Wydarzenia

Jak zmieniać świat na lepsze?

29 września 2016
14

Z duszą na ramieniu, z niedopakowaną walizką, z deadlinem na poniedziałek i zatkanymi zatokami. Pojechałam przeżyć chyba najbardziej poruszający weekend tych wakacji. Bo tak sobie założyłam, że ten wyjazd do Gdańska w ostatni weekend września, to będzie ta klamra, zamykająca lato. Lato intensywne, pełne doświadczeń i wniosków, lato które zdystansowało mnie do wielu rzeczy. Do blogosofery również. Czego spodziewałam się po najważniejszej blogerskiej konferencji? Wszystkiego…ale chyba nie tego co otrzymałam.

Blog Forum Gdańsk to cykliczna interdyscyplinarna impreza dla polskiej blogosfery uznawana przez  ekhm…środowisko 😉 za najważniejszą. Skąd ta opinia? Najważniejsza, bo organizowana przez miasto, a więc nie skomercjalizowana, będąca w kręgu zainteresowania wielu mediów i instytucji. Najważniejsza, bo dla stosunkowo niewielkiej grupy uczestników, a więc i z założenia odrobinę elitarna i prestiżowa. I w końcu najważniejsza, bo organizowaną z niezwykłą dbałością o wartość i merytorykę wszystkich przekazów.

Przez cały okres blogowania odwiedziłam wiele dużych konferencji i eventów blogerskich. I uwielbiam to! Wydarzenia te są jak porządny zastrzyk dopaminy, dodają energii, nakręcają do działania, inspirują. Często są jedyną okazją do spotkania z ludźmi, z którymi mocno zżyło się wirtualnie i to są moje absolutnie ulubione momenty. Ale przyznam szczerze, że z wydarzeń tych czerpię wybiórczo, dlatego, że często skupione są one na celach, które nie są moimi (blogowymi) celami.

Pojechałam więc do Gdańska po dobrą i merytoryczną treść, a wyjechałam…? No właśnie. Wyjechałam w stanie niemałego zdumienia. Nie spodziewałam się, że oprócz spodziewanej wiedzy, otrzymam tyle momentów poruszeń i łez dławiących w gardle. Ryczeć na konferencji blogerskiej? No serio! Nie będę streszczać całego programu konferencji. Rzeknę tylko dwa słowa. Od pierwszych wystąpień poczułam się jak w domu, w których mówimy o tych samych wartościach, tym samym językiem, z tą samą uwagą patrzymy na świat. Po raz pierwszy ktoś tak głośno i wyraźnie powiedział, że w blogosferze jest miejsce na tematykę społeczną, na sprawy trudne i cięższego kalibru. Po raz pierwszy, ktoś powiedział, jak to robić, aby robić to dobrze.

Było to dla mnie wyjątkowo interesujące, bo nic nie sprawia mi takiej satysfakcji, jak tematy społeczne, ale mimo świetnego ich odbioru, robię to zwykle w poczuciu pewnego wyobcowania, czasami i niezrozumienia. Okej, piszesz o tych uchodźcach i starych ludziach, ale może napiszesz coś w końcu o adaptacji przedszkolnej Mati.  Więc…wracając do tematu. Koncepcja „bloger-reporter”, która pojawiła się na konferencji jest jak długo szukany element puzzli, który właśnie  się znalazł i pomógł ułożyć mi obraz. Jakubie Górnicki (Podróżniccy.com) i Marcin Ogdowski (Bez kamuflażu.pl) Konradzie Kruczkowski (Halo Ziemia) – dziękuję za najważniejszą blogową lekcję jaką do tej pory otrzymałam! (Prelekcje chłopaków znajdziecie TUTAJ i TUTAJ).

Tematem przewodnim konferencji było odrobinę górnolotne zapytanie: czy bloger zmienia świat na lepsze. Choć moim zdaniem dużo lepsze byłoby pytanie, co zrobić, aby zmieniał ten świat na lepsze. Bo tak jak w przypadku pierwszego pytania mam kilka  wątpliwości i spostrzeżeń, tak w przypadku tego drugiego odpowiedź jest całkiem jasna….I zawiera się w jednym słowie. Słowie będącym leitmotivem całego eventu. W słowie odmienianym podczas wydarzenia przez wszystkie przypadki. W słowie, które padło najczęściej i padło z ust chyba wszystkich prelegentów, bez względu na specjalizację.  I wreszcie w słowie, które dotyczy nas wszystkich, każdego pojedynczego egzemplarza człowieka.

