Dziecko

Dziewczynka

11 października 2015

Widzę tu dziewczynkę, ale więcej niż pięć groszy za to nie dam. Powiedział ostrożnie ginekolog podczas pierwszych badań prenatalnych, w okolicach 12 tygodnia ciąży. Bóg jeden wie jak mi serce wtedy podskoczyło z radości, ale cieszyć się głośno nie wypadało, przecież najważniejsze, aby było zdrowe. Im bardziej jednak moje policzki kraśniały z ekscytacji, tym bardziej mój mąż robił się blady i jeszcze bladszy. Ale jak to, córka? Córka? Ala jak on tę córkę ogarnie?


Przez całą ciążę powtarzamy, jak mantrę, że płeć dziecka nie ma znaczenia. No bo w sumie nie ma. Żadnego. Ale jak tylko zdrowotny aspekt ciąży zostaje zaspokojony, otwieramy lufcik, przez który sączą się pierwsze nieśmiałe oczekiwania. Chociaż lepiej brzmi słowo wyobrażenia. I ja swoje wyobrażenia miałam, na długo zanim pojawiło się pragnienie posiadania dziecka. To, że będę miała w przyszłości córkę było dla mnie oczywiste i do dziś nie wiem skąd ta pewność się brała. A gdyby ktoś zapytał dlaczego właśnie tak, a nie inaczej, nie umiałabym precyzyjnie odpowiedzieć. Bo przecież nie chodzi o sukieniusie, warkoczyki, koniki pony i kolor różowy. Daleko mi od tego. Może zatem chodziło o relację matka córka, która przez tożsamość płci ma w sobie coś szczególnego. Może o wspólne dla tej płci doświadczenia, które w zupełnie naturalny sposób można przekazywać dalej. Może dlatego, że cała moja rodzina mocno jest sfeminizowana. Żadne Hany Montany nie są mi obce i wszystkie dziewczęce kaprysy i oczekiwania jestem w stanie przyjąć na klatę. A może dlatego, że córka po prostu do mnie pasuje. Ot i tyle. Rozumiałam jednak strach mojego męża. Gdyby się okazało, że rodzicielstwa muszę „uczyć się”na chłopcu byłbym równie przerażona, jeśli nie bardziej.

Od początku założyliśmy, że uciekać będziemy od wszelkich stygmatyzacji ze względu na płeć. No ale archetypów siedzących w głowach nie wydłubiesz. Snułam więc ja sobie obrazy sielskie, dziewczęce. O tym domku dla lalek, co przy nim wieczory będziemy spędzać. I o tej mini kuchni dziecięcej w stylu vintage, gdzie przyrządzać będziemy wirtualne naleśniki. Wyobrażałam sobie jej wygląd zewnętrzny, a jakże! Odziedziczy po mnie to co najlepsze. Brązowe oczy, długie rzęsy i kasztanowe włosy. Ale te włosy to będą długie i proste (!), i zapewne od razu się z takimi urodzi. Gdybym na tamtym etapie miała zgadnąć jak będzie wyglądać nasze dziecko, bez wahania odpowiedziałabym, że będzie to typ urody plasujący się pomiędzy Suri Cruise a Emmą Lopez 😉 Zapewne dostanie ode mnie łagodne i spokojne usposobienie. Takie właśnie mój pregnancy brain obrazy mi podsyłał.

I wtedy na świecie pojawiła się Matylda.

Która jest wierną kopią swojego tatusia.
Nie moją.
Mnie przypomina tylko z uszu (ponoć).
Której włosy bynajmniej nie są kasztanowe i na pewno nie są też proste.
Której oczy są koloru niebieskiego i brązowe pewnie nie będą nigdy.
Spokojne usposobienie? Energią mogłaby obdarzyć całą drużynę piłkarską.
Dla której w Lidlu zamiast na drewniany domek, polujemy na tory kolejowe i tor wyścigowy.
Która, ani myśli spędzać czasu gotując zupy na niby. Od 18 czeka już na tatę, który zbuduje z nią piętrowy parking samochodowy.
Tak różna od wyobrażeń, a taka nasza.
Nasza Dziewczynka.

Ale….

Bycie dziewczynką to coś więcej niż określony zestaw zachowań, zabawek i karnawałowych strojów. Bycie dziewczynką to życie w świecie nieporównywalnie trudniejszym, obarczonym wyzwaniami, o których płeć przeciwna nie ma pojęcia. Bycie dziewczynką, dziewczyną, kobietą to ciągła walka o godność, o równość, o poszanowanie, wolność do wyboru. Nigdy wyraźniej sobie tego nie uświadomiłam, jak w ciągu ostatnich 3 lat, w których jestem mamą małej dziewczynki. Nigdy bardziej nie bolały mnie szowinistyczne zachowania względem kobiet, nigdy bardziej nie oburzałam się na przejawy lekceważenia i dyskryminacji ze względu na płeć.

