Inspiracje

To książki mojego życia. A jakie są Twoje?

23 kwietnia 2016
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jeden z moich osobistych mistrzów literatury współczesnej powiedział kiedyś słowa: kto czyta książki – żyje podwójnie. Autorem tego stwierdzenia był Umberto Eco, a ja stwierdzam, że nikt nigdy trafniej nie określił, tej szczególnej sytuacji, gdy człowiek zatraca się w książce. Od kiedy tylko nauczyłam się sprawnie czytać i posługiwać kartą biblioteczną – zdarzało mi się żyć bardzo podwójnie. 

Czytanie było procesem ciągłym. Zaczęłam we wczesnej podstawówce, później liceum, studia i czasy bez Matikowe. Bo teraz to wiadomo. Nie było dnia, w którym nie przerzuciłabym chociaż kilku stron czytanej akurat książki. Jeśli nie miałam nowej lektury, sięgałam po już przeczytane pozycje. I chociaż w moim czytelniczym doświadczeniu jest wiele „dzieł”, które wolę przemilczeć (tak, przeczytałam 50 twarzy Greya), to właśnie książki mnie ukształtowały, uwrażliwiły, pomogły przetrwać i otworzyły oczy.

Czy zmieniły moje życie? Nie wiem, nie sądzę. Być może? Być może, gdyby nie moje na nich wychowanie, różne życiowe decyzje byłyby inne. Być może. Nie wiem. Na pewno każda z nich była maleńką cegiełka, do tego kim teraz jestem. Ciekawi? Oto one 🙂

Mistrz Stephan King

Gdy myślę o Kingu, mam w głowie takie wspomnienie. Podstawówka. Przerwa. Siedzę z koleżanką na ławce i z wypiekami na twarzy wymieniamy się czytelniczymi wrażeniami.  Dwie nastolatki i on. Mistrz horroru. Nikt z boku tego nie rozumiał, a my nie rozumiałyśmy, jak można nas nie rozumieć. I chociaż czytałyśmy dużo i różnorodnie, to właśnie mocne i na pewno nie do dziewczynek kierowane pióro, zawładnęło naszymi niewinnymi duszami 😉 Dziś trudno wskazać mi jedną najlepszą książkę, bo do wszystkich mam sentyment i wszystkie wydają mi się tak samo dobre. Fascynujące. Wciągające. Przerażające. Ale gdybym miała wybierać, byłaby to z pewnością klasyka: Carrie, Lśnienie, Cmętarz zwieżąt (bardzo mocne!) i Sklepik z marzeniami. Jeśli jakimś cudem ominął Was w życiu romans z Kingiem – uwierzcie mi, musicie tego spróbować! Bez względu na aktualny wiek 😉

Stephen King

Król Dostojewski

Miłość do literatury rozwijała się pięknie i z pasją kontynuowana była w liceum 😉 Pamiętam, jak bardzo ubolewałam, że w spisie lektur jest tyle słabych pozycji, na które musiałam poświęcać czas. Przeczytałam w tym okresie mnóstwo bryków, ściąg i streszczeń – tak bardzo z kanonem obowiązkowym nie było mi po drodze. I wtem! W moje ręce wpadła Zbrodnia i kara, w którą lekturę weszłam tak głęboko, że podczas jej czytania gorączkowałam, jak sam Raskolnikow 😉 Anyway. Za „Zbrodnię i karę” pokochałam Dostojewskiego, a gdy znalazłam się na filologii rosyjskiej, miłość ta przerodziła się w uwielbienie 😉 Biesy, Idiota, Bracia Karamazow – chłonęłam każdą literkę tych mocnych historii, osadzonych w ciężkich czasach carskiej Rosji. Do tej pory uważam, że w literaturze światowej, nic lepszego się nie zdarzyło, jak literatura rosyjska. 

