Codziennik

Byłam fanką Kelly Family. Nie mów nikomu!

20 października 2015

Słucham dobrej muzy. Z pełną świadomością i czystym sumieniem mogę to powiedzieć. Mojej ulubionej playlisty nie powstydziłby się dziś żaden znany koneser sceny muzycznej. Nie zawsze jednak tak było. Kształtowanie moich muzycznych preferencji była to droga długa, trudna i ciernista. Droga naznaczona licznymi – nie bójmy się użyć tego słowa – OBCIACHAMI.  Zaprawdę powiadam Wam. Błądziłam. Och, jak ja błądziłam.

Gdy miałam piętnaście lat w moje ręce wpadła TA PŁYTA. Zrobiła w mojej głowie głośne łubu-dubu i na dobre określiła kierunek moich muzycznych preferencji. Preferencje ewoluowały, dojrzewały, czasami zbaczały z utartej drogi. Jednak od tego czasu moje upodobania muzyczne są spójne i nie sądzę, aby to się miało zmienić… Ale to co działo się do tego czasu najzwyczajniej wypadałoby wymazać z pamięci!

Na początku był boombox

Historię moich muzycznych obciachowych wyborów należałoby rozpocząć tak. Pierwsza połowa lat 90-tych. Na urodziny dostaję prawdziwego i wypasionego w funkcję boomboxa! Ale boombox to najmniejsze zło, przecież zawsze mogłam słuchać ambitnej Trójki. Nieeee…W ramach dodatku do magnetofonu, otrzymuję również płyty, uchodzące za największe wydarzenia muzyczne tamtych czasów. Były to albumy (czyli kasety) dwóch znamienitych twórców! DJ Bobo i Whitney Huston ze swoim Bodyguardem. Mimo, że moja kolekcja rosła w szybkim tempie, byłam tak wierna artystom, którzy jako pierwsi zasili jej szeregi, że tłukłam ich utwory bez ustanku. Bez ustanku! Przez rok, a nawet i dłużej. Przy osławionym Somebody dance with me DJ Bobo uczyłam się tańczyć do lustra (może dlatego rezultaty są, jakie są). Taśma tak się sfatygowała od ciągłego przewijania, że zmuszona byłam przewijać kasetę długopisem (obowiązkowy hashtag: #gimbynieznajo). Do tej pory sądzę, że to właśnie pierwsze doświadczenia muzyczne, spaczyły moje gusta na kolejne długie lata. Dziś już nie pamiętam, kto wyświadczył mi tę niedźwiedzią przysługę obdarowując mnie tymi wiekopomnymi dziełami. Ktokolwiek to był. Nie dziękuję!

PicMonkey CollagePiosenek Whitney Huston nikomu nie trzeba przypominać, ale kiedy ostatni raz słyszałaś ten przebój???

Dance, pop i disco(polo)!

Dokładnie w tych trzech słowach można określić lata na, które przypadała moja wczesna (bardzo wczesna) młodość. W radioodbiornikach, na parkietach i playlistach niepodzielnie królował ON. Król Michael Jackson. I w sumie nic w tym złego, wręcz przeciwnie. Twórczość Jacksona to najlepsze co mogło przytrafić się latom 90-tym…Szkopuł w tym, że ja go nie słuchałam, choć dyskografię w domu mieliśmy całkiem przyzwoitą. Ale nie! Moje upodobania muzyczne zaspakajała muzyka znacznie niższych lotów. Dużo niższych. Taki na przykład Roxette czy inny Fun Factory. Jednostajne, proste jak budowa cepa rytmy.  Swego czasu wszystkie szkolne układy taneczne, zwane dumnie choreografiami, powstawały do tych właśnie hitów. A dyskoteki nie mogły obyć się bez wolnych – romantyczno-ckliwo-łzawych kawałków. Będę z Wami szczera. Uwielbiałam tę muzykę!

