • Reply radoSHE 23 marca 2015 at 08:47

      O knajpach zawsze dobrze się pisze. Dzięki.

  • Reply Góralska Mama 23 marca 2015 at 08:21

    Jejku ale się zadumałam…
    W dzisiejszych czasach człowiek gna tylko przed siebie… A gdyby tak usiąść, zatrzymać się, pomarzyć, pogadać. Tak zwyczajnie, beztrosko. Nie przejmować się niczym, tylko pobujać bezkarnie w obłokach….
    Jak dla mnie – od czasu do czasu nawet wskazane !

  • Reply greeneyekitty22 23 marca 2015 at 08:25

    Świetne zdjęcia…wiosna się rozkręca 🙂

  • Reply Pola 23 marca 2015 at 15:17

    Wspomnienia, wspomnienia, pierwsze miłości, muzyka, emocje, marzenia… Zdecydowanie, trawa kiedyś była zieleńsza;)

    Piękna wycieczka!

  • Reply Ważna pisze 23 marca 2015 at 19:33

    Oj tak ! Chyba każdy z nas miał takie puby w młodości:) takie na powazne dyskusje, szalone imprezy i takie na randki. Jak dziś pamietam tę na której wylałam na swój piękny biały sweter sok z czarnej porzeczki. Taka typowa licealna randka w pubie przy nierównym drewnianym stole. A dzis? Za chwile po raz drugi w swoim żywocie pojedziemy pędem na porodówkę;) a ja ciagle pamietam ten rozlany sok w pubie…;)

  • Reply Mama na Wyspach 23 marca 2015 at 19:35

    Dobrze napisane, troche normalności by się przydało:)

  • Reply Matka Antyterrorystka 23 marca 2015 at 21:32

    Fajny wpis;) Na wspomnienia mi się zebrało i zatęskniło za tamtymi latami 😉

  • Reply Aga z makeonewish.pl 23 marca 2015 at 22:25

    PIEKNE WSPOMNIENIA!! SUPER OPTYMISTYCZNY WPIS I ŚLICZNE ZDJĘCIA. UWIELBIAM TU ZAGLĄDAĆ< POZDRAWIAM AGUŚ

  • Reply Anna Hapen-Mrozińska 24 marca 2015 at 07:52

    Zawsze u ciebie tak cudownie!
    Pozdrawiam!
    alexanderkowo.blogspot.com

  • Reply bimbo 25 marca 2015 at 10:48

    Piękne zdjęcia, a wspomnienia jak to wspomnienia młodzieńcze 😉

  • Reply Pudełko Mamy 26 marca 2015 at 22:08

    Ech… właśnie zatrzymałam się z myślami i powróciłam do tamtych lat, których dawno nie wspominałam. Te miejsca których już nie ma, ludzie, których brakuje i czasy niestety już nie te… Wszystko się zmieniło.

  • Reply Miguelopido 27 sierpnia 2017 at 12:14

    http://men-med10.spmuz1.ru/vilitra/59945-dapoksetin-kakoj-firmy-luchshe-otzyvy.html Дапоксетин какой фирмы лучше отзывы

  • Pozostaw odpowiedź Wążka Anuluj