Mam poczucie odpowiedzialności, aby pisząc o wojnie nie wzbudzać ksenofobicznych i rasistowskich nastrojów. To bardzo ważne, zwłaszcza w czasie gdy media i osoby publiczne niebezpiecznie podsycają postawy nacjonalistyczne. Marzy mi się blogosfera odpowiedzialna społecznie. (Marcin Ogdowski, BezKamuflażu.pl)

Odpowiedzialność. Mi też się marzy, aby internetowi twórcy byli odpowiedzialni społecznie, czyli aby rozważnie i uczciwie kreowali swoje przekazy, bez względu na to czy piszą akurat recenzje szminki czy poruszają ważne zagadnienie społeczne, naukowe, sportowe lub każde inne. Ale to mało. Marzy mi się społeczna odpowiedzialność polityków i osób publicznych kształtujących opinię (o moich obawach, które ziszczają się dzisiaj pisałam tu: Panie Prezydencie). Marzy mi się odpowiedzialność dziennikarzy, publicystów, opiniotwórców i celebrytów. A wreszcie marzy mi się odpowiedzialność każdego z nas. Bo mam wrażenie, że wszyscy ponosimy fiasko.

Na co dzień staram się być odpowiedzialnym człowiekiem. Nie tylko za dom, dziecko, za rodzinę. Staram się być człowiekiem odpowiedzialnym społecznie. Daleko mi do ideału i popełniam dziesiątki błędów, ale staram się, bo uważam, że w tym szalonym czasie, to naprawdę istotne, aby szerzyć pozytywne postawy. To zagadnienie dotyczy wszystkich nas. Bo wszyscy żyjemy w społeczeństwie, w komórkach społecznych mniejszych i większych, w kilku lub w kilkudziesięciu. Każdy z nas ma swoje własne osobiste audytorium. Są nimi nasze dzieci, rodzina, współpracownicy, przyjaciele, znajomi z fejsa, uczniowie…Pomiędzy nami zachodzą relacje, jest dynamika i sprzężenie zwrotne. To co dajemy, to otrzymujemy z powrotem. Ale w jaki sposób świat ma być lepszy,  jeśli z taką lekkością porzucamy wszelkie normy, jeśli bez oporów przesuwamy granicę pomiędzy tym co złe a dobre, pielęgnujemy wzajemną nienawiść i w milczeniu przyzwalamy na krzywdę innych, a szacunek to tylko puste słowo. Nie muszę rzucać przykładami. Wystarczy włączyć telewizor, internet, przyjrzeć się postępującym zjawiskom, popatrzeć głęboko w siebie.

Według słownikowej definicji odpowiedzialność społeczna to zaangażowanie każdego człowieka w kreowanie lepszej rzeczywistości. Oznacza to mniej więcej tyle, że swoją aktywnością i postawami wpływamy na jakość życia nie tylko w tym wielkim i enigmatycznie pojętym społeczeństwie, ale i w każdej najmniejszej nawet komórce społecznej, w której przyszło nam funkcjonować. To co dajemy, dostajemy z powrotem. Przecież to takie proste.

Bądź odpowiedzialny. Zmieniaj świat na lepsze.

12 6 9 11 4 3 1 25

#BFGdansk – ogromnie dzięki za zaproszenie i możliwość wzięcia udziału w tym zupełnie wyjątkowym wydarzeniu! Do zobaczenia za rok. I hope so! 🙂

#Pełne relacje z konferencji znajdziecie między innymi na blogach Esencja, Piwnooka  Oczekując czy Michał Górecki. Polecam zainteresowanym, bo każda z nich traktuje trochę inaczej temat.

 

Podobne wpisy

7 Komentarzy

  • Reply Mama Pana Adama 30 września 2016 at 13:48

    Jestem fanem takiego mikrosocjologicznego podejścia:) Wielkie rzeczy zaczynają się od małych kroków:)

  • Reply Renia Hanolajnen | Ronja.pl 1 października 2016 at 01:14

    Święte słowa, Aga! Nie zgłosiłam się w tym roku i bardzo żałuję. Czytam Twoją relację i wiem jedno: za rok muszę być w Gdańsku 🙂
    A u Ciebie uwielbiam to, jak potrafisz pisać o ważnych sprawach. To prawdziwa sztuka, aby nie brzmieć naiwnie i patetycznie. Też bym tak chciała, ale wciąż się wstydzę 😉

    • Reply radoSHE 4 października 2016 at 22:42

      Renia no co Ty, nie wstydź się! Najgorsze jest pierwsze 10 razy, później jakoś leci 😉
      A w przyszłym roku dopilnuję, żebyś się zgłosiła! 🙂

  • Reply lucy es 1 października 2016 at 11:53

    <3

  • Reply Aleksandra Bohojło / Esencja 2 października 2016 at 23:48

    Tak bardzo się z Tobą Aga zgadzam, zresztą wiesz. A to co piszesz o odpowiedzialności jest i w punkt i idealnie wpasowuje się w dzisiejsze realia. Jutro mamy 3 października 2016 r. Poniedziałek. Dla niektórych to zwykły dzień pracy, kolejny dzień zmagania się z nieuleczalną chorobą czy kolejny dzień żałoby po odejściu kogoś bliskiego, a może dzień nadziei dla tych, którzy uporali się z problemami. Dla wielu będzie to jednak #czarnyponiedziałek, który zostanie w pamięci jako dzień #czarnegoprotestu. W tej kwestii odpowiedzialność bierze znacznie więcej ludzi, a ja mam nadzieję, że wszyscy wyciągniemy z niego jakąś cenną lekcję.

  • Odpowiedz