Pisząc o muzyce schyłku poprzedniego wieku (!) nie  w sposób nie wspomnieć o naszym lokalnym rynku muzycznym. Teraz to obciach totalny, ale wtedy nikt nie wstydził się, że na imprezach naszych rodziców niepodzielnie rządził tylko jeden gatunek disco. Mianowicie disco polo. I chociaż osobiście muzyka ta nie wywarła na mnie wielkiego wpływu, to znalazła się jedna płyta (wróć, znów kaseta), której każde, każdziuteńkie słowo znałam (znam) na pamięć! A była to wczesna twórczość artysty znanego pod nazwiskiem Smoleń. Bohdan Smoleń. Jeśli zapytacie dlaczego właśnie on, odpowiadam. Była to jedyna kaseta, którą mieliśmy w samochodzie. A antena radiowa nie działała.

 

Byłam fanką Kelly Family!

W wieku 12 lat zapałałam niepohamowaną i płomienną miłością do powyższej grupy. Gdybym miała porównać moje niekończące się uwielbienie do jakiegokolwiek zjawiska współczesnej popkultury – z pewnością byłby to ruch BELIBERS (dla niewtajemniczonych: belibers to fani Justina Bibera). Nigdy wcześniej, ani nigdy później nie zafiksowałam się już tak na żadnej grupie muzycznej. Ale to wszystko ten wiek młody i naiwny i fakt, że długowłosy Paddy Kelly naprawdę poruszał rozgorączkowane nastoletnie serca. Ku wielkiemu utrapieniu mojej rodziny. Przez długi okres nic nie mówili, ale gdy uczucie moje nie gasło, a wręcz rosło, zaczęli pozwalać sobie na drobne przytyki. Mówili na przykład, że ich muzyka kojarzy im się z wyciem kotów! Mówili też, że kiedyś z tego wyrosnę. No cóż. Mieli racje. Co nie zmienia faktu, że za każdym razem łamali mi serce! Na dodatek nie pozwolili mi jechać na pierwszy w Polsce koncert grupy, bo….urodziny babci. Jeśli to czytacie: nie wiem czy kiedykolwiek Wam wybaczę!  Jakby tego było mało, czułam się kompletnie wyobcowana w tzw. towarzystwie szkolnym. Wszak wiadomo, że w tych czasach publiczny dyskurs zdominowany był przez fanów NSync i Backsteet Boys! Jednak mimo tych niesprzyjających okoliczności moja miłość do Kelly Family trwała nieprzyzwoicie długo!

  Kelly-Family

Ale dzieci rosną, a gusta się zmieniają

Gdy uświadomiłam sobie, że spotkanie długowłosego Paddy’ego Kelly nie leży w sferze moich możliwości postanowiłam przenieść zainteresowania na bardziej lokalny grunt. Zostałam fanką Just 5. Moje preferencje do poszczególnych członków zespołu nie były szczególnie wyrafinowane, także z miejsca oddałam serce oszałamiającemu przystojnością swą Bartoszowi Wronie. I co z tego, że znałam tylko jedną ich piosenkę. Później pokochałam Varius Manx, ale żeby być w opozycji do reszty społeczeństwa, twierdziłam że Anita Lipnicka w przedbiegach przegrywa z Kasią Stankiewicz! (Wiem, bluźnierstwo). A piosnkę Widziałam Orła Cień uważałam za najlepszy utwór jaki kiedykolwiek powstał na polskim rynku muzycznym. Umiałam zagrać ją na flecie, gitarze i pianinie! I im więcej o tym myślę, tym więcej mogłabym wymieniać…więc podsumuję to jednym zdaniem, którym niebywale się chlubię.

Nigdy nie słuchałam Ich Troję!
😉

I czekam z niecierpliwością na Wasze wyznania! Najbardziej obciachowy twórca, którego słuchałaś to…..? 😉

Podobne wpisy

41 komentarzy

  • Reply Zuzi Clowes 21 października 2015 at 07:49

    Hahaha, uśmiałam się! Też słuchałam Kelly Family (zakupiona w Empiku kaseta wideo z teledyskami z płyty Over the Hump na którą poszły wszystkie oszczędności to dopiero były punkty do osobistości:D), do tego Spice Girls, Briana Adamsa (też pozdzierałam kasety), i do tego Starego Dobrego Małżeństwa, Pod Budą i Wolnej Grupy Bukowina. A do tego Metalliki, Stonesów, Deep Purple i Iron Maiden (tak, na koncercie w Spodku też byłam). I Doorsów, Janis Joplin. i Beatelsów. I Kazika, i Nirvany oczywiście. I Big Cyca. I soundtracka z ‚Króla Lwa’ po polsku. Dżizys, to były czasy! :))))) a teraz…. Yyyy….słucham głównie Trójki 😀

