Dziecko

Ulica Czereśniowa – hit czy kit?

17 maja 2015

Rzadko ulegam nowościom i trendom okołodziecięcym. Jedyne w czym zatracam się bez pamięci – to książki. Obok tej pozycji czytelniczej nie mogłam więc przejść obojętnie. Bo jak Polska długa i szeroka, polecana jest ona wszędzie. Dosłownie WSZĘDZIE. Przyjrzyjmy się jej bliżej. O co ten cały szum?

Przed zakupem długo się wzbraniałam, bo wciąż wydawało mi się, że dziecko mam jeszcze za młode. Bo mały człowiek ma mieć książeczki poręczne, takie z tekstem łatwym i dużymi wyrazistymi obrazkami, żeby wzrok łatwiej było skupić. I tak kupowałam kolejne tyci lektury, a im więcej ich do domu znosiłam, tym mniejsze zainteresowanie Matyldy dostrzegałam.

Kupiłam więc Wiosnę na ulicy Czereśniowej….

Książkę wzrostem dorównującą niemal mojemu dziecku. Bez treści, wierszyków, rymowanek. Z grafiką tak drobną i szczegółową, że niemal oczopląs. Mnie osobiście, bardzo przypadła do gustu. Ale czy przypadnie szesnastomiesięcznemu dziecku? Pierwszy test wykonaliśmy podczas naszej ostatniej podróży! Choć ostatnio bywało ciężko w samochodzie, tym razem trasy Warszawa-Szczecin-Berlin-Warszawa…śmignęliśmy niemal na raz! Dzięki Czereśniowej!

Od której Matylda wzroku oderwać nie może!

A to wszystko za sprawą jej nietypowej formy. Każda strona książki to kolorowa, pełna humoru ilustracja przedstawiająca fragment ulicy. Na kolejncyh rozkładówkach odnajdujemy tych samych bohaterów w różnych miejscach i momentach dnia.  Tu kupują gazetę, tam rozmawiają z sąsiadką, a jeszcze dalej ciastko jedzą. W książce nie pada ani jedno słowo, co otwiera niezliczoną ilość możliwych interpretacji. Za każdym razem opowiadamy inną historię. Gdy dziecko już sprawnie posługuje się mową opowiadać je może samodzielnie. To naprawdę bardzo ekonomiczny zakup, bo starcza na lata! Tak sądzę. 🙂

Moc szczegółu!

Dlaczego Czereśniowa sprawdziła się u nas? To wszystko za sprawą jej szczegółowości. Tradycyjne książeczki zaczęły się Matyldzie nudzić. Jedno spojrzenie na stronę wystarczyło, aby objąć całość. Po trzecim razie wszystko znane już na pamięć. Ile razy można zachwycać się tą samą kaczką? A tu mamy tyle detali! Można się wpatrywać długimi minutami, a za każdym razem zostać zaskoczonym czymś niespodziewanym. W nieskończoność (no prawie) można bawić się w wyszukiwanie nowych rzeczy. Rozwijają spostrzegawczość, koncentrację i wyobraźnie dziecka. Świetna koncepcja!

Zdecydowanie HIT!

Ulica Czereśniowa podbiła serca najmłodszych czytelników z całego świata. Autorką grafiki jest wybitna ilustratorka i graficzka Rotraut Susanne Berner. W Polsce wychodzi pod wydawnictwem Dwie Siostry. W serii mamy do wyboru kilka części: Wiosna…Lato…Jesień…Zima…Noc…Wielkie gotowanie na Ulicy Czereśniowej. Regularna cena książki w księgarniach najniższa nie jest. Warto rozejrzeć się za lepszą propozycją w sklepach internetowych. Miesiąc temu udało nam się upolować książkę (Wiosnę) w bardzo atrakcyjnej cenie w Matrasie.

Sekret książki tkwi w tym, że to mały czytelnik wybiera sobie bohatera z ilustracji i po kolei relacjonuje, co się z nim dzieje. Ostatnio każde spotkanie z książką zaczynamy od śledzenia przygód biegnącego Edwarda. Każda karta odkrywa przed nami kolejne etapy jego fascynujących i nierzadko dramatycznych przygód. Całe szczęście, że wszystko kończy się happy endem. Zresztą zobaczcie sami.

To tylko jedna z historii, a w książce jest ich z kilkadziesiąt. Podoba mi się humor ilustracji. I to że szeroki przekrój społeczeństwa. Że pokazuje się, iż w każdym wieku sport może uprawiać. A emocje nawet po psach (jamnikach) widać. Szkoda, że gdzieś w obrazkach przyplątało się wisiadełko, ale to już moje osobiste skrzywienie 😉

Cała reszta jest świetna! Polecam. Na pewno nie będziecie się nudzić! A może macie już swoje egzemplarze? Warto kupować kolejne części czy są one powielane?

