Podróże i miejsca

Rzuć wszystko i przyjedź do Gdańska!

24 listopada 2017
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mieszkanie w Warszawie ma kilka plusów, a największym jest … bliskość do morza. Ale cóż w tym niezwykłego jest, aby fakt ten stawiać na pierwszym miejscu? Otóż dla dziewczyny z południa (ależ to amerykańsko brzmi!) Bałtyk zawsze był zdarzeniem raczej deficytowym.

Oczywiście zdarzało się, że jeździliśmy nad morze w dzieciństwie. Ale musicie wiedzieć, że perspektywy województwa śląskiego była to prawdziwa droga przez mękę! Wyprawa, trwająca kilkanaście godzin i naznaczona nieprzewidzianymi zwrotami akcji. Pierwsze przeszkody pojawiały się już w okolicach Częstochowy (choć tu do tej pory niewiele się zmieniło), a dalej było tylko gorzej (Łódź) i najgorzej (Toruń). I żadnych Maców po drodze.

Kiedy jednak już podejmowaliśmy się tego wysiłku, a na miejscu okazywało się, że dwa tygodnie urlopu przyjdzie nam spędzać w wątpliwej aurze typowego „polskiego lata”, moi rodzice podjęli dość dramatyczną decyzję – koniec z Bałtykiem. Rozwód! Separacja! Nie będzie pobłażania i ciągłego wybaczania. Nie będzie ckliwych powrotów z płochą i nawiną nadzieją na lepsze. Od tego czasu, do ostatnich naszych wspólnie spędzanych wakacji, wybieraliśmy zupełnie inne destynacje. Wtedy nie narzekałam, przyznaję. Ale te długie lata nieobecności Bałtyku w moim życiu, rekompensuję sobie teraz z nawiązką. A z takiej Warszawy, proszę państwa, sprawa to niebywale łatwa. Wskakujesz w pociąg/samochód, trzy godzinki i już chłodna bryza smaga cię po policzkach. Który to już raz w tym roku? Piąty, albo szósty. Czasami myślę, że właśnie dlatego się tu przeprowadziłam.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po raz pierwszy natomiast trafiliśmy tu tak późną jesienią. Po raz pierwszy i..kurcze! Dlaczego mi nikt nie powiedział, że listopad nic a nic człowieka nie boli, gdy jesteś nad morzem. Że wyprawa w tym czasie to jeden z tych pomysłów, o których zwykło się mawiać „epicki”. Jesienna depresja? Co to jest jesienna depresja, gdy wokół cisza, spokój i harmonia, wpatrujesz się w horyzont i narkotyzujesz jodem. Polecam państwu ten stan. Nawet trzydniowy. Wystarczy trzydniowy. Gdzieś w okolicach Jelitkowa na przykład, żeby do wylotówki nie było daleko, a jednocześnie wystarczająco bałtycko.

 OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gdzie spędzić krótki weekendowy wypad na Pomorzu? Baza noclegowa Trójmiasta jest nieźle rozwinięta, ale nie zawsze spełnia wysokie oczekiwania, które stawiamy podróżując z dziećmi. Gdy więc chcecie mieć pewność, że Wasza miejscówka zaopiekuje się Wami w przypadku słabej aury, śmiało wybierzcie hotel Mercure Posejdon w Gdańsku. W pełni prodzieciowa infrastruktura, od wyposażenia pokojów, (gdzie czekały na nas np. kredki i książeczki) po przyjazny dzieciom basen, plac zabaw i kącik z zabawkami oraz niezwykle sympatyczny personel! Na uwagