Podróże i miejsca

Rodzicu uwierz mi! Zakochasz się w tym miejscu!

17 kwietnia 2016

 

Przez półtorej roku życia z Matyldą regularnie odwiedzaliśmy restauracje i kawiarnie. To były sielskie wypady. Mati siedziała w swoim krzesełku i zajadała się smakołykami. Czasami zapadała w krótką drzemkę, a czasami na długie minuty zajmowało ją menu, serwetki, czy inne restauracyjne wyposażenie. Gdy zaczynała chodzić, robiła kółka wokół stolika, liczone w milionach. Byliśmy najedzeni, wypoczęci, z poczuciem doskonale spędzonego czasu. Było cudownie….A później postanowiliśmy zacząć odżywiać się osobiście wyhodowanymi kiełkami lucerny i stołować w domu 😉

Prawda wyglądała nieco bardziej dramatycznie. Nastąpił czas w naszym życiu gdy sama myśl o wspólnym wyjściu do restauracji powodowała u mnie poczucie śmiertelnego zmęczenie. Zgrabnie jednak trzymałam fason. Ja, piewca filozofii  zawsze i wszędzie z dzieckiem, nie mogłam się tak łatwo sprzeniewierzyć swoim ideałom 🙂 Fakt jednak był taki, że wyjścia stały się małymi koszmarkami. Nie było dramatów, płaczów, krzyków czy kapryszenia. Nie w tym tkwił problem. Ale… Mati rozpiera nadmiar energii, a energia ta w magiczny sposób kumuluje się w miejscach nowych. Nie było siły zatrzymać ją w miejscu, na dłużej niż na czas konsumpcji, a że konsumuje bardzo szybko, chwile spokoju wydawały się sekundami. W rezultacie zgarnialiśmy ją z kuchni, zza baru, spod stołu, zza drzwi wejściowych i z pogawędek, które ucinała sobie z innymi gośćmi. Jedliśmy na zmianę 😉

*sorki, zdjęcia robione kalkulatorem 😉

17

Nie czuliśmy złości czy irytacji, bowiem jasne jest, że dla niespełna dwuletniego dziecka, taka aktywność jest jak najbardziej normalna. A naszą, rodziców, rolą jest zapewnienie optymalnej dla tych aktywności przestrzeni. Z drugiej strony jesteśmy bardzo wyczuleni na komfort innych gości i najzwyczajniej w świecie nie chcieliśmy, aby żywiołowość naszego dziecko, burzyła ich spokój. Zaczęliśmy więc szukać miejsc przystosowanych do oczekiwań najmłodszych. A tu rozczarowań było wiele. Jak na największe miasto w Polsce nie jest ich wcale dużo. Jeśli są punkty z świetnie wyposażoną strefą dla dziecka – kuleje menu, które jedyne co ma do zaoferowania to tartę na słono. Są miejsca z dobrą kuchnią, będące w posiadaniu kącików dla maluchów. Jednak na miejscu okazuje się, że ów szumnie nazwana stref dziecka to kawałek podłogi 2×2 m z jednym stoliczkiem Ikea i kilkoma kredkami czy przypadkowymi zabawkami. I z tłumem kilkulatków okupujących ów kawałek podłogi. Gdy już myślimy się, że znaleźliśmy ideał – bo i jedzenie dobre i dziecięca przestrzeń świetnie zorganizowana – okazuje się że ogólna atmosfera miejsca jest tak sztuczna, fasadowa i wylansowana – że jedyne z czym wychodzimy, to z poczuciem rozczarowania i lżejszym (dużo lżejszym) portfelem.

Gdy po którymś z traumatycznych wyjść podejmujemy fundamentalną decyzję, że kolejny wspólny wypad do restauracji zrealizujemy gdzieś za 10 lat…

znajdujemy TO miejsce!

WarsadSawa

W samym centrum warszawskiego Powiśla. Miejsce zupełnie niepozorne, mówiąc dosadniej z zewnątrz nawet brzydkie 😉 Taki tam barak ukryty pomiędzy główną powiślańską ulicą, a samochodowym parkingiem. Jednak jeśli jesteś rodzicem żywiołowego potomka, cenisz sobie luz, swobodną i nieskrępowaną atmosferę, dodatkowo lubisz cudze dzieci, oraz biesiadowanie przy wspólnym stole z nowo poznanymi ludźmi – ZAKOCHASZ SIĘ W TYM MIEJSCU NA 100%! 

Nie przez przypadek w klubo-jadalni WarsandSawa warto zarezerwować stolik dzień wcześniej. Rodzicie uwielbają to miejsce! W weekendy knajpa pęka w szwach i zawsze trudno mi określić, czy więcej w niej jest dorosłych czy jednak dzieciaków. Bo dzieciaki, tak jak i zabawki, są wszędzie. I nikogo nie dziwi, że 4-letni Krzyś postanawia skonsumować obiad, przy stoliku nowej koleżanki, dwuletniej Matyldy. A posiłki spożywane są w otoczeniu klocków, autek, dziecięcych książeczek i innych. Słowem, nie uświadczymy tu ani grama spiny. 

