Jeszcze karmisz? Nie żartuj!

14 lipca 2015

Temat karmienia w  parentingu wyświechtany jest niczym wyborczy slogan. O karmienie spierano się już wszędzie i w każdy możliwy sposób. Afery dotyczące karmienia przetoczyły się przez Polskę wzdłuż i wszerz, a na ich temat wypowiedzieć się musiał każdy. Mało tego. To temat, który nigdy się nie skończy, bo i nasze dzieci nie zaczną nagle odżywiać się energią słoneczną. To ja dziś dorzucę swoje trzy grosze. Ale uwaga! To będą bardzo skandalizujące trzy grosze!

Terror laktacyjny to ZŁO! Tyle jadu ile matka matce potrafi sprzedać w imię wyższości cycka nad butlą nie znajdziesz chyba w żadnej innej grupie społecznej. Terroru nie doświadczyłam (wszak karmiłam), ale przyznaję, że już w szpitalu, gdzie perspektywa karmienia mlekiem modyfikowanym była całkiem bliska, teksty: Pani Agnieszko, jest tylko 2% kobiet, które nie mogą karmić bla bla bla wzbudzały we mnie instynkty mordercze…

To wszystko jednak nic….

Z terrorem, którego doświadczają mamy po pierwszym roku karmienia dzieci. Stroną terroryzującą są ci NAJBARDZIEJ zainteresowani: sąsiadka, pani z mięsnego, ciotka, kuzynka siódma woda po kisielu, czy przypadkowo spotkana mama w piaskownicy/przychodni/klubiku, która akurat skończyła karmić dużo przed tobą, albo nie karmiła wcale. Umówmy się, że słowo terroryzm pełni tu jedynie funkcję wzmocnienia, prawdziwy terroryzm oglądamy co wieczór w TV…ale wiadomo o co chodzi.

Odkąd Matylda skończyła rok pytanie o to czy jeszcze karmię i jak długo jeszcze zamierzam karmić torpedowało mnie przy każdym rodzinno-towarzyskim spotkaniu. Pal licho jeśli byli to bliscy mi ludzie, przed którymi nie czuję skrępowania, którzy mnie znają i szanują moje decyzje. Ale gdy pytania zadaje ktoś zupełnie nieupoważniony, a przy tym towarzyszy mu tylko intencja negatywnej oceny, ciśnienie człowiekowi diametralnie skacze. O ile mam w sobie ogromny luz i dystans do większości macierzyńskich zagadnień, tak temat karmienia toddlera wzbudza we mnie irytację. I nie tylko we mnie. Tak nie powinno być.

To w ogóle śmieszne jest niebywale. Przez okres niemowlęctwa karmiąca matka czuje pełne błogosławieństwo społeczeństwa. Karmisz? To świetnie! Wiesz, twoje mleko to najlepsze co możesz dziecku dać, jesteś taka świadoma, tak się poświęcasz, to naprawdę godne podziwu. Po roku to samo społeczeństwo robi zwrot w swoich przekonaniach o jakieś 180 stopni, a za punkt honoru obiera sobie uświadomienie ciebie, jaki wielkie zło poczynasz. Zaczyna się od niewinnego: Karmisz jeszcze? Karmisz!? Nie żartuj! 

Ale skoro kobieto Ty nie żartujesz…

Społeczeństwo wskaże Ci w jak wielkim błędzie tkwisz ty i twoje dziecko. Społeczeństwo nie przejdzie obojętnie obok twojej chęci karmienia kilkunastomiesięczniaka (i nie daj boże więcej!). Społeczeństwo wytłumaczy Ci jak złą drogą podążasz, wszak ma tysiące argumentów nie podlegających dyskusji. Przez kolejne miesiące będziesz słyszeć co następuje, a wierz mi, z każdym kolejnym tygodniem będzie coraz gorzej….:

 
Ale po co karmisz? Przecież dziecko masz już takie duże. Ja ci się naprawdę dziwię!

