Kulinarnie

Pyszne jak u mamy! + WYNIKI!

18 maja 2015

Kiedy myślę o moim rodzinnym domu pierwsze co widzę przed oczami to … kuchnia. Może dlatego, że znajduje się zaraz przy drzwiach wejściowych, i w tej kuchni każdy dzień na poważnie się kończył i zaczynał. Na szybko dopita herbata, porwana z blatu kanapka, całus na dzień dobry i do widzenia. Zawsze ktoś w niej urzędował. Aż się czasami chciało przy tej kuchni zdematerializować, przemknąć magicznie i niepostrzeżenie. Zwłaszcza po klasówkach z matmy, albo po jakimś na nielegalu spożytym piwie. Misja to była nie do wykonania., kuchnia to był prawdziwy sztab dowodzenia.

Gwarno w tej naszej kuchni było jak w ulu. Bo jak była mama, to zaraz wchodził tata, coś skubnąć po kryjomu. A jak dwie osoby w kuchni to i pies oczywiście, bo może mu coś spadnie przez nieuwagę. Dodaj do tego mnie i moją siostrę i mamy tłok jak na dworcu. A co nas tak wszytskich ciągnęło? Było po prostu PYSZNIE!

Ta kuchnia to przede wszystkim ZAPACH. Zapach niedzielnego rosołu, który już od rana w niedzielę na gazie pyrkotał. Zapach ciepłego jeszcze chleba prosto z piekarni. Zapach smażonych naleśników wieczorami, bo przecież wiadomo, że one najlepsze na chandrę. Zapach zupy krem cebulowej z grzanką serową na wierzchu. I zapach spalonych eksperymentów kulinarnych, bo i takie oczywiście (mnie) się zdarzały.

Mój dom kojarzy mi się ze SMAKIEM.

Gdybym miała wybrać jedną potrawę mojego dzieciństwa, miałabym problem. Każdego sezonu królowało inne danie, a każde równie dobre. Nie będę ukrywać, że dla mnie, że dla mnie MOJA MAMA gotuje najlepiej pod słońcem. Latem były chłodniki i sałatki z granatem, jesienią zupy dyniowe i faszerowane papryki, zimą rozgrzewające kremy i kompoty z suszu. A wiosną, taką jak teraz, królował on – rabarbar!

Z rabarbaru kompot na upalne dni, rabarbarowy dżem do kanapek…a przede wszystkim RABARBAROWE CIASTO. A to ciasto całe moje dzieciństwo i młodość obecne. I walka o to, kto surowej masy więcej zliże z miski (nie jedz, bo będzie cię brzuch bolał), kto wzór na cieście ułoży (nie za głęboko!) i klasyczne: kto zjadł ostatni kawałek! (siostra na przemian z tatą, zawsze!). Jeszcze nie tak znowu dawno, wystrojona jak na pogrzeb i z miną jak na ścięcie, pakowałam rabarbarowiec w plastikowe pudło. Na maturę szłam. Oczywiste było dla mnie, że obleję, więc na osłodę gorzkiej porażki jak znalazł. Egzamin zdałam. Ciasto pochłonęłam. Smak zwycięstwa, smak RODZINNEGO DOMU.

———————————————–

A teraz coś specjalnie dla Was!
Dzień Matki zbliża się wielkimi krokami…

Zapomnij o obowiązkach i zrób coś tylko dla siebie!
Na przykład…nie gotuj! 🙂

 Brzmi dobrze?

Razem z Pyszne.pl przygotowaliśmy dla Was nietuzinkowy konkurs, w którym do wygrania są vouchery na dania z Waszych ulubionych restauracji. Z dostawą wprost pod drzwi 🙂

Zasady są proste i następujące:

  • Każdy z nas ma w pamięci potrawę, która budzi rodzinne wspomnienia. Taaaak! Czujesz ten smak i zapach? Jedyne co należy zrobić to napisać pod postem:

    Jakie danie kojarzy Ci się z rodzinnym domem.
    I dlaczego?

