Inspiracje

5 rzeczy, które zrobię do końca wakacji!

24 sierpnia 2015

Udało się! Rzutem na taśmę wyszarpiemy latu ostatnie dni lata. To dobrze, ostatnie miesiące takie chaotyczne i takie porozrywane były. Wiecznie gdzieś się śpieszymy. Ale gdy w napiętych grafikach pojawiła się luka, decyzja mogła być tylko jedna. Jedziemy! Co prawda kompletnie nie mam głowy do kolejnego prania, prasowania, pakowania. Ale mam plan jak zabrać z sobą wspomnienia, które będą nas grzały już za tygodni kilka.

#1 Zjem obrzydliwie słodkiego i obrzydliwie drogiego gofra!

Gdy ostatnio zobaczyłam cenę nadbałtyckiego gofra za  ponad 20 zł, zdębiałam! Ok, co prawda na tzw. „wypasie”, z bitą śmietaną, owocami, bakaliami i posypkami. Ale mimo wszystko, jednak to tylko GOFR, jedzony w najlepszym razie na jakieś przydeptakowej ławeczce. W wersji ubogiej za 8 zł (ciasto 4zł+posypka 4zł). Nie jestem przesadnie oszczędna (a na wakacjach to już zwłaszcza), ale kurde, nie! Zwykle wolałabym dołożyć i zjeść obłędny deser w obłędnie popularnej nadmorskiej kawiarni. Ale nie tym razem! Tym razem skonsumuję gofra w jego najbogatszej odsłonie. Inaczej wyjazd nad polskie morze uważam za niezaliczony!

#2 Zanurzę się cała w Bałtyku

Gdy próbuję sięgnąć pamięcią, kiedy ostatni raz pływałam w Bałtyku, na myśl przychodzą mi czasy kolonii i wakacji z rodzicami. A więc czasy zamierzchłe. Wraz z dorastaniem moja strefa komfortu poszybowała w górę, a polskie morze było po prostu za zimne. Wchodzisz do lodowatej wody, ruszyć się z zimna nie możesz, a miliony malutkich igiełek kłują cię w uda i tyłek. Żadna jak dla mnie przyjemność. Nie to co kąpiel w jakimś Śródziemnym czy Adriatyku. W takich morzach, ciepłych jak zupa, to się kąpać można. Ale wiecie. Zostałam matką, a więc pojęcie komfortu własnego odeszło do lamusa. Że tak powiem, jestem w stanie znieść wiele i wcale niedogodności żadnych przy tym nie odczuć. #matkiznajo. Także zanurzę się w Bałtyku. Cała. A tak! Żeby poświęcić.

#3 Przeczytam wszystkie książki, które zabiorę

Co ja sobie myślałam zapisując się na początku roku do popularnego wyzwania FB Przeczytam 52 książki w 2015 r. Naiwna ja! Kiedyś taki wynik połknęłabym w pół roku….teraz przeczytanie jednej powieści rozkłada się na długie tygodnie. Lubię abstrakcyjne cele i nie inaczej będzie tym razem. Przeczytam wszystkie książki, które wezmę ze sobą (sztuk trzy). A jeśli nie przeczytam, to może zmobilizuję się w końcu do kupna czytnika, bo obciążanie każdorazowo bagażu toną papieru, wydaje mi się już delikatnie passe… Dobra, żartuję. Nic tak nie przywołuje wakacyjnych wspomnień, jak piasek pomiędzy stronami, rozsypujący się po mieszkaniu przez kolejne długie miesiące.

#4 Spędzę tydzień bez dostępu do sieci

Z tymi książkami to nawet dość prawdopodobna sytuacja, bo spędzimy kilka dni zupełnie odcięci od internetu. Z reguły zależy mi na tym, aby wi-fi było jednak w zasięgu ręki, ale to znalezione miejsce tak mnie zaczarowało, że brak dostępu do elektronicznej cywilizacji zupełnie nie stanowi problemu. Oczami wyobraźni już widzę te chłodne wieczory na tarasie. W kocu ciepłym opatulona, wino piję, książki czytam, świerszczy słucham i od komarów się odganiam. Powiedzieć, że nie mogę się doczekać, to jakby nic nie powiedzieć.