(słowo dziwię używane jest zamiennie ze słowem współczuję)
Ale wiesz, że twoje mleko nie ma już żadnych wartości? Nic, null, zero!
(przecież to prawda znana powszechnie, że w pewnym momencie, jak za pstryknięciem palca, mleko matki zmienia się w wodę)
Ja ci naprawdę współczuję (takie współczujące społeczeństwo mamy), ani się nie napijesz, ani na imprezę nie wyjdziesz, uwięziona pewnie w domu siedzisz
(bo wiecie karmienia dziecka i dobra zabawa całkowicie się wyklucza)
Wychowasz mamisynka/mamicórkę/despotę/rozpieszczonego bachora.
Tak w ogóle to dajesz sobą manipulować!
(wiadomo, największych tyranów śwata hoduje się na piersi własnej)
Karmisz takie duże dziecko? To jest zboczone/nienormalne/niesmaczne
(no comment)
Jak tak dalej pójdzie to nigdy się nie odessie i będziesz karmić do podstawówki
(no przecież wiadomo, pół mojej pierwszej klasy było na piersi)
Lepiej zacznij zbierać na rekonstrukcję cycków, przecież one już nigdy nie będą takie jak dawniej!
(dziękuję, piersi moje mają się świetnie)

I tak dalej i tym podobne….

Do czego właściwie zmierza ten tekst?

Przecież w gruncie rzeczy problem trywialny jak większość problemów, które wałkujemy. A wałkujemy z zażartością, jakbyśmy co najmniej o losy świata walczyli. I ja dokładnie robię to w tym momencie i sama nie wiem czemu poddaję się takim emocjom. Jakiś taki spięty ten nasz naród bez względu na to czy dyskutujemy o mleku, invitro, antykoncepcji, wyższości lodów czekoladowych nad waniliowymi. Obrzucamy się błotem, szacunek to dawno zapomniane słowo. Przykład idzie z góry, wiem. Wystarczy pooglądać światopoglądowe polityczne pyskówki. Halo! Zagranico! Czy tak jest wszędzie, czy to tylko nasza polska specyficzność. Że wszędzie trzeba ten nos swój wetknąć. Że dogadać trzeba, nawet (a zwłaszcza wtedy) jak się pojęcia nie ma. Że każdy te swoje opinie musi trąbić, swoją rację najswojszą artykułować musi, nawet jeśli ból i przykrość tym samym innym robi.

Dlaczego o tym piszę. Po 18 miesiącach z haczykiem nasza przygoda z karmieniem piersią dobiegła końca w wyniku klasycznego samoodstawienia. Trochę czuję ulgę, ale bardziej czuję żal. Spodziewałam się, że tak będzie. Bo to było półtorej roku cudownej historii, która oprócz trudnych początków,  niesie ze sobą najlepsze wspomnienia. Jednak z iloma „długo karmiącymi” mamami rozmawiam, tak każda ma poczucie swoistego społecznego napiętnowania, które ja również w pewnym momencie zaczęłam odczuwać. Trochę śmieszne, ale w sumie bardziej smutne. Że się tak nie potrafimy zająć swoimi sprawami. Że czas marnujemy na ocenianie innych. A w sprawach naprawdę istotnych to sobie w kącie siedzimy i milczymy, milczymy, bo co się udzielać będziemy. Mój teść ma swoje ulubione hasło, które i ja uwielbiam, bo do tych naszych polsko-matyczynych wojenek pasuje jak ulał.: nadgorliwość gorsza od faszyzmu. Czyż nie tak? Aż chciałoby się zakrzyknąć amerykańskim memem. Drogie mamy, nie dajcie się zjeść. KEEP CALM AND BREASTFEED ON!

Zgadzacie się? A może macie zupełnie inne (oby lepsze) doświadczenia?

Podobne wpisy

30 komentarzy

  • Reply Olomanolo.pl 14 lipca 2015 at 11:48

    Oj co ja mam napisać. J…wszytskich i robić swoje. Ty jako mama wiesz najlepiej, co jest najlepsze dla Ciebie i Twojego dziecka.

    • Reply radoSHE 14 lipca 2015 at 14:55

      Tak dokładnie. Ja mam dużo dystansu i generalnie niewiele sobie robię z takich komentarzy, ale nie każdy go ma, a wtedy to może bolec.

  • Reply mamorki.com 14 lipca 2015 at 11:53

    Wiesz, rozumiem Cię doskonale. I zgadzam się z Tobą w pełnej rozciągłości.
    Moja córa kończy na dniach 14 miesięcy, przy piersi bywa często i gęsto, choć przecież je też normalnie. I zastanawiam sie ostatnio czy chodzi o to, że lubi, czy może uspokaja się, czy po prostu chce się przytulić, albo zwyczajnie trochę napic i już. Czasem jest to denerwujące, kiedy mam milion rzeczy do zrobienia ale z drugiej strony uwielbia tą naszą bliskość i chcę karmić tak długo, jak to możliwe.

