Codziennik

5 rzeczy, które musisz wiedzieć, zanim wrócisz do pracy

20 kwietnia 2016
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Powrót do pracy nie jest łatwym wydarzeniem. Zwłaszcza dla kobiety, która ostatnie miesiące lub lata spędziła opiekując się swoim potomstwem i w zadaniu tym spełniała się całkowicie. Nie jest łatwym wydarzeniem, nawet jeśli ta praca, to praca marzeń; wytęskniona, wymarzona i wyczekana. Możesz rozrysować w głowie dziesiątki scenariuszy, możesz na różne sposoby próbować się przygotowywać, oswajać się z myślą możesz i zaklinać rzeczywistość również. Są rzeczy, które Cię zaskoczą i z którymi zmierzyć musimy się my wszystkie.

1. Czas nie płynie, on zap…pędzi!

Jeśli wydaje Ci się, że na macierzyńskim czas biegnie szybko, bo bąbelek tak rośnie i zmienia się każdego dnia…to jesteś w błędzie. Czas na macierzyńskim snuje się leniwie, jak upalna niedziela w środku gorącego lata. Za to ten sam czas, po powrocie do pracy, zasuwa jak naszpikowany dragami. Otwierasz oczy w poniedziałek rano, mrugasz powiekami dwa razy, i już jest piątek! Nie daj Boże masz jeszcze ciekawą i pochłaniającą robotę, w której ośmiogodzinna dniówka mija jak z bicza strzelił. Wtedy jest jeszcze szybciej. Nie pamiętasz co było wczoraj, poprzedni tydzień jest już prehistorią, weekendy zlewają się w jedno. Twoje dziecko wskakuje na kolejny stopień rozwoju, a Ty nie masz pojęcia kiedy to się stało. A przecież do tej pory lok na głowie w inną stronę wywinięty nie umknął Twojej uwadze. Dzień za dniem. Dzień świra.

2. Work-life balance to ściema

Work-life balance to największa ściema XXI wieku, mająca w nas zagłuszyć poczucie winy i dać złudne poczucie kontroli nad własnym życiem. Prawda jest jednak boleśnie prawdziwa, praca na etacie pochłania większą część naszego życia. Zanim do niej wrócisz, snujesz w głowie plany JAKOŚCIOWEGO spędzania czasu z rodziną, a zwłaszcza z dzieckiem. Słowo jakościowy to słowo klucz, w końcu każdy poradnik nowoczesnej kobiety mówi, że nie liczy się ilość, a jego wartość. Spokojnie więc, możesz pracować po 10-12 godzin. Nadrobisz wysoką jakością. Udaje Ci się to całkiem dobrze, bo jesteś zmotywowana, bo wiesz, że jedyne co możesz dać teraz swojej pociesze – to siebie. Odkładasz wszystkie obowiązki na bok, chociaż wiesz, że samo się nie ogarnie. Zanim Twoje dziecko zaśnie jesteś cała i tylko dla niego. Wymyślasz zabawy, angażujesz, rozmawiasz, nawet bajkę oglądacie wspólnie, by być jak najbliżej. Ale gdy wieczorem przed snem potomek Twój wtula się w Ciebie tak bardzo mocno, tak jak nigdy wcześniej tego nie robił, wiesz że jakość to nie wszystko. Ilość i obecność jest ważna. Jest równie ważna. Może nawet najważniejsza.

3. Nic nie musisz

Jak sama nazwa wskazuje urlop macierzyński, to czas, który poświęcasz dziecku, odzyskujesz siły po porodzie, rozwijasz i pogłębiasz swoje rodzicielskie kompetencje. I naprawdę nie musisz robić nic więcej, mimo iż społeczny pressing na kobiety w tym szczególnym okresie jest spory. Przyznaj, ile razy czytałaś o przedsiębiorczych mamach zakładających na macierzyńskim biznesy życia, choćby to były jednoosobowe szwalnie kocyków z minky. Ile razy słyszałaś, że trzeba być aktywnym, trzeba się realizować, rozwijać i działać nadprogramowo. Tylko to zagwarantuje nam pozostanie w obiegu, tylko dzięki temu wciąż będziemy atrakcyjne dla rynku i społeczeństwa w ogóle. Ile razy pomyślałaś, że coś z Tobą nie tak, bo w sumie to siedzenie w domu z maluchem i wąchanie jego niemowlęcej główki, to prawdziwy szczyt Twoich marzeń i nic więcej Ci nie potrzeba. Bo ja kilka razy. Ale wiesz co? Nie musisz. Nic nie musisz. Wszystko to bullshit. To czas Twój i Twojego dziecka. Spędź go jak chcesz.

