Krótka historia o miłości

22 grudnia 2016
love-2685020_1920

Pomiędzy wilanowskimi posiadłościami stoi niski i zupełnie niepozorny domek. Bardziej przypomina pomieszczenie gospodarcze, niż wnętrze, w którym toczy się życie. Podwórko przed budynkiem również nieco specyficzne. Nie ma kutych bram ogrodzenia, reprezentacyjnych podjazdów, równo przyciętych krzewów i tui. Tutaj o stare jabłonie opierają są sztalugi, w ściany pokryte sindingiem ktoś wbił zużyte palety malarskie. Na parapecie okna stoi kilka obrazów na płótnie. Tuż obok siebie: wizerunek Trójcy Świętej, nagiej kobiety i mężczyzny w garniturze.


Podjeżdżamy dużą furgonetką załadowaną po sufit paczkami. Paczki są cholernie ciężkie. Uwijamy się szybko z rozładunkiem. Jest zimno, paskudnie, lodowaty deszcz zasieka nam w twarz. Pierwsze pudło, drugie, trzecie, dziesiąte… Wnętrze domu jest niewielkie, ciemne, bardzo skromne. Z przedpokoju wchodzimy do wąskiej kuchni, aż w końcu trafiamy do miejsca, które wydaje się sercem całego domu. To widać od razu, to tu toczy się życie. Pierwsze co rzuca się w oczy to książki. Książki wypełniają każdy regał, półkę, każdy wolny centymetr pokoju. Są ich setki. Druga rzecz to obrazy. To co wiedzieliśmy na zewnątrz w ogrodzie, to był tylko przedsmak. Tu w środku obcujemy z czymś naprawdę imponującym. Nie znam się na sztuce, ale te obrazy są piękne. Ściskające za serce. Przyglądasz się każdemu po kolei i widzisz, że to nie są przypadkowe impresje artysty. Razem tworzą całość, opowiadają historię.

Na większości obrazów jest ona, Baśka.

Baśka, jak pieszczotliwie określa ją mąż Lucjan, siedzi przy stole w centralnym miejscu pokoju. Wygląda bardzo odświętnie, twarz promienieje, każda zmarszka na twarzy wypełniona jest uśmiechem. Z jej ust wydobywają się tylko pojedyncze głoski, łatwo jednak odczytać z nich radość. Baśka jest po ciężkim wylewie, który przeszła kilka lat temu i który spowodował głębokie upośledzenie. Ten wylew to taki kamień milowy w życiu rodziny. Chociaż nie, kamień milowy sugeruje progres, przejście do następnego etapu. Tu było zupełnie inaczej, choroba zmieniła bieg wszystkiego. Baśka z dnia na dzień stała się osobą wymagającą całodobowej opieki i pielęgnacji. Zadanie to wziął na siebie mąż Baśki, Lucjan, do tamtej pory właściciel prężnie działającej firmy. Czuwanie nad biznesem powierzył swojemu wspólnikowi. Pojawiły się kłamstwa, próby przejęcia sterów, długi. A za nimi bieda i ubóstwo. Ubóstwo liczone konkretną cyfrą – 90.

90. złotych miesięcznego dochodu na osobę.

Baśka, popatrz! Popatrz ile tu tego wszystkiego – wykrzykuje Lucjan odpakowując kolejne kartony, którymi zastawiliśmy całą wolną przestrzeń pokoju.

Lucjan. Nie sposób nie polubić go od razu! Duży, posturą swoją wypełnia całe pomieszczenie. Siwa biała broda sięga mu niemal do brzucha, oczy wesołe, głos żwawy. Po ciężkich doświadczeniach popadł w depresję. Podjął leczenie i wyszedł z choroby. Dziś jego autoterapią jest malowanie. Jest samoukiem. Jego energia, tubalność i ujmujący sposób bycia kruszą wszelkie lody. Zresztą nie ma czego kruszyć, chociaż tego się obawiałam. Skrępowania, zawstydzenia, ciszy. Tymczasem mam wrażenie, że znamy Lucjana od dawna. Gdyby nie to, że przed nami kolejne miejsca do odwiedzenia, moglibyśmy w nieskończoność pić z nim herbatę. I słuchać. Słuchać jak mówi o niej. O Baśce.

– Tu namalowałem Baśkę w szpitalu – mówi Lucjan, wskazując na kilka małych obrazków, przedstawiających kobietę bez włosów z bandażem na głowie. Po wylewie kobieta przeszła poważną operację. Tu jesteśmy z wnukami, tu nasz autoportret, a tam nad biurkiem, mój ulubiony. Zrobiłem go kilka la temu. Ten ulubiony obraz jest naprawdę imponujący. Największy chyba ze wszystkich i powieszony w centralnym miejscu pokoju. Jest na nim kobieta filuternie spoglądająca w bok. Na sobie ma jedwabną sukienkę na cienkich ramiączkach, na jednym ramieniu założone futro, w uszach i na dekolcie połyskująca biżuteria. Całość jest bardzo zmysłowa, ale w zestawieniu z życiem w tym ciasnym mieszkaniu, boleśnie przypomina o tym, co utracone.

