Dziecko

Mów do mnie jeszcze!

14 kwietnia 2015

Jeszcze całkiem niedawno zachwycałam się synem koleżanki. Ile on mówi, ile rozmawia, jak pięknie świat w zdaniach przedstawia. Moje osobiste dziecko coś tam sobie pod nosem gurzyło, a wizja pierwszych świadomych słów i werbalnej interakcji, była dla mnie niemal kosmiczna. Tym czasem w ciągu ostatnich tygodni rewolucja się jakaś dokonała…bo Matylda ciągle mówi. I to z sensem mówi!

 

Nie jestem typem milczka i mówić to ja raczej lubię. Z Matyldą gadam więc cały dzień. Od rana do wieczora, w domu, w sklepie, na spacerze. Nie po dziecinnemu, bo jakoś mi z tym nieswojo. Jak robię zupę pomidorową to opowiadam z czego ona jest. Gdy jesteśmy w sklepie to czytam jej listę zakupów. Informuję o czym tata przez telefon mówił, a nawet mięso w mięsnym na głos z nią konsultuje. Zawsze tak było. Raz pewna pani w kolejce zwróciła mi uwagę, że ja się tak staram i w ogóle, a przecież dziecko i tak nic nie rozumie. Po pierwsze nie staram się jakoś szczególnie, gadanie jest u mnie bardzo naturalne. Po drugie może nie rozumie, może rozumie, ale na pewno przynosi to pewne efekty.

Największy zasób wypowiadanych słów mamy w rodzinie zwierząt. Jest KOTKO (kotek), BUU (krowa), BAJUJA (baranek). Wszystko co ma dziób i skrzydła to KACZKA (kaczka). Tym samym w zapomnienie poszło wszechobecne dotąd KOKO. Wciąż absolutnym hitem jest PAKO-PAKO (pies). Jak? Skąd? Wciąż zachodzimy w głowę. Przecież to słowo nawet obok psa, czy pieska nie stało. Pako-pako to miłość największa. Pako-pako krzyczane na klatce schodowej, w windzie i drodze do parku. Szybko, szybko – byle jak najszybciej jakiegoś czworonoga zobaczyć! Spacer bez pako-pako nie jest już tym samym spacerem. Nawet nasz rodzinny pies, od którego wszystko się zaczęło, musiał przejść proces przechrzczenia. Rzecz oczywista, każdy przyzwoity pako-pako robi ŁA-ŁA (hau-hau).

Dziecko nasze całkiem trafnie opisuje rzeczywistość. Na przykład zbierając BEE (okruszki i śmieciuszki, prawie gołym okiem nie widziane). Jest ekspertem. Zawsze coś znajdzie, przyniesie i będzie tak długo patrzeć, aż go do śmieci nie wyrzucimy. I jeszcze nas pogania, gdy za długo zwlekamy! Wyobraźcie sobie nasze pierwsze poważne zetknięcie z piaskownicą. Wiecie ile tam było beee??? A skoro już jesteśmy na placu zabaw. Ostatnio przez godzinę informowała otoczenie, że mama ma w spodniach DZIUJE. TU JE DZIUJA! (dziura. tu jest dziura). Dziecię moje biedne nieuświadomione takie, nie wie jeszcze że to tak specjalnie. Że dziurę tę w pocie czoła trzeba sobie wytargać, a czasami i grube złocisze zapłacić. Nie. Dziuja to dziuja. Jak za oknem niepogoda to nas pogodynka Matylda żywiołowo informuje, że PADA (pada deszcz/śnieg). Jak się przewróci krzyczy BAA (bam) i zamaszyście uderza dłonią w miejsce przewrócenia, na przykład podłogę czy chodnik. Jak coś upuści też woła. Na przykła BUU BAA (wyrzuciłam za łóżeczko gumową krowę). Gdy chce iść spać, gdy widzi, że ktoś śpi określa to jasnym i dobitnym AaaAAaa (spać, sen).

Każdy pojazd spalinowy to BRUUUM (auto). A każde auto ma KOŁA (koła), które sobie trzeba własnymi rączkami pomacać, choćbym nie wiem jak gruba warstwa błota na nich zalegała. W stałym użyciu jest również LALA (lalka)  JAJO (jajko), AJA (halo,telefon), BAKA (książeczka z bajką), DZIDZI (dziecko do lat 10),  OKO/OCZKO (oko), OGOO (ogon) no i PEPE (pępek).

Dziecko nasze niezwykle wrażliwe na punkcie mody. BUTKU-BUTKU (buty) to jej must-have. Uwielbia je wszystkie, a najbardziej te taty, z szafy. Ulubiony dodatek mamy to OKULAJA (okulary) Po mieszkaniu pomyka z BLETKĄ (bransoletka plastikowa) na ręce, a każdy outfit dopełnia KAPKA (czapka).