  1. Trzy komentarze, które najbardziej przypadną mi do serca, bądź mnie rozbawią, bądź zaskoczą, bądź cokolwiek innego, czego teraz przewidzieć nie mogę, otrzymają nagrody
  2. W komentarzu zostaw swój adres email
  3. Nagrodami są trzy vouchery do wykorzystania w serwisie Pyszne.pl.
  4. Vouchery są o następujących nominałach: 1×100 zł i 2×50 zł
  5. Nagrody będą do wykorzystania do końca maja. W razie konieczności możemy przedłużyć termin ich ważności
  6. Na zgłoszenia czekam od dzisiaj 18.05.2015 – do 25.05.2015. Wyniki pojawią się w Dzień Matki z samuteńkiego rana 🙂
  7.  A jeśli polubisz mój profil RADOSHE na FB będzie mi dodatkowo miło 🙂

    Bony, które są do wygrania w konkursie można zrealizować tylko zamawiając jedzenie online w serwisie Pyszne.pl, w restauracjach, które posiadają w ofercie płatność online oraz które dowożą jedzenie pod adres wpisany przez zwycięzcę.

    Smacznego i powodzenia!
    Wyniki konkursu!
    Całą noc myślałam nad zwycięskimi odpowiedziami. Wybór nie był łatwy, bo każdy uczestnik opowiedział swoją niepowtarzalną historię. Wygrały trzy odpowiedzi, które najbardziej pobudziły moją wyobraźnię i kubki smakowe! Panie i Panowie, kto dziś nie gotuje?
    Magdalena Kiszka – voucher 100 zł
    Mariola Kowalska – voucher 50 zł
    Ela – voucher 50 zł
    Mail ze szczegółami już do Was leci!
    A ta odpowiedź ujęła mnie szczególnie! 🙂

    Jajecznica na pomidorach….Letnimi wieczorami. kiedy słychać było świerszcze i szum z daleka rzadko przejeżdżających samochodów, a gęste od ciepła i wilgoci spadającej rosy powietrze wkradało się do domu przezszeroko otwarte drzwi tarasu, kiedy wreszcie mamie udało się zagonić do domu naszą czwórkę z poparzonymi od pokrzyw kolanami, siadaliśmy wszyscy do jajecznicy. I to nie byle jakiej! bo z 15 jajek! To proste danie nie byłoby dla mnie tak ważne, gdyby nie fakt, że jej bohater pochodził z przydomowej szklarenki. Oooo, nie cierpieliśmy zbierać pomidorów….! Wkrótce mama zrezygnowała z hodowli. Powód? Brak czasu, sił, nastoletnie dzieci niechętne do pomocy. Właśnie ta, a nie inna jajecznica kojarzy mi się z ciepłem rodzinnego domu, gdyż przywołuje wspomnienia trudu, starania mojej mamy o to,by było zdrowo, by było swoje…I doceniam go szczególnie teraz, gdy na stole zostaje prawie nietknięta kanapka, o której z radością myślałam jeszcze podczas zakupów….

Podobne wpisy

23 komentarze

  • Reply Ruby Soho 18 maja 2015 at 23:20

    aaaaaa! właśnie rabarbar kupiłam dziś – przepis na ciasto, by się przydał! A twoje wygląda zacnie.
    A nad konkursem to ja się muszę zastanowić. Odpowiedź nie jest taka prosta 🙂

  • Reply Mama Pana Adama 19 maja 2015 at 06:25

    Jak mój mąż zobaczy rabarbar…. Zaraz będzie krzyczał, że chce takie ciasto;) Więc ciiiiiiii:)

  • Reply Anonimowy 19 maja 2015 at 08:00

    Aga jak przeczytałam Twój wpis (zresztą o 2 w nocy) momentalnie przypomniał mi się Twój rodzinny dom z czasów jak byliśmy dziećmi. I miałam 3 obrazy przed oczami: 1: pies jamnik który zawsze nas chciał zjeść, 2: schody na górę o które zawsze marudzilam Tacie dlaczego my w mieszkaniu nie mamy schodów do pokoi (trudno mieć schody w jednopoziomowym mieszkaniu ;-)) i 3: moment jak grałas mi melodie z Titanica na flecie 😀 takie człowiek ma skojarzenia o 2 w nocy 😉 pozdrawiamy ciepło! Kinga

    • Reply radoSHE 25 maja 2015 at 18:29

      Haha, Kinga! Ale wspomnienia, ale fakt, pamiętam, że lubiłaś nasze schody:) Melodia z Titanica to jedyne co umiem (do tej pory) grać na flecie 🙂 Ściskam Was ciepło!

