Inspiracje

Zatrzymać upływ czasu. Czy to możliwe?

2 lipca 2015

Kilka tygodni temu wzięłam udział w bardzo inspirującym kosmetologicznym spotkaniu. Przyznaję, nie byłam nastawiona na zdobycie nowej wiedzy, bo czego kobieta z trzydziestką na karku może jeszcze nie wiedzieć o pielęgnacji twarzy? Otóż. Trochę wstyd. Bo okazało, się że braki w wiedzy może mieć spore, a wiele rzeczy, które robiłam do tej pory, były robione źle… Gotowi na moje kosmetyczne grzeszki?

W naiwności swej myślałam, że jeśli w życiu nie zdarzyło położyć mi się z make up’em na twarzy nic sobie zarzucić nie mogę. Że jeśli w mojej łazience minimum osiem (liczyłam) kosmetyków do twarzy, to jestem prawdziwym mistrzem w jej pielęgnacji. A jednak … nie. Nie. Zupełnie nie. Prawdziwa wiedza spłynęła na mnie dopiero podczas konsultacji  z doświadczonym i wykwalifikowanym kosmetologiem. Otrzymałam moc praktycznych i merytorycznych porad, którymi po prostu muszę się podzielić. Z prostej przyczyny. To działa. Odkąd konsekwentnie wdrażam polecenia mojego kosmetologa, stan mojej skóry uległ znacznemu poprawieniu. Śmiało mogę powiedzieć, że czuję się z nią lepiej niż jeszcze kilka lat temu.

NAWADNIANIE

Zacznijmy od oczywistości. Wraz z wiekiem proces utraty wody nasila się. Skóra traci elastyczność, jędrność i świeży młodzieńczy wygląd. Możemy łudzić się, że ten przykry fakt nas ominie, ale na próżno. Jest jednak kilka rzeczy, dzięki którym ten nieodwracalny bieg wydarzeń możemy spowolnić. Jedną z nich jest odpowiednie nawodnianie organizmu. W skrócie: PIJEMY WODĘ! Właściwy bilans wodny jest kluczowy dla prawidłowego funkcjonowania całego organizmu. Gdy zrobiłam sobie uczciwy rachunek sumienia, okazało się że bywały dni, w których jedynymi spożytymi przeze mnie płynami były kawy i ewentualnie herbata! To naprawdę niedopuszczalne. Czy wiesz, że każda wypita filiżanka kawa powinna być zrównoważona litrem wypitej wody, aby utrzymać zdrowy balans? Czy wiesz, że odczuwanie pragnienia to pierwsze sygnały o odwodnieniu? Nawadnianie organizmu to jedna z rad, którą wzięłam sobie głęboko do serca i każdego dnia staram się wypić przynajmniej jedną dużą butelkę dobrej jakości wody. Zmiana nie jest pewnie widoczna dla otoczenia, ale po kilku tygodniach wodnej kuracji odczuwam zaskakujące rezultaty. Skóra mojej twarzy jest lepiej nawilżona, bardziej promienna i ogólnie czuję, że moja kondycja ma się dużo lepiej.

OCZYSZCZANIE TWARZY

Pisałam już, że w życiu nie położę się spać z makijażem na twarzy. To in plus. Ale sposób w jaki często wykonywałam ten zabieg wołał o pomstę do nieba. Na szybko, nie uważnie, na siłę, byle już. A nie tędy droga! Odpowiednio zrobiony demakijaż to ważny element dbania o naszą skórę. Nakładając jakikolwiek specyfik na twarz (mleczko/krem/żel etc.) zawsze wykonujemy delikatne okrężne ruchy na zewnątrz i ku górze. Unikajmy niepotrzebnego rozciągania skóry. W sposób szczególny dbajmy o okolicę oczu. Moja kosmetolżka zdradziła mi pewien trik, który z powodzeniem od kilku tygodni stosuję. Na wilgotny płatek kosmetyczny nakładam preparat i przykładam na kilka chwil na zamkniętą powiekę pozwalając, aby kosmetyk zaczął działać. Ślady kredki, tuszu schodzą bez najmniejszego problemu, a newralgiczna okolica oczu nie jest dodatkowo podrażniania. Po skończonym oczyszczaniu, skórę twarzy osuszamy JEDNORAZOWYMI CHUSTECZKAMI KOSMETYCZNYMI…. a nie ręcznikiem. Jakkolwiek nieprzyjemnie to brzmi parne i ciepłe łazienki są idealnym środowiskiem do wylęgania się i rozwijania bakterii. A wilgotne ręczniki (nawet te przeznaczone tylko do twarzy) są dla nich idealnym lokum. A to ma zabójcze skutki zwłaszcza przy kontakcie z problematyczną cerą, np. trądzikową. A! I na koniec nie zapominajmy o regularnych peelingach twarzy. Raz w tygodniu to takie absolutne minimum.

