Codziennik

Co możesz zrobić na półmetku Świąt Wielkanocnych?

27 marca 2016
10

Jak zwykle okres świąteczny w naszym wydaniu na wariackich papierach, a konkretnie to na walizkach. Dni zapełnione po brzegi spotkaniami, wizytami, sprawami, które musimy załatwić natychmiast. Święta w rytmie slow? Nie znamy. Gdy dziś wieczorem wracaliśmy z Krakowa, aby w innej części Polski kontynuować świętowanie, naszła mnie smutna refleksja, która do tej pory nie chce się odczepić. Tak … to chyba to legendarne starzenie się.

Wciąż w głowie mam wspomnienie ostatnich świąt Bożego Narodzenia. Przeżyliśmy je pięknie, spokojnie, rodzinnie i duchowo. Właściwie nie liczyło się nic więcej, jak tylko świadomość, że cała nasza duża rodzina wciąż jest razem, wciąż w tym samym składzie. W tym roku odhaczam kolejne punkty ciasno zapisanej listy to-do. Mamy mało czasu, w którym chcemy upchać jak najwięcej. To musi przekładać się na jakość i niestety się przekłada. Na przykład gdy po półtora godzinnej wizycie u babci zaczynam niecierpliwie spoglądać na zegarek, bo przecież jeszcze trzeba to, tamto i siamto. A przecież jest tak miło i tak tęskniliśmy za sobą nawzajem. Lub gdy uświadamiam sobie, że podczas innej wizyty nie zdążyłam, porozmawiać z najukochańszymi kuzynkami o tym jak w szkole, w życiu i w ogóle. Zawsze pytam, zawsze mnie to interesuje, ale tym razem skupiona byłam tylko na sobie. Zdążyłam zjeść natomiast trzy kawałki szarlotki. Albo gdy jedyne wolne trzy godziny, które przytrafiają się w te święta, spędzam gapiąc się w telewizor, zamiast ruszyć cztery litery i pojechać na grób mojej prababci. Kiedy ostatnio tam byłam? Nie pamiętam. Święta skondensowały się do spraw zupełnie nieistotnych. Rozważania, zaduma i refleksja nad cudem Zmartwychwstania? Nie tym razem. 

Jadę więc  w tym samochodzie z Krakowa w zupełnie inny region Polski i uświadamiam sobie, że te dni poszły na stracenie. Smutek, czuję duży smutek. Mogę zwalać na ten czas, że go mało. Ale czasu zawsze jest mało, wszyscy mają go mało tak samo. Żadne to usprawiedliwienie, że nie spożytkowałam go lepiej, pełniej. Na szczęście jest jeszcze chwila, aby się zreflektować. Jeden krótki dzień, którym można nadać znaczenia świętu Wielkiej Nocy. 

Można na przykład zamienić się w słuch. Zamienić się w słuch i posłuchać co ta babci i ten dziadek, którzy z roku na rok coraz bardziej milczący, coraz bardziej odlegli, mają do powiedzenia. Spojrzeć na nich można z miłością i czułością, przypominając sobie jak za szczeniaka przygarniali na całe wakacje, wręczali słodkości przy byle okazji i wciskali do kieszeni kurtki 10 zł na drobne dziecięce przyjemności. Tak, żeby mama nie widziała. Zamiast gadać o polityce, wyciągnąć można gry planszowe, i spędzić czas równie bezproduktywnie, ale na pewno milej. Naprawdę, rozmowa o polityce przy świątecznym stole, to najbardziej zmarnowane minuty życia. Można iść do kościoła Zwłaszcza, gdy się wierzy, ale z kościołem nie zawsze nam po drodze w ciągu całego roku. To dobry moment, najlepszy. Można się najeść, ale się nie przejeść. Gdy jesteśmy przejedzeni, to zalegamy na kanapie, bez energii i bez sensu. A energia jest potrzebna, aby zrobić coś, na co w normalnych okolicznościach, nie mamy absolutnie wolnego czasu. Na przykład wyścigi rowerowe wokół domu, długi spacer po lesie, czy układanie najwyższej na świecie wieży z klocków lego. I tak z tysiąc razy, tę wieże. 

Masz jeszcze jeden dzień. Wykorzystaj go dobrze.
Ja zamierzam. 

1 6 7 11 14 15 17 18 19 21

* Te wspaniałe świąteczne kurki zrobiła dla mnie moja serdeczna koleżanka z czasu studiów, Dorota. Sama prowadzi bloga wnętrzarskiego, na którym pokazuje prawdziwe cudeńka wychodzące wprost spod jej ręki! Ja jestem pod wrażeniem! Koniecznie wpadnijcie na 103 metry Doroty!
** Tak, kurek jest dużo! Pomysł miałam taki, aby obdarować nimi wszystkich bliskich, których spotykamy podczas tegorocznych świąt. I to był doskonały pomysł! Dorota, jeszcze raz ogromnie Ci dziękuję :*

Podobne wpisy

5 Komentarzy

  • Reply Esencja 27 marca 2016 at 23:46

    Dlatego na Święta zawsze wyjeżdżam w jedno miejsce i jego się trzymam. U nas jest tak, że umawiamy się całą rodziną np. u mojej mamy lub teściowej i wspólnie spędzamy 3 dni. Stadnie 🙂 Jest gwarno, wesoło, głośno, rodzinnie i ja tak lubię.

  • Reply Kasia 28 marca 2016 at 11:33

    kurczaki rzeczywiście świetne, Dorota się postarała:)))
    a co do świąt, to ważne, aby było blisko z rodziną, aby było miło i co wspominac za lat kilka:)
    pozdrowienia

  • Reply evay 28 marca 2016 at 13:51

    stąd te kurki! są fenomenalne <3

  • Reply Zuzi 29 marca 2016 at 08:34

    Kurczę (jakże tematycznie 🙂 ) – a ja nie wiem czy się zgadzam! U nas też tłoczno i gwarno, ale nie pędzę. Czytam Twój wpis teraz, kiedy muffinki urodzinowe mojej córki rosną w piecu, ja zerkam na tłumaczenie na wczoraj (komputera przez Święta nie dotknęłam) a pochłonięta urodzinowymi klockami i tatą córka bawi się na nie-do-końca czystej podłodze. Zaraz do nich dołączę, ale potrzebuję bezproduktywnych i nieenergicznych kilku chwil na zebranie energii dla siebie. Wolne z trzema godzinami przed telewizorem? Zapomnij! A chciałabym, jednak zasypiam po maksymalnie dwudziestu minutach… No ej. i jak można uważać trzy kawałki szarlotki za zmarnowane?! :))))

  • Reply Olomanolo.pl 29 marca 2016 at 19:31

    Jakis czas temu doszłam do tego samego zdania. Czas płynie szybko, a my nie potrafimy spożytkować, tego, który mamy. Zyję z takimi wyrzutami na co dzień, dlatego święta postanowiłam spędzić tylko z moimi chłopakami, poświęcić im mój czas na 100% z nosem w ich usmiechach, a nie w komórce.

  • Odpowiedz