Dziecko Inspiracje Podróże i miejsca

„U Króla Maciusia” – jedyna taka przestrzeń w Warszawie

19 stycznia 2016
Muzeum_Polin

Całkiem przypadkiem zamieszkaliśmy najfajniejszej dzielnicy Warszawy. Teraz tak mówię, bo przecież zamieszkując tu wiedziałam tylko tyle, że jest dobrze skomunikowana ze ścisłym centrum, w budynku jest szybkobieżna winda, a gdzieś w pobliżu znajduje się na wpół zamknięty park w budowie i znane tylko nielicznym na wpół otwarte muzeum. Po pierwszych dniach zgłębiania historii i topografii Muranowa wiedziałam, że jest to miejsce szczególne. Po niemal dwóch latach mieszkania w jego sercu, rozumiem dlaczego ludzie związują się z tym miejscem tak mocno.

Muranów: życie na wielkim grobowcu

Cała Warszawa przesiąknięta jest trudną i bolesną historią, a świadectwa II wojny światowej widoczne są w każdym jej zaułku. Nie ma jednak bardziej obciążonego miejsca niż ta niewielka przestrzeń ulokowana między Wisłą, Żoliborzem, Wolą a ścisłym centrum. W XIX wieku tereny dzisiejszego Muranowa zaludnione zostały ludnością żydowską, głównie z Litwy i Białorusi. Językami ulicy stały się jidysz, hebrajski i rosyjski. Było to swoiste miasto w mieście. Dzielnica tętniła życiem, drobnym biznesem i wielobarwnym miksem kulturowym. Wszystko skończyło się nagle w 1941 roku. Specyficzne uwarunkowania zdecydowały o włączenie Muranowa w obszar żydowskiego getta. Wyobrażenie o tym, jak wyglądało życie w getcie, jest nam wszystkim znane. Po zakończeniu działań zbrojnych, po dwóch powstaniach, które przetoczyły się przez Warszawę … z zaludnionej i gęsto zabudowanej dzielnicy, zostały trzy miliony metrów sześciennych białego gruzu. Nic więcej, tylko gruz. Kilkumetrowe hałdy gruzu ciągnęły się po horyzont… Po wojnie postanowiono, że z Muranowa nic nie zostanie wywiezione, a nowe zabudowania powstaną na gruzowym wzniesieniu. Architekci odbudowujący tę część miasta zdawali sobie sprawę, że w ziemi, w resztkach dawnych piwnic znajdują się ludzkie szczątki. Chcieli stworzyć coś na kształt cokołu, pokazać, że nowe osiedle nie pojawiło się w próżni, tylko wyrosło z ruin getta.

To unikat w skali światowej. Jedyne osiedle mieszkaniowe wzniesione na gruzach i z gruzów dawnego getta. Muranów to teraz trochę osiedle pomnik, proste budynki ubogie w elementy elewacji. Ludzie czują się tam często tak, jakby współcześnie istniejące tam budynki były atrapami, jakby były nie na miejscu. Gruzy czasem dają o sobie znać, wychodzą spod trawy, ukazują się pod zapadającymi się chodnikami. Ludzie na początku, po wojnie nie chcieli zamieszkać na terenie dawnego getta. Tym, którzy dziś na Muranowie mieszkają towarzyszą może czasem dziwne sny.
<Beata Chotomska, Stacja Muranów>

POLIN, tutaj odpoczniesz

To nowo otwarte muzeum, koło którego zamieszkałam to Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. W języku hebrajskim słowo Polin może oznaczać sformułowania Idźcie do Polski, tam znajdziecie spokój i jest nawiązaniem do legendy o przybyciu pierwszych Żydów do naszego kraju. Nic więc dziwnego, że potężny i unikalny gmach muzeum, powstał właśnie w tym miejscu, naznaczonym złożoną i barwną historią. Poza tym życie jest zabawne. Od zawsze interesowałam się historią Żydów w Polsce, szukam ich w literaturze, wiem które kamienice w moim mieście zamieszkiwali i jak wpłynęli na kształt moich rodzinnych stron. A jakby tego było jeszcze mało, zupełnie przez przypadek zamieszkuję przy instytucji, będącej nieskończonym źródłem wiedzy na ten temat. O losie.