11 października wypada ustanowiony przez ONZ Międzynarodowy Dzień Dziewczynki (Dziewczyny). To ogólnoświatowe święto ma na celu zwrócenie uwagi na sytuację dziewczynek i młodych kobiet i pokazanie wyzwań jakie przed nimi stoją w zależności od kręgów kulturowych. Co 7 sekund dziewczynka poniżej 15 roku życia zostaje wydana za mąż. W XXI wieku! Powiedzieć, że te dane są szokujące, to jak nic nie powiedzieć. Nie tłumaczmy sobie jednak, że te skrajne zjawiska nas nie dotyczą, bo to nie nasz krąg kulturowy. Dotyczą nas jednak inne zjawiska niemniej ciężkie i brutalne, z jakimi spotykają się dziewczynki, tylko z powodu swojej płci.

Zgadzam się, że nie zawsze mamy narzędzia, aby temu przeciwdziałać, że nie zbawimy całego świata, ale dużo możemy! Zacznijmy od naszego małego podwórka. Budujmy w naszych małych dziewczynkach (córkach, siostrach, uczennicach…) poczucie siły, odwagi, pewności siebie. Nawet jeśli nam samym jej brakuje. A może właśnie zwłaszcza wtedy. Obdzierajmy ze stereotypów tak zwaną dziewczęcość. Tylko raz dziecko jest dzieckiem i tylko raz mamy szanse wyposażyć je w system wartości i zbiór schematów poznawczych, który będzie pracował w dalszym życiu. 

Ten czas jest teraz! I jest w naszych rękach, Dziewczyny! <3

u p o g f e c b a mqqqqqqqqqqq
Sukienki:
Smallbig – strona internetowa
Smallbig– Facebook
Smallbig– Instagram

Podobne wpisy

27 komentarzy

  • Reply mutrynki.pl 22 listopada 2015 at 00:04

    Wyglądacie pięknie kobitki! I tak pięknie do siebie pasujecie 🙂

    A wiesz, że z tą dziewczynką miałam tak samo! Zawsze wiedziałam, że będę ją miała, bez żadnego logicznego wytłumaczenia dlaczego tak myślałam 😉

    • Reply radoSHE 22 listopada 2015 at 22:11

      Dzięki! 🙂 Jak już nic zewnętrznie nie ma po mnie, to przynajmniej modowo się wyżyję 😉
      A co do płci, po prostu tak musiało być i basta ! 🙂

  • Reply Dominika 22 listopada 2015 at 21:23

    Jakby czytała o Ann. Oczy też ma niebieskie – sama nie wiem po kim, bo my mamy piwne 😉 A jej energia czasem ją samą wyprzedza 😉 może to dzisiejsze czasy 😉 pozdrowionka dla Was ślicznotki 🙂

    • Reply radoSHE 22 listopada 2015 at 22:15

      Łukasz ma oczy zielone, więc po nas też nie. Ale czytałam, że jest ok 20% szans, że dziecko odziedziczy kolor oczu po dziadkach i to by się zgadzało 🙂 Buźka!

  • Reply Monia 22 listopada 2015 at 21:25

    A ja zawsze marzylam o synku i innej opcji nie bylo. Na usg widzialam jakos, ze niespodzianek nie bedzie. I tez jak ty mialam o nim wyobrazenie, ze ciemne wlosy, a blondyn wyszedl a rodzice oboje bruneci. Pieknie Dam w tych sukienkach.

    • Reply radoSHE 22 listopada 2015 at 22:15

      Oj życie. Nic nie przewidzisz 😉
      Dzięki!

  • Reply Kasia 22 listopada 2015 at 21:35

    Cudne jesteście!! <3 Mi się marzy w przyszłości córeczka. Spokojna! 😛

    • Reply radoSHE 22 listopada 2015 at 22:16

      Spokojny/a! 🙂 Marzenie każdego rodzica 🙂
      Trzymam kciuki. Buźka!