KOSMETYKI

I w tej dziedzinie zdarzały mi się błędy. Z kosmetykami lubię eksperymentować. Łapię się na triki marketingowe jak pierwszy lepszy żółtodziób. Półki zastawione markowymi kremami z drogerii…a żaden z nich nie przedstawia większej wartości. Coś tam sobie nawilża, coś tam niby wygładza, ale większych efektów naprawdę brak. W kwestii kremów do twarzy – ile kobiet, tyle preferencji. Ale i tu posłuchałam mojej ekspertki i przyjrzałam się bliżej ofercie kremów dostępnych tylko w aptece i profesjonalnych gabinetach. Kupując kosmetyk do twarzy nie musimy koniecznie sugerować się wiekiem podanym na opakowaniu. Przecież to kwestia bardzo indywidualna. Są dwudziestolatki z kondycją skóry kobiety w mocno średnim wieku. Z kolei dojrzałe panie często mają cery godne nastolatek. Magiczne +24, +30, +40 …to naprawdę żaden wyznacznik. Tak naprawdę nasza półka w łazience może ograniczyć się do trzech dobrych (ale naprawdę dobrych) preparatów: krem na dzień (z filtrem), krem pod oczy i krem na noc. Odkąd zaczęłam stosować profesjonalne kosmetyki dobrane specjalnie dla mojej cery, widzę wymierne rezultaty! Czuję się teraz z moją twarzą o wiele, o wiele lepiej. Jestem naprawdę zaskoczona różnicą pomiędzy popularnymi i markowymi kremami, a tymi specjalistycznymi. I przede wszystkim mam poczucie naprawdę dobrze wydanych pieniędzy. A gdyby ktoś pytał obecnie stosuję kremy z serii Terpoline, ale zamierzam trochę poeksploatować ten rynek.

PROFESJONALNE ZABIEGI KOSMETYCZNE

Czas przestać mydlić sobie oczy. Przychodzi taki wiek w życiu kobiety, że proste domowe sposoby nie są wystarczające. To znaczy może i są wystarczające, ale pewne rzeczy można załatwić dużo skuteczniej. Medycyna estetyczna, wbrew powszechnemu przekonaniu, nie jest złem wcielonym. W dużej mierze zorientowana jest na działaniach zapobiegawczych i profilaktyce starzenia skóry. I o dziwo, naprawdę działa! Mezoterapia, peelingi kosmetyczne, mikrodermabrazja laserowa i wiele innych nieinwazyjnych zabiegów, znacząco poprawiają jakość i kondycję naszej skóry, która dostaje wyraźny wyraźny impuls do odbudowy. Nie jest to tania zabawa, ale zdecydowanie warto minimum raz na kilka miesięcy odwiedzić dobry gabinet kosmetyczny. Dobry to znaczy taki, w którym doświadczony kosmetolog dobierze najlepszy dla naszej twarzy zabieg, a nie będzie skupiony tylko na tym, aby sprzedać nam jak najbogatszy pakiet. Wiem co mówię. Zbyt wiele razy dałam się nabrać na „gruponowe” super okazje, które właściwie nie przynosiły żadnych rezultatów, a jeśli tak to chwilowe. A kasa się upłynniała. Ale to też już przeszłość. 🙂

Ponieważ trochę wkręciłam się w temat chętnie poczytam o Waszych sposobach pielęgnacji i polecanych przez Was kosmetykach. Macie jakieś sprawdzone sposoby poprawiające kondycję skóry twarzy? O grzeszkach też poczytam! 🙂

Ars Estetica. Dziękuję za niezwykle merytoryczne konsultacje. Poniżej z panią Abigail Laskowską, najlepszym kosmetologiem na jakiego udało mi się trafić w moim dotychczasowym życiu. Czuję, że zostanę z nią aż do starości! O ile przy tak profesjonalnej opiece kiedykolwiek ona nastąpi 🙂