Dostoevsky1872

Książka, która śni mi się do teraz:
„Łaskawe”

Nie mogę żyć bez dobrej literatury, takiej co ściska za gardło i miażdży serce – napisałam kilka miesięcy temu w zakładce O mnie. I chyba to zdanie całkiem dobrze charakteryzuje moje czytelnicze preferencję, bo omijam książki lekkie i przyjemne, służące czystemu relaksowi. Nudzą mnie i już, bo nie wnoszą żadnych przeżyć i refleksji. Nie to co książka Jonathana Littella Łaskawe, o nie! To najbardziej sugestywne dzieło, którą przeczytałam w swoim życiu. Tak sugestywne, że przetwarzasz go przez cały proces czytania, a nawet gdy nie czytasz i śpisz, bo obrazy towarzyszą ci nieprzerwanie. Wszystko, co można zdefiniować słowem „zło” znajduje w tej książce, a owo zło przedstawione jest tak namacalnie, że masz wrażenie, iż możesz go dotknąć palem. Nie jest to książka ani łatwa, ani przyjemna, ani służąca relaksowi i wyłączeniu mózgu. Do tej pory budzi szeroki zachwyt, jak i ostrą ocenę wśród światowych krytyków. Nic dziwnego, już sama fabuła może budzić kontrowersje; jej tematem jest II wojna światowa, widziana oczami oficera SS, pracującego w oddziale likwidacji Żydów. Ale więcej nie zdradzę 🙂 Jeśli masz ochotę na kawał mocnej i ciężkiej literatury, polecam Państwu Pana Littella.

littell, jonathan

I na koniec. Książka najważniejsza:
„Sto lat samotności”

Zasadniczo nie czytam tej samej książki kilka razy. Zasadniczo, bo przy Stu latach samotności, Gabriela Marqueza złamałam tę zasadę jakieś 10 razy! Był też czas, gdy był to główny prezent, którym obdarowywałam wszystkich moich znajomych i bliskich, bo uważałam, że każdy choć raz powinien przeczytać to genialne dzieło. Trudno w kilku zdaniach określić o czym to książka, a powiedzieć, że to saga o potężnym rodzie Buendich, to jak nic nie powiedzieć. Historia ta to alegoria życia każdego z nas, alegoria naszej cywilizacji, naszego społeczeństwa. To wielka historia, w której miłość, nienawiść, pożądanie i szaleństwo kotłują się jak w wielkim tyglu. Nic z tego nie wiecie? To dobrze! 🙂 Po prostu przygarnijcie książkę i czytajcie.  Swoim własnym opisem, tak się rozochociłam, że mam zamiar zrobić to po raz kolejny! 🙂

Gabriel-Garcia-Marquez-17april2015

 

O książkach mogłabym w nieskończoność, ale przecież nie będę przesadzać! 😉 Natomiast jeśli szukacie innych dobrych czytelniczych pozycji, to poniżej lista propozycji. Daję Wam na nią całą moją radoshe’owską rekomendację! 🙂

Vladimir Nabokov: Lolita oraz Ada albo żar
Günter Grass – Blaszany Bębenek
Milan Kundera – Nieznośna lekkość bytu
John Irving – Świat według Garpa
Wiliam Wharton – Ptasiek
Szczepan Twardoch – Morfina
Stanisław Witkacy – Pożegnanie jesieni

A teraz czekam na Wasze książki i rekomendacje. Czekam bardzo!

Podobne wpisy

8 Komentarzy

  • Reply Agata - Ruby Times 23 kwietnia 2016 at 23:04

    „Sto lat samotności” to i moja ukochana ksiażka. Czytałam po raz kolejny kilka miesięcy temu.
    Poza tym Dostojewski – oczywiście klasyk. Jakimś cudem nie czytałam nic Kinga, chociaż jego autobiografia „Jak pisać” rozbudziła moją ciekawość. Z innych ukochanych twórców to na przykład Steinbeck. Jego „Na wschód od Edenu” to niesamowita, pełna biblijnych porównań powieść, wracam do niej co kilka lat i zakochuję się na nowo.