    • Reply radoSHE 22 października 2015 at 10:14

      Hahaha! Ale wszechstronność upodobań! Jak u Leonardo da Vinci 😉
      Soundtrack z „Króla Lwa” <3

  • Reply Anonim 21 października 2015 at 10:02

    Może i muzyka obciachowa ale mi łezka się w oku kręci na te czasy. Za każdym razem jak usłyszę gdzieś te kawałki to wracają wspomnienia tamtych fajowych lat.Wydaje mi się że nie ma się czego wstydzić bo tak naprawdę dla nas dzisiejszych 30-latków jakby nie patrzył to były super czasy mimo że bez internetu,komórek itp …

    • Reply radoSHE 22 października 2015 at 10:17

      Właśnie to bez komórek i internetu – było super. Liczyła się tylko muzyka (jakakolwiek by była) bo wiedza o samych artystach była bardzo ograniczona. Mam wrażenie, że dzisiaj często kreacja „gwiazd” jest dużo ważniejsza od samej ich twórczości.

  • Reply Agnieszka 21 października 2015 at 12:17

    Och, też słuchałam The Kelly Family! Kochałam się w Paddym :D. Aż sobie włączę te hiciory, które podrzuciłaś, chętnie przypomnę sobie tamte czasy 🙂

    • Reply radoSHE 22 października 2015 at 10:19

      No wiadomo, że Paddy. W ogóle nie mogłam zrozumieć, jak można było kochać się w Angelo 😉

  • Reply Jak ona to robi 21 października 2015 at 12:40

    Ale mi zrobiłaś dzień wspomnień. Teraz nic innego nie robię, jak słucham starych piosenek.
    Ja od siebie dorzucam Backstreet boy. i 2Unimited

    • Reply radoSHE 22 października 2015 at 10:22

      2Ulimited! Zapomniałam! U mnie też byli na tapecie 🙂

  • Reply Jak ona to robi 21 października 2015 at 12:40

    * Backstreet Boys

  • Reply Aga z makeonewish.pl 21 października 2015 at 13:36

    jestem rocznik 87, wiec i ja słuchałam tego co Ty, ale jeszcze w zestawie z Backstreet Boys 🙂

    • Reply radoSHE 22 października 2015 at 10:22

      Chłopaków chyba wszyscy słuchali 🙂

    • Reply szosty backstreet 2 lutego 2017 at 10:02

      Na koncercie chłopaków w Gdańsku w 2015 r. były w większości 25-30 letnie dziewczyny:) było suuuper:)

  • Reply SoniaC 21 października 2015 at 14:20

    ..no i w tym momencie przyponiały mi się nasze wyjazdy na tzw „zielone szkoły”….pamiętam dokładnie przegrywane kasety z rozmaitymi przebojami, wojnę o Kasię Stankiewicz (bo to ona dla mnie była królową Varius Manx), tańce w deszczu przy niezatapialnym „My Heart will Go On”, dyskoteki szkolne przy „Fly Away” Kravitz’a, przejście pomiędzy siódmą i ósmą klasą, czyli jak z Nirvany i glanów zmienić garderobę na szerokie spodnie, bo przecież to była era Paktofoniki i Wzgórza ya pa 3…a później szkoła średnia i niedelikatne przejście z hip-hopu w ala alternatywny rock, grunge…wszystko co kiedykolwiek stworzyło Myslovitz, trochę mniej Negatyw…jednak podczas tych wszystkich zawirowań muzyczno-hormonalnych byłam wierna jednemu artyście, którego plakaty zdobiły ściany mojego pokoju… Piasek – Andrzej Piasek Piaseczny..TAK!!! nawet po tylu latach nie potrafię zamknąć tego rozdziału.. tylko tak jakoś teksty nie mają już tak głębokiego przesłania jak „tych zaledwie pare lat temu”… ☺️

    • Reply Zuzi Clowes 21 października 2015 at 22:14

      Jeny, jak mogłam zapomnieć! Przecież ja też kochałam się (na zabój!) w Piasku! ??

