Codziennik

Kartka z kalendarza

30 kwietnia 2015
s42

Ostatni raz w tym miesiącu wyciągam ogromną lotniczą walizkę. Ostatni raz zastanawiam się ile wziąć pajaców do spania, ile sweterków, koszulek i spodni. W rezultacie i tak spakuję całą szafę. Jakie zabawki, które książeczki i do czego duplo włożyć. Dać się zwariować i parowar pakować, czy raczej zawczasu w czoło się postukać. I jeszcze to łóżeczko nieszczęsne. Ile razy rozkładane i składane w kwietniu – nie zliczę.  Ale, to już ostatni, ostatni, raz w tym miesiącu. Bo w kwietniu działo się dużo. A w maju…W maju to my wreszcie odpoczniemy!

W pakowaniu doszłam niemal do perfekcji. Za każdym razem te same dylematy, ale i tak ogarniam system maksymalnie w godzinę. Na przykład z takimi czapkami wiosennymi nie mam już problemu. Po pierwsze Matylda przestała je nosić. Całkowicie. Kompletnie. Nieodwołalnie. Żadna na głowie nie utrzyma się dłużej niż 10 sekund. Po drugie repertuar tych wiosennych znacznie się okroił. W tydzień. Zdjęła, z wózka wyrzuciła. Nie ma dwóch najulubieńszych moich. I ze skarpetkami problemu też nie ma, biorę wszystkie jak leci, bo każda z innej parafii. I tak co pranie. Doprawdy pojąć nie mogę tego fenomenu.

Tak więc ostatni raz w tym miesiącu. Niechże tylko te majówki się skończą. Komunie i rodzinne uroczystości odbędą. Rozpakujemy te nasze torby i głęboko w pawlaczach schowamy. Wypierzemy, odprasujemy, na półki rzeczy włożymy. I choćbyśmy mieli zanudzić się w domu, choćby nogi znów rwały się do drogi… nigdzie przez jakiś czas ruszać się nie ruszymy. Taki mam plan. Będziemy się delektować naszą niemobilnością. Nasz park zapomniany odkryjemy znowu. Koc na trawę z szafy wyciągniemy. A nawet jakieś ciasto pachnące wiosną upiekę..

Ale gdy tak sobie piszę o tej naszej stacjonarności, w głowie kiełkuje już myśl nowa. Kiełkuje i wzrasta tak od tygodni, ale ostatnio coraz głośniej jakby. Wyciągnąć z szafy trekkingi prawie nowe, choć mają już dobre dwa lata. Kurtkę wiatrówkę nabyć, albo od mamy pożyczyć. Określić trasę, wstać skoro świt i pojechać w Bieszczady. Połoninę Wetlińską, po raz kolejny, ale tym razem w trójkę, zdobyć. W Chatce Puchatka herbatę wypić. Pogapić się w niebo, pozachwycać widokami, jakich nigdzie indziej w Polsce nie ma. Ale to zaraz. Jak tylko chwilkę sobie odpoczniemy…

sukienka: H&M

 

Podobne wpisy

16 Komentarzy

  • Reply Zuzi Clowes 30 kwietnia 2015 at 20:03

    Agi, och jak ja rozumiem te dylematy! Mam to samo! Niby tyle roboty, niby wyjazdow nie brakuje, odgrażam się ciągle że w czerwcu się nigdzie nie ruszam, będę sprzątać mieszkanie, dekorować balkon, łazić na leniwe spacery do parku i nie myśleć o tym, gdzie by tu znowu… A z tyłu głowy jednak milion planów wyjazdowych. Ja sama nie wiem czego chcę. Na razie chcę tylko dociągnąć do końca maja :))) PS Matyldowe love <3 Uwielbiam te zdjęcia!

    • Reply radoSHE 3 maja 2015 at 08:11

      Otóż to Zuza! Kto by tam tracił czas na dekorowanie balkonu 😉
      A co do zdjęć…wystarczy ściągnąć z dziecka dres i ubrać sukienkę i już całkiem inny człowiek. Dopóki się nie pobrudzi rzecz jasna 😉

