Kulinarnie

Jadłonomia. Z czym to się je?

14 stycznia 2016
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na początku chwila prawdy. Jadłonomia to jedyna książka kucharska, którą posiadam w swoim domu. Jedyna! Mogłabym tłumaczyć, że to z braku miejsca na inne pozycje, ale sprawa wygląda zgoła inaczej.  W swojej ignorancji i kulinarnym zadufaniu uważałam, że o poważnym gotowaniu wiem już wszystko, a czego nie wiem – dowiem się od swojej mamy, z internetu, a z Kwestii Smaku to już w ogóle. Nie uległam czarowi Oliviera Jamie’a, nie rozumiem fenomenu Nigelli Lawson, o polskich kulinarnych celebrytach nawet nie wspominając. Ale w książce kucharskiej Marty Dymek po prostu się zakochałam. Na zabój.

Kiedy ponad rok temu na rynku księgarskim głośno i spektakularnie zadebiutowała książka Marty Dymek – autorki popularnego bloga o tematyce wege –  zupełnie nie rozumiałam, o co cały ten hałas. Wszak kuchnia roślinna nie jest w Polsce szczególnie popularna (wtedy; śmiem przypuszczać, że zmienia się to w szybkim tempie). Nie była też szczególnie popularna w mojej kuchni. Często przygotowywałam bezmięsne posiłki, ich podstawą były ryby, makarony jajeczne, śmietanowo-serowe sosy itp. Obiadu złożonego tylko i wyłącznie z roślin – w mojej mięsożernej rodzinie – po prostu sobie nie wyobrażałam! Do czasu, aż książka z przepisami Marty nie trafiła w moje ręce. A raczej pod moją choinkę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zacznijmy od spraw technicznych. Jadłonomia jest pięknie wydana! Widzisz ją na półce w księgarni, dotykasz szorstkich i wysoko gramaturowych stron, przeglądasz piękne, ale surowe i nieprzestylizowane zdjęcia – i wiesz, że chcesz ją mieć u siebie. A niech tylko stoi na półce i wygląda. Jest piękna!

Treść podzielona jest na kategorie według dominujących w przepisach składników. Mamy więc między innymi następujące rozdziały: Bulwy i korzenie, Kapusty, Dynie, Liście i zioła, Warzywa zielone…itp. Oprócz przepisów znajdziemy kilka słów o kuchni roślinnej, listę niezbędnych w kuchni wegańskiej akcesoriów, podstawowe przepisy będące bazą posiłków (buliony, bułki itp..). Słowem jest wszystko.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ale wróćmy do meritum. Kupujesz/dostajesz książkę i stawiasz na półkę, żeby WYGLĄDAŁA, ale z braku kulinarnej weny rzucasz okiem w treść w wolnej chwili. A może coś cię zainspiruje, jakąś sałatkę czy sos do mięcha zrobisz. No i robisz. Jeden przepis, drugi, trzeci. A wszystko fenomenalnie pyszne, syte i ultra naturalne. Gotowanie zaczyna sprawiać ci prawdziwą frajdę, przy sklepowych półkach z przyprawami tracisz długie minuty, twoje kubki smakowe szaleją, a ty zastanawiasz się jak długo chciałaś jeszcze ignorować fakt istnienia kuchni wegańskiej.

Tak to mniej więcej wygląda u nas. Od prawie dwóch tygodni posiłki główne i dodatki przygotowuję w oparciu o Jadłonomię. I jeszcze nie zatęskniliśmy za polskim typowym mięsnym obiadem. Jak w klasycznej klasyfikacji etapów zakochania, wciąż tkwimy w fazie pierwszej, gdzie prym wiodą fascynacja i zauroczenie. W czym tkwi sekret? Przecież w swoim życiu jadłam już wiele wegańskich i wegetariańskich potraw i nigdy nie robiły na mnie większego wrażenia. Sukcesu upatruję w niezwykłym talencie do komponowania smaków, którym niewątpliwie obdarzona jest Marta. Tu nie ma grama przypadku. Dobór poszczególnych składników i proporcji w każdym przepisie, to po prostu mistrzostwo świata, a efekty smakowe są wciągające i zaskakujące.