Podobne wpisy

26 komentarzy

  • Reply Donna L. 3 lipca 2015 at 07:25

    Wiesz, to wygląda trochę tak jakby dziewczyna ze świetnym metabolizmem i nienaganna sylwetką mówiła innym, jak to musi walczyć ze zwałami tłuszczu;P

    • Reply radoSHE 3 lipca 2015 at 07:40

      Haha, chciałabym ale jednak nie 🙂 Zdjęcia zdjęciami, a zmarszczki zmarszczkami. Taka rzeczywistość niestety.

    • Reply Zuzi Clowes 7 lipca 2015 at 08:24

      Hahaha Donna komentarz mistrz <3 😀

  • Reply Mama Pana Adama 3 lipca 2015 at 08:15

    Starość? Jaka starość? Matylda dorośnie i za 20 lat będziecie wyglądać jak siostry jeśli będziesz się starzała w takim tempie:) Ja też mam kilka grzechów za kołnierzem. Główny to chyba nieregularne wizyty w gabinecie kosmetycznym, chociaż zalecał mi je nawet mój dermatolog. Mam cholernie suchą skórę, którą powinnam regularnie oczyszczać i złuszczać, by jakiekolwiek działania nawilżające miały sens. Z braku czasu staram się walczyć domowymi sposobami, ale nie zawsze się da. Stawiam przede wszystkim na wodę, której potrafię wypić 3-4 litry dziennie i na sprawdzone kosmetyki. Podstawą jest dla mnie woda termalna Uriage, która świetnie koi wszystkie moje podrażnienia oraz kosmetyki z jak najmniejszą ilością sztucznej chemii. Ostatnio pokochałam kosmetyki Embryolisse oraz Oeparol – odpowiednio z wysokiej i niskiej półki cenowej. Kurczę, zmotywowałaś mnie:D Dzwonie i umawiam się do kosmetyczki na maseczkę z alg:P

    • Reply radoSHE 6 lipca 2015 at 21:14

      Umów się, bo oprócz twarzy wizyta u kosmetyczki robi cuda dla naszej psychiki! 😉 A wiesz, że ja wody termalnej do twarzy nigdy nie używałam, a nawet mam jedną co od maja nieodpakowana jeszcze w łazience sobie stoi. Muszę koniecznie sprawdzić, czy robi takie cuda jak o niej mówią. I dzięki za kosmetyki, zriserczuję je sobie 🙂

  • Reply vademcumrodzica 3 lipca 2015 at 13:34

    Chyba będę musiała przerzucić się na jednorazowe chusteczki, jak do tej pory używałam cały czas ręcznika… 🙂

    • Reply radoSHE 6 lipca 2015 at 21:16

      Ja też! Ale wizualizację tych bakterii mam tak silną w głowie, że nawet jak mi chusteczek zabraknie, to ręcznikiem twarzy nie wytrę 🙂

  • Reply Komiteptol Blog 3 lipca 2015 at 16:34

    Ale genialny wpis! Chusteczki jednorazowe – fantastyczny pomysł, a fakt zaleganie bakterii na zwykłych ręcznikach mnie przekonuje. No to zacznę swoją spowiedź 😉 :

    1. peelingi do twarzy – mam ich nakupionych w cholerę (jednorazówki z Bielendy – peeling gruboziarnisty – uwielbiam), ale raz w tygodniu jak mi się uda użyć, to jest maksimum 🙁 Ale zdarzy się, więc nie jest najgorzej 😉
    2. Za rzadko wymieniam ręczniki łazienkowe
    3. picie wody – w porównaniu ze znajomymi piję dużo, ale wciąż to nie jest butelka dużej wody na dzień ;p Powiedziałabym, że pół, w porywach 3/4 butelki 2-litrowej
    4. Mój szaleńczy tryb życia studenckiego znacznie wpłynął na to, jak teraz moja cera wygląda, niestety 🙂 Imprezy robią swoje
    5. Zbyt mało śpię (4-5 godzin / dzień), więc na pewno ma też to wpływ na wygląd cery
    6. lubię piwo, zwłaszcza przy takich upałach – a wiadomo, po piwie wody nie będę przecież piła, bo mój pęcherz by tego nie wytrzymał ;)))

