Mam na imię Agnieszka i jestem introwertykiem

12 września 2016

Gdybym miała zapytać moich znajomych, co o mnie myślą, być może usłyszałabym, że spoko ze mnie człowiek, z którym można napić się kawy, pójść na imprezę, pogadać o sprawach ważnych, mniej ważnych, poradzić czy poprosić o wsparcie. Człowiek, któremu wystarczy jedno słowo, a zorganizuje imprezę, wyjazd, event, zbiórkę, cokolwiek. Człowiek spontaniczny, otwarty na świat i ludzi. I choć nie są to cechy ani szczególnie wyjątkowe, ani wyróżniające, są moim małym wielkim osobistym sukcesem. Nie zawsze bowiem bywa tak łatwo.

Diagnoza: introwertyk

Naprawdę. Jestem klasycznym introwertykiem, chociaż uświadomienie tego zajęło dużą część mojego życia, sporo stresów, czasem łez i pytań bez odpowiedzi, spowodowanych różnymi wewnętrznymi dysonansami. Mój introwertyzm nie dotyczy bliskich mi osób, a przynajmniej nie przede wszystkim ich. Nie przeszkadza mi w zawieraniu nowych znajomości, bo zawieram je nieustannie. Nie blokuje mnie towarzysko, wręcz przeciwnie, jestem bardzo towarzyską osoba. Nie zamyka w domu na cztery spusty, przeciwnie, lubię gwar i gdy coś się dzieje. Ale w przypadku kontaktu z obcymi ludźmi sprawia, że czuję się TOTALNIE źle i niekomfortowo. I żaden ekstrawertyk tego nie zrozumie 😉 Przykłady? Proszę bardzo. Nie znoszę być zagadywana u fryzjera, w przychodni, taksówce, w autobusie i w innych miejscach publicznych. Bywa, że nie lubię być zagadywana w ogóle. Milczący fryzjer to dla mnie najlepszy fryzjer! Taksówkarz, z którym kontakt sprowadza się do wymiany podstawowych informacji, to mój bohater dnia.  I naprawdę uwielbiam mamy, które w przychodni pediatrycznej nie raczą mnie każdym szczegółem katarku swojego dziecka. Moją ulubioną od zawsze formą relaksu jest odpoczynek pod kocem z dobrą książką. O ile naprawdę w danym momencie mam na to ochotę, potrafię tę aktywność przedłożyć ponad każdą, najlepszą nawet, atrakcję na mieście. Wylewność zostawiam tylko dla najbliższych. Czasem wolę milczeć i słuchać. Pisać SMSy niż rozmawiać przez telefon. I na koniec. Nie lubię, nie chcę, nie mam potrzeby mówienia wszystkim o swoich uczuciach.

smile

Czy jestem więc bucem?

Nie jestem. Chociaż nie zliczę ile razy usłyszałam, że sprawiam wrażenie wyniosłej, chłodnej i zadzierającej nosa. Serio to o mnie? Tylko dlatego, że nie potrzebuję się spoufalać? Zadawałam sobie pytania, mimo, że osoby oceniające mnie ten sposób, po bliższym poznaniu, zawsze (zaskoczone) weryfikowały swój pogląd. Ale ciążyło mi to i bolały mnie takie opinie. No bo jak to jest, że inni z taką lekkością wchodzą w nowe relacje, mówią o wszystkim co im w duszy i na języku siedzi, a wylewnością swoją mogliby obdzielić pół średniej wielkości miasta. A ja, jak ten kołek ciosany, zanim coś z siebie wyrzucę, mija wieczność, a i tak po wszystkim mam wewnętrznego kaca. Słowem, im bardziej starałam się udawać przed sobą kogoś innego, tym gorzej się czułam. Ale o co chodzi? Czy powinnam iść na jakiś kurs przełamywania nieśmiałości? Serio? Ale ja właściwie nie jestem nieśmiała, więc w czym tkwi problem?

kiss

Dystans, albo wszyscy zginiemy

Podziału na typy osobowościowe dokonał na początku XX wieku znany szwajcarski psycholog Carl Jung. Jung opisał introwertyka jako osobę, która czerpie energię ze świata wewnętrznego, z własnych idei, uczuć i wrażeń. Introwertycy potrzebują samotności, by zregenerować siły. Z kolei, tym co ładuje baterie ekstrawertyka jest świat zewnętrzny, ludzie, nowe wyzwania, projekty, działanie wśród innych. Jeśli jesteś introwertykiem i jest Ci z tym źle, warto zadać sobie jedno kluczowe pytanie. Jak długo można walczyć z cechami osobowościowymi przypisanymi nam odgórnie przez los, geny, stwórcę czy dziedziczenie? Można i całe życie, ale jedyne do czego to doprowadzi to do stanu permanentnej spiny, frustracji i rozczarowania. Czyż nie lepiej pogodzić się z tym kim jesteśmy i czerpać siłę tego co mamy, a nie z tego, co byśmy mieć chcieli?  Odpowiem Wam. LEPIEJ. Im starsza, dojrzalsza i doświadczona jestem tym bardziej akceptuję każdy wymiar mojej osobowości. Ten również. Przestałam przejmować się pytaniami: dlaczego milczysz? czy wszystko w porządku? czy coś się stało? czemu się nie uśmiechasz? dlaczego jesteś taka zamyślona? i nie szukam już żadnych gorączkowych wytłumaczeń. Na Boga! TAK! Wszystko w porządku! To tylko moja osobowość! Taka właśnie jestem i pewnie w tym momencie chcę pobyć sama ze sobą, bo tak mi jest dobrze! Skoro ja to zaakceptowałam, Ty również musisz.

