Festiwal obojętności. Jak bardzo bierzesz w nim udział?

9 lipca 2015
roza3

Zwątpiłam. Zwątpiłam we wszystko. W społeczeństwo, w zasady, w ludzi. Zwątpiłam w rodziców, wychowawców, szkoły i edukację. Wyszłam sobie z tej mojej bańki złożonej ze złudzeń i wyobrażeń; z tej mojej strefy komfortu sobie wyszłam. Klapki z oczu spadły, strząsnęłam z siebie resztki iluzji. Mam jedno przykre spostrzeżenie. Dlaczego tak bardzo nie liczy się już drugi człowiek.

Dwie śmierci młodych osób. Różne śmierci, różnych osób. Wspólny mianownik . Obydwoje zwracali na siebie uwagę. Obydwoje mieli odwagę otwarcie wyrażać siebie. Ale tak naprawdę jakie to ma znaczenie, kim byli. To co dzieje się po ich śmierci jest porażające. Kiedy kilka miesięcy temu napisałam ten tekst  nie przypuszczałam nawet, że ten nasz sport narodowy, jakim jest kręcenie festiwalu pogardy, przybierze takie formy.

Mam taką przykrą cechę. Ale pewnie nie ja jedna… Zamykamy się w tych naszych małych hermetycznych światach. Otaczamy się sobie podobnymi ludźmi. Rozprawiamy o ideałach, bo jesteśmy światli i wszechstronni. Kilka razy w roku wrzucimy grosz na siępomaga.pl, bo i szlachetni jesteśmy. Pokomentujemy mądrze artykuły o klapsach, bo przecież jesteśmy też mądrymi i świadomymi rodzicami.  Fajnie tak żyć. Bezpiecznie. Nic nie zaburza poczucia naszego komfortu, ładu i miru domowego. Gdzieś tam kątem oka słyszmy takie czy inne przykre relacje, ale obserwujemy je z spod przymkniętych powiek, bo co nas właściwie to wszystko obchodzi.

Nie dotyczy, to i nie obchodzi.

Możemy sobie racjonalizować, że to co ostatnio działo się w sieci, to zorganizowana akcja trolli internetowych. Że to nie przekrój naszego społeczeństwa. Ale ten troll, to też człowiek, co literka po literce wklepuję ten tekst w komputer. Co miażdży serca celowo i metodycznie. Anonimowość w sieci odczłowiecza i dehumanizuje. To nie jest jakaś prawda objawiona, udowodnił to już w latach 70-tych prof. Zimbardo w swym słynnym eksperymencie. Czujemy, że spełniliśmy moralny obowiązek, bo zgłosiliśmy administratorowi do usunięcia jakiś komentarz czy stronę. Gówno prawda. Nic nie zrobiliśmy i nic nie robimy. Fakt jest taki, że jako społeczeństwo zawiedliśmy bardzo. Bo jesteśmy obojętni na wszystko co nie dotyczy nas samych. Bo milczymy kiedy trzeba reagować. Milczymy nie dlatego, że akceptujemy, a dlatego że nie chcemy się wychylać. Bo jesteśmy wygodni i egotyczni.

Rzucamy retoryczne i wzniosłe pytania: gdzie byli rodzice uczniów, którzy gnębili Dominika? Dlaczego nikt tym dzieciom nie wpoił empatii, poszanowania dla odmienności i innych przekonań. Ale w czym my do diaska jesteśmy lepsi? Może i mówimy naszym dzieciom o wartościach, o aktywnych postawach względem życia, o odwadze, o niesieniu pomocy. Ale jakie to ma odbicie w rzeczywistości?

Ostatnio przez Internet przetoczył się filmik ukazujący brutalny atak nastolatek na pasażerkę, która ośmieliła się im zwrócić uwagę. Najbardziej poraziło mnie to, że film zdążył zostać nakręcony, zdążył być wrzucony do sieci, ale nikt nie zdążył z pomocą, aby powstrzymać tę falę agresji.  Najpierw mnie to oburzyło, no bo jak tak można!

Zastanawiałeś/łaś się jak w takiej sytuacji byś postąpił/a? 

Ja tak. Chciałabym wierzyć, że zachowałabym się inaczej. Że wyraziłabym aktywny sprzeciw, że zaktywizowałabym innych do konkretnych działań. Kiedyś miałabym tę odwagę. Dziś czuję, że byłabym jak cała reszta, która udaje, że wcale ich tam nie ma, że wcale ich to nie dotyczy. Przecież tyle własnych spraw mam na głowie. I jest mi wstyd.Po prostu jest mi wstyd.