POLIN towarzyszy mi nieustannie od prawie dwóch lat. Oprócz powyższego powodu, znajdzie się i kilka dodatkowych. Po pierwsze świetna wystawa stała, pokazująca dzieje Żydów polskich od średniowiecza do współczesności. Niesamowicie mądra i zaskakująca lekcja historii. Uważam, że każdy Polak powinien ją zobaczyć. Po drugie architektura gmachu. Jest tak niesamowita, wielowymiarowa i naszpikowana znaczeniami, że laikowi takiemu jak ja, trudno znaleźć słowa, aby ją opisać. Zabieram tam wszystkich, którzy odwiedzają nasze skromne progi, aby zobaczyli ten fenomen na własne oczy. Po trzecie i najważniejsze szeroko rozbudowana i wartościowa oferta około muzealna (koncerty, wystawy czasowe, wernisaże, warsztaty, dyskusje, debaty, prelekcje i tak dalej…). Każdego dnia coś. Za każdym razem, gdy moja wewnętrzna kura domowa zaczyna za bardzo się we mnie panoszyć – sprawdzam bieżący rozkład jazdy muzeum…i zaraz jestem na miejscu w poszukiwaniu nieco ambitniejszej rozrywki, niż zarządzanie skromnym gospodarstwem domowym. Równowaga musi być.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Do POLIN pierwszy raz zabrałam z sobą Matyldę, gdy miała 4 i pół miesiąca. Wzięłyśmy udział w kameralnym spotkaniu z kilkoma więźniami byłego getta oraz obozu Aushwitz, którym udało się uciec, przeżyć… Siedziałam oparta o ścianę na końcu maleńkiej sali. Matylda rozumiejąc powagę spotkania zamilkła na pełne dwie godziny, na przemian jedząc i śpiąc, a ja słuchałam tych żywych i przejmujących dowodów historii. Niestety to był pierwszy i ostatni raz, gdy około kulturalna współpraca pomiędzy mną a córką, wyszła tak doskonale. Na kolejne wydarzenia uczęszczałam już sama… 😉 Do czasu, gdy miesiąc temu usłyszałam, że muzeum otwiera specjalną przestrzeń dla dzieci, pod piękną i dźwięczną nazwą…

U króla Maciusia, czyli miejsce edukacji rodzinnej

W Warszawie nie można narzekać na brak miejsc, w których można udać się ze swoimi pociechami. Każda dzielnica ma swoje klubiki, świetlice, co trzecia kawiarnia ma kąciki przystosowane dla najmłodszych. Znamy wiele spośród nich…ale to właśnie nowo otwarta miejscówka w muzeum POLIN podbiła NASZE serca. I nie, nie dlatego, że jest najbliżej 😉 Ta bajecznie kolorowa i nowoczesna przestrzeń jest doskonale przystosowana dla dzieci w różnym wieku. Wszystko jest przemyślane, nic w tej przestrzeni nie jest dziełem przypadku. Jest miejsce dla maluchów (pełna poduch, pluszaków, prostych i kolorowych zabawek). Jest strefa dzieci starszych, gdzie można pograć w bardziej złożone gry i planszówki lub spędzić czas przy świetnie wyposażonych stanowiskach plastycznych.). Jest fantastycznie (ale serio, fantastycznie) wyposażona biblioteczka, pełna pięknych najnowszych wydań literatury dziecięcej, ale również klasyków w postaci bajek Singera, Korczaka czy Tuwima. Jest mała sala kinowa. Są tysiące szafek i skrytek, które można do woli otwierać, a każda skrywa inną niespodziankę. A wszystko takie piękne, nowe, pociągające.