 

Podobne wpisy

14 komentarzy

  • Reply Drugi Numer 17 maja 2015 at 09:04

    No popatrz! A my właśnie "zaczytujemy się" w kolejnej porze roku. Wrażenia mam identyczne (o co chodzi z tym nosidłem?!). U siebie na blogu postanowiłam nie robić recenzji, bo w sieci ich już taaak wiele… a potem pomyślałam, że w sumie każda bloggerka tak pisze i tych faktycznych recenzji – jak na lekarstwo. Zaraz uaktualniam swój wpis o linka do Ciebie!

    • Reply radoSHE 17 maja 2015 at 12:00

      Aaa! No to polecasz kolejne części? Chyba więc kupimy, chociaż po głowie chodzi mi Gotowanie na Ulicy Czereśniowej, więc może zacznę od tego. No właśnie wcaaaale nie ma tych recenzji tak dużo, jakby się mogło wydawać, raczej dominują ustne rekomendacje:) A że w książce naprawdę przepadłam to postanowiłam coś skrobnąć.

    • Reply Drugi Numer 18 maja 2015 at 09:23

      Fajnie napisałaś 🙂 Podoba mi się. No i… "GOTOWANIE"?! Nawet nie wiedziałam, że takie jest!

  • Reply Dorota 17 maja 2015 at 11:43

    No wlasnie chyba sie zaopatrze bo widzialam juz u keepmymoments nawet ogladalam ksiazeczke i wyglada naprawde fajnie i ciekawie 🙂

  • Reply Mama Pana Adama 17 maja 2015 at 20:30

    No widzisz a my kupiliśmy dosłownie 2 dni temu 'wiosnę'!:) I pierwszych kilka chwil spędził nad nią nie mój Bąbel, ale…. jego tata:) Zachwycony był wielością szczegółów:) Jeśli A. będzie co najmniej w połowie tak zafascynowany to już uznaję to za dobry wydatek:)

  • Reply Pola 17 maja 2015 at 21:29

    Znamy znamy, kochamy najmocniej! Sprawdzone przy starszym dzieciaku, teraz trochę ponadroczna córa odkrywa:) Uwielbiam wiosnę najbardizej i lato. I noc:) (jak w życiu:D)
    Zastanawiałam się nad tym gotowaniem, ale nie wiem sama, czy chcę taką książkę – ani kucharską, ani dla dzieci…

  • Reply Ruby Soho 17 maja 2015 at 21:48

    U nas wszystkie ulice się sprawdzają- zmieniamy je wraz z porami roku. Kropka uwielbia, pokazuje wszystkie sowy, zegary, ptaki, psy i koty 🙂 Z wisiadłem też oczywiście mam skrzywienie. A wiesz, ta mina z przedostatniej fotki – skądś ją znam:) Moja robi identyczną!

  • Reply Konrad 18 maja 2015 at 19:48

    za Twoją namową właśnie ją kupiłem.

    • Reply radoSHE 19 maja 2015 at 15:58

      Niech Wam dobrze służą 🙂

  • Reply Aga z makeonewish.pl 18 maja 2015 at 21:06

    o dzięki dzięki 🙂 to już mam pomysł na preznet do Majusi na dzień dziecka 🙂 Mam nadzieje, że ją pochłonie jak Matyldę. Maja ksiazeczki kocha pod kazda postacią (nawet moje ze studiów bez obrazków) wiec moze i Czereśniowa jej sie spodoba.
    PS Aga, Twoja Mati na przedostatnim zdjęciu ma minę killera identyczną jaką robi Maja. 🙂 kropka w kropkę 🙂 No kocham tą Twoją córę. Serio. nie przesadzam!!!!

    • Reply radoSHE 19 maja 2015 at 15:59

      Kupuj, kupuj. Na pewno Maja Czereśniową zaaprobuje 🙂

  • Reply Umi i. 21 maja 2015 at 20:06

    Śliczna jest, aż żal że mój syn już za duży na takie bajki:(

  • Reply Zuzanna Szulist 21 maja 2015 at 20:09

    Zdecydowanie warto kupić pozostałe części. My mamy wszystkie pięć i każda jest inna. Mając kilka tomów można je oglądać w dodatkowy sposób – chronologicznie, bo zobrazowane są tam losy bohaterów na przestrzeni roku. Najpierw pani jest w ciąży, potem ma już dziecko itd. Na razie najbardziej ja się ekscytuję oglądając Ulicę Czereśniową, ale i na moją córkę przyjdzie czas. 😀 Kolejna zaleta – te książki będą z nami przez długie lata.

  • Reply Komiteptol Blog 21 maja 2015 at 21:24

    Widziałam Jesień u mojej koleżanki 🙂 Cała seria jest na mojej wish-list czytelniczej! Ale jeszcze czekam, bo póki co Liwia jest bardziej zainteresowana jedzeniem książeczek niż oglądaniem obrazków 😉 Ale powoli zaczyna się nimi interesować, więc może niedługo… /Justyna.

  • Pozostaw odpowiedź Drugi Numer Anuluj