Na uwagę zasługuje również fakt, że składniki do przepisów są względnie łatwo dostępne. Być może nie w osiedlowych delikatesach, ale wystarczy jedna wizyta w centrum handlowym, aby zapatrzyć się w niezbędne przyprawy i dodatki będące podstawą kuchni roślinnej. Starczą nam one na wiele, wiele przepisów. Posiłki są ekonomiczne. Wszak warzywa i owoce kosztują najmniej. Przygotowanie większości potraw nie wymaga wielkich nakładów czasu czy szczególnych umiejętności. Przepisy opisane są prosto i klarownie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gdybym jednak miała dorzucić swoje trzy grosze uwag 😉 Lubię gdy przy przepisie mam informację na ile osób przewidziany jest przygotowany posiłek. Tutaj tego nie ma, ale z doświadczenia już wiem, że przy wielu daniach warto zwiększyć objętość składników, aby posiłek starczył dla kilku osób, a najlepiej na dwa dni. Nie obraziłabym się za tematyczny indeks z tyłu książki, grupujący potrawy w poszczególne kategorie: zupy, sałatki, desery…itd. W potrawach dużą rolę pełnią zioła i przyprawy, które nadają im wyjątkowej wyrazistości. Starzy uwielbiają, ale ku mojemu zdziwieniu, Matyldzie – która jest wszystkolubna – kilka przepisów zupełnie nie podchodzi. Być może i ona do kuchni roślinnej musi dojrzeć, tak jak i my po trzydziestu latach z haczykiem dojrzeliśmy. 

Przerobiliśmy już kilkanaście przepisów. Poniżej te, które najbardziej skradły nasze podniebienia!

Pasztet  z selera (przepis klik)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Curry bakłażanowo-fistaszkowe

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Burgery ulubione z buraka (przepis klik)
Carpaccio z buraka (przepis klik)

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Podobne wpisy

20 Komentarzy

  • Reply Monia Cz. 14 stycznia 2016 at 10:26

    Masz rację książka w której zakochuje sz od pierwszego wejrzenia, dotyku i zapachu. Mam ją od rana i już wiem że będę do niej często zaglądać może i mnie uda się zmienić mojej rodzinie smaki. Ja generalnie bez mięsa mogę żyć bo nie jem go za często. A przepisy są łatwe klarownie opisane i myślę że niebawem ja zdam relacje które przepisy zdobyły nasze serca. Niewiem tylko co na to mój mięsny mąż 😉

    • Reply radoSHE 17 stycznia 2016 at 11:34

      Daj znać jak Mirkowi smakuje kuchnia roślinna 🙂

  • Reply www.MartynaG.pl 14 stycznia 2016 at 11:56

    Powiem szczerze, że nie mam żadnej książki kucharskiej – jedynie lichy już zeszyt, w którym staram się zapisać wszystko, co sprawdziłam na rodzinie 😛

    • Reply radoSHE 17 stycznia 2016 at 11:35

      Liche zeszyty z ręcznymi przepisami rodzinnymi – klasyka <3

  • Reply kejt 14 stycznia 2016 at 14:03

    Ta książka była dla mnie bardzo inspirująca. Najbardziej wartościowe są dla mnie pomysły na „upchnięcie” większej ilości warzyw w diecie- te pasztety, pasty <3

    • Reply radoSHE 17 stycznia 2016 at 11:35

      Dokładnie tak! Pasty i pasztety najlepsze.

  • Reply Kamila_Olomanolo.pl 14 stycznia 2016 at 19:18

    Kiedys się zastanawiałam nad jej kupnem, ale w ostatniej chwili zrezygnowałam. Zawsze kupuję książki kucharskie po to, żeby stały na półce i się kurzyły. Kurcze, umówmy się tak. Ty mnie zaprosisz do siebie, coś mi ugotujesz a wtedy ocenię, czy warto ją kupić, czy też nie. Co Ty na to?