    Też już słyszałam pytania, komentarze (włącznie z tym, że to chore i nienormalne i taka kobieta jest wariatką) i zwyczajnie robi mi się przykro. Nie mam też siły i chęci dyskutować z każdym takim nastawieniem. A o karmieniu piersią napisałam sama sporo na blogu. Czasem miałam wrażenie, że o niczym innym nie piszę 😉

    Fajnie, że Tobie tak długo się udało. GOOD JOB AND WELL DONE! 🙂

    • Reply radoSHE 14 lipca 2015 at 14:53

      No to wieczorem wpadam do Ciebie 🙂 Dziękuję!

    • Reply mamorki - Diana 15 lipca 2015 at 12:07

      Ależ wpadaj i będzie mi bardzo miło, jeśli zostaniesz na dłużej 🙂

      Moja właśnie usnęła przy karmieniu, a już myślałam, że to przestało działać!

  • Reply Apetyt na książki 14 lipca 2015 at 12:08

    ja karmiłam też do 18 mca, Zosia już prawie miesiąc nie je cyca, sama z niego zrezygnowała, a dziś i wczoraj w nocy jej się przypomniało i się dopomina… 🙁 ja nie spotkałam się z jakimś wielkim napiętnowaniem, ale kilka koleżanek dziwiło się, że mi się chce itp. i owszem wyrażało to w dość irytująco- krytykujący sposób.. ech, a ja się cieszę i przy drugim dziecku zrobię TAK SAMO! 🙂 bo dokładnie- to był piękny czas 🙂

    • Reply radoSHE 14 lipca 2015 at 14:50

      A wiesz, że u nas jest dokładnie to samo. Dwa tygodnie po odstawieniu Matylda sobie przypomniała i się dopomina. Było więc kilka problematycznych nocy…Czy Ty kiedyś nie prowadziłaś Zosioland i nie zniknęłaś tak znaku życia nie pozostawiając? 😉

  • Reply Anonimowy 14 lipca 2015 at 13:14

    Kiedyś Twój blog był optymistyczną życzliwą serdeczną ostoją do której chętnie wpadałam :), teraz coraz więcej tu jadu, żalu, gdekania i narzekania, nie napiszę w stylu "matki polki" bo wyjdę na podobną, ale coś w ten deseń. Pod każdym takim tekstem skrzykują się inne mamy które będą krzyczeć jedna przez drugą, tak masz rację, ONE, ONI, są źli i kółko wzajemnej adoracji napędzanej zawiścią się napędza. Szkoda życia na taką negatywną energię, Twoje dziecię, Twój cyc, Twoje rozumowanie, rób jak uważasz za słuszne. Ludzie zawsze będą gadać, tylko nie wiem po co stwarzać takie głupie obozy ze sztuczną granicą….

    • Reply radoSHE 14 lipca 2015 at 14:40

      Przyznam, że jestem trochę zaskoczona, mega daleko mi do gdekającej matki polki, bo sama do do mojego macierzyństwa mam bardzo pozytywny stosunek 🙂 Być może dwa ostatnie teksty (dwa na ponad sto pięćdziesiąt) zawierają trochę żalów, ale kurcze choćbym chciała się doszukać, to doszukać w nich jadu się nie umiem 😉 Ale wiesz jak jest, czasami pomimo całego optymistycznego uosobienia i podejścia do życia, coś siedzi w głowie przykrego i człowiek chce się tym po prostu podzielić. I pewnie będę to robić jeszcze nie raz. Tak czy inaczej, dziękuję za Twoją opinię, jest dla mnie cenna. Mam nadzieję, że jeszcze wpadniesz 🙂 Pozdrawiam!

