Codziennik

Dwa obrazy mijającego tygodnia, które na długo zapamiętam!

19 lutego 2016

Kończy się tydzień obfitujący w moc medialnych doniesień. Od kolejek po tenisówki Westa, przez teczki Kiszczaka, po ujęcie żoliborskiego Hanibala. Komentarz gonił komentarz, mem mema, a domysł prześcigał się z domysłem. Jednym słowem – działo się sporo. W okolicy środy, pękała mi już głowa. Aby skutecznie odciąć się od informacyjnego szumu wystarczyło zrobić dwie rzeczy. Wyłączyć wszystkie w teleodbiorniki w domu i wziąć chwilowy rozwód z Facebookiem. Zrobiłam to … i zrobiło się nagle tak cicho, tak błogo. Nic nie zakłócało mojego spokoju, nic myśli nie mąciło, nic nie zmuszało do refleksyjnych roztrząsań. Nic oprócz tych dwóch obrazów…

#INSTALIFE

Jestem pokoleniem #instalife. Do któregoś momentu czułam się nawet dobrze z tym. Przecież to takie fajne pochwalić się fotką kawy (w białym kubku, rzecz jasna), wrzucić zdjęcie z koncertu, z festiwalu najlepiej, pomachać drinkiem z palemką z najbardziej #awsome wczasów #allinclisuve #ever! Spójrz! Jestem taki/a sołsziaj! Słyszałam głosy, że to zagrożenie, że żyjemy w czasach wielkiej kreacji, że każdego dnia tworzymy siebie na nowo na podobieństwo i obraz socialmediowych trendów. I że ten festiwal próżności przybrać może niebezpieczne formy. Myślałam: co oni wiedzą, wapniacy! Takie mamy czasy i takie mamy znaki tych czasów. Nie ma co walczyć, opierać się. Trzeba płynąć z prądem.

Tylko coś poszło nie w porządku. Zboczyło w bardzo złym kierunku. Nie wystarczy już zrobić dzióbka w łazience i liczyć na poklask. Kogo to teraz interesuje. Trzeba świat zachwycić, trzeba efektu wow, nowych silnych bodźców trzeba. Inaczej lud się nudzi i pójdzie szukać rozrywki gdzie indziej. To trochę  jak z uprawianiem ekstremalnych sportów. Uzależniasz się od adrenaliny, przekraczasz kolejne granice. Tylko w sporcie krzywdę zrobisz co najwyżej sobie, a walce o społeczny wizerunek ofiar może być znacznie więcej. Dziś dla atrakcyjnego selfie ludzie robią zdjęcia z bezdomnymi śpiącymi na ławkach, bo to taka beka. Fotografują się na tle palącego się doszczętnie domu, bo #howcoolisthat? I to ostatnie. Czy może być coś bardziej odjechanego, jak zdjęcie z umierającym bez wody ssakiem? Aparat nie jest już aparatem, aparat jest narzędziem zbrodni. Bardzo eufemistycznie rzecz ujmę. Ludzie są popieprzeni. 

Mały delfin nie przeżył tego jak ludzie podawali go sobie do zdjęć selfie.

afdaa11cb549702991e6d4605e9285195611af2a

źródło: national-geographic.pl

#REALLIFE

Ten drugi obrazek towarzyszy mi od początku tygodnia. Nigeria. Dwulatek ze zdjęcia od ośmiu miesięcy żyje na ulicy, żywiąc się tym, co znalazł lub co rzucili mu przechodnie. Został wypędzony ze swojej wioski po tym, jak starszyzna przekonała jego rodziców, że jest czarownikiem. Półtoraroczny czarownik! Wycieńczonemu i zostawionemu na pewną śmierć maluchowi pomogła duńska wolontariuszka. Anja Ringgren Lovén dała mu pić i zawiozła do najbliższego szpitala. Nadała mu również imię – Hope. Po hospitalizacji chłopca, zabierze go do domu dziecka, który prowadzi w Afryce. Jak sama pisze:  Children become stronger together. 

Poniższy kadr ściska serce, miażdży je. Znamy tę sytuację tylko dlatego, bo komuś udało się ją udokumentować, a jej silny emocjonalnie wydźwięk spowodowała viralowy efekt. A przecież takie cuda jak ten powyższy dzieją się wszędzie. Bez poklasku, bez świadków, błysków fleszy i wycelowanych aparatów. Bez lansu i chęci wyróżnienia. Niekoniecznie tak spektakularnie, niekonieczni na drugiej półkuli. Często koło nas, za rogiem ulicy na której mieszkamy. Dzieją się po cichutku, bo ludzie z misją nic nie robią dla poklasku. Ludzie z misją to gatunek człowieka, którego cenię najbardziej. Przywracają wiarę i nadzieję w ludzkość. 