      • Reply radoSHE 22 października 2015 at 10:29

        Zuza! Widzisz ile wspomnień 🙂 Ja się akurat w Piasku nie kochałam, ale dzięki Soni z komentarza powyżej cały czas miałam go na tapecie 🙂
        A teraz dzięki Wam od dwudziestu minut lecą mi z głośników piaskowe hity! 😉

    • Reply radoSHE 22 października 2015 at 10:26

      Haha Sonia. Taaaak! Przecież doskonale pamiętam, że byłaś najbardziej lojalną i wierną fanką Piaska jaką znałam! Przypominam sobie nawet jak śpiewałaś w Imię deszczu na muzyce 😉 A te ciągłe dostosowywanie garderoby do kolejnych trendów muzycznych – znam doskonale! 🙂 Dzięki za komentarz 🙂 Buźka!

  • Reply OhDeerBlog.com 21 października 2015 at 15:18

    Sam-tajmssssssss, aj łisz aj łer an eeeennnnndżżżżellll, sam-tajmssss, aj łisz aj łer juuuuu …. Aga ale sie usmialam!!!:) To byla kiedys moja ulubiona piosenka. Oprocz tego lubilam Spice Girls i polski zespol LO27 <3 Jak przeczytalam o Bohdanie Smoleniu to az oplulam monitor, tez pamietam jego hity)) Buzka!

    • Reply Konrad | fathersday.pl 22 października 2015 at 07:44

      Pamiętam to, pamiętam doskonale jak koleżanka moja na dyskotece tańczyła ze mną „wolniaka” (tańczyłem tylko tańce wolne) do tej piosenki, śpiewała pod nosem i płakała. Co to były za czasy 🙂

      • Reply radoSHE 22 października 2015 at 10:35

        Konrad. Wszystkie żeśmy ryczały na tym kawałku 🙂

    • Reply radoSHE 22 października 2015 at 10:37

      Wiem, wiem. Bohdan Smoleń to obciach master level! 🙂

  • Reply Monia 21 października 2015 at 16:18

    Od zawsze Nosowska i tak jest do dzisiaj! Poza tym umialam wymienic okolo 30 zespolow disco polo, bo co niedziele ogladalysmy z siostra ten program w tv niby dla smiechu. I bylam zakochana w Kukizie;)))))

    • Reply radoSHE 22 października 2015 at 10:41

      Nosowska to już temat na zupełnie inną, dużo dojrzalszą, historię. U mnie też od kilkunastu dobrych lat ma swoje specjalne miejsce w głowie 🙂 A disco polo, to przecież wiadomo, że w niedziele wszyscy puszczali dla śmiechu 😉 😉 😉

  • Reply Magda 21 października 2015 at 22:24

    Może dlatego, że mam starszego brata, który kształtował mój gust muzyczny od najmłodszych lat ,w mojej płytotece zaraz po tym, jak przestałam słuchać Fasolek, Majki Jeżowskiej i Natalki Kukulskiej zagościła kaseta Hej, O.N.A., Metallica no i Nirvana. Nie oznacza to oczywiście, że zespoły, o których piszesz nie są mi znane! Żeby mieć o czym rozmawiać w towarzystwie zbierałam plakaty z Bravo, ćwiczyłam układy taneczne z koleżankami , do muzyki Backstreet Boys i Fun Factory! No a szkolne dyskoteki nie istniały bez przebojów Stachurskiego, Dj Bobo, Spice Girls. Teksty znał każdy! Mimo, że muzyka obciachowa wszyscy bawiliśmy się świetnie i mamy co wspominać ? a Twój tekst wywołał szczery uśmiech na mojej twarzy i wróciły wspomnienia z dawnych lat!

