Dziecko

Dwa lata

13 grudnia 2015

Kochana Matyldo, Matiku, Miśku!
Wyjątkowy to dzień! Równe dwa lata temu, w piątek trzynastego, pojawiłaś się w naszym życiu.

Trudno mi sklecić na ten temat sensowną treść. Po pierwsze, nie da się ot tak podsumować tych wspólnych miesięcy naszego życia. Po drugie, zdolności intelektualne dziś w nie najlepszej formie. Zafundowałaś nam noc pełną wrażeń i rozrywki, nie zliczę już którą taką w tym miesiącu. Kiedy Ty nad ranem improwizowałaś kolejne zwrotki piosenki o kaczce, ja trzęsłam się w środku ze złości i wypluwałam bezgłośnie niecenzuralne słowa w poduszkę. Bo wiesz, tak też jest. Im bardziej Ty manifestujesz swoją indywidualność, tym bardziej nasza cierpliwość wystawiana jest na próbę. Czasami musimy oddychać bardzo głęboko, czasami musimy wręcz zagryzać wargi. Ale nie przejmuj się! Jesteśmy dorośli, poradzimy sobie z naszymi emocjami, a Ty na kontrolę własnych masz jeszcze czas.

Kochany Matiku. Nasz zachwyt Tobą nie opadł ani o minimetr. Trafiłaś nam się jak ślepej kurze ziarno! Naprawdę, czasami zachodzę w głowę czym zasłużyliśmy sobie na takie wyjątkowe dziecko. Dla nas wyjątkowe. Patrzę co pisałam równy rok temu. Wtedy był to opis niemowlaka, dziś jesteś już małą dziewczynką, choć pewne atrybuty niemowlęctwa wciąż z nami są 😉 Zmieniłaś się jednak niesamowicie! Odkąd nauczyłaś się chodzić, jesteś w permanentnym ruchu. Uściślając, w permanentnych podskokach, bo to Twoja najczęstsza forma poruszania. Odkąd nauczyłaś się wychodzić górą z łóżeczka, żadna wysokościowa przeszkoda nie jest dla Ciebie barierą. Wspięłaś się już na wszystko co było do wspięcia, chyba tylko szafki podwieszane w kuchni zostały. Odkąd nauczyłaś się mówić, wszystko potrafisz sobie wynegocjować. Na przykład ciasteczko w piekarni. Chociaż śmiem twierdzić, że to nie negocjacje, a pressing, który stosujesz na Paniach ekspedientkach! Masz szczęście, że one też Cię lubią. Rok temu umiałaś powiedzieć tylko jedno słowo (kurka), dziś buzia Ci się nie zamyka. Konwersujesz z nami pełnymi zdaniami jak kilkulatka! Aż nam żal, że Twoje dziecięce określenia, tak szybko zastępują te poprawne, dorosłe. Dlatego kiedy opowiadasz, że na drzewie siedzi TAPSIEK (ptaszek), po ulicy jedzie MOTOROK (motor), a po śmieci przyjechała MANIAKA (śmieciarka) – nie poprawiamy Cię z maniaka uporem. Chcemy to Twoje dziecięctwo zachować z nami jak najdłużej!

Dużo razem w tym roku zjeździliśmy. Pamiętasz? Wiem, że pamiętasz. Jeśli nie dokładne obrazy, to na pewno wrażenia, które zostały z Tobą. Do tej pory opowiadasz o fokach, które widziałaś w fokarium. Wiesz czym jest morze, jak szumią plaże, wspominasz wycieczki rowerowe w foteliku. Podróże nam nie straszne, choć przyznajmy to szczerze. Im starsza jesteś, tym więcej trzeba się przy nich nagimnastykować. Dużo więcej! Wyzwaniem ostatnio staje się przejechanie pół Warszawy, a gdzie tam dopiero dalekosiężne kierunki. Ale nie przejmuj się. My też jesteśmy uparci. Zjechaliśmy Polskę wzdłuż i wszerz i trend ten będziemy kontynuować. Odwiedziliśmy Twoich pradziadków w dalekich górach oraz przyjaciół w Szczecinie. Zwiedziliśmy Kazimierz nad Wisłą, spędziliśmy NAJLEPSZE wakacje w życiu w zabitej deskami wiosce nad polskim morzem (tu i tu o nich). A szaloną wisienką na torcie była nasza spontaniczna podróż do Berlina! Pięknie było, prawda? Obiecuję, że tym roku zobaczymy razem Bieszczady!

