Nie wiesz lepiej!

13 sierpnia 2016

Lubię Polaków i nasze typowe cechy narodowe. Lubię naszą gościnność i serdeczność, która nie jest żadnym mitem, a faktem najprawdziwszym. Lubię to, że jesteśmy narodem wyjątkowo rodzinnym i chociaż tendencje ulegają zmianom, wciąż na pierwszym miejscu stawiamy bliskich. Lubię to, że jesteśmy pracowici. Nasi dziadkowie tacy byli, później rodzice, teraz my dokładamy wszelkich starań, aby szybko się usamodzielnić i pójść na swoje. Lubię naszą ambicję i że jak już coś robimy to z rozmachem i spektakularnie. I to, że cechuje nas przywiązanie do wartości. O ile przywiązanie to nie przybiera form skrajnych, to jest naprawdę spoko. Tacy jesteśmy. Najczęściej fajni.

Ale obok tych wszystkich jasnych stron naszego drogiego narodu, funkcjonuje tyle samo stron ciemnych, których zaakceptować po prostu nie w sposób. Pozwólcie, że listę moją skrócę do cechy jednej, która w ostatnim czasie kłuje mnie niemiłosiernie bo i chyba nasilenie stało się większe. Tak mnie kłuje, że gdy mam z nią styczność, mam ochotę wytargać jej nosiciela za uszy i wykrzyknąć z całą parą płuc moich „Ty skończony durniu!”

Jan „wszystko wiem lepiej” Kowalski

Polak z ułańską fantazją – zwykło się mówić o człowieku pełnym ikry i animuszu, który na szali kładł wszystko w imię walki o własne idee. Na przykład z konną kawalerią rzucał się na stalowe hitlerowskie czołgi albo za ukochaną szedł na rycerski pojedynek. Później o takim mówiło się Polak mądry po szkodzie, ale to już zupełnie inna historia. Dziś Polak z ułańską fantazją to człowiek  pełny brawury, który dla beki i fanu jest w stanie zrobić wszystko. To człowiek mający daleko w tyle wszystkie obowiązujące zasady i normy. Człowiek, którym rządzi duma i emocje, który nie grzeszy racjonalnością, a słowo pokora to dla niego dziwny i niezrozumiały twór językowy. Człowiek, który zawsze i wszędzie i wszystko wie lepiej. Durny, bardzo durny człowiek

Tak sobie chodzę po tym świecie i obserwuję. A im starsza jestem tym więcej widzę i tym bardziej złość w sobie kumuluję. Bo o ile człowiek szkodzi tylko sobie, to trudno, jego sprawa. Ale jeśli jego działania mają wpływ na innych, to nie można spuścić na to zasłony milczenia. A fakt jest taki, że Polak wie lepiej! Wie, że po drinku może siąść za kierownicą. Wie, że po trzech piwkach jezioro przepłynie wpław. Autostradę całą przejedzie tylko i wyłącznie lewym pasem. Przez miasto tor rajdowy sobie urządzi. Zaparkuje na miejscu dla inwalidów, albo na szerokości całego chodnika. Polak zawsze wie lepiej wszystko i nie będzie mu nikt mówił,  jak żyć.

Żniwo

Kilka dni temu dwie rodziny spędzające swoje wakacje nad morzem spotkała największa tragedia. Jednego dnia, w miejscowościach oddalonych o 70 kilometrów, utopiły się dwie małe dziewczynki. Sytuacje były bliźniaczo podobne. Dzieci weszły do wody z rodzicem, morze było wzburzone, a na maszcie powiewała czerwona flaga zabraniająca kąpieli. Nie umiem, nie próbuję sobie nawet wyobrazić bólu rodzin. Ale nie umiem wykrzesać z siebie również zrozumienia. Dwoje dorosłych, ignorując wszystkie możliwe zakazy, łącznie z bezpośrednią reprymendą ratownika, postanowiło zrobić swoje. Bo wiedzieli lepiej.

Cieszę się, że media, a również blogerskie środowisko, z taką łatwością i ochotą podejmuje ważkie społecznie tematy, jak na przykład szeroko ostatnio poruszaną kwestię karmienia w miejscach publicznych. Przyznaje, sprawa istotna, ale jak by nie było incydentalna i nikt mi nie wmówi, że wypraszanie karmiących z miejsc publicznych, jest jakąś normą. Tymczasem każdego letniego weekendu życie w wodzie traci kilkanaście osób, w tym dzieci. Jedna śmierć to tragedia, milion to statystyka, mówił Stalin i trudno mu nie przyznać racji. Ogłuchliśmy na informacje mówiące o kolejnych ofiarach naszej brawury i głupoty. A czy nie powinniśmy mówić, KRZYCZEĆ, o tym głośno?

Nie wiesz lepiej

Od czerwca do dzisiaj w Polsce utonęło ponad 180 osób! Ponad 180 osób nie wróci z wakacji do domu, a to przecież jeszcze nie koniec lata. Większości przypadków można byłoby uniknąć. Pływacy, którzy czują respekt przed wodą, praktycznie nigdy nie toną. Toną osoby przeceniający swoje siły i umiejętności. Osoby pod wpływem alkoholu. Osoby nie przestrzegające reguł i zasad panujących na kąpieliskach. Przyczyną 70% utonięć jest alkohol. Statystyki utonięć w Polsce są jednymi z najgorszych w Europie! To naprawdę zatrważające. O tym trzeba mówić głośno!