  • Reply Magda 22 listopada 2015 at 21:52

    Zawsze, w moich wyobrażeniach był chłopczyk i dziewczynka. Nawet nie zastanawiałam się przed pierwszym usg jaka jest płeć dziecka. Bylo oczywiste, ze chłopczyk! Śliczny, ciemne włoski, ciemne oczka..i bardzo malutki! Oczywiście, że na świat przyszedł mój chłopczyk tyle, że z blond włoskami i niebieskimi oczkami no i nie calkiem malutki bo 3700! Druga ciąża oczywiście zgodnie z napisanym przeze mnie scenariuszem na świat miała przyjść śliczna blondyneczka z niebieskimi oczkami. Na usg słyszę, ze to chłopiec! I urodził sie śliczny z kolorem włosów i oczu jak w wyobrażeniach…tyle, że płeć inna. A taka byłam pewna 😉 no i jestem szczęśliwa mamą 2. Chłopaków, ale caly czas jeszcze moje myśli zaprząta ta mała blondyneczka, która była od zawsze w moich wyobrażeniach. P.S. Śliczne zdjęcia!

    • Reply radoSHE 22 listopada 2015 at 22:18

      Uśmiałam się. Kobiety i ich scenariusze :))))
      Ale skoro już coraz lepiej mają się Twoje wyobrażenia do rzeczywistości to i ta mała blondynka pewnie się pojawi 🙂
      Trzymam kciuki!

  • Reply Konrad | fathersday.pl 22 listopada 2015 at 21:53

    Hmm, moja M. też uważa, że Olka podobna jest do mnie ale uszy ma po niej. Chyba obie macie rację.

    • Reply radoSHE 22 listopada 2015 at 22:21

      Haha, a to dobre! 🙂

  • Reply piwnooka 22 listopada 2015 at 21:54

    Cudna łobuziara, co tu dużo mówić 😀 A Ty pewnie w końcu doczekasz się wspólnych wypadów na manicure i do fryzjera 😀 Ja w drugiej ciązy chciałam dziewczynkę, wiadomo – po chłopcu to taka fajna odmiana. Jak nam lekarz podał płeć, do końca nie wierzyłam 🙂

    • Reply radoSHE 22 listopada 2015 at 22:22

      Ja też tak NAPRAWDĘ uwierzyłam dopiero na porodówce 😉

  • Reply paoolkaw 22 listopada 2015 at 23:12

    Jakie piękne Mati ma te loczki <3
    Ja marzyłam zawsze, żeby pierwszego mieć synka i zaraz potem szybciutko dziewczynkę i też mi się wyśniło 🙂 Nie zastanawiałam się nigdy jak mają wyglądać, ale jak się urodzili, to wydawało mi się, jakbym ich znała od dawna i że tak właśnie mieli wyglądać. Cudne zdjęcia 🙂 Pozdrawiam :*

  • Reply Ania Myszkowska 23 listopada 2015 at 08:50

    Z zupami poczekaj, nadejdą! 🙂 Moja córka ma starszego brata i do jakiegoś czasu istniał dla niej tylko kolor „zielony” (bo brat lubił), od pół roku nie istnieje dla niej nic, co nie jest różowe albo fioletowe (staram się szukać zamienników) i nie jest kotkiem. Ciężarówki odstawiła na bok, ciuchcie rozwala, bawi się głównie klockami, lalkami i naśladowaniem mamusi. Żeby była jasność, chyba nigdy nie widziała na mnie różu 😉 Ostatnio dorwała się do mojej kosmetyczki i pomazała maskarą dłonie, bo na szczęście jeszcze nie wiedziała, że to do rzęs. Strzela do mnie tekstami, „mamusiu, śliczną masz torebkę”. Jestem rozwalona i zachwycona tym czasem 🙂 Także nie ma obaw, tych stałych elementów rozwoju nie unikniesz!

    ps. Rozumiem Twoje przeczucie co do dziewczynki w pierwszych tygodniach ciąży. Ja od pierwszych dni byłam pewna, że to mała kobietka, potwierdziło się dopiero w 6-tym miesiącu, a ja już miałam sukienki w szafie.

  • Reply Zuzi Clowes 23 listopada 2015 at 09:30

    Te sukienkiiiii <3 Ja jestem beznadziejna w przewidywaniu płci, oficjalnie! Milly byłam przekonana że będzie chłopcem a wszystkie dzieci z otoczenia też miały być nie tym czym są. Wiec może jestem dobra, tylko odwrotnie? Hmmm…

    Zdjęcia i tekst cudne, zakochałam się!!!!! Piękne (choć zupełnie różne, indeed), obie!!!! <3 <3 <3

  • Reply www.MartynaG.pl 23 listopada 2015 at 10:50

    Wzruszyłam się czytając te słowa. To piękne! To piękne, że dzieci są tak podobne do nas, że niosą ze sobą tyle emocji, które produkują najcudowniejsze wspomnienia 🙂

    Też czasem marzysz o tym, by te chwile trwały wiecznie? By czas się zatrzymał?