Słowo „tak” zna, acz nie używa. Zupełnie inaczej jest z NE (nie). Patrzy mi dziecię głęboko w oczy, z przejęciem głową kręci…po czym po raz tysięczny tego dnia otwiera drzwi lodówki czy wchodzi na chybotliwą komódkę z kółkami. Słowo  „mama” zna również, a jakże! Ale jak ostatnio do mnie woła? AGA  (Aga) !!! Uwielbiam słuchać, gdy bawi się pierwszymi zdaniami, sama z sobą rozmawiając. Póki co brzmi to mniej więcej tak: DZIE BRUMBRUM … (rozgląda się) TU JE BRUMBRUM!…(chwila kontemplacji)  KOŁA! (Gdzie jest autko? O! Tu jest autko. Autko ma koła!).

I tak przez całe dnie. Gaduła! ♥

Podobne wpisy

21 komentarzy

  • Reply Aga z makeonewish.pl 14 kwietnia 2015 at 19:06

    Aguś, rzeczywiście mała baaaardzo dużo i ładnie mówi!! brawo!!!! ja też nadaję do Mai bez przewry: o tym co robię, co bedziemy robic, co jest w ksiazce, co za oknem, gdzie jedziemy, po co idziemy, kto do nas przyjdzie, co jemy itd i Maja też gada bez przerwy ale w wiekszosci po swojemu cos tam wymysla. owszem mowi mama tata baba dziadzia, dzidzia, papa, dada, jaja i nie. Ale cały czas myslałam ze mówi dużo bo mam porównanie do dzieci kolezanek, które choć starsze niż moja Maja mówią niewiele. Chodza całe dnie ze smoczkiem w buzi i pol dnia patrzą w TV na bajki i naprawde nie mówią prawie nic. A Mai buzia sie nie zamyka, ale teraz jak czytam o tym ile umie Matylda, to jestem w szoku!! brawo! jestem pod wrazeniem. nie dosc ze piękna to jeszcze mądra!! ! ile ona ma miesiecy???

    • Reply radoSHE 14 kwietnia 2015 at 19:17

      Aga, w sumie nie wiem kompletnie czy mówi dużo czy mało, czy w normie 🙂 Nie mam żadnego porównania z innymi dziećmi w tym wieku. Po prostu chciałam zapamiętać to co mamy na tapecie od kilku tygodni 🙂 Zauważyłam jednak ciekawą zależność. Ten nagły przyrost słownictwa nastąpił w momencie, jak już tak porządnie i bez strachu zaczęła chodzić. Wcześniej również miała swoich kilka/kilkanaście słów i operowała nimi na okrągło. A teraz chłonie jak gąbka, codziennie zaskakuje nas czymś nowym. Nie mam pojęcia czy o to chodzi, ale przypuszczam, że wcześniej była tak skupiona na tym rozwoju motorycznym, że inne obszary poszły chwilowo w odstawkę 😉 Wczoraj skończyła 16 miesięcy więc jest starsza od Twojej Mai, a w tym wieku dwa miesiące robią naprawdę ogromną różnicę 🙂 Pozdrawiam!

  • Reply Katjuszka 14 kwietnia 2015 at 19:15

    Cudowności! U nas z mową jeszcze kiepsko, ale za to od razu 'Kasia wstawaj' albo 'ja tes kce' : ) Nie mogę się doczekać poniedziałku! Piękne jesteście obie! Zachwycam się! 🙂

    • Reply radoSHE 14 kwietnia 2015 at 19:20

      Do Ciebie też mówi po imieniu? No nie, ta dzisiejsza młodzież! 😉 Dziękuję, nigdy nie wiem jak reagować na takie komplementy, więc po prostu się zarumienię 🙂 Do poniedziałku. Również odliczamy 🙂

  • Reply Ruby Soho 14 kwietnia 2015 at 19:46

    Wow, dużo mówi. Nawija rzec można! "Tu je dziuja" – w zasadzie to już tworzy zdania – niesamowite!
    Pako pako – u nas w czasach Młodego mowy początków były "chap – chapy" 🙂

    • Reply radoSHE 14 kwietnia 2015 at 20:23

      Zawsze pamiętam o tych Waszych chapach-chapach 🙂 ps. skąd wiesz, że przez ceha ?;)

  • Reply Paula W. 14 kwietnia 2015 at 20:38

    Pogadaliby z Frankiem bo widzę, że u Mati podobna tematyka ? boska jest ❤️

  • Reply Drugi Numer 14 kwietnia 2015 at 21:11

    Super gaduła! Bardzo, bardzo zdolna dziewczynka. U nas pierwsze podrygi z łączeniem dwóch różnych sylab, ale do zdań jeszcze mile świetlne! 🙂

  • Reply Beata Mikołajczak 14 kwietnia 2015 at 21:21

    Super 🙂 Sporo już mówi 🙂 A ja nadal się nie mogę doczekać "mama" … tata, baba, dziadzia jest, a mama nie…