4. Nic nie musisz, ale bądź aktywna

Masz pół roku, rok, może więcej. Nie zamknij się w tym czasie w domu, nawet jeśli wydaje Ci się, że towarzystwo dziecka jest dla Ciebie zupełnie wystarczające. Wychodź do ludzi, pielęgnuj przyjaźnie, zawieraj nowe znajomość, dzwoń do swoich dziadków często, przejmuj inicjatywę. Dbaj o ludzi, których masz wokół. To zaprocentuje, gdy w nawale zawodowych wyzwań i w momentach wielkiego zmęczenia, po raz kolejny zapomnisz odpisać czy oddzwonić. Jeśli są miejsca, które chciałaś odwiedzić, nie zwlekaj, odwiedź je teraz. Jeśli są książki, które chciałaś przeczytać, pędź do biblioteki i zabierz się do dzieła. Gdy wrócisz do pracy, znów zaczniesz wiele rzeczy odkładać na wieczne nigdy. Wykorzystaj fakt, że czas masz teraz akurat.

5. Docenisz

Zanim zaczniesz doceniać przeżyjesz kilka kryzysów i egzystencjalnych buntów. Bo niby dlaczego nie urodziłaś się z fortuną Rockefellera, tylko jak u miliona innych, Twój dzień odmierza poranny budzik, a następnie wskazówka na godzinie 17-tej. Co to za życie w ogóle jest! Już zapomniałaś jak to było. Zanim wejdziesz w codzienny i utarty rytm, zanim oswoisz nowe, zdarzyć się może, że popłaczesz w samotności pod prysznicem. Ze zmęczenia, ze złości, z poczucia nieogarnięcia. Ale wiesz co? To minie. Minie szybciej niż Ci się zdaje. Złość opadnie, ogarniesz doskonale… no może tylko zmęczenie będzie, większe niż kiedykolwiek wcześniej. I stanie się jeszcze jedno. Docenisz każdą minutę. Minuta to towar deficytowy. Dni będą pełniejsze i jakby dłuższe. Rozmowy wypełnione treścią. Sms-y wyznaniami. Weekendy przygodami. Małe wydarzenia celebrowane jak największe święta.

Wszystko będzie dobrze 🙂 Nie pękaj!

Podobne wpisy

15 Komentarzy

  • Reply Ważna pisze 21 kwietnia 2016 at 09:49

    Wrocilam do pracy kiedy Hania miała 7 miesięcy. Wracalam jak na skrzydłach. Hania nie była dzieckiem z podręcznika. High need baby. Przyklejona do mnie 24/7. Wtedy wydawało mi się, ze wyssała ze mnie wszystkie soki i ze bez powrotu do ludzi oszaleje. Dopiero pozniej zrozumiałam jaki to był błąd. Praca nie dawała mi wcale poczucia spełnienia, raczej frustracji. Hania mnie potrzebowała, a ja potrzebowałam jej. Drugi raz tego błędu nie popełniłam. Po roku macierzynskiego poszłam na wychowawczy i napawam sie czasem wspólnie spędzonym z moimi szkrabami. I tak jest nam najlepiej. Przynajmniej narazie 💚

    • Reply radoSHE 23 kwietnia 2016 at 22:58

      Doskonale rozumiem! Przez całe życie, przez całą ciążę i później przez następne pół roku po niej, byłam przekonana, że wrócę do pracy zaraz po macierzyńskim, bo to odpowiada moim ekhm …ambicjom, czy coś w tym stylu, nie pamiętam. Ale gdy przyszedł ten czas okazało się, że nikt z nas (ani ja, ani M) nie jest na to gotowy. Kompletnie nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. Przejście na urlop wychowawczy i praca z domu, było najlepszą i najważniejszą decyzją, jaką podjęłam w życiu. Teraz wróciłam do pracy z poczuciem, że wszystko jest na swoim miejscu, i to jest super.

  • Reply Pola-Odpoczywalnia 21 kwietnia 2016 at 09:58

    Zgadzam się w całej rozciągłości!

  • Reply Mama-to-wie.pl 21 kwietnia 2016 at 10:20

    Każdy okres w życiu ma swoje prawa. Jest czas, który należy poświęcić dziecku i nadchodzi dzień, kiedy trzeba mu pozwolić wyfrunąć spod skrzydeł. Pierwszy poważny sprawdzian to przedszkole, czasem żłobek. Choć sama siedziałam dość długo z córką w domu, uważam, że mimo trudności przedszkole bardzo rozwija dziecko. Czasem żal mi swobody, czasu, który miałyśmy dla siebie. Zostają weekendy, ale wówczas wiadomo, zakupy, sprzątanie, czasem ktoś wpadnie. Ale cóż, takie życie. Zapraszamy do nas ww.mama-to-wie.pl.

  • Reply asia/wkawiarence.pl 21 kwietnia 2016 at 11:30

    żyłam w biegu przez ostatnie 5 lat – dom – praca – dzieci, od roku jeszcze blog. Ostatnio zapytałam mężą- czy nasz synek dużo się sam bawił ? wstyd bo coś mi chyba uciekło. Teraz zwalniam absolutnie !