Ostatni rok to był również okres wielu przełomowych momentów. Gdy miałaś półtorej roku skończyła się nasza przygoda z karmieniem. Wiesz, to było tak dawno temu, ale nadal o tym pamiętasz. To trochę niesamowite. Po raz pierwszy zaczęłaś też zostawać w nocy bez nas, a pod opieką dziadków. Zaczęliśmy niewinnie od pewnej czerwcowej gorącej nocy, ale później w miarę upływu czasu rozkręciliśmy się bardziej. A to wszystko bez najmniejszych problemów, których wizje snułam w swojej głowie. Bo przecież naprawdę byłam przekonana, że karmienie nigdy się nie skończy, a całonocne wyjście będzie nam dane może, jak pójdziesz już na studia. Ale Ty lubisz nas zaskakiwać.

Jestem wdzięczna za wiele rzeczy, ale za jedną w sposób szczególny. Za zdrowie. Za to, że najgorsze co nas spotkało to zapalenia gardła w styczniu. Za to, że wszystkie wyniki masz w normie. Że rozwijasz się w sposób harmonijny i nic tego rozwoju nie hamuje. To jest najlepszy prezent, który może przynieść nam życie. Doceniam to niemal namacalnie każdego dnia, gdy tulę Cię wieczorem do snu. I tego samego życzę Ci teraz. Niech zdrowie nie opuszcza Cię nigdy A na wszystko inne przyjdzie czas i miejsce.

A teraz sama zobacz jak się zmieniłaś!
Bez względu na to co masz na głowie jesteś tak samo urocza 🙂

kolaż

Podobne wpisy

6 komentarzy

  • Reply Esencja 14 grudnia 2015 at 00:21

    Matyldowe Piękności, ja również dołączam się do życzeń Twojej Mamy.
    Aga, jak dobrze przeczytać, że masz też indywidualistkę. Takie dzieci są większym wyzwaniem dla rodziców, którzy nie mogą narzekać na nudę i zawsze znajdą powód do głębokiej refleksji.
    Ależ zadałaś lektury do czytania, tyle zaległych dla mnie wpisów 😉

  • Reply Gosia 14 grudnia 2015 at 10:28

    Samych słodkości dla Matyldy 🙂

  • Reply Magda 14 grudnia 2015 at 11:19

    No to sobie popłakałam…A CO!? Zawsze się wzruszam jak czytam o szczęśliwych dzieciach. Takich, których rodzice kochają ponad wszystko. Zawsze wtedy myślę o tych, które tego szczęścia nie mają i płaczę. Wszystkie dzieci są cudne i zasługują na taką właśnie miłość! A Twojej córeczce życzę samych pomyślności!

  • Reply paoolkaw 14 grudnia 2015 at 11:50

    Wszystkiego najlepszego!! Matylda rośnij zdrowo! :*

  • Reply Agata - Ruby Times 15 grudnia 2015 at 22:28

    Aaaaach, czy to te cholerne hormony ciążowe, czy co, że mnie ten zasłodzony przecież wpis wzruszył dogłębnie?
    Powiedz, że to hormony! 😀

  • Reply Monia 16 grudnia 2015 at 14:34

    Nie hormony haha. Wlasnie lezka mi sie zakrecila w restauracji… Zeby nikt nie widzial;) Zdrowka Mati!

  • Pozostaw odpowiedź Esencja Anuluj