  • Reply Pola-Odpoczywalnia 23 listopada 2015 at 13:37

    Moim zdaniem Matylda jest podobna do Ciebie, ma to samo spojrzenie, i usta też. Tak czy inaczej, piękne obie:)
    Ja od zawsze miałam wyobrażenie chłopca i dziewczynki, z niewielka roznoca wieku, i tak się udalo:)

  • Reply patita 24 listopada 2015 at 06:43

    Cudownie wygladacie w tych sukienkach.Przy pierwszej ciąży czułam ze to będzie dziewczynką Ale przy drugiej wierzyłam ze będę mieć parke w końcu w rodzinie u nas każdy ma syna i córkę. A tu kolejną dziewczynką cudowna i najbardziej absorbujaca jaka znam. Pozdrawiamy

  • Reply Turlu Tutu 24 listopada 2015 at 10:09

    Gdy miałam już dwójkę dzieci – syna i córeczkę i zaszłam w trzecią ciąże wszyscy mi mówili, że teraz to wszystko jedno czy urodzi się chłopiec czy dziewczynka. I tak szczerze Wam się przyznam, że mnie nie było to obojętne. Podświadomie chciałam mieć drugą córeczkę. W sumie sama nie wiem dlaczego, bo mam z synem świetny kontakt i bardzo lubię chłopców – mali faceci są świetni, bo kwiatki częściej przynoszą niż Ci duzi. A jednak marzyłam o dziewczynce i sobie wymarzyłam, choć ma ona charakter bardzo chłopięcy 🙂 Pozdrawiamy!

  • Reply Esencja 24 listopada 2015 at 20:00

    Nie wiem czy to pocieszenie, ale Emka miała być chłopcem. Do bani jest ta kobieca intuicja. Za to często zastanawia mnie po kim odziedziczyła charakter :-p
    Piękne Wy.

  • Reply Magda /dwa plus dwa 24 listopada 2015 at 22:16

    Mi się tez udało przeczuć, za pierwszym razem, że chłopiec, za drugim, że dziewczynka. I za tym drugim razem chciałam właśnie dziewczynkę. Oswajałam się z myślą, że może mały bobas płci męskiej nr 2, ale marzyłam o córeczce, lalkach, odrobinie delikatności. Wiadomo, najważniejsze żeby było zdrowe, ale jak już jest zdrowe, to super, że dziewczynka 🙂

  • Reply Mama Pana Adama 25 listopada 2015 at 13:08

    Piękny tekst! Piękne Wy! Też obiecałam sobie, że nie będę stygmatyzować mego smyka i ubierać go w coraz to nowe ‚męskie’ stereotypy o role społeczne. Trzymam się tego jak mogę najmocniej:) Jak chodzi o ciążowe przeczucia – ja w ogóle takich nie miałam i gdy na jednym badaniu USG dowiedziałam się, że to chłopiec to byłam mocno zdziwiona, że ja już to mogę wiedzieć, planować i wybierać imię! Jakoś tak szybko poszło z tym wszystkim:)

  • Reply nieperfekcyjnie.pl 27 listopada 2015 at 21:25

    Piękna ta Wasza dziewczynka! 🙂 My z mężem byliśmy przekonani, że rośnie we mnie Kamilka – nawet tak mówiliśmy do brzucha, a tu lekarz w 13tc oznajmił, że widzi chłopca, chociaż ręki uciąć nie da. Za to już w 17tc inna lekarka mogła dać uciąć nie tylko rękę, bo Kamilka stała się Jasiem i Jasiem już pozostała. Najukochańszym i najbardziej wyczekiwanym – zobaczę go dopiero za 2 miesiące, ale już nie mogę doczekać się, aż go ucałuję. 🙂

  • Reply OhDeerBlog.com 8 grudnia 2015 at 10:28

    Ostatnio bylam z Milla na zabawie choinkowej u mnie w pracy. Kazdy do nas podchodzil i na ‚dzien dobry’ mowil WOW, ONA WYGLADA DOKLADNIE JAK JEJ TATA, pomimo, ze wiekszosc z tych ludzi nigdy nie widziala Szymona na zywo)) Do niedawna mala miala piekne niesbieskie oczy po Dziadkach, ale ostatnio doznalam szoku bo…. Zauwazylam ze ten niebieski bardziej teraz przypomina zielony (po tatusiu, of course!). Myslalam, ze padne Pocieszam sie mysla, ze charakterek ma po mnie haha. P.S. Te zdjecia sa przepiekne! Wygladasz na nich jak siostra Matylda, nie mama – to komplement)))

  • Reply Krystian 9 grudnia 2015 at 16:00

    Piękny wpis! Pozdrawiam innych ojców swoich córek 🙂

  • Pozostaw odpowiedź radoSHE Anuluj