Ale nie dla Lucjana.

Baśka jest najpiękniejszą kobietą na ziemi – mówi spoglądając na żonę z czułością.

Na stole przed Baśką lądują kolejne dary. Nowe obuwie, bielizna, poszewki na kołdrę i poduszki. Rzeczy niezbędne, te używane do tej pory mają po kilkanaście lat, są już bardzo wyeksploatowane. Każda rzecz przyjmowana jest z aplauzem i szczerą prostą radością. Nawet puszki z pomidorami czy sardynki. Zresztą z żywności Lucjan cieszy się chyba najbardziej. Po wylewie żony to on przejął wszystkie role. Musiał również nauczyć się prowadzić dom oraz gotować. Głośno planuje do czego wykorzysta otrzymane dary i na co przeznaczy zaoszczędzone na żywności pieniądze. – Baśka, będzie za co kupić słodycze wnukom pod choinkę!

Lucjan sprawnie rozpakowuje otrzymane paczki, ale kątem oka obserwuje reakcje Baśki. Lustruje co sprawia jej największą przyjemność tylko po to, aby współtowarzyszyć w jej radości. Gdy przychodzi moment pamiątkowego zdjęcia, trzykrotnie proszę ich o spojrzenie w obiektyw. Ona głaszcze go po twarzy, on wpatrzony w nią tak, jak patrzy się na początku każdego wielkiego romansu. Wyglądają jak nastolatkowie, a przecież ten czas już dawno za nimi. Wyglądają jakby cały świat stał otworem, a przecież świat skurczył się do dwóch ciasnych pomieszczeń w tym małym skromnym domku.

Jesteśmy porażeni ich miłością. Jesteśmy porażeni taką miłością.
Bieda ma wymiar tylko materialny.

—-

Ta krótka historia powstała po jednym ze spotkań z rodziną w ramach akcji Szlachetna Paczka, której miałam zaszczyt być wolontariuszem. Bycie w zespole paczki, to jedno z ważniejszych wydarzeń mojego życia. Bycie Darczyńcom stawia do pionu i prostuje priorytety. Jeszcze przez kilka najbliższych dni możecie pomagać w skompletowaniu paczek dla najbardziej potrzebujących rodzin. Doświadczcie tego! Gorąco polecam! 🙂

1a

Podobne wpisy

10 Komentarzy

  • Reply Pola-Odpoczywalnia 23 grudnia 2016 at 11:16

    Wzruszylam się Aga.
    Ze szlachetną paczka się zagapilam w tym roku, w przyszłym dołączę na pewno, to piękna inicjatywa.

  • Reply Bożena 23 grudnia 2016 at 13:47

    W tym roku pomagaliśmy w ramach szlachetnej paczki gromady zuchenek. Zawsze jest jakaś historia, zawsze wzrusza. tegorocznej rodziny nie znam, tylko przekazałam potrzebne rzeczy. jednak rodziny z poprzednich lat pamiętam bardzo dobrze.

  • Reply Marta Kraszewska 24 grudnia 2016 at 10:28

    Niesamowici ludzie, niesamowita historia! I ta miłość i książki! Dobrze, że jest coś takiego jak Szlachetna paczka!

  • Reply Sztuk Kika 24 grudnia 2016 at 12:10

    Przepiękna, choć smutna historia… pozornie smutna. Miłość, zaufanie, oddanie na lata, najcenniejsze co mają, wielu z nas chciałoby „to” posiadać, a jak niewielu osobom się to uda.

  • Reply Smiley Project 24 grudnia 2016 at 14:50

    Wzruszająca historia! Dziękuje za jej opowiedzenie 🙂

  • Reply Ola z zachwyconanatura.pl 27 grudnia 2016 at 10:02

    Daje do myślenia … Poraża miłością…

  • Reply PorzuconeHistorie 27 grudnia 2016 at 23:11

    Myślę, że prawdę o sobie możemy dostrzec dopiero gdy wiosna życia już za nami. Obraz kochających się starszych ludzi jest najpiękniejszy i najszczerszy. P.S. Świetne zdjęcie, świetny obraz

  • Reply Agata - Ruby Times 29 grudnia 2016 at 23:11

    Dopiero teraz to czytam.
    Aga .. wielkie <3

  • Reply Najlepsze teksty blogosfery 2016 roku - 30 grudnia 2016 at 13:15

    […]  Krótka historia o miłości […]

  • Reply myslobook.pl 18 stycznia 2017 at 17:17

    Wzruszyłam się. Pięknie piszesz, świetnie się Ciebie czyta, a w dodoatku ta historia… inspirująca!

  • Odpowiedz