14040028_1552679868203953_703913577451421277_n

To nie jest świat dla introwertyków

Niestety. Bycie introwertykiem nie przystaje do dzisiejszego hiperaktywnego świata. W świecie kultu ekstrawersji, introwersja traktowana jest niemal jak defekt.  Bo współczesny świat stworzony jest przez i dla ekstrawertyków. Im głośniej mówisz, tym lepiej Cię słyszą. Im więcej bywasz, tym częściej Cię zobaczą. Im bardziej pchasz się do przodu, tym większą masz siłę przebicia. Od dziecka uczy się nas, że powinniśmy być społeczni, wygadani, towarzyscy i  przedsiębiorczy. Promowani są ci najbardziej popularni i przebojowi. I to oni często osiągają spektakularny sukces. Cichy, skryty i zamknięty w sobie osobnik jest traktowany jako odchylenie od normy, zapewne nieudacznik życiowy. Czy my, introwertycy, mamy więc czego szukać w tym przebodźcowanym świecie czy zostaje nam już tylko schowanie się do mysiej dziury?

finnish-nightmares-introvert-comics-karoliina-korhonen-50-57cff961a883d__700

Cicha rewolucja

Czy wiesz, że. Wśród wielu analiz, które pojawiły się po wielkim kryzysie gospodarczym w USA, jedna z nich mówi, że odpowiedzialność za ten fakt, ponoszę przebojowi, ale niedouczeni krzykacze, piastujący najwyższe stanowiska. Wielu szefów firm z Wall Street przyznało,  że bardziej ostrożni, skupieni i introwertyczni pracownicy zapewne szybciej zauważyliby symptomy nadciągającego krachu. (Polecam film Big Short, który również o tym traktuje!).

Nie bez znaczenia jest również fakt, że od lat liderem światowej gospodarki jest Azja. A przecież Chińczycy czy Koreańczycy to jedne z najbardziej introwertycznych narodów świata. Nie przeszkadza im to prowadzić biznesów na globalną światową skalę.

Jest również szereg badań mówiących o tym, że introwertycy to wbrew pozorom genialni liderzy i pracownicy. Adam Grant, profesor szkoły biznesu na Pennsylvania University, w badaniu nad 130 przedsiębiorstwami wykazał, że introwertyczni szefowie są o wiele bardziej skuteczni w zarządzaniu. Udowodniono, że spokojniejsi i mało przebojowi liderzy podejmują mniej ryzykownych decyzji i rzadziej narażają firmy na straty. Poza tym introwertycy są lepszymi słuchaczami, dużo łatwiej wyłapują potrzeby i oczekiwania swoich pracowników, co zapewnia efektywniejszą współpracę.

Że już nie wspominając największych osiągnięć naukowych czy kulturowych, które nigdy by się nie dokonały, gdyby nie stali za nimi introwertycy. Albert Einstein, Bill Gates, Steven Spielberg, Hitchcock, Clint Eastwood, Meryl Streep, Kasia Nosowska, Piotr Najsztub, itd. itp.  Oni wszyscy byli i są introwertykami.

myyja-kysyy-apu

Ale co z nami szarakami?

Chociaż moja introwersja przysparza mi czasami kłopotów (zwłaszcza, że na co dzień otoczona jestem skrajnymi ekstrawertykami) potrafię czerpać z niej siłę. Cokolwiek dzieje się wokół mnie potrafię szybko się wyłączyć i skierować uwagę do wnętrza. Żadne zewnętrzne bodźce nie zakłócają mojego spokoju. Mam dystans do otaczającego mnie świata, nie nakręcam się łatwo. Jestem całkiem niezłym słuchaczem, analitykiem i obserwatorem. Wychwytuję niuanse i relacje niemal niedostrzegalne gołym okiem. Nigdy przenigdy nie nudzę się sama ze sobą…bo z samą sobą czuję się dobrze. Jeśli Ty również jesteś introwertykiem, zapewne wiesz o czym mówię.

To wielka wartość! Czerp z tego siłę.

—————–
Autorem powyższych komiksów jest Karoliina Korhonen, która na swoim blogu (Finnish Nightmares) stworzyła postać typowego Fina o imieniu Matti. Matti obdarzony jest wszystkimi cechami (i stereotypami) charakterystycznymi dla tego skandynawskiego narodu, wśród których introwertyzm jest bez wątpienia dominujący. Przejrzyjcie całego bloga Karoliny. Jest prześmieszny…i taki prawdziwy 😉

Źródło: „Ciszej proszę: siła introwersji w świecie, który nie może przestać gadać” Susan Cain

Podobne wpisy

5 komentarzy

  • Reply Kamila z Olomanolo.pl 12 września 2016 at 21:26

    Aga, mam wrażenie, że to wpis o mnie…Dzięki Ci za niego.

    • Reply radoSHE 4 października 2016 at 22:51

      Serio?? A widzisz! Nie powiedziałabym 🙂

  • Reply Agnieszka - Wypażona 14 września 2016 at 10:00

    Napiszę krótko: mam tak samo!
    I jeszcze ta okropna krępująca cisza, gdy poznajesz kogoś i nie wiesz sama o czym masz zagadać, więc milczysz jeszcze bardziej. A jeśli ten ktoś też jest introwertykiem (o czym nie masz pojęcia) zastanawiasz się, czemu ta osoba też milczy, na pewno nie ma ochoty na rozmowę ze mną i tym milczeniem daje mi znać, żebym lepiej sobie poszła 😉
    Świat nie ma pojęcia jak nam introwertykiem jest ciężko!

  • Reply kasia od Blizniakow 14 października 2016 at 15:03

    Hihi. Tekst o mnie. Dziękuję. Czyli nie jestem z tym sama?

  • Odpowiedz