Ale nie to jest najważniejsze.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mali dorośli

Patronem tego miejsca jest autor bajki o królu Maciusiu, Janusz Korczak. Polsko-żydowski lekarz, pisarz, publicysta…a przede wszystkim niezwykły badacz dziecięcego świata. Sylwetki Korczaka, jego działalności na rzecz osieroconych dzieci i stworzonej przez niego wyjątkowej myśli pedagogicznej, nie trzeba nikomu przybliżać. Najmłodsi goście są tu traktowani w duchu korczakowskiej idei mali dorośli, a słowa ważne co myślisz i czujesz to motto, które przyświeca pracownikom tego miejsca. I nie jest to tylko marketingowy zabieg, doskonale wpisujący się w misję promowania historii i kultury żydowskiej. Podczas naszych odwiedzin w muzeum miałam okazje przekonać się ile uwagi, empatii i zrozumienia wkładają animatorzy w relacje z przebywającymi tam dziećmi. Podejście do dzieci jest bardzo indywidualne, a wszystkie proponowane aktywności dostosowane są do ich wieku i zainteresowań.

Zabawa, edukacja, atmosfera

Przestrzeń U Króla Maciusia wyróżnia jeszcze jedno. Wszystko ulokowane jest w pewnym kontekście, a tym kontekstem jest barwny świat żydowskiej kultury, tradycji oraz historii. Nie ma tu wielu klasycznych zabawek, które znajdziesz w swoim domu i każdym innym klubiku dziecięcym. Są natomiast tradycyjne gry i inne elementy dziecięcego żydowskiego świata. Można zagrać drejdla, układać puzzle oparte na alfabecie hebrajskim czy stworzyć swoją własną chanukiję, np. farbami fluorescencyjnymi. Można spędzić tu czas po prostu bawiąc się, albo wziąć udział w weekendowych warsztatach specjalnych. Są to koncerty, słuchowiska, warsztaty kulinarne/ilustratorskie/plastyczne, spacery po muzeum, spektakle wizualne, zajęcia ruchowe i wiele wiele innych. A wszystkim aktywnościom przyświeca zasada interakcyjności i czynnego włączania małych gości w realizowane działania. Również rodzice znajdą coś dla siebie. Co miesiąc odbywają się spotkania ze specjalistami, podczas których wymienić się można poglądami oraz doświadczeniami dotyczącymi wychowania, psychologii rozwojowej, poruszania ważnych czy trudnych tematów w rozmowach z najmłodszymi. Oferta jest bogata i cały czas się rozwija.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kilka informacji praktycznych:

Godziny otwarcia:

  • poniedziałek, środa, czwartek, piątek w godzinach 15:00-18:00
  • wtorek: nieczynne
  • sobota, niedziela w godzinach 10:00-18:00

Zabawy w miejscu edukacji rodzinnej U króla Maciusia są płatne:

  • poniedziałek, środa, czwartek, piątek (15:00-18:00) zabawa bez ograniczeń czasowych – 5 PLN od osoby 
  • sobota, niedziela (10:00-18:00) godzinna zabawa – 10 PLN/ dziecko i 5 PLN/dorosły

 Więcej informacji TUTAJ.

Bardzo polecam!

Podobne wpisy

19 Komentarzy

  • Reply Dominik 19 stycznia 2016 at 22:53

    W Polinie byliśmy już kilka razy. Dwójka naszych szkrabów bardzo polubiła to miejsce, zwłaszcza, że do końca grudnia było ono darmowe. Na duże uznanie zasługuje niezwykły wybór gier planszowych i zręcznościowych. Dzięki temu wypróbowaliśmy kilkanaście gier, by potem kupić dwie najlepsze. Dobrze, że nie mają sklepu, bo pewnie poszlibyśmy z torbami 🙂

    • Reply radoSHE 19 stycznia 2016 at 23:58

      Mijaliśmy się więc w grudniu 🙂 A wiesz, że zmienili trochę pierwotnie planowany cennik? Wydaje mi się teraz dużo bardziej atrakcyjny, tym bardziej, że godziny mijają tam jak szalone. A jakie gry wybraliście? 🙂