Dwulatek posądzony o czary żył sam na ulicy.

56c4dc797c4ab_p

Podobne wpisy

11 komentarzy

  • Reply Aneta 20 lutego 2016 at 13:48

    Boże, serce mi ścisnęło na widok tego zdjęcia, na którym ten maluch dostaje picie. Zaczęłam sobie wyobrażać jak moja 16 miesięczna Hania ląduje na ulicy i musi sobie radzić sama… Jakaś abstrakcja, niemoc, brak mi wyobraźni by to sobie wyobrazić 🙁

    PS. niektórzy ludzie są naprawdę popiepszeni 🙁

  • Reply Aneta 20 lutego 2016 at 13:49

    I jeszcze przede wszystkim jak ten maluch dał sobie radę, jaka jest wielka siła przetrwania w takim małym człowieczku 🙁 Straszne, jak wiele innych rzeczy, które mają miejsce u nas na świecie.

  • Reply głupie serce 20 lutego 2016 at 14:47

    Bardzo poruszający wpis.
    Bardzo…

    M.

  • Reply Monia 21 lutego 2016 at 19:12

    Agnieszko, poruszasz, o zadnym z tych przypadkow nawet nie slyszalam. Mam nadzieje, ze nie zaniknie w nas empatia. Dlaczego takie male dziecko tak cierpi?… Boli..

  • Reply Justyna 22 lutego 2016 at 10:38

    Trafiłam na Twojego bloga czytając innego olomanolo.pl, sama jestem mamą chłopczyka w podobnym wieku jak Matylda. Przeglądam posty, czytam i nie mogę się oderwać, tak ciekawie piszesz i życiowo, mimo, że o bardzo aktualnych rzeczach w moim życiu to odrywam się od tej rzeczywistości:)i chciałam powiedzieć że jesteś przepiekną dziewczyną i masz przecudną córeczkę:)

  • Reply Kuba 22 lutego 2016 at 11:06

    Coraz częściej wydaje mi się, że apokalipsa jest bliska… Wymrzemy jak dinozaury. Zostaną tylko ludzie, którzy potrafią znaleźć dystans do życia pokazywanego w TV czy na Fejsie.

    Szkoda, że są na świecie miejsca tak piękna a zarazem tak zacofane jak na przykład Nigeria. I tak rozwinięci ludzie, a zarazem tak bezmyślni jak ci z argentyńskiej plaży.

  • Reply Pola - Odpoczywalnia 24 lutego 2016 at 14:13

    Słyszałam o obydwu sprawach. Straszne, straszne, straszne.

  • Reply Esencja 1 marca 2016 at 23:12

    Pokochałam Instagrama jakiś czas temu, choć nie poświęcam mu nadmiernej uwagi, ale w tym przypadku to czysty pokaz ludzkiej głupoty, próżności i znieczulicy. Z jednej strony współczesne media ułatwiają nam życie, z drugiej utrudniają innym, a nawet, jak widać, je odbierają.
    Z kolei przypadek nigeryjskiego chłopca (mam nadzieję ze szczęśliwym finałem) uwrażliwia nas na kruchość życia i jego niesprawiedliwość uświadamiając jak wiele rzeczy mamy jeszcze do zrobienia jako ludzkość. Gdyby nie współczesne media o wielu rzeczach nie mielibyśmy pojęcia, tzn. przynajmniej nie mielibyśmy okazji doświadczyć tego za pomocą bezpośredniego przekazu.

  • Reply Toes Problems Symptoms 14 marca 2016 at 03:40

    Have you ever thought about writing an ebook or guest authoring on other sites?
    I have a blog based on the same subjects you discuss and would really like to have you share some stories/information. I know my subscribers would appreciate your work.
    If you’re even remotely interested, feel free to send me an e mail.

  • Reply Yolanda 14 marca 2016 at 03:41

    continuously i used to read smaller articles that as
    well clear their motive, and that is also happening with this
    piece of writing which I am reading at this
    place.

  • Reply nude redheads 30 marca 2016 at 21:35

    Really informative article.Really thank you! Great.

  • Odpowiedz