  • Reply Aga z makeonewish.pl 30 kwietnia 2015 at 20:14

    Aguś wiesz że ja Cię AJ LOW JU?? uwielbiam CIę czytać, czesto podobne mysli, troski i marzenia mamy. Ale kochana, zdjęcia Matyldy… Ja ją kocham. Ja zawsze biegnę z laptopem za mężem żeby mu ją pokazać. Bo taka jest słodka. Wg mnie ona jest wzorem idealnie wygladającego dziecka. Jest PRZECUDNA. i mowie to szczerze, jako mama dziewczynki w podobnym wieku. MATYLDA jak bedziesz juz sławna, znaną modelką to ja blogowa ciocia Aga CI tą karierę wywróżyłam! zapamiętaj i choć autograf wyślij 🙂 dla mnie i dla Majuchy

    • Reply radoSHE 3 maja 2015 at 08:09

      Aga dzięki! No takie morze komplementów, że się rumienię za siebie i Matyldę:) Ale nasze córki to przecież niemal kropka w kropkę, tylko u Twojej włos bardziej rozwichrzony 🙂 Ściskamy Was ciepło!

  • Reply . MartynaG.pl 30 kwietnia 2015 at 22:53

    Chętnie bym podróżowała, tak jak Wy… pakowała się i miała ten problem co ze sobą zabrać 😉 Ale cóż, na te rzeczy poczekać jeszcze muszę. Powiem szczerze, chętnie Waszą relacje z tej kolejnej podróży obejrzę…

    • Reply radoSHE 3 maja 2015 at 08:14

      Martyna, a ja bym chciała mieć teraz na głowie Wasze priorytety, serio 🙂
      Bieszczady w fazie wczesno wakacyjnych planów, no ale może się z tego wykluje jakaś podróż 🙂

  • Reply Góralska Mama 1 maja 2015 at 05:36

    Kocham Bieszczady ! To właśnie tam odbyła się w zeszłym roku pierwsza podróż naszej Basi i wiem, że będzie to przez całe życie dla nas miejsce wyjątkowe. Najchętniej znów spakowałabym rzeczy i wyrwała się tam choć na tydzień. Tam cisza jest jak nigdzie indziej. Tam spokój wyjątkowy….
    Matylda w tej sukience wygląda jak aniołek :*

    • Reply radoSHE 3 maja 2015 at 08:15

      Dokładnie. Nigdzie indziej nie ma takiej ciszy jak tam. Zwłaszcza poza sezonem. Chodziliście wtedy z Basią po górach?

    • Reply Góralska Mama 6 maja 2015 at 07:00

      Nie bardzo. Spacerowaliśmy duużo, ale nie po górach. Nie wzięłam wtedy chusty, a jakoś spacerowanie po górach z wózkiem – no nie bardzo. Niestety też byliśmy tam tylko kilka dni, które zdecydowanie za szybko zleciały.

  • Reply Komiteptol Blog 1 maja 2015 at 07:42

    Bieszczady – piękny pomysł! 🙂 Tak czytam komentarz od Agi z makeonewish i ja bym jeszcze dodała, że dzięki Tobie bardzo spodobało mi się imię Matylda 🙂 Mężowi również, więc może kiedyś…. Będziemy mieć taką małą Matyldę :)))) Udanej podróży! / Agata

    • Reply radoSHE 3 maja 2015 at 08:17

      U nas też był proces oswajania się z imieniem, a teraz nie wyobrażam sobie innego. Przy ewentualnej drugiej córce miałabym duży problem z wyborem 😉

  • Reply Mama Pana Adama 1 maja 2015 at 17:51

    takie rozterki to nasza codzienność:) niby już mamy dość walizek, niby tacy zmęczeni a już w planach wyjazd wwekendowy, już wakacje u znajomych… nosi nas nie da się ukryć:)

    • Reply radoSHE 3 maja 2015 at 08:17

      I bardzo dobrze! Udanych podróży!

  • Reply Pola 3 maja 2015 at 14:33

    To prawda, Bieszczady są jedyne w swoim rodzaju. I pakowanie… im częściej powtarzene, tym sprawniej to wychodzi.
    Udanego odpoczynku:)

    A MAtylda przesłodka jak zawsze:)

  • Reply Lumpsterka 4 maja 2015 at 17:43

    Pakowanie to jeszcze nawet przyjemność, ale rozpakowywanie po powrocie to dla mnie najgorsza kara :p A ta sukieneczka jest śliczna, nie tak jak Matylda oczywiście 😉

  • Reply ms 5 maja 2015 at 21:15

    Jak Ty kiedyś książki nie wydasz to ja nie wiem. Uwielbiam Twojego bloga, czyta się wyśmienicie a Matylda cud miód dziewczyna

  • Odpowiedz