    • Reply radoSHE 22 października 2015 at 10:50

      „Żeby mieć o czym rozmawiać w towarzystwie zbierałam plakaty z Bravo” <3
      Posiadanie starszego rodzeństwa z wyrobionym już gustem muzycznym ma nieocenioną wagę 🙂 Moją 7 lat młodszą siostrę w ogóle ominął etap szału na ówczesne gwiazdki pop. Słuchała czego ja słucham, podbierała moje płyty…i w ten sposób stała się pierwszą fanką Rzeczpospolitej Polskiej zespołu U2! A dziś słucha genialnej muzy i sama często się nią inspiruję 🙂

  • Reply Agata - Ruby Times 22 października 2015 at 01:29

    Ooo rety, powiem Ci, że poczyniłaś poważne wyznanie. A propos gimbów powinnaś zacząć od wyjaśnienia słowa „boombox” 🙂
    Też miałam tę kasetę Whitney Houston, Bryana Adamsa i uwielbiałam Roxette, miałam całą ich dyskografię (yy.. na kasetach:), i wraz z siostrą zakochane byłyśmy nieprzytomnie w ich gitarzyście, który w ogóle nie wyglądał jak mężczyzna.Ale mimo, że śmieję się z tych wczesnych pasji muzycznych, to jednak uważam, że wrzucanie takiego Roxette do jednego wora z Alexią czy innym Fun Factory jest jednak krzywdzące dla tych pierwszych – to jednak był przyzwoity pop rock, do tej pory zdarza mi się wydzierać na cały głos przy jakimś „Listen to your heart” 🙂
    Natomiast nigdy nie splamiłam się Kelly Family ani Just 5, ani nawet BSB czy Nsync. Wiem,wydaje się nieprawdopodobne w tamtych czasach ale musiałam być jakimś weirdo’sem który pod koniec podstawówki zakochał się w rytmach z lat młodości swoich rodziców,różnych tam „California Dreaming” i innych „Children of the revolution”, a takich jak Ty określałam mianem „dyskomuł” 🙂 Byłam wtedy mało tolerancyjna muzycznie, ale z czasem to poważne podejście mi przeszło. Obecnie uwielbiam „twórczość” Backstreet Boys. Moje dzieci potwierdzą, że wyję na spółę z radiem za każdym razem, gdy leci jakiś większy hicior 🙂

    • Reply radoSHE 22 października 2015 at 10:57

      Haha, tak! W podstawówce byłam „dyskomułem”, trudno z tym dyskutować 🙂 I masz racje Roxette z całej palety ówczesnych gwiazd to jednak najbardziej przyzwoitą twórczość robił, ale wtedy mój gust muzyczny był tak mało wyrafinowany, że tego nie dostrzegałam. Serio Backstreet Boys puszczają jeszcze w radiu??? Klasyka!

  • Reply enjoy wednesday | midoblog 22 października 2015 at 16:24

    […] wieczór, dość chłodny, ciemny i ponury, rozweselił tekst Agnieszki z radoshe.pl. Jak się okazuje, podobny rozwój intelektualno- muzyczny przeszłam, jak Agnieszka. Zresztą z […]

  • Reply Renia Hanolajnen | Ronja.pl 23 października 2015 at 18:09

    Kelly Family i NSync nie trawiłam, ale na początku podstawówki było New Kids on the Block, Roxette, potem Liroy, czyli w sumie to co wszyscy 😉 Potem już przerzuciłam się na cięższą muzę, zarówno tę mainstreamową (grunge), jak i bardziej niszową (hc punk), romantyczny post rock, muzykę klasyczną i takie tam 🙂 No i wychowałam się na polskim rocku: Hey, T.love, Kazik itp.
    Ale soundtracków Disneya też słuchałam równolegle (Król Lew, Pocahontas, Dzwonnik z Notre Dame) i wcale się tego nie wstydzę, do dziś znam teksty na pamięć ;)))

  • Reply Multikulturowy 24 grudnia 2015 at 15:59

    Tekst jest naprawdę świetny i aż przypomniały mi się moje obciachowe zespoły, których słuchałem dawno temu tak namiętnie 😀 W dzieciństwie uwielbiałem zespół Boys (wszak moje dzieciństwo przypadło na złotą erę disco polo :D), a później uległem modzie na muzykę grupy Ich Troje. Pod koniec podstawówki bardzo lubowałem się w hiphopolowych grupach jak Jeden Osiem L czy Verba. A kiedy taka muzyka mi się przeżarła, zacząłem słuchać techniawek typu Kalwi i Remi 😀