  • Reply paoolkaw 19 stycznia 2016 at 23:34

    Matylda <3 Rany jaka ona jest śliczna – więcej jej proszę na blogu 😉

    • Reply radoSHE 19 stycznia 2016 at 23:59

      Obecnie mam wrażenie, że to misja niemożliwa. Nie jestem w stanie zrobić jej żadnego przyzwoitego zdjęcia bo wiecznie jest w ruchu 🙂

  • Reply Agata - Ruby Times 20 stycznia 2016 at 00:14

    Świetne miejsce, wspaniale zaprojektowane. Aż żal, że Wawa tak daleko 🙁

    • Reply radoSHE 21 stycznia 2016 at 12:12

      Pendolino 2h 20 minut 🙂 Nie przesadzajmy 🙂 Przyjeżdżajcie!

  • Reply Pola - Odpoczywalnia 20 stycznia 2016 at 09:38

    Fantastyczne miejsce, trochę Ci czasem zazdroszczę tej Warszawy (swoją drogą wcale prawie jej nie znam, czaimy się na jakies wycieczki niedługo, mamy stosunkowo blisko, a własną stolicę dobrze jest znać 🙂 ).

    Matylda jest prześliczna i boska ta spódniczka:)

    A swoją drogą, jeśli interesujesz się historią Żydów, to zapraszam do Lublina, bardzo żydowskiego w swoim czasie miasta:)

    • Reply radoSHE 21 stycznia 2016 at 12:14

      Przyjedźcie wiosną, wtedy jest najpiękniej! :)))
      A w Lublinie nigdy nie byłam, wciąż nie po drodze, chociaż może w tym roku to się zmieni 🙂

  • Reply cudowneipozyteczne 20 stycznia 2016 at 13:59

    Czytałam już kiedyś o tym muzeum, właśnie pod kątem wizyty z dziećmi. Koniecznie musimy się wybrać, bardzo mnie zachęciłaś. Miejsce wygląda bajecznie. A Wasze zdjęcia piękne!

  • Reply IZASMILE 20 stycznia 2016 at 14:21

    Przekona łaś mnie. Wsiadam w samochód i jadę :-).

    • Reply radoSHE 21 stycznia 2016 at 12:16

      O kurcze, mam siłę przekonywania 😉 Daj znać czy Wam się podobało 🙂

  • Reply Matko Zabawko 20 stycznia 2016 at 14:35

    Jeszcze nie byliśmy w muzeum żydowskim. Słyszałam wiele pozytywnych opinii o tym miejscu.
    Musimy znaleźć czas w weekend i wybrać się na rodzinną wycieczkę.

    • Reply radoSHE 21 stycznia 2016 at 12:17

      Koniecznie. W najbliższy weekend szykuje się kilka wydarzeń z okazji Dnia Babci i Dziadka 🙂

  • Reply salusiowa 20 stycznia 2016 at 17:24

    Fajne miejsce.. bardzo fajne.. My mamy daleko do stolicy.. woj. Opolskie..

  • Reply Renia Hanolajnen | Ronja.pl 20 stycznia 2016 at 20:33

    Muzeum od dawna mamy na liście miejsc do dowiedzenia – na pewno wybierzemy się całą rodziną po porodzie. Panna Kijanka będzie sobie spała w chuście lub wózku, a przedszkolak właśnie zaczął doceniać zwiedzanie 🙂
    A klubik to fantastyczne miejsce! Chętnie zaglądalibyśmy tam regularnie, szkoda że mieszkamy tak daleko.

    • Reply radoSHE 21 stycznia 2016 at 12:19

      Ojtam, ojtam. Z Kijanką do klubiku w chuście! Jest przewijak i cała reszta 🙂

  • Reply www.MartynaG.pl 20 stycznia 2016 at 22:20

    Mamy okazję zwiedzić to miejsce ale chyba poczekamy do lata. Niech ten mój Olo będzie nieco większy 🙂 Może cudem cokolwiek zapamięta jako dwulatek 😛

    • Reply radoSHE 21 stycznia 2016 at 12:21

      Tak, poza tym wiosną i latem najpiękniej w Warszawie. A po zwiedzaniu muzeum wpadnijcie koniecznie do Ogrodu Krasińskich 🙂

    Odpowiedz