    • Reply radoSHE 17 stycznia 2016 at 11:37

      No wpadaj, zapraszam! 🙂 dzisiaj mamy krem z buraków na mleku kokosowym i kapuśniak po indyjsku. Reflektujesz? 🙂

  • Reply ladymamma 15 stycznia 2016 at 00:17

    O Boshesz Ty mój jaka się zrobiłam głodna!!!! Jest północ!!! Jesteś straszną terrorystką dla mojego żołądka o tej porze!!!!!Zdjęcia miód-malina!

    Pozdrawiamy!!!

    • Reply radoSHE 17 stycznia 2016 at 11:37

      Wieeeem, znam! Dlatego ja nigdy nie wchodzę na posty kulinarne wieczorem. Nigdy! 😉

  • Reply Salusiowo.blogspot.com 15 stycznia 2016 at 18:57

    Cudowna książka!

  • Reply Waznapisze.pl 16 stycznia 2016 at 09:58

    Przekonałaś mnie! Mam problem z robieniem bezmięsnych dań, bo brakuje mi pomysłu na ich „zdrowe wydanie”. Wychowana zostałam na taniej kuchni mączno-ziemniaczanej, a jak wiadomo do najzdrowszych ona nie należy. Wrzuciłam wlasnie jadlonomię do koszyka z dwoma innymi pozycjami. I zaraz finalizuje zamowienie. Can’t wait 🙂

    • Reply radoSHE 17 stycznia 2016 at 11:39

      Miałam dokładnie ten sam problem, bo w kuchni moje pokłady kreatywności szybko się kończą. Jedyny pomysł na kuchnię roślinną były…sałatki. No, ale ile można? A Jadłonomia dała mi pyszne i proste rozwiązania. Na pewno będziesz zadowolona.

  • Reply Zuzi 16 stycznia 2016 at 20:04

    Aga, znów mnie przekonałaś! Czereśniowă kupiłam przez Ciebie i już wiem że Jadłonomię też kupię. Pasztet z selera dostany swojego czasu od Agaty Ruby Soho śni mi się po nocach. Jeśli reszta jest równie dobra to może i ja w końcu polubię gotowanie (bo ja, w przeciwieństwie do Ciebie, mam mnóstwo książek kucharskich których zupełnie nie używam). Buzia! Xxx

    • Reply radoSHE 17 stycznia 2016 at 11:41

      Pasztet z selera podbił nasze serca ! I wiesz co jest najlepsze. Robisz raz, a starcza na cały tydzień 🙂 Ale wszystko inne równie smaczne 🙂

  • Reply IZASMILE 18 stycznia 2016 at 13:28

    Zdjęcia są Twojego autorstwa? Wszystko wygląda pysznie 🙂

    • Reply radoSHE 18 stycznia 2016 at 15:07

      Tak, zdjęcia moje. Potwierdzam, wszystko pyszne 🙂

  • Reply Pola - Odpoczywalnia 20 stycznia 2016 at 09:34

    Mamy i uwielbiamy! Też korzystam dużo i często. Chociaż moje dzieciaki ewidentnie niektórych przypraw, które proponuje Marta nie lubię – nie podchodzi im kardamon i kumin szczególnie, dlatego już się nauczyłam, że często robimy dwie wersje;)

    Też mi brakuje określenia wielkości porcji.
    I indeksu! (na stronie jest to super rozwiązane – wpisuję jeden konkretny składnik i wyskakuje kilka przepisów z nim w roli głównej)

  • Reply Foot Bumps 13 marca 2016 at 07:17

    Pretty great post. I just stumbled upon your weblog
    and wished to mention that I have truly loved surfing
    around your weblog posts. In any case I’ll be subscribing to your
    feed and I hope you write again very soon!

  • Pozostaw odpowiedź www.MartynaG.pl Anuluj