  • Reply Anonimowy 19 maja 2015 at 13:22

    Aga, ja tak poza konkursowo ale musze to napisać bo nie wiem czy Ci o tym mówiłam, a jeśli tak to się powtórzę, ale ja też uwielbiam kuchnie Twojej Mamy!!! za każdym razem gdy do Was jadę cieszę się na samą myśl o obiedzie u Twojej Mamy!:) i Twój dom rodzinny zawsze będzie mi się kojarzył z ciepłem, serdecznością i pysznym jedzeniem! do dziś pamiętam smak niby zwykłych kotletów mielonych z burakami a tak pysznych!(i to jeszcze za czasów przed maturalnych!:)). I Oj tak smaki i zapachy potrafią być wyraziste i pozostawać w pamięci nienaruszone. I od kiedy Weronika się urodziła to mam tą refleksje wciąż z tyłu głowy i ogromne pragnienie by stworzyć jej taki właśnie dom gdzie kiedyś smak i zapach będą nieodłączną częścią jej wspomnień z dzieciństwa. By przywoływały jej same piękne chwile.I jeszcze marzy mi się dom, w którym będzie stał duży dębowy stół, a przy nim dłuugie przesiadywanie przy jedzeniu i poruszające rozmowy do nocy.. Beata

    • Reply radoSHE 25 maja 2015 at 18:32

      Moja Mama się autentycznie wzruszyła :):):) Ostatnie nasze przesiadywanie przy stole było dokładnie takie, jak z Twoich marzeń! Pozdrawiam ciepło!

  • Reply evay 19 maja 2015 at 18:49

    Mama zasługuje na swojego własnego bloga kulinarnego! NIKT tak nie gotuje jak ona!
    I uśmiałam się nieźle z "psa jakmnika, który zawsze nas chciał zjeść" oj to prawda 🙂 Debbie ostro walczyła o te ochłapy.
    I chciałam tylko sprostować – to ja zawsze wygrywałam walkę o ostatni kawałek (co zresztą widać).
    (i zrobiłaś mi taką ochotę, że Mama nie odpocznie w weekend, bo będziemy robiły ciasto rabarbarowe…)*

    *ona będzie robiła, ale ładniej tak jak napiszę w liczbie mnogiej.

  • Reply Konrad 20 maja 2015 at 05:57

    Jestem synem cukierników, moja mam gotuje świetnie i zawsze tak było. Od kiedy pamiętam zawsze w domu był obiad z dwóch dań, pomimo tego, że mama zawsze pracowała, nieraz do późna w nocy. Smaki, które pamiętam nierozerwalnie wiążą się z wydarzeniami w naszym domu i oczywiście dzieciństwem. Gdy jednak myślę o tym najbardziej wyjątkowym, tym, który pamiętam i ilekroć przyjdzie mi znowu go zaznać to wracam wspomnieniem do momentu, w którym go poznałem, to przychodzą mi dwie rzeczy do głowy – pierwsza to lato 2003 i brioszki z zimną colą waniliową, które jadłem w ogromnych ilościach, siedząc między innymi na wzgórzach Verdun. I nadal nie wiem, czemu aż tak bardzo zapamiętałem ten smak i to najgorętsze lato we Francji. Ilekroć jestem teraz we Francji. Drugie takie wspomnienie i smak, to, pomimo wszystkich tych dobrych rzeczy, które w życiu jadłem, jest kanapka z cukrem i kilkoma kroplami wody, które jadłem u moich dziadków, gdy Ci jeszcze żyli. Ta gruba pajda chleba, tak słodka, i tak nierealnie wtedy przeze mnie lubiana, jest nierozerwalnie związana z kuchnią dziadków, starym zegarem z kukułka, kuchnia kaflową, kozetką i widokiem z okien na studnię i podwórze. Czyli Aga, jak widzisz, nic specjalnego – żadnych wspaniałych ciast, mięs czy zup – po prostu brioszki, cola, chleb i cukier – takim zestawem chyba nic nie wygram, ale przyjemność mi sprawiło pisanie o tym 🙂 Pozdrawiam.

  • Reply Ela 20 maja 2015 at 09:46

    Aaa ja też kilka dni temu upiekłam rabarbarowe ciasto! Pierwszy raz w życiu robiłam coś z rabarbaru, ale z pewnością nie ostatni:) ten smak! Ten zapach! Obłędny:)