    • Reply Aleksandra Kramkowska 15 lipca 2015 at 05:53

      A moim zdaniem to świetnie poruszyć tematy ważne, z którymi spotyka się tak wiele matek. Moim zdaniem ten post to nie gderanie, ale przedstawienie swojego spojrzenia na problem. I dobrze, bo macierzyństwo nie zawsze jest słodkie jak wata cukrowa i warto o tym mówić! A może jest słodkie, tylko społeczeństwo swoją postawą trochę tej słodyczy nam odbiera…

  • Reply Żaneta Szołtysek 14 lipca 2015 at 14:24

    A ja Ci zazdroszczę, że mogłaś tak długo karmić! Bo pierwsze dziecko karmiłam do 6 miesiąca i sam w pewnym momencie pogardził cyckiem, a ten młodszy musi pić mm dla alergików i karmiłam go tylko 3 mce, bo były problem z krwistymi biegunkami. I strasznie mi źle było z tym, że nie mogę karmić. Długo zeszło zanim się z tym pogodziłam (choć chyba jednak nie do końca) 🙁

    • Reply radoSHE 14 lipca 2015 at 14:46

      Żaneta, daj spokój! Przecież wiesz, że to nie ma absolutnie żadnego znaczenia czym i w jaki sposób karmimy. Dajesz swoim dzieciakom wszystko co możesz im dać i bez względu na to ile karmiłaś jesteś najlepszą mamą! Proszę sobie to napisać na lodówce! Ściskam ciepło! 🙂

  • Reply Drugi Numer 14 lipca 2015 at 17:11

    Osobiście uważam, że to tylko i wyłącznie sprawa mamy karmiącej. Jej cycek, jej dziecko. Ja tam nie jestem skłonna do długiego karmienia (moim zdaniem 6 miesięcy to dobra opcja, kompromisowa), ale też nie będę nikogo przymuszać, broń Boże! Matki mają różne korby – jedne karmią do 4 roku życia (i dłużej), inne wcale, jedne oddają do żłobka, inne siedzą w domu dokąd nie pójdzie dziecię do przedszkola, mają psychiczne skrzywienia, bywają zaborcze, olewają za bardzo itp.itd. A i tak mało kto te matczyne wybory rozumie – bo to zawsze jest wybór! Taki sam, jak to, w co się ubiorę rano. Zasługuje na co najmniej taką samą kurtuazję, czego nasze społeczeństwo nie może zrozumieć i wpierdala się z butami w cudze życie (w moje też: L4 w ciąży? Co ty, ciąża to nie choroba, nie jesteś niepełnosprawna – itp.). Także ten, no – keep calm and be a mom.

  • Reply Save the Magic Moments 14 lipca 2015 at 18:04

    A ja mam takich milusich głęboko w poważaniu. MAJUCH ma 14 mcy i też karmię piersią. Jestem z tego dumna. Wspaniale mi z tym i basta. Polecam portal Dzieci są ważne który wspiera wszystko co naturalne.

    Pozdrawiam ciepło

  • Reply madame b 14 lipca 2015 at 18:14

    Amen. Nie rozumiem szykanowania mam które nie karmią piersią i głupich pytań sąsiadki, pani w sklepie itp. Jak dla mnie masakra! Tak samo nie znoszę lekceważących tekstów, że jeszcze karmię 14-miesięcznego syna. Ostatnio podczas szczepienia usłyszałam od pielęgniarki, że to nie zdrowe, że karmię takie duże dziecko. Że moje mleko już nic nie daje i dostałam broszurkę z przepisami na dania z mm!!!! To czy karmę dziecko i jak długo powinno interesować tylko i wyłącznie mnie, bez głupich pytań i docinek.

  • Reply Mari 14 lipca 2015 at 19:03

    Ja nie wiem. Na razie my czekamy. I czuję, że muszę karmić, bo to takie dobre. I fakt, dziwią mnie dzieci karmione długo. Ale to jest też fascynujące. I sama nie wiem, jak będę karmić, jak moje dziecko będzie chciało być karmione. I tak naprawdę to – jak i wiele innych rzeczy – jest sprawą dziecka, taki i ojca. Nikogo innego.

  • Reply Codzienność życia 14 lipca 2015 at 19:28

    Zgadzam sie w zupełności i po cichu zazdroszcze ze moglas tyle czasu karmic coreczke 🙂 Ja swoja karmie dopiero niecałe 5m-cy, chcialabym jak najdluzej ale niestety ok roku bede musiala chyba odstawic bo wracam do pracy na dyzury 12-sto godzinne i z karmieniem moze byc ciezko 🙁
    To niestety smutne jakie społeczeństwo mamy 🙁