    • Reply radoSHE 23 kwietnia 2016 at 23:27

      Nie czytałaś nic Kinga???!!!111 😉 Mam nadzieję, że chociaż ekranizacje widziałaś 😉
      I nie wiem czemu nie wspomniałam o Steinbecku! Chyba z nadmiaru tytułów w głowie. Uwielbiam go, przeczytałam chyba wszystko. Powieść „Na wschód od Edenu” jest piękna! Gdyby człowiek miał tylko więcej czasu i mógł te wszystkie książki chłonąć nieskończoną ilość razy.

  • Reply Mikołaj 24 kwietnia 2016 at 08:05

    Moją pasją są podróże, dorzucę więc coś z tego podwórka.
    Kinga Choszcz „Moja Afryka”, książka, którą czyta się z zapartym tchem, książka nie tylko o podróży przez świat, to również książka o wchodzeniu wgłąb siebie. Bardzo gorąco Ci ją polecam – daje kopa i daje do myślenia.

  • Reply Pola-Odpoczywalnia 24 kwietnia 2016 at 11:31

    Ech nie wiem czy się zmieszcze w komentarzu;)
    Marqueza też uwielbiam nie tylko sto lat samotności. Dostojewski też w swoim czasie mnie porwał totalnie, czytałam wszystkie jego książki po kolei jedną za drugą.
    Poza tym lubię się zrelaksować przy książce, nie potrzebuje koniecznie obozów koncentracyjnych i horrorów 😉

    Mąż (jeszcze w razie chodzenia ze soba) zarazil mnie literatura chlopacka 🙂 i wciągnął w świat fantastyki. zaczęło sie klasycznie, od Tolkiena. A potem porwał mnie Sapkowski, a potem Pratchett.

    Na studiach zachwyciła się literatura francuską, bardzo XXw, egzystencjalisci.

    Stosunkowo niedawno odkryłam klasyki anglosaskie.
    Była też fascynacja książkami Gombrowicza i Hłaski. Potem Tyrmand, którego uwielbiam totalnie do dziś.

    Lubię też książki podróżnicze. Hugo bader,Michniewicz, Cejrowski.

    Uff, wyczerpałam limit znaków? 😀

  • Reply Agnieszka 28 kwietnia 2016 at 12:15

    A ja bym dorzuciła „Nanę” Zoli, koniecznie coś Flauberta i miażdżącego psychę „Malowanego ptaka” Kosińskiego. Książka, którą czytałam ją jakieś 15 razy: „Czasami wołam w niebo”, druga dołująca historia „Chustka” Sałygi. Z mojej pasji: literatury holocaustu dorzuciłabym wszystkie książki Hanny Krall, Henryka Grynberga i „Los utracony” Kertesz’a,
    Buziaki.

  • Reply Zbyszek 4 maja 2016 at 10:11

    Ja uwielbiam „Ja zabijam”. Polecam każdemu.

  • Reply aga z www.makeonewish.pl 20 czerwca 2016 at 16:01

    S. Kinga uwielbiam. Przeczytalam wiekszosc jego ksiazek. Najbardziej kocham zielona mile. Uwielbiam Grishama. A Marquez to geniusz. Czytajac 100 lat samotnosci rysowalam drzewo genealogiczne bohaterow 😉 uwielbiam czytac. Teraz mam mniej czasu. Ale nadal tp moja ulubiona forma relaksu. Czytam wszystko. Literature babska i lekka ale i reportaze biografie fantastyke. Wszystko 😉 a pomyslec ze moja przygodabz kaiazkami zaczela sie od harrego 😉

  • Reply aga z www.makeonewish.pl 20 czerwca 2016 at 17:35

    S. Kinga uwielbiam. Przeczytalam wiekszosc jego ksiazek. Najbardziej kocham zielona mile. Uwielbiam Grishama. A Marquez to geniusz. Czytajac 100 lat samotnosci rysowalam drzewo genealogiczne bohaterow 😉 uwielbiam czytac. Teraz mam mniej czasu. Ale nadal to moja ulubiona forma relaksu. Czytam wszystko. Literature babska i lekka, ale i reportaze biografie kryminaly fantastyke. Wszystko 😉 a pomyslec ze moja przygoda z kaiazkami zaczela sie od harrego 😉

  • Odpowiedz