    A smak dzieciństwa? Pierogi ruskie! Sztampa? Klasyka? Nic bardziej mylnego! Pierogi mojej mamy są magiczne. Zawsze idealnie doprawione. Zawsze idealnie wykończone. Zawsze idealnie się przy tym bawilyśmy. Lepiłyśmy razem. To był ten magiczny czas we dwie:) A magiczny element? Mięta! Jadłaś kiedyś pierogi ruskie z miętą? Obłędne połączenie polskiej tradycji z mohito wymyślone w Zamościu już dziesiąt lat temu;) Musisz spróbować! Chociaż mi nigdy nie wyszły takie pyszne. Ich smak zakodowany w mojej głowie zawsze będzie smakiem dzieciństwa:) I bardzo żałuję, że nie mogę skoczyć teraz do mamy na małą porcyjkę, bo dzieli nas 250 km…

  • Reply Ela 20 maja 2015 at 09:48

    Ps. twój profil lubię od dawna i uwielbiam tu wpadać 🙂 zawsze pięknie, miło i ze smakiem:)

  • Reply Monika Kampczyk 20 maja 2015 at 20:39

    Co mi się kojarzy? Stary chleb smażony na patelni i posypany cukrem, teraz wydaje się być ble,ale jaki to był rarytas! A kogole mogel? Kto teraz to wogole je? Pizza Babci na cieście drozdzowym z kielbaska i domowymi kiszonym. A najbardziej z kuchennych tematów kojarzy mi się historyjka, która opowiadana jest przy każdej okazji… Rzecz się dzieje, gdy spadła na miasto plaga mrówek, stoi Monisia mała w lozeczu, palcem wskazujac na kolumne poruszających się mrówek i krzyczy: o! Mięsio idzie!
    Także tego, dobranoc 🙂

  • Reply Anonimowy 20 maja 2015 at 21:05

    W domu rodzinnym zawsze mogę poprosić o ulubione dane, które mama z wielką chęcią mi przyrządza i zawsze mówi, że to nie kłopot, bo to przecież takie proste. A jak wiadomo w domu zawsze apetyt rośnie, no i tyle pysznych dań chciałaby się skosztować ale co wybrać? Najczęściej nachodzi mnie ochota na pierogi chociaż wybór jest trudny: ruskie, z kapustą, z serem na słodko, a może z owocami np. ze śliwkami? No albo racuszki z jabłkami, posypane cukrem pudrem, a może naleśniki z powidłem? A tutaj już nasuwa się kolejne skojarzenie: krokiety! Ot to na co mam ochotę. W ten na myśl przychodzi barszcz, a jak barszcz to i uszka, ale z mięsem czy z grzybami? A do tego na drugie gulasz wieprzowy z kaszą perłową z ogóreczkiem lub kapustą kiszoną. Już na samą myśl ślinka mi cieknie! Zatem w tym miejscu muszę zakończyć wspomnienia o domowych daniach, bo pora naprawdę nie przystoi na konsumpcję 🙂 Pozdrawiam, M

  • Reply Anonimowy 21 maja 2015 at 08:13

    Z dzieciństwem i z domem rodzinnym kojarzy mi się chleb z masłem i cukrem 🙂 Kiedy chodziło się na plac, ganiać z koleżankami i kolegami, gdy się zgłodniało to podlatywało się pod okno do babci lub mamy i wołało "Mama/Babcia daj chleb z cukrem". Pycha 🙂 😛 Najlepsze wspomnienia… Pozdrawiam, Wiola. (e-mail: lanik.wioletta@gmail.com). 😀

  • Reply Iwona Mieczkowska 21 maja 2015 at 14:13

    Kiedy myślę o dzieciństwie od razu na myśl przychodzą mi młode ziemniaczki… posypane koperkiem… i do tego zsiadłe mleko… 🙂 Zawsze jedliśmy to danie na świeżym powietrzu, na działce, u babci na wsi, zawsze smakowało tak samo… Ziemniaczki lekko słodkawe… nigdy nie obierane! Zawsze skrobane… podawane w całości. Do tego świeżo zerwany koperek, drobno posiekany i zimniutkie zsiadłe mleko 🙂 To są smaki dzieciństwa, których nie zapomina się mimo upływu lat 🙂