Podobne wpisy

7 Komentarzy

  • Reply Agata - Ruby Times 9 lipca 2015 at 19:40

    Wiesz, pomyślałam o tym samym, czytając o Dominiku. A potem dowiedziałam się o śmierci popularnej blogerki modowej, i o tym, że dość szybko zaczęły powstawać fan page na Facebook'u pod tytułami, typu, że dobrze, że ona umarła. Ja już po prostu nie rozumiem tego świata. Nie mam pojęcia kim może być człowiek rejestrujący taką stronę, kim może być człowiek, naciskający "like". Jeśli to żart.. to również go nie rozumiem. To jest straszne po prostu 🙁

    • Reply Panna Oceanna 10 lipca 2015 at 10:21

      jest mi tak wstyd za te komentarze pod informacją o śmierci Maddinki… nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumie tych ludzi ;/

  • Reply mutrynki.pl 10 lipca 2015 at 07:45

    Wiedziałam Aga, że będziesz zdzierała lakier z paznokci pisząc o tym tekst. To od Ciebie jako pierwszej dowiedziałam się o sprawie Dominika. Cieszę się, że podniosłaś ten temat. Wierzę w każde słowo, które tu napisałaś, że my bohaterowie XXIw. tacy mądrzy, wyedukowani, inteligentna śmietanka właśnie tak by się zachowała. Nie zrobiłaby nic. Zastanawiam się tylko czy to głupotka czy inteligentny egoizm? Bo będąc w tym autobusie, myśląc, że to ja mogłabym paść ofiarą huliganów i nie wiedząc co ze mną będzie czy nie myślałabym o rodzinie i o dzieciach? Czy to nie dla nich przyjęłabym postawę milczka w tłumie? Nie wiem…

    • Reply radoSHE 10 lipca 2015 at 08:02

      Doskonale rozumiem, Twój tok rozumowania, mam taki sam. Nie będę się wychylać, mam rodzinę, mam dziecko i nie mogę ryzykować, nie mogę pozwolić sobie na to, aby coś mi się stało. A później myślę o tym, że tą zaatakowaną dziewczyną mogłaby być w przyszłości moja córka i niczego nie pragnęłabym wtedy tak mocno jak stanowczej reakcji otoczenia. Ale to są bardzo bardzo trudne kwestie, każdy musi sobie je sam przerobić. Ps. Dzięki Marta! 🙂 Miałam nie zdzierać, bo już tyle się o tym pisze i pisało, no ale musiałam zrzucić z siebie ten temat. Pozdrawiam!

  • Reply Paulina Cieślak 10 lipca 2015 at 08:43

    No właśnie. Też nie wiem, jak bym się zachowała (mówię o sytuacji w tramwaju). Wiem, że bym się bała, nie wiem, co bym z tym strachem zrobiła. A co, jeśli ja zareaguję, i nikt mnie nie poprze (myślę, że w tm poparciu byłaby siła), a potem wyjdę z autobusu i sama dostanę w głowę. Być może to taki kamyczek byłby, być może dałoby innym do myślenia, ale ja też mam tylko jedno życie. I dwoje dzieci.

    I jeszcze tak się zastanawiam, jak się ma dzisiejszy trend niewtrącania się w wychowanie innych dzieci (jak często matki są oburzone, gdy zwraca się uwagę w piaskownicy jej dziecku – kiedyś był post o tym na klocku i kredce i wielka dyskusja w komentarzach). Fakt, że każdy ma prawo do własnego sposobu wychowania, i że często zwracający uwagę robią to w niewłaściwy sposób. Ale mam wrażenie że ma to wpływ na to, że ludzie totalnie przestają się wtrącać, nie robią tego nawet wtedy, kiedy powinni i kiedy jeszcze nie są to niebezpieczne sytuacje, więc tym bardziej nie będą tego robić, gdy jest ryzyko…

    I jeszcze mi się przypomina mocno "Zły" Tyrmanda, niby tyle lat temu, a ciągle jakoś podłe te czasy…

    uff, chaotycznie mi wyszło, ale pisałam w emocjach

    • Reply radoSHE 12 lipca 2015 at 08:06

      Rozumiem Twoje emocje i tę całą kwestię wtrącania się i nie wtrącania. W sieci to we wtrącaniu wszyscy reprezentujemy poziom ekspert zwłaszcza w tematach mleka modyfikowanego, wisiadełek i (braku) czapeczek. A jak przyjdzie co do czego to wzrok odwrócony w drugą stronę…
      Przeczytałam opis tej książki i po prostu MUSZĘ ją przeczytać!

  • Reply Komiteptol Blog 10 lipca 2015 at 22:28

    Szczerze? Filmik o którym wspominasz widziałam nie w całości. Po prostu, koleżanka udostępniła na fejsie, puściłam sobie, jakieś krzyki usłyszałam i wyłączyłam. Nawet nie wiedziałam, że chodzi o kobitkę, która zwróciła uwagę nastolatkom. Nie do końca wiedząc o co chodzi w filmie, pierwsze co sobie pomyślałam, to to, że tyle osób sytuację nagrywa telefonami, ale nikt nie reaguje. I nieeee… nie będę mówiła, że ja bym zareagowała. Bo pewnie nie. I również jest mi wstyd. Jest mi cholernie wstyd. / Agata

  • Odpowiedz