    Dopiero od 2 klasy gimnazjum zacząłem słuchać lepszej muzyki, kiedy bardziej zapoznałem się z dokonaniami muzycznymi The Beatles (których wcześniej nie lubiłem!) i Marilyna Mansona 🙂

  • Reply depresja 16 stycznia 2016 at 13:24

    Nie rozumiem, o co chodzi z tym obciachem. Czyli jest jeden właściwy, powszechny, obiektywny gust, który wykracza poza ,,obciachowość”? Typowe gimbogadanie, że moja ,,muzyka jest lepsza niż twoja”.
    https://www.youtube.com/watch?v=xMW8N-8wG-I

    • Reply radoSHE 18 stycznia 2016 at 00:16

      Przecież to post z dużym dystansem i jeszcze większym przymrużeniem oka! Uwierz mi, nie wstydziłam się mojego uwielbienia do KF, to że dzisiaj oceniam tę muzykę zupełnie inaczej, to już inna bajka 😉

      Dziękuję za link do Figo Fagot, osobiście bardzo lubię chłopaków i słucham w samochodzie bez żadnego obciachu 😉

  • Reply Anonim 21 lutego 2016 at 15:25

    Tez słuchałam Kelly Family to były czasy czasami Lubie wracać do ich piosenek

  • Reply Anonim 17 czerwca 2016 at 19:42

    Ja tez słuchałam długowłosej rodzinki i do dzisiaj wracam do ich muzyki. A takze słucham teraźniejsze twórczości Paddyego.

  • Reply Boguduchawinna 17 czerwca 2016 at 23:11

    Miałam masę składanek kupionych na stadionie X-lecia. Na każdej te same hity tylko w innej kolejności. Słuchałam podobnego zestawu do tego opisanego przez Ciebie. To było chwilę po tym okresie kiedy katowalam płyty scatmana i brathankow 😉

  • Reply Przekraczając Granice 18 czerwca 2016 at 08:33

    Zaintrygowałaś mnie tym tekstem i postanowiłem dowiedzieć się jak to było ze mną (brak pamięci odziera człowieka ze wspaniałych wspomnień). Podobno wszystko zaczynało się od muzyki polskiej Perfect (ten z Hołdysem), Lombard (moja pierwsza płyta – winyl), Lady Pank, Maanam. Był też czas kiedy na tapecie miałem Metalicę, Nirvanę czy The Sisters of Mercy. Nie stroniłem od Roxette i Modern Talking. Oczywiście jak wszyscy „nie słuchałem” 😉 disco polo. I tak oto upłynęła mi wczesna młodość.

  • Reply edekimy 18 czerwca 2016 at 09:21

    Tego chyba wszyscy słuchali. 😜Jaki powrót do lat młodości 😁 Moje gusta muzyczne zaczęły się kształtować w liceum. Oczywiście Nirvana do tego Biohazard, Sepultura, Sweet Noise to takie ciężkie klimaty. Później przyszła czas na Pearl Jam i ta miłość została do dzisiaj. Po drodze było mnóstwo poszukiwań muzycznych, zmieniają się one też z wiekiem. Muzyka jest zawsze z nami!!

  • Reply Marta 6 sierpnia 2016 at 07:03

    Muzyka Kelly Family jaka by nie była. .ambitna czy nie ambitna ….była przede wszystkim bardzo wartościowa, niebywale ubogacajace było patrzenie na nich …na rodzinę która się kocha lubi szanuje, gra ze soba od dziecka …każdy na paru instrumentach … to bylo piękne. ..:)….
    Kiedyś leciało się do kiosku rano, aby kupić kolejny numer „Bravo” z artykułem o nich żeby czegoś się o nich dowiedzieć. …. dzisiaj wszystko na yt :). Mimo że mam 30 lat i po Kelly Family sluchalam zupelnie innej muzyki to nigdy nie byłam już potem tak zahipnotyzowana nikim jak wtedy przez Kellych. Lubię ich oglądać. . . Nawet teraz. ..włączam sobie stare koncert kiedy jeszcze nie byli tak popularni a Paddy miał 11 lat ..;)….Paddy ..no tak miłość wielu nastolatek lat 90-tych :D…i moja również. ..jest niebywały. . . Jeżeli ktoś zajrzał głębiej to wie o czym mówię :).. ..