  • Reply Pudełko Mamy 14 lipca 2015 at 19:59

    Wiesz, nie miałam pojęcia, że mamy długo karmiące spotykają się z takim terrorem. Choć w sumie to nie powinnam wiedząc jakie emocje budzi temat karmienia piersią. Fajnie, że karmiłaś tak długo. Dla mnie to długo, bo ja karmiłam tylko do 7 miesiąca, ale wspominając ten czas i wszystkie problemy to czasem wydaje mi się , że to było "aż " 7 miesięcy 😉

    • Reply Pudełko Mamy 14 lipca 2015 at 20:06

      "Choć w sumie to nie powinnam SIĘ DZIWIĆ wiedząc… " zjadło mi sens zdania 😉

  • Reply Mama Pana Adama 15 lipca 2015 at 08:36

    Karmisz krótko to jesteś wyrodną matką, karmisz długo to zboczoną… No takie to wszystko czarno-białe w naszym społeczeństwie:) Gdyby wszystko było takie proste to żyć byłoby dużo łatwiej!:) A tak poważnie to karmienie piersią jest tak intymną i tak indywidualną sprawą między dzieckiem a mamą, że wcinanie się komukolwiek do tego to szczyt chamstwa. Nie ważne kto ile karmi, czy w ogóle karmi, czy karmi do podstawówki. Od kiedy rościmy sobie prawo, by oceniać w ten sposób innych? Nos w sos i do ula – jak mówi moja mama:)

  • Reply Aga z makeonewish.pl 15 lipca 2015 at 10:09

    myślę, że takie kontrowersje wzbudza wszystko. karmienie, rozszerzanie diety, spanie z dzieckiem, itd. matki potrafią się pozabijać o wszystko. nawet o te skarpetki do sandałków latem. nie wiem dlaczego ludzie uwielbiają się tak wtrącać.

    ja zawsze staram się kierować zasadą, że jak nie mam nic mądrego lub miłego do powiedzenia to staram się nie odzywać.

    Mimo idealnych początków (zero nawału mlecznego, popękanych brodawek czy problemów Mai by zassać pierś) ja niestety karmiłam króciutko, bo ok 8-10 tygodni. U nas w rodzinie niestety jest jakaś "tradycja/klątwa/głupie geny" że kobietom w ok 2 miesiacu życia noworodka zanika pokarm. Tak miała moja siostra i moja mama. U mnie to się jeszcze złożyło z moją chorobą, lekami i przymusowym odstawieniem Majusi na czas brania antybiotyku. Laktacje podtrzymywałam laktatorem, ale kilka dni starczyło by 120 ml które odciagałam z jednej piersi zamieniło się na 30 ml z obu!!! Bardzo żałuję, że tak się u nas stało. Mimo, że walczyłam (lakami, herbatkami, przystawianiem co sekunde) nie udało się laktacji przywrócić i Majusia musiała dostać mm. Mam nadzieje ze w drugiej ciąży uda mi się karmić dłużej. Niestety jest coś takiego jak ktoś wyżej napisał. Że presja społęczeństwa działa w 2 strony. Karmisz za długo źle, ale jak karmisz zbyt krótko też źle. I ja choć nikt mi nigdy tego nie zarzucił, czułam się winna, że przygoda z karmieniem piersią trwała tak krótko

  • Reply Justyna Goldman 15 lipca 2015 at 13:47

    Mnie juz nic nie dziwi. najpierw wynoszenie na piedestał, potem patrzenie jak na nadopiekuńczą matkę. Karmiłam 9 miesiecy, skończyłam wczoraj i wściekła jestem, ze musiałam to zrobić. Chciałam karmic tak długo, jak moje dziecko bedzie chciało – rok, dwa. Nie wyszło. Niemniej jednak cieszę się, że coraz więcej takich tekstów powstaje, bo nie moze byc tak, ze matka bedzie sie wstydzić tego, że karmi kilkunastomiesieczne dziecko. To przecież powód do dumy. (Przepraszam za smartfonowskie literówki ;).

