Podróże i miejsca

Nie odkładaj swoich marzeń na później!

24 marca 2016
3

Jest kilka rzeczy, które notorycznie zarzucam sobie i mężowi. Wychodzę z założenia, że rozproszona odpowiedzialność, to mniejsza odpowiedzialność, dlatego winę za ten stan rzeczy ponosimy oboje 😉 Zarzucam nam, że nie podróżowaliśmy wystarczająco egzotycznie! Że, gdy była na to pora, nie zarzuciliśmy plecaków na plecy i ze skromnymi studenckimi oszczędnościami w kieszeni, nie ruszyliśmy w świat. Było wtedy wszystko. Była odwaga, swoboda, fantazja… i najważniejsze. Był czas. Dużo czasu! Ale na studiach człowiek głowę miał nie od myślenia.

Człowiek młody był i tak mało wymagający. Do pełni szczęścia wystarczyły dwa tygodnie w wilgotnym domku na Mazurach. Człowiek myślał też – mam jeszcze czas na zobaczenie wszystkiego! Człowiek był bardzo naiwny! Po studiach z kolei trzeba było szybko znaleźć pracę i rzucić się w wir dorosłego życia. No może nie trzeba było, ale jakaś taka ludzka przyzwoitość i ambicja brała górę. Człowiek więc zahaczał się na nędznych posadkach, głodowych pensjach, byle tylko zgodnych z wykształceniem/kompetencjami/zainteresowaniami i temu podobne. Bo przecież od zera do bohatera! Na sukces trzeba ciężko zapracować, każdy szanowany milioner to powie. Giorgio Armani zaczynał od dekorowania witryn sklepowych, Oprah Winfrey sprzedawała w sklepie spożywczym. O początkach Steva Jobsa nie trzeba nikomu przypominać. Mając w głowie tę zadziwiającą powtarzalność, trzymaliśmy się kurczowo tych naszych wątpliwych etatów, wierząc że egzotyczne podróże jeszcze na nas poczekają, a zdobyte doświadczenie nie pójdzie w las.

8

Nie poszło. Zaczęły się konkretne propozycje pracy. Zaczęło się robienie kariery. Och, jak to śmiesznie i nic nie znacząco brzmi z perspektywy lat. Ale wtedy było to ważne, najważniejsze! Wraz z poważnym zakresem obowiązków zaczęła się odpowiedzialność. Nie można było rzucić, ot tak, wszystkiego i pojechać na miesiąc na taki Koh Chang, na przykład. Urlopy w ściśle określonym sezonie, a ten wypadał zwykle w najbardziej niekorzystnym – dla dalekich wypraw – czasie. Bo przecież pierwszy kwartał to rozruch firmy, rzutuje on na cały rok. Trzeci i czwarty kwartał to końcówka, trzeba się maksymalnie spiąć, wszystkie ręce na pokład. Targety same się nie zrobią!

Czasu robi się coraz mniej, za to planów i wizji wielkich wypraw – coraz więcej! Z marzeń o podróżach nie rezygnujemy. Podróżujemy, a jakże. Rozkładamy nasze dwadzieścia sześć dni urlopu na części pierwsze. Żadna godzina nie może się zmarnować. Długi weekend? Bieszczady, Praga, Wiedeń, szybki wypad nad morze. Stoimy w korkach, grzęźniemy w tłumie turystów, kolejki wszędzie. Nieważne! Ważne, że realizujemy cel. Na dłuższe urlopy wybieramy europejskie destynacje, z jednego prostego powodu. Aby nie tracić trzech dni wolnego tylko na transfer. Przekonujemy siebie, że jest pięknie, chociaż w głębi duszy wiemy, że to nie jest szczyt naszych marzeń.  Z uporem maniaka powtarzamy sobie, że na wszystko jeszcze przed nami, chociaż żal za straconym czasem, coraz bardziej zaczyna nam doskwierać.

6

I wtedy na świecie pojawia się dziecko i jak to zwykle bywa zmienia wiele! W naszym przypadku, zmieniło wiele mentalnie. Postanowiliśmy, że nie zmarnujemy już ani chwili więcej, na zastanawianie się, czy to jest akurat właściwy moment na realizację marzeń. Przyjście na świat naszej córki dodała nam pewności i wiary, a przede wszystkim świadomości szybko upływającego czasu. Ile z tego czasu wyciągniemy, zależy od nas. Wycisnęliśmy więc ostatnie dwa lata jak cytrynę; to były piękne dwa lata wypełnione nowymi miejscami, spotkaniami i wydarzeniami. Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Zaczęło się wiec planowanie, obliczanie i oczywiście odkładanie środków. Gdy kilka miesięcy temu zaczęliśmy zastanawiać się, które z egzotycznych miejsc odwiedzić najpierw, wybór właściwie był oczywisty.

Serce Karaibów! Dominikana! Najstarsze państwo Ameryki, odkryte przez Krzysztofa Kolumba, podczas jego pierwszej podróży. Podobno urzekła go nieskończenia! Krystalicznie czysta woda, najpiękniejsze na świecie plaże i bajeczne scenerie. Bo Dominikana słynie z niesłychanych widoków. Łączy w sobie górzysty krajobraz gór z malowniczym wybrzeżem oraz bujnymi lasami równikowymi rozciągającymi się wzdłuż górskich stoków. Podobno nie sposób nie zakochać się w tym drugim co do wielkości państwie ulokowanym na Karaibskim Morzu. Niewątpliwą zaletę tego kierunku jest również sprzyjający klimat, który trzeba mieć na uwadze podróżując z dzieckiem. Średnia temperatura w sezonie wynosi ok. 28-30 stopni, ale duża wilgotność powietrza sprawia, że upały są całkowicie do wytrzymania.