    Kiedyś marzeniem było jechać na ich koncert …
    Teraz ….jadę na koncert Michaela Patricka Kelly do Warszawy we wrześniu….:)… i jestem tym podekscytowana… mimo że minęło 20 lat …to piękne. .a Paddy to wyjątkowy człowiek 🙂

  • Reply Anonim 3 października 2016 at 16:55

    Kelly Family! Również ich bardzo lubiłam, jak ten czas szybko przeleciał, aż się płakać chce. Oni już przecież nie są młodzi :/ Muzykę tworzyli wartościową, przyjazną i taką życiową. Ponadczasową. Teraz właściwie nie ma czego posłuchać.

  • Reply Kellys 8 października 2016 at 14:18

    Do autorki wpisu na blogu.Jesli uważasz że słuchanie Kelly Family było „błądzeniem” to nigdy nie byłaś prawdziwą fanką. Obrażanie kogoś kogo się niby gorliwie słuchało kiedyś jest takie…prostackie! Nigdy nie było i nie będzie wspanialszego zespołu niż Oni. Naturalny wizerunek i wartościowa muzyka,to atuty,wobec których obecnie gwiazdy mogą się głęboko schować bo nie dorównują Im. Kelly mają nadal wiernych fanów,którzy nadal jeżdżą na Ich koncerty.. Nie sztuką jest szydzic z kogoś kogo się niby kochało. To głupie i niedojrzałe! Sztuką jest pozostać w swoim przekonaniu na zawsze,ale ludzie twojego pokroju jak widać tego nie rozumieją..a nawet jeśli przestali cię kręcić to nie powinnaś pisać o nich „obciach”!

    • Reply KOKO 3 maja 2017 at 21:05

      W SAMO SEDNO ! 100 % RACJI !

  • Reply Marta 6 października 2017 at 18:02

    Byłam wielka fanką Kelly Family 20 lat temu. Pamiętam dokładnie jak to się zaczęło, miłośc od pierwszego wejrzenia, a właściwie piosenki (Ares Qui) Byłam na ich koncercie w Gdańsku, co wtedy uważałam za szczyt swojego szczęścia. Teczkę z plakatami, wycinkami i artykułami trzymam do dzisiaj. Co kilka lat wracam do ich muzyki, tak jak w tej chwili. Też kochałam Paddy’ego … Na szczęście w mojej miłości do zespołu nie byłam sama, zaraziłam nią wszystkie moje koleżanki, a nawet rodziców i innych członków rodziny. Kasety video z ich koncertami grały w moim domu całymi dniami, dosłownie całymi. Znałam każdy szczegół, każda sekundę na pamięć z tych występów. Słowa piosenek pamiętam do dziś. To była w sumie moja jedyna miłość jeśli chodzi o uwielbienie do piosenkarzy czy zespołów. Tak intensywne, że kiedyś musiało się wypalić, jak się wypaliło samo Kelly Family…ale sentyment mam do dzisiaj i nigdy nie zapomnę tamtych czasów.
    Nigdy nie uważałam słuchania ich piosenek za obciachowe i teraz przyznaję się do bycia ich fanką bez problemu. To przynajmniej była prawdziwa muzyka, nie to co teraz, gwiazdki, które nawet nie potrafią zagrać na gitarze i są „wyprodukowane” przez ludzi show biznesu.
    Rodzina Kellych sama pisała sobie piosenki, każdy tam grał na kilku instrumentach i mówił kilkoma językami. Byli jedyni, niepowtarzalni i grali piękną muzykę. Prawdziwi fani wiedzą o czym mówię. Pozdrawiam Was serdecznie :*

  • Odpowiedz