9146

Aranżacja wnętrza jest oryginalna, eklektyczna i z artystycznym zacięciem. Może dlatego tak ją lubię, bo przypomina mi odrobinę góralską chatę moich dziadków. Przez środek jasnego pomieszczenia biegnie długi stół, który pomieści kilkanaście osób. Z cztery rodziny zmieszczą się przy nim spokojnie 🙂 Dominuje surowe drewno, pięknie dopełnione kutymi i ceramicznymi dodatkami, wykonanymi przez pracownię artystyczną zajmującą lokal obok. Ciepła dodają romantyczne głębokie fotele, zioła i kwiaty w doniczkach, zasłonki i bar zastawiony swojskimi wypiekami. 

Oprócz cudownej atmosfery wypełnionej dziecięcą radością i nieskrępowaniem, jest jeszcze jeden element sprawiający, że maluchy czują się tu tak dobrze. Sala zabaw, która nie jest wygospodarowanym kawałkiem podłogi, a całkiem dużym samodzielnym pomieszczeniem. Szczerze przyznam, że nie zapoznałam się zbyt wnikliwie z jej wyposażeniem. Są książki, klocki, puzzle, auta małe i duże, przybory do rysowania i ogromna ściana pomalowana tablicową farbą.  Skoro Mati potrafi przepaść w niej na godzinę albo i dłużej, wnioskuję że spełnia oczekiwania przeciętnego kilkulatka i nie ma co zbytnio ingerować 🙂 Dodatkowe elementy mające ułatwić przebywanie dziecka w lokalu to nocniki, krzesełka do karmienia i przewijak. Ten ostatni znajduje się w rogu sali zabaw, a nie w odosobnionym miejscu. Może to stanowić pewien dyskomfort, ale niestety ograniczenia metrażowe są nie do przeskoczenia

111 16 3 7

Dobrze. Przejdźmy więc do meriutm, jako że restauracja to w końcu nie tylko zabawki i klimat! W WarsandSawa znajdziemy dobre, chociaż stosunkowo krótkie menu, oferujące głównie kuchnię włoską. Mamy więc domowego wyrobu makarony i gnocci z pysznymi i aromatycznymi sosami, na bazie ziół i świeżych warzyw. Jednak absolutnym hitem są pizze wypiekane w piecu opalanym czereśniowym drewnem. Mówię Wam, pycha! Będąc w WarsandSawa nie możecie, ale po prostu nie możecie, nie spróbować tamtejszej lemoniady. Jestem od nich prawie uzależniona. Na uwagę zasługują pyszne domowe ciacha, bezy i pączki. 

Kilka słów o cenach. Warto o nich wspomnieć bo są naprawdę dobre:
– Pizza: od 20 zł do 25 zł 
– Makarony i gnocci: od 17 zł do 25 zł
– Burgery: od 17 zł do 19 zł
– Menu dla dzieci to zminimalizowane porcje potraw dorosłych, w trochę łagodniejszej wersji smakowej. Warto dodać, że zminimalizowane nieznacznie, tak o dwie nitki makaronu czy dwie kluseczek mniej 😉 od 11 zł – 16 zł.

115 114 5 2

Post niesponsorowany, płynący prosto z potrzeby dzielenia się 😉
Bierzcie i korzystajcie 🙂

www.warsandsawa.com
ul. Dobra 14/16
Warszawa/Powiśle

 

Podobne wpisy

6 komentarzy

  • Reply Kamila z Olomanolo.pl 18 kwietnia 2016 at 07:56

    Lubie takie klimatyczne miejsca gdzie bez spiny i zacięcia można zjeść dobry obiad. Dawniej jeździłam na Pragę, bo tylko w tamtejszych knajpach czułam sie komfortowo. Z moją rodziną lubimy spędzać weekendy poza domem, więc takich miejsc z kącikami dla dzieci odwiedziłam naprawdę sporo i niektóre były w tragicznym stanie. Zabawki brudne i zniszczone prosiły niekiedy o pomstę, serio. Gdybym miała knajpę z kącikiem dla najmłodszych regularnie czyściłabym te zabawki.

    • Reply radoSHE 18 kwietnia 2016 at 21:07

      Masz racje, niektóre szumnie zwane „kąciki dla dzieci” to jakiejś kompletne pomyłki. Jak masz coś ciekawego do polecenia na Pradze to chętnie przygarnę adresy 🙂

  • Reply Renia Hanolajnen | Ronja.pl 18 kwietnia 2016 at 11:20

    Fantastyczne miejsce! Sprawdzimy je na pewno – na Powiślu spotykam się z bratem i bratową i dotąd nie mieliśmy tam odpowiedniego lokalu, gdzie moglibyśmy zatrzymać się podczas spaceru i spokojnie, rodzinnie spędzić czas. A ta miejscówka wygląda na bliską ideału 🙂 Dzięki za polecenie!

    • Reply radoSHE 18 kwietnia 2016 at 21:05

      Oj Renia, w takim razie myślę, że to będzie dla Was idealna miejscówka! 🙂

  • Reply Monia 18 kwietnia 2016 at 14:20

    Dzieki za ten wpis. W piatek zamowie tam stolik, bo wlasnie bede przejazdem i takie miejsce jest jedyna opcja na obiad w restauracji z dwulatkiem. Chce tez skoczyc do muzeum zydowskiego, o ktorym pisalas. Zobaczymy czy zdaze, to moj drugi dzien w stolicy. Pozdrawiam.

    • Reply radoSHE 18 kwietnia 2016 at 21:04

      Super! Daj znać jak się udał pobyt w Warszawie 🙂 Pozdrawiam

    Pozostaw odpowiedź Renia Hanolajnen | Ronja.pl Anuluj