 #5 Usmażę świeżą bałtycką rybę na grillu

Pamiętam taką historię z chorwackich wakacji, które do dzisiaj wywołują ciepłe wspomnienia. W pewien wczesny poranek pojechaliśmy na targ rybny do Splitu, gdzie kupiliśmy chyba 5 kilo przysmaków prosto z adriatyckich głębin. Jakie oni tam mają targi rybne! Po południu, na dzikiej i bezludnej plaży zbudowaliśmy prowizoryczne palenisko z kilku patyków i kamieni. I grillowaliśmy te nasze zdobycze do długich godzin nocnych. Z dodatków były tylko sól, pomidory i Karlovacko…a pamiętam ten smak jakby to było wczoraj. Południowych warunków odtworzyć się już nie uda. Na polskich plażach ogniska też nie zapalimy. Ale kutry rybackie namierzone, grill zarezerwowany, brykiet kupiony, zioła spakowane. W tych cywilizowanych warunkach coś tam zdziałać spróbujemy!

Szóstym punktem miała być rzecz o odpoczynku. O wyspaniu się. O relaksie. O zapomnieniu o tym czym jest zegarek. O płynięciu z prądem wydarzeń … i cały ten motywacyjny speech przysługujący tylko bezdzietnym. Ale co się będziemy łudzić i niepotrzebnie zaklinać rzeczywistość. Jak mówią klasycy, wakacje z dziećmi to dobra zabawa, nigdy wypoczynek 🙂

Tak czy inaczej! Łapcie słońce!

Podobne wpisy

7 komentarzy

  • Reply F. 24 sierpnia 2015 at 13:03

    Ile za gofra? Rany, ja codziennie się opycham goframi u nas w parku, ale za taką cenę to nawet bym na nie nie spojrzała.

  • Reply Natalia V. 24 sierpnia 2015 at 21:02

    Ceny za gofry nad morzem…. hahahah dramat!
    Miłego wypoczynku 😉

  • Reply Zuzi Clowes 24 sierpnia 2015 at 22:32

    O rany, jaki cudowny plan! Bawcie się wspaniale! Ja nie mogę odżałować Bałtyku, ale znając mnie pewnie nadrobię to w lutym… Na szczęście mam równie ekscytujący grafik (wiesz, toddler, namiot, Węgry, Serbia, Czarnogóra i Bośnia), plus czytnik. A i tak spodziewam się głównie punktu szóstego. Rozrywa – tak, wypoczynek – wątpliwy. Ale i tak nie mogę się doczekać! 🙂 WAKAAAAACJE!!!!! CZekam na Wasze zdjęcia i namiary na miejscówkę, brzmi magicznie i jeszcze jej nie widziałam a już chcę tam jechać 🙂

  • Reply Esencja 26 sierpnia 2015 at 10:14

    Aga, bardzo dobry plan. W sumie nawet realny 😉 Z dostępem do sieci, a raczej jego brakiem nie widzę problemu, bo ostatnio doświadczyłam (kompletnie dębiejąc), że jest jeszcze tyle miejsc, gdzie nie działa wi-fi :-p Gorzej z przeczytaniem książek. Przy dziecku nie jest to łatwe, chyba, że zarwiesz noc, ale jeśli ostatnio przy mojej trójce i trójce koleżanki udało się przeczytać CAŁE, DWIE KSIĄŻKI w ciągu tygodnia, to jak na wspólne wakacje jest to super wynik i Tobie też się uda 🙂 Wypoczywaj i widzimy się we wrześniu. Buziaki.

  • Reply Agata - Ruby Times 26 sierpnia 2015 at 16:27

    "Jak mówią klasycy" :)) haha, dołączyłam do palestry.
    Bardzo fajne plany, i nawet dość realne. I przy okazji przypomniałaś mi o czymś takim jak Karlovacko. Łza się w oku zakręciła 🙂

  • Reply mutrynki.pl 26 sierpnia 2015 at 19:18

    Aga w Łazienkach też mają nie najgorsze gofry i za te na wypasie zapłacisz dużo mniej ;). Ale spokojnie, spokojnie wiem, że te nad morzem smakują zupełnie inaczej. Po drugie jak zanurzysz się w tym lodowatym Bałtyku to koniecznie to uwiecznij, muszę to zobaczyć :D.
    A tak całkiem serio to plan masz perfekcyjny, czuję zazdro 😛

  • Reply Mama Pana Adama 27 sierpnia 2015 at 09:42

    Plan wspaniały i sama mam chrapkę, by zrealizować podobny:D Póki co zadowalamy się z Bąblem łapaniem słońca pod krakowskim niebem, w porywach pod wielickim u moich rodziców:) uwielbiam końcówkę sierpnia! Za ten klimat, za to światło, za te skoszone pola i ten przyjemny wieczorny chłód po upalnym dniu:) Trzymajcie się i udanego wypoczynku!

  • Odpowiedz