  • Reply Anonimowy 21 maja 2015 at 16:16

    Jajecznica na pomidorach….Letnimi wieczorami. kiedy słychać było świerszcze i szum z daleka rzadko przejeżdżających samochodów, a gęste od ciepła i wilgoci spadającej rosy powietrze wkradało się do domu przez szeroko otwarte drzwi tarasu, kiedy wreszcie mamie udało się zagonić do domu naszą czwórkę z poparzonymi od pokrzyw kolanami, siadaliśmy wszyscy do jajecznicy. I to nie byle jakiej! bo z 15 jajek! To proste danie nie byłoby dla mnie tak ważne, gdyby nie fakt, że jej bohater pochodził z przydomowej szklarenki. Oooo, nie cierpieliśmy zbierać pomidorów….! Wkrótce mama zrezygnowała z hodowli. Powód? Brak czasu, sił, nastoletnie dzieci niechętne do pomocy. Właśnie ta, a nie inna jajecznica kojarzy mi się z ciepłem rodzinnego domu, gdyż przywołuje wspomnienia trudu, starania mojej mamy o to,by było zdrowo, by było swoje…I doceniam go szczególnie teraz, gdy na stole zostaje prawie nietknięta kanapka, o której z radością myślałam jeszcze podczas zakupów…. Pozdrawiam, Magda Kiszka 😉

  • Reply Anonimowy 21 maja 2015 at 20:40

    Placki ziemniaczane! Jako nastolatka uparłam się, że odtąd na obiad będę jadła tylko placki i koniec. Moja mądra mama ( o wiele mądrzejsza ode mnie, stwierdziła: proszę bardzo 🙂 ). Przez trzy dni jadłam na ciepło tylko te chol… placki ziemniaczane. Na czwarty dzień błagałam, żeby ugotowała coś innego… Jeszcze przez dzień je jadłam 😀 A teraz kiedy mam "własną" córkę i kuchnię, czasem wzruszę się nad talerzem maminych gołąbków z włoskiej kapusty w suszonych pomidorach. Bo kiedyś ich i jej zabraknie… Ale teraz jest mama, jest wszystko. Pozdrawiam Ciebie i Twoją mamę 🙂 (martagawda@gmail.com)

  • Reply Anonimowy 24 maja 2015 at 08:58

    O rety! No oczywiście kluski robione własnoręcznie przez moją mamę!!!! I do tego rosół z kuraka z własnego podwórka. Nic tego smaku nie zastąpi. I jeszcze ciasto marchewkowe, o które prosiłam mamę codziennie 🙂 pychotka 🙂 / Kinga

  • Reply Adriana Warc 24 maja 2015 at 09:45

    radoSHe ,radoSHe ja o pyszny jabłecznik regularnie swą babcie proszę .Cieszę ,że istnieje w cyberprzestrzeni wspaniała kobieta jaką jest Radosz Aga bo moja cała rodzinka chętnie na jej blog wpada .Blog radoShe łączy pokolenia i Nasz stosunek do polskiej kuchni odmienia .Wspaniale dzieckiem się zajmuje i swoją niezwykłą wrażliwością do świata mnie ujmuje .Tiki -tak ,Tiki-tak radoShe to najlepszy polski ,blogowy znak .Dzięki Adze z moim dzieckiem jaka jest Wiosna na ulicy Czereśniowej poznałam i za taką wspaniałą lekturę podziękować chciałam .A Ty Drogi niedowiarku spójrz jaką Agnieszka ma radość kiedy chodzi po parku .Aga nawet w worku na ziemniaki na weselu by zjawiskowo się prezentowała bo jej figurka jest doskonała .Swoim ciepłym blogiem chroni nawet przed ostrym mrozem a ja dowiedziałam się dzięki Niej jak wiele osób choruje na boreliozę .Ona z ogromnego szacunku do każdego człowieka słynie a niedawno była w Berlinie .Nie boi się gdy dziecko swój teatralny talent prezentuje i bardzo mądre posty codziennie nam oferuje .Kiedy śmieje się dziecko to śmieje się cały świat a ja pragnę by Aga funkcjonowała w internecie wiele długich lat .Cieszę się ,że Matylda ma tak mądrą mamusie ,która ma bardzo społeczną duszę .Oj ,Oj chyba za bardzo się rozpisałam bo ja również przepis na pyszny danie typu jabłecznik umieścić chciałam .Portal Pyszne.pl też niesamowite słodkie potrawy nam oferuje ale gdy tylko mogę to na jabłecznik do babci wskakuje .Bywam życiowym społecznikiem ale nigdy nie rozstaję się babcinym jabłecznikiem .Do jego przygotowania potrzebne nam będzie 500 gram mąki pszennej w jadłospisie człowieka wręcz zbawiennej oraz 200 gram cukru białego bardzo słodkiego i 250 gramów margaryny ,którą na każdej sklepowej półce widzimy .Przygotuj sobie również cztery wiejskie jaka a ich smak to dla podniebienia istna bajka ,jedna łyżka śmietany przyrządzonej dłońmi mojej mamy i dwie płaski łyżki proszku do pieczenia ,1 łyżka bułki tartej grzechu wartej .Jako ,że Aga to kobieta nietuzinkowa to dla Niej serwowana będzie masa jabłkowa .Do jej przygotowania potrzebne będą nam dwa kilogramy jabłek od polskiego rolnika ,który swą ciężką pracą do mojego serca głęboko przenika ,dwie łyżki cukru kryształu ja na jego widok dostaje szału oraz dwie łyżki cynamonu którą każda gospodyni ma w swym domu .Margarynę kroimy na kawałki a gdy przygotowuje jabłecznik to przypomina się mi dzieciństwo jak z bajki .Pozostałe składniki gnieciemy w jednolite ciasto jeśli jesteśmy silną niewiastą .Ciasto na dwie części dzielimy a my przeczytać przepisy Agi na co dzień sobie pozwolimy .Blachę tłuszczem smarujemy a zadowoleni w pełni będziemy .Na blachę kładziemy ciasto na 20 minut do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni wkładamy i do całego świata się uśmiechamy .Jabłka na mniejsze cząstki kroimy a do tej czynności zaprosić męża sobie pozwolimy .Włóż je do garnka dodaj dwie łyżki cukru ,cynamonu ,podgrzewaj by mieć orientalny zapach w swym domu .Podpieczony spód bułką tartą posypujemy a na pewno mnóstwo fanów zdobędziemy .Masę jabłkową przykrywamy ,rozwałkowanym ciastem to sprawia ,że babcia do moich poczynań kuchennych szczerze uśmiecha się .Całość wkładamy na 20 minut do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika niechaj ciasto w nim z radości pofika .Życzę wszystkim Fanom bloga radoShe smacznego i każdego dnia na tym niesamowitym blogu spędzonego e-mail kochanka97@interia.pl

  • Reply Mariola Kowalska 24 maja 2015 at 14:57

    Bezapelacyjnie pierogi z borówkami!! Tylko, żeby te pierogi tata zrobił (tylko on ma dostęp do kuchni…. :-), trzeba było najpierw nazbierać borówek.I tu się zaczyna cała historia. Może dlatego tak pyszne były i takie ciepłe skojarzenia budzą? Takie pierogi z borówkami zerwanymi prosto z krzaczka, były niestety edycją limitowaną, bo sezon na te owoce jest raczej krótki (a szkoda). Jeździliśmy wszyscy do Babci w sierpniu i tam w pobliskich lasach było ich całe mnóstwo! A najlepsze były te wyprawy na górę Mogielicę, gdzie na samym szczycie była polana, którą jako dzieci nazywaliśmy zaczarowaną. Dlaczego? Bo w sezonie borówkowym caluteńka zamieniała się w jagodowe pole!! Można było się wygodnie położyć, opalać i zajadać do woli, nie zapominając jednak o tym, by trochę odłożyć do słoików- przecież pierogi już w myślach naszych były więc trzeba było opanować łakomstwo 🙂 Najtrudniej było w drodze powrotnej nie podbierać ze słoików… 🙂 Potem tata robił nam te upragnione pierogi z borówkami. Czasem pomagaliśmy je lepić, ale nie szło nam to najlepiej, więc zwykle jedynie podpatrywaliśmy tatę. A potem zajadaliśmy się polanymi śmietaną i posypanymi cukrem. Zdarzało się sparzyć język, ale to mała cena za ten smak… 🙂 Ach, cóż to były za pyszności! Nie do podrobienia. Bo tylko tata potrafi zrobić ciasto tak delikatne, ze nie przysłania smaku owoców. Rozmarzyłam się… 🙂 Już planuję urlop w sierpniu, by pojechać na wieś poleniuchować i przy okazji przywieźć borówki, z których powstaną najlepsze na świecie pierogi! Mariola

  • Reply Bellove 25 maja 2015 at 11:23

    Mi dzieciństwo kojarzy się ze smakiem chleba zapiekanego w roztrzepanym jajku i usmażonym na patelni. Taka prosta rzecz a pamiętam do dziś: jak smakował mi i siostrze. Jak ten zapach unosił się wieczorami w powietrzu, jak mama krzątała się w kuchni. Jak oglądając dobranockę zajadałyśmy się nim niczym daniem z renomowanej restauracji. Takie właśnie szczęśliwe momenty z bycia dzieckiem chciałabym aby miała po latach moja Zosia!

  • Pozostaw odpowiedź Iwona Mieczkowska Anuluj