5

Opcji podróżowania jest wiele. Można zorganizować wyjazd samodzielnie. Czatować na atrakcyjne połączenia lotnicze, wybierać dowolne miejsca pobytu i zakwaterowania, dać się ponieść pełnej spontaniczności. Taki rodzaj podróżowania lubimy najbardziej, bo planowanie i dopinanie poszczególnych elementów wyprawy, jest już samo w sobie przygodą i wpływa odprężająco, mimo że stresujących momentów nie brakuje. Można również powierzyć całkowitą organizację wyjazdu zewnętrznej agencji, która opracuje dla nas każdą minutę podróży, od transferu na lotnisko poprzez realizację każdej fakultatywnej wycieczki. Można podróżować z fantazją albo wygodnie, nie tracąc czasu na drobiazgową organizację 🙂  Ale można też znaleźć też złoty środek, ku któremu skłaniamy się na obecną chwilę.

Gdy zobaczyłam, że biuro podroży Itaka organizuje wyjazd na Dominikanę postanowiłam zgłębić temat bardziej. Z Itaką w podróżowałam wielokrotnie, ale zwykle po europejskich destynacjach i szczerze myślałam, że w tych kierunkach się specjalizują. Tymczasem, co ja patrzę! W aktualnej ofercie znajduje się wspomniany już karaibski raj, ale również Indie, Wyspy Zielonego Przylądka, Chile, Ekwador, Filipiny, Sri Lanka, Kenia i wiele innych! Właściwie każdy najdalszy zakątek świata.

7

Co mnie przekonuje do rozważenia organizacji takiego wyjazdu za pośrednictwem biura? Kilka kluczowych aspektów. Bezpośredni lot z Polski do stolicy Dominikany. Osobiści przeżylibyśmy bez problemu miedzylądowania i oczekiwania na kolejny transport., jednak z niespełna trzyletnim dzieckiem to może być odrobinę męczące. Po długim i wyczerpującym locie nie czeka nas stres, czy aby na pewno zorganizujemy szybki transfer do hotelu. Z naszego doświadczenia wynika też, że Itaka ma naprawdę świetną bazę hotelową, doskonale dostosowaną do oczekiwać rodzin i małych dzieci (sprawdziliśmy to dwukrotnie!). Niebagatelne znaczenie odgrywa również stała opieka rezydenta. Jestem z natury panikarą i świadomość, że o każdej porze dnia i nocy mogę zadzwonić do naszego opiekuna, który zainterweniuje w razie potrzeby (np. zadzwoni po lekarza), działa na mnie dobrze.

Pierwiastek spontaniczności możemy załatwić sobie na własną rękę, a wyjazd z biurem podróży wcale nie oznacza spędzenia urlopu przy basenowym barze all inclusive. Wiemy to z doświadczenia. Możemy na własną rękę zwiedzić najdalsze i najdziksze zakątki wyspy. Tropikalne lasy, bezludne plaże, zatłoczone karaibskie miasteczka, lokalne wioski czy najpiękniejsze na świecie dominikańskie wysepki. To wszystko jest w zasięgu naszych możliwości.Wystarczy wynająć samochód lub zorganizować podróż komunikacją publiczną.

4

Obecnie Itaka posiada 5 propozycji ofert urlopowych na Dominikanie. Wszystkie umiejscowione są w Punta Cana – najbardziej urokliwym regionie Dominikany, zwanym również „Kokosowym Wybrzeżem” Piaszczyste bajeczne plaże ciągną się tam przez ponad 40 kilometrów. Szereg udogodnień, łagodne zejścia do wody, bogata infrastruktura turystyczna – sprawiają, że miejsce to jest doskonałym wyborem dla rodzin z dziećmi. Wyjazdy z biurem Itaka realizowane są od lipca do października, a turnusy trwają 8 lub 15 dni.

Czy pojedziemy na własną rękę, czy skorzystamy z biura podróży – wciąż rozważamy, bo możliwość skorzystania z profesjonalnych usług, w wypadku dalekich podróży z dzieckiem, jest bardzo kusząca. Czy zobaczymy Dominikanę jeszcze w tym roku? Bardzo na to liczymy, chociaż wiemy że scenariusze mogą być różne. Co do jednego jesteśmy natomiast pewni. Marzenie zostało zdjęte z półki, porządnie odkurzone i nie ma już możliwości, aby się nie zrealizowało 🙂

2

 *Wpis powstał we współpracy z Biurem Podróży Itaka.

Podobne wpisy

2 Komentarzy

  • Reply Matko Zabawko 25 marca 2016 at 13:29

    To trzymam kciuki za podróż marzeń 🙂
    Patrząc na zdjęcia stwierdzam, że tam jest BAJECZNIE!

  • Reply Agnieszka 23 kwietnia 2016 at 20:59

    Aga – polecam Ci ten kierunek – jeśli lubisz leżeć na plaży. Jeśli wolisz być na Karaibach i jednocześnie zobaczyć żywe muzeum, które za chwilę już nim nie będzie – wybierz Kubę. A zamiast Koh Chang polecialabym na Koh Samui 🙂 najtańsze i najpyszniejsze jedzenie świata i blisko do różnych małych wysepek. My, póki co, stawiamy na Polskę – i szczerze – nie wierzę, że za dwa lata uda nam się zrealizować marzenia o Oceanie Indyjskim… z naszymi córkami – raczej za 15 😉

  • Pozostaw odpowiedź Agnieszka Anuluj