  • Reply lifeloversdiary 14 kwietnia 2015 at 21:43

    Świetnie napisane i muszę przyznać uśmiech na ustach się pojawia 🙂 Życzymy dalszych słowotwórczych sukcesów Matyldce! 🙂

  • Reply Mama Pana Adama 15 kwietnia 2015 at 06:51

    Ja już się nie mogę doczekać ażmój Bąbel zacznie się ze mną komunikować werbalnie;) to jest po prostu magia w jaki dzieciaki to robią! A Matylda przesłodka:) najbardziej urzekło mnie Pako-Pako i BUU BAA:) no słodziak:)

  • Reply . MartynaG.pl 15 kwietnia 2015 at 07:39

    Uwielbiam takie posty. Czytam je z uśmiechem zawsze. Wspominam jak mój młodszy brat mówił CIUPALA na wszystko co do picia. Każde dziecko musi mieć swoje powiedzonko, chociaż jedno 😉

  • Reply Góralska Mama 15 kwietnia 2015 at 09:01

    Gadanie dziecka to fajna sprawa ! Moja zaczęła mi ostatnio bardzo pyskować. Mówię do niej na przykład : Przynieś mamie misia. A moja córka na to : "NIE". Albo mówię : " Chodź Basiu, idziemy się kąpać", a moje dziecko na to : "NIE".
    I tak pyskuje mi zbój mały przez pół dnia 🙂
    Powiedz mi jak nauczyłaś mówić kaczka albo kotko ? Ja jak mówię do Basi Kaczka to ona : kwa- kwa, a jak mówie do niej kotek, to ona : miał-miał 😀

    • Reply radoSHE 15 kwietnia 2015 at 17:08

      A to dopiero początek! 😮
      Nie uczyłam jakoś specjalnie. Jak widzisz, u nas też niektóre rzeczy określa swoimi nazwami np. butu-butu, a inne dźwiękami, które z siebie wydobywają np. Brumbrum – auto/autko nie powie 😉 A miał-miał próbuję wpoić od miesiąca i nic. kotko i tyle 😉

  • Reply Komiteptol Blog 15 kwietnia 2015 at 19:26

    :)) Będziecie miały super pamiątkę za kilka lat z tego wpisu 🙂 połowę słów pewnie zapomniałabyś bez zapisywania ich, a tak – wszystko udokumentowane 🙂 Matylda jest śliczniutka, pisałam już? 😉 / Agata

  • Reply Lumpsterka 17 kwietnia 2015 at 10:59

    Bardzo dużo mówi 🙂 I też nie znoszę pieszczenia się do dzieci. Także dużo rozmawiamy, opowiadam jej wszystko co robimy, tak jakbym rozmawiała sama ze sobą :p po części to prawda, bo poza prostymi słowami, Pola mówi bardzo dużo w języku chińskim :p Ale wiem, że przyjdzie czas i na nią i śmieszę się z tego, jak próbuje naśladować to, co my mówimy, a wychodzą z tego śmieszne dźwięki 🙂 P.S. A "uczynne" panie ze sklepu to chyba jakaś plaga, tak jak i podczas spacerów. Kocham je <3

  • Reply Pola 18 kwietnia 2015 at 09:45

    No jestem pod wrażeniem gaduły Twojej! Super jest takie gadanie, jakoś tak… uczłowiecza tego dzieciaka, nie sądzisz?
    Ja też tak mówię do dzieci, chociaż przez to wychodzi, że ciągle coś mamrolę pod nosem, nawet jak jestem sama;)

  • Reply Kasia Harężlak 18 kwietnia 2015 at 16:14

    A ja marzę o pierwszym "mama", ale jeszcze długo poczekam 🙂 Nie zmienia to faktu, że rozmawiamy duużo, ja opowiadam non stop a Tadzio po swojemu odpowiada 😉

  • Reply Amelek-Elemelek 30 kwietnia 2015 at 13:35

    Fantastycznie Matylda mówi! Moja Amelka jest na etapie tata tata tata, a gdzie mama :((((

  • Reply Krzysiek z Misją 23 czerwca 2015 at 10:32

    Po pierwsze muszę Ci powiedzieć, byś nie słuchała w żadnym przypadku wszystkowiedzących pań, na siłę wciskających swoje porady. Dziecko ‘’też człowiek’’ i oczywiście, że wszystko rozumie! To jak często i w jaki sposób się z nim komunikujesz ma ogromny wpływ na szybkość nabywania przez nie nowych umiejętności. Nie rozumiem ludzi, którzy albo w ogóle zamilkli przy swoich pociechach, albo zapomnieli normalnej ‘’dorosłej’’ mowy. Mówmy pełnymi zdaniami, nie zdrabniajmy! Szybko doczekamy się efektów : ) Zapraszam w temacie nauki mówienia – i nie tylko – na swojego bloga. Pozdrowienia dla Ciebie i małej Matyldy : )

  • Odpowiedz