    • Reply radoSHE 23 kwietnia 2016 at 23:00

      Super! Trzymam kciuki za zwolnienie!

  • Reply Esencja 21 kwietnia 2016 at 22:38

    Aga, tak bardzo Cię lubię i cenię za dystans, który masz w sobie.
    Mój drugi tekst na blogu był o tym, że work-life balance to bull shit. Coś wiem o tym 😉

  • Reply Aga z makeonewish.pl 21 kwietnia 2016 at 22:51

    Cieszę się że napisałaś że czas z dzieckiem to nie tylko jakosc, to rowniez ilosc. W wielu podobnych tekstach wszystkie mamy piszą: nie ważne ile z nią jestem, ważne jak z nią spędzam ten czas ktory jestesmy razem. Serio??? Nie ma znaczenia ze jest się z dzieckiem przez 12 lub 2 godziny na dobę? Wg mnie to też jest ważne. Wiadomo że mama gdy jest w domu nie poświęca 100% czasu dziecku ale jest obok. Dziecko to czuje.

    Dla mnie powrót do pracy (po macierzyńskim z Mają) wiązał się z ogromnym stresem. Bałam się nowej rzeczywistości, wdrożenia w obowiązki, załąpania nowego rytmu i tesknoty za Mają.
    Okazało się że nie było az tak źle jak się obawiałam.
    Teraz gdy po macierzyńskim z Anią nie mam gdzie wracać stes jest również. Bo brak pracy to też problem.

    • Reply radoSHE 23 kwietnia 2016 at 23:19

      Zgadzam się w 100%! Myślę, że większość mam ma świadomość tego, że ilość jest równie ważna, co jakość. Ale gdy nie ma innej możliwości i trzeba do pracy wrócić, próbujemy sobie to jakość zracjonalizować, w duchu się usprawiedliwić czy pocieszyć, to normalne. A Ty tymczasem ciesz się podwójnym macierzyńskim, o zamartwianie się o pracę, będziesz miała jeszcze (ewentualnie) czas 🙂 Buźka!

  • Reply BOTAKowo 22 kwietnia 2016 at 11:41

    Ja mogę to czytać od tyłu 🙂 8 miesięcy na macierzyńskim i dopiero teraz po zamknięciu firmy zaczynam mieć czas dla dziecka i mogę cały dzień siedzieć w domu! Cuż za cudowne uczucie… Fakt, nie zostawiałam dziecka samego, a wszystko robiłam z nią pod pachą co wyeksploatowało mnie zawodowo na najbliższą dekadę! Powodzenia na nowej drodze bobas – praca – dla kobiet nie ma rzeczy niemożliwych 😉 Ja korzystam teraz z punktu NIC NIE MUSZĘ 😀 I oby jak najdłużej…

    • Reply BOTAKowo 22 kwietnia 2016 at 11:43

      „Cóż” miało być oczywiście… :/

    • Reply radoSHE 23 kwietnia 2016 at 23:20

      Tobie akurat należy Ci się jak najbardziej!!! Odpoczywaj pełną piersią! 🙂

  • Reply Marta 22 kwietnia 2016 at 11:47

    Wróciłam do pracy jak młoda miała 2,5 roku i wiesz co, wcale mnie to nie cieszy. odbieram ją o 14 z przedszkola, tak jak przed pójściem do pracy, niby nic się nie zmienia, a ja czuję się z tym źle. A minęło już kilka ładnych miesięcy…

  • Reply Kasia Harężlak 24 kwietnia 2016 at 18:14

    Sama 2 miesiące temu wróciłam do pracy i doskonale odczuwam, jak ważna jest każda minuta. Bo tego rzeczywiście najbardziej brakuje, chociaż akurat ja nie mogę się zgodzić z tym, że work-life balance to ściema, ale zdaję sobie sprawę, że trafić na tak fajnego pracodawcę, to jak ustrzelić szóstkę w totka i zdecydowana większość mam niestety nie może tego doświadczyć.
    A co do czasu na macierzyńskim – masz 100% racji, nic nie musimy i każda droga, która nas usatysfakcjonuje i da poczucie szczęścia, będzie tą właściwą. Nie porównujmy się do innych, ale też, jeśli mamy plany i marzenia, które chodzą nam po głowie, to w mojej opinii, najłatwiej będzie nam zacząć przed powrotem do pracy, bo potem – jak sama napisałaś – czas pędzi nieubłaganie.

  • Reply 3 jak 3 lata! | radoSHE 13 grudnia 2016 at 08:46

    […] jak w nóż w masło, o tyle je musiałam swoje przepracować 😉 Od ZWĄTPIENIA, przez BUNT, po RACJONALIZACJE. Nie było łatwo, było dużo pytań o cel i zasadność podjętych decyzji. Nie musisz jednak […]

  • Odpowiedz