Przed nami jeszcze kilka tygodni wakacji, długi weekend sierpniowy i mnóstwo okazji do wodnych kąpieli. Nie dajmy się zwieść letniemu luzowi i wakacyjnej beztrosce. Woda to żywioł. Przestrzegajmy reguł, pamiętając o tym, że NIE WIEMY LEPIEJ! Nie wiemy lepiej. Twój partner, twoja koleżanka, kumpel czy brat również nie wiedzą lepiej. Dlatego powstrzymaj ich, gdy zobaczysz, że ponosi ich ułańska fantazja. Krzycz o tym głośno!

Na koniec dwa przydatne linki:
Nie wiesz nic o utonięciu swojego dziecka.To jeden z pierwszych wpisów, który przeczytałam na blogu Marii i Kuby i niezwykle zapadł mi w pamięć. Wracałam do niego kilkukrotnie przed każdym urlopem nad wodą. Małe kompendium wiedzy na temat zachowań w kryzysowych sytuacjach. Jak rozpoznać, że ktoś się topi? Jak zachować się w przypadku popularnej nad Bałtykiem „cofki”, czyli prądów wstecznych. Temat ten rozwińcie o wiedzę z zakresu pomocy tonącemu. Ja dopiero w tym roku dowiedziałam się, że absolutnie nie wolno podawać tonącej osobie ręki, gdyż ryzyko takie samego losu jest niemal pewne! Więcej informacji na ten temat znajdziecie TUTAJ.

Postanowiłam Was trochę nastraszyć 😉 ale poza tym życzę Wam pięknych, spokojnych wakacji, z kontrolowaną dozą ułańskiej fantazji! <3

Podobne wpisy

6 komentarzy

  • Reply Aleksandra Bohojło / Esencja 13 sierpnia 2016 at 08:32

    Kilka dni temu utonął ojciec z dwójką dzieci. W mediach az huczało. Następnego dnia widzę na wlasne oczy tatusia wchodzącego do wody z dziećmi. Przy wywieszonej czerwonej fladze i dreptajacym nerwowo na brzegu ratowniku nawolujacym do wyjścia z wody. Facet nie wyszedł. Przedwczoraj przy czerwonej fladze i sporych falach jako jedyny taplal się w wodzie mężczyzna w dojrzałym wieku. Skakał po falach jak dziecko. Czasem znikał pod wodą . Na brzegu przez 20 minut stala jego żona z ręcznikiem i wzrokiem wbitym w morze. Bałtyk reality. O czym my mówimy?

  • Reply TOM 13 sierpnia 2016 at 10:45

    Niestety na Polaków zazwyczaj działa dopiero solidny bat. Może gdyby ratownicy mogli wystawiać mandaty coś by się zmieniło?

    Generalnie może zabrzmi to brutalnie, ale nic a nic nie szkoda mi jednego z tych dwóch ojców. Tego który posłał dziecko na pewną śmierć idąc się z nim kąpać przy czerwonej fladze i na dodatek przy falochronie.

    Januszu!!! Urlop nie zwalnia cię z myślenia i odpowiedzialności za życie własnych dzieci!!! No chyba, że lubisz widok czarnego worka.

  • Reply Ania 13 sierpnia 2016 at 10:45

    Po pierwsze to bardzo miło było poznać na SeeBloggers, dziękuję serdecznie za miejsce w kolejce 😊
    Po drugie, bardzo mądry wpis. Sama miałam raz doczynienia z prądem wstecznym. Mam mega respekt do morza, boje się wręcz wody bo nie umiem pływać. Byłam na plaży, z koleżanką, parę lat temu, na plazy niestrzeżonej. Fale były…niewielkie. Weszłam do kolan, ochlodzić się. Nagle znalazłam się w wodzie po szyję. Cudem, przysięgam, cudem, udało mi się wydostać na brzeg. Nikt by mnie nie usłyszał, nikt by nie zdążył pomóc. Szacunek do wody mam do dziś a na myśl o tamtej sytuacji chce mi się płakać i mam ciarki. Nie chodzę na plażę, nie lubię wody, nad Zatoka Gdańska mieszkam już 30 lat…

  • Reply Pola-Odpoczywalnia 13 sierpnia 2016 at 20:44

    Bardzo mądry i potrzebny wpis Aga! Ciągle lekceważymy wodę, a to przepotężny żywioł

  • Reply Kuba 15 sierpnia 2016 at 16:14

    Zastanawiające, dlaczego jak jest zakaz to nasi rodacy tego nigdy nie respektują? Jak jest zakaz to jest zakaz, psia krew!

  • Reply Ze Źródeł #86 » kubaosinski.eu 19 sierpnia 2016 at 20:05

    […] Nie wiesz lepiej! – RadoSHE – Ważny tekst. Wcale nie wiecie lepiej. A jak jest zakaz to jest zakaz, psia krew! […]

  • Pozostaw odpowiedź Ze Źródeł #86 » kubaosinski.eu Anuluj