  • Reply Anonimowy 15 lipca 2015 at 14:43

    Nic dodac, nic ujac! to samo odczuwam i czuje to napietnowanie pomimo ze Weronika jeszcze roczku nie skonczyla, ale i tak zamierzam karmic jak najdluzej! ale okropnie wkurzajace jest to jak wszyscy wokol z zaciekawieniem o kp pytaja i maja swoje zlote rady.najczesciej oczywiscie ci co pojecia w temacie nie mają.ale najsmutniejsze jest to ze tyle kobiet nie zglebia wiedzy o kp i co druga nie karmi bo "nie ma mleka".ehh.. pozdrawiamy! / Beata

    • Reply Anonimowy 15 lipca 2015 at 14:46

      I zupelnie rozumiem Twój smutek zwiazany z zakonczeniem tej pięknej przygody!Ale ze wciaz mlode jestesmy to jest jeszcze szansa na powtorke kiedys w swoim czasie;) i zazdroszcze samoodstawienia Matyldy!:)

    • Reply radoSHE 16 lipca 2015 at 07:53

      Tak, istnieje taka szansa 😉 A samoodstawienie to najlepsze co mogło się przytrafić. Bez stresu, nerwów i płaczu…sama zdecydowała, że już koniec:)

  • Reply Aga 18 lipca 2015 at 05:15

    O matko, Aga czytam i to tak bardzo smutne bo jakby o sobie samej. Dwa lata lecą Młodemu a ja mam wrażenie, że nasze karmienie już takie trochę undergroundowe się zrobiło. Jak nie daj Boże ktoś zapyta, ktoś się dowie to tylko czekam na komentarz jeden z powyższych. Chyba najgorzej miałam po pierwszym roku. Tak jakoś ta bariera faktycznie była dla społeczeństwa, przynajmniej tego pobliskiego mi nie do przejścia. Teraz unikam tego tematu (czy dobrze?) a i chyba wszyscy dookoła nie mają już sił tłumaczyć po co.
    Cyckami nigdy nie świeciłam, ani jak Młody noworodek, ani teraz, niemniej faktycznie ludzi boli moja prywatna decyzja w tym zakresie.
    Niemniej i ja powoli wolałabym zakończyć ten etap w moim życiu. Coś nie do pomyślenia do niedawna, dziś powoli już troszkę meczy i z pełną świadomością stwierdzam, że już pora.
    Tylko wytłumacz to Kubie. Strasznie zazdroszczę samoodstawienia. Strasznie.

    A Tak w ogóle odrębnie, to z poziomu tel kurcze nie chcą mi się publikować komentarze. I tak intensywnie już nie raz chciałam się uzewnętrznić z mojego mobilnego centrum dowodzenia światem a tu dupa 🙂
    Pozdrawiam!

    • Reply radoSHE 20 lipca 2015 at 20:02

      No widzisz Aga, w 100% rozumiesz te różne sytuacje. Sama unikałam tego tematu, a jak wiedziałam, że mam do czynienia z wyjątkowo opornym materiałem, a ten oporny materiał wyjątkowo mocno pytał, to wręcz mówiłam że już nie (wiem, najgorzej), ale serio mi się z ludźmi o moich cyckach gadać nie chciało, ani dawać im pożywki do gadania też nie chciałam. I Wiem. Smoodstawienie, to naprawdę najlepsze co może się przytrafić. Wszystko przebiegło bez najmniejszego problemu. Życzę tego i Wam. Nie szkodzi, że nie komentujesz. Czuję, że czytasz 🙂

  • Reply Paulina Cieślak 18 lipca 2015 at 23:20

    Szczęśliwie zbyt wiele mnie tego typu komentarzy nie dotknęło. Może dlatego, że mam na tyle dużą wiedzę na temat mleka matki, że z niemal z przyjemnością mogę dyskutować na ten temat. Nawet z totalnymi ignorantami.
    Synka karmiłam prawie półtora roku a córę do tej pory.

    Odnoszę takie wrażenie, że ci, co się dziwią/współczują/potępiają długiemu karmieniu piersią, myślą, że po roku to ciągle jest karmienie na żądanie i ssanie co chwilę i tej biegający dzieciak co chwilę sobie wciąga cyca i nie je nic innego… U nas od dawna sa dwa karmienia na dobę i nie jest to zupełnie uciążliwe. Zresztą, moja decyzja i nikomu nic do tego.

    Pozdrawiam!

  • Reply evay 20 lipca 2015 at 18:43

    nigdy nie zrozumiem, co ludziom do obcej piersi i dziecka 😐

  • Reply Dwa lata | radoSHE 13 grudnia 2015 at 23:22

    […] również okres wielu przełomowych momentów. Gdy miałaś półtorej roku skończyła się nasza przygoda z karmieniem. Wiesz, to było tak dawno temu, ale nadal o tym pamiętasz. To trochę niesamowite.Po raz pierwszy […]

  • Pozostaw odpowiedź Save the Magic Moments Anuluj