Wydarzenia

Pocztówka z wakacji w mieście

27 lipca 2016
P7162438

Zupełnie inne to lato niż wszystkie lata odkąd jesteśmy w trójkę. Przede wszystkim szybkie. Odmierzane nie godzinami, a tygodniami. Poniedziałek, dwa mrugnięcia okiem, piątek. Z innej perspektywy oglądane. Bo z okien powiślańskiego biurowca, a nie z koca rozłożonego na nagrzanej trawie. I pewnie wylewałabym gorzkie żale na to lato w zabetonowanym mieście, gdyby nie to….

…że polubiłam je szczerze! Choć nie był to proces ani łatwy, ani też krótki

Kilka tygodni temu koleżanka, która mieszka tu z 10 lat już chyba, powiedziała mi, że Warszawa nigdy nie będzie jej miastem, że wciąż czuje się tu obco, mimo że pozornie świetnie się zaaklimatyzowała. Mieszkanie, praca, facet. Te sprawy. Nie czuję się tożsama z tym miejscem – powiedziała mi. Czy ja się czuję tożsama z Warszawą? Nie. Czy mi to przeszkadza? Absolutnie nie. Nie przywiązuję się szczególnie do miejsc. Przeprowadzka do kolejnego już w moim życiu miasta, a nawet kraju – nie stanowiłaby raczej żadnego problemu. Może dlatego, że zmiana jest permanentną częścią mojego życia, może dlatego, że nie wyobrażam sobie spędzić życia w jednym tylko miejscu, a może dlatego, że swojego miejsca jeszcze nie znalazłam.

Ale gdy prawie trzy lata temu podjęliśmy decyzję o przeprowadzce tutaj na dłużej, wiedziałam że muszę zadbać o odpowiednie nastawienie, bo tylko to uratuje mnie przed tęsknotą za bliskimi, tęsknotą za tym co znane, stabilne i pewne. Zupełnie nowe miejsce, tysiące nieznanych ludzi, maleńki niemowlak na ręku i brak towarzysza rozmów przez większą część doby. Udało się, chociaż wymagało przełamania licznych barier. A wszystkie uprzedzenia, które przez życie narastały w mojej głowie, zdewaluowały się jak prl-owski nominał. Że lans, fasadowość, próżność i rozbuchany konsumpcjonizm? Fakt. Ale gdzie tego nie ma? Miasto większe, więc i zjawisko szersze. Ot i tyle.

Tymczasem krąg dobrych ludzi wokół powiększał się z każdym miesiącem. Lista „moich miejsc” rozrastała się jeszcze szybciej. Mój park z fontanną, w której brodzimy trzecie już lato. Mój pub za winklem, w którym chowamy się, gdy tylko jest okazja. Mój warzywniak, w którym pan odkłada nam pod ladą najczerwieńsze maliny. Nasza piekarnia, w której Mati ma dożywotni abonament na darmowe ciastka. Dwa lata i pół. Dużo tych zaimków dzierżawczych się przyplątało. A każdy jest jak mały korzonek drzewa, który coraz mocniej wiąże nas z tym co tu i teraz.

Lubię Warszawę. Bardzo lubię. Bo jest nieoczywista, złożona i pełna niuansów. Pełne miejsc skrajnych i peryferyjnych, mimo że w samym jej sercu ulokowanych. Jest jak brzydka panna na wydaniu, która bardzo się stara, ale nic nie wychodzi, bo to co najwartościowsze jest głęboko pod zewnętrzną tkanką schowane. To co dla innych jest wadą, poczytuję jako zaletę. Szalona jestem, ale chyba nie mogłabym żyć w oczywiście pięknym miejscu.

Z jednym przekonaniem rozprawić się nie mogę. Że żyje się szybko.
W życiu tak szybko nie żyłam, jak tutaj, w tej Warszawie.
Poniedziałek, dwa mrugnięcia okiem, piątek.

———————————————————————————————————

Jako miłośniczka zapomnianych i nieszczególnie atrakcyjnych miejsc 😉 zapraszam Was na warszawską Pragę. Już po raz drugi organizowany jest tam festiwal ulicy Otwarta Ząbkowska! Lubimy niesztampowe imprezy, a ta do takich na pewno należy! Festiwal odbywa się w każdy weekend do końca wakacji, a TUTAJ szczegółowa relacja z pierwszej edycji.

P7162506P7162415 P7162417 P7162398P7162466 P7162461 P7162455P7162493 P7162484 P7162468P7162570P7162566 P7162539 P7162557 P7162411P7162502

Podobne wpisy

5 Komentarzy

  • Reply Agata - Ruby Times 28 lipca 2016 at 10:46

    <3

  • Reply Kuba Osiński 28 lipca 2016 at 12:42

    Jeszcze parę lat temu bardzo lubiłem Warszawę, a dzisiaj… jest zbyt szybka, zbyt agresywna. Chociaż lubię się powłóczyć po miastach z aparatem to mieszkać w dużym mieście bym nie mógł.

  • Reply Pola - Odpoczywalnia 29 lipca 2016 at 00:09

    Ależ klimatyczne te zdjęcia.
    Lato w mieście bywa naprawdę fajne! My delektujemy się teraz festiwalowym (Carnaval Sztukmistrzów) Lublinem i szalenie mi się podoba ta energia.

  • Reply Ula 31 lipca 2016 at 22:11

    Podoba mi się ta impreza, o której piszesz: ” Otwarta Ząbkowska ” . Genialne połączenie luzu z artyzmem i komercjalizmem . Fajnie , że zaaklimatyzowałaś się w tak dużym mieście . Właściwie wszystko zależy od nas samych, od tego jak poukładamy sobie w głowach. Wtedy wszystko może się udać ! Pozdrawiam :))

  • Reply Iri Sunshine 2 sierpnia 2016 at 09:23

    Jak pozytywnie, bardzo miło się czytało (i oglądało):)

  • Pozostaw odpowiedź Ula Anuluj