    ZA TO:

    1. Regularnie jestem u kosmetyczki, co miesiąc. Na każdej wizycie umawiam się już od razu na kolejną, bo w innym wypadku w życiu bym o tym nie pamiętała 😉 Oczyszczanie twarzy (manualne, bądź peelingami), maseczki i henna na brwi. Jestem z siebie dumna w tej kwestii 😉 I wcale drogo całość nie wychodzi, bo 70 zł / miesiąc, więc jestem w stanie poświęcić taką sumę na twarz. Co jak co, ale ważna jest, w końcu "zawsze trzeba wyjść z twarzą" ;)))

    Kremów na co dzień używam z Bielendy, całkiem mi służą, świetnie nawilżają i są lekkie. Ale z chęcią wypróbuję kremu o którym piszesz, nie lubię być dłużej przywiązana do jednych i tych samych kosmetyków.

    OK. Więcej grzechów nie pamiętam, postanawiam się poprawić i więcej nie grzeszyć 😉

    Baj, piękna! 🙂 / Agata

    • Reply radoSHE 6 lipca 2015 at 21:25

      Agata! Dziękuję za Twój szeroki komentarz, jest świetny 🙂 Niestety podpisuję się pod większością grzeszków, no ale walczę z tym, walczę. No i dumna jestem z Ciebie za tę regularną kosmetyczkę 🙂 Bielenda ma taką specjalistyczną serię kwasów, dziewczyny z IG bardzo polecają, używałaś może?

  • Reply Makola 3 lipca 2015 at 17:06

    Minimalizm w kosmetyczne! Kocham! 😉 Jestem miniswiruska! Malo w szafie, malo na polce kosmetycznej. Priblem mam tylko z kremem pood oczy… Choc wiem, ze jest szalenie wazny, mam cale zycie podpuchniete oczy to za nic nie moge sie ogarnac zeby zaczac uzywac… :-/

    • Reply radoSHE 6 lipca 2015 at 21:26

      Tak to podobnie jak ja, zmuszam się żeby jeszcze ten krem pod oczy wklepać, jakby te dwie minuty więcej przed lustrem sprawiły, że świat runie 😉

  • Reply Marta 4 lipca 2015 at 06:05

    Mam straszny problem z systematycznością … :/ często zapominam o kremach, pillingach itd., nie mówiąc już o kosmetykach do ciała :/ ostatnio trochę poprawiłam się w tej kwestii i kosmetyki w ciąży na rozstępy faktycznie stosowałam codziennie i widzę efekty, bo rozstępów brak, więc może to mnie zmobilizuje to dalszej systematyczności jeśli chodzi o zabiegi pielęgnacyjne 🙂 co do kremów to od jakiegoś czasu używam kremu parowego Steam Cream i jestem z niego bardzo zadowolona. Można go zamówić tylko przez internet, ale super nawilża, nie uczula, pięknie pachnie, no i jeszcze ma piękne opakowania 🙂

    • Reply radoSHE 6 lipca 2015 at 21:28

      O Steam Cream już słyszałam i też na pewno wypróbuję. Marta, ale ja mam pytanie: CZY TY JUŻ URODZIŁAŚ? 🙂 Bo z jakiegoś wcześniejszego komentarza kojarzę, że Ty już chyba po terminie…?

    • Reply Marta 7 lipca 2015 at 06:51

      Jeszcze jestem w dwupaku 🙂 byłam ostatnio na kwalifikacji do cesarki (względy ortopedyczne) i termin mam wyznaczony na 17.07, chociaż ordynator twierdzi że może być wcześniej, więc jeszcze czekamy 🙂 najgorsze niestety teraz te upały :/ całe szczęście u mnie w okolicy sporo zacienionych parków – Morskie Oko, Łazienki więc jakoś dajemy radę 🙂 A jak Twoje wrażenia po Blog Conference Poznań i po czytaniu w Muppetshop – będą relacje? 🙂 Obserwuję Cię na Instagramie, więc jestem na bieżąco 🙂

  • Reply lista blogów parentingowych 4 lipca 2015 at 11:19

    Jesteś bardzo ładna:)

    • Reply radoSHE 6 lipca 2015 at 21:29

      kurcze, nie umiem przyjmować komplementów, wciąż czerwienię się jak burak…ale dziękuję, no 🙂

  • Reply Agata - Ruby Times 4 lipca 2015 at 21:05

    Pamiętaj Aga – jesteś MŁODĄ MATKĄ> pamiętaj, że mając małe dziecko jesteś MŁODĄ MATKĄ bez względu na Twój wiek:)
    A tak poważnie – też jakiś czas temu wzięłam się za swoją cerę. w sumie musiałam bo zepsuła się po hormonach.
    Obecnie używam sprawdzonego zestawu kosmetyków – aptecznych, ale nie bardzo drogich. Świetny żel do mycia twarzy Physiogel (hypoalergiczny), później płyn micelarny (Kiedyś Bioderma sensibio, obecnie Garnier różowy, tak samo dobry, a dużo tańszy). Kremy Iwostin Sensitia z filtrem 20 nawilżający, i wersja na noc. W zimie analogiczny kremik z filtrem chroniący przed mrozem (jakkolwiek abstrakcyjnie to dzisiaj brzmi, gdy jest wieczór i 24 stopnie 🙂 Wszystkie te kosmetyki są bardzo łagodne i świetnie robią cerze. Wiadomo, każda cera jest inna,ale skoro jesteś na etapie testowania to polecam 🙂

    • Reply radoSHE 6 lipca 2015 at 21:31

      Dzięki Agata, a wiesz, że miałam Ciebie pytać o Twoje specyfiki, bo cerę to Ty masz rewelacyjną! (mała zazdrość!).

  • Reply Anonimowy 5 lipca 2015 at 20:21

    A ja mam pytanie z innej beczki…jakie tuszu do rzęs używasz? Są pięknie rozdzielone i tak naturalnie wyglądające !!!

    • Reply radoSHE 6 lipca 2015 at 21:32

      Max Factor Masterpiece Glamour Extensions 3-in-1. Moim skromnym zdaniem, jest świetny!

  • Reply Aga z makeonewish.pl 5 lipca 2015 at 22:31

    ja jestem noga totalna jesli chodzi o swiat kosmetyków i zabiegów. ja myje buzie mydlem. nie kremuję. nakladam make up. zmywam go chusteczką dla niemowlat. potem myje mydlem. zmywam plynem micelarnym i ide spac.

    • Reply radoSHE 6 lipca 2015 at 21:33

      Aga, uwielbiam Cię! 😉

  • Reply Paulina Cieślak 6 lipca 2015 at 13:20

    O, moja historia pielęgnacyjna jest długa i wyboista:)
    W swoim czasie popełniałam całą masę błędów. Po 20 cera zrobiła mi się potwornie problematyczna, próbowałam wyniszczać pryszcze kolejnym agresywnymi wysuszaczami kremy tylko matujące itd.
    I w końcu zagłębiłam się w temat, spędziłam w internetach długie godziny i przeszłam na kosmetyki robione samodzielnie z półproduktów. Był czas, że kręciłam wszstko, od olejków myjących, przez kremy do twarzy, macerowanie ziół… Zajmowałam moim laboratorium pół lodówki:D

    Trochę mi przeszło, teraz stawiam na dobre, krótkie składy (parę rzeczy dalej robię sama, kupuję gotowe zestawy do zrobienia konkretnego serum, niektóre rzeczy apteczne), porządne oczyszczanie, codzienny masaż twarzy, dobrą dietę.

    Pozdrawiam!

    • Reply radoSHE 6 lipca 2015 at 21:35

      Wow! Brzmi niezwykle inspirująco! Pisałaś coś na temat tych domowych sposobów na blogu? Chętnie poczytam.

    • Reply Paulina Cieślak 8 lipca 2015 at 06:53

      Wspomniałam, trochę, w poście o pielęgnacji olejowej (przepraszam za spam, ale na temat:) )

      Kiedyś może stworzę coś szczegółowszego;)

  • Reply Lumpsterka 7 lipca 2015 at 21:32

    O, ja też źle zmywam makijaż :p ale od czasu ciąży piję duuuużo wody! Ostatnio przeżywam jakiś kryzys wieku około trzydziestoletniego i dobijają mnie kurze łapki :p Czas wybrać się do kosmetyczki, chyba najlepsza terapia na ten stan depresyjny :p A Ty zawsze wyglądasz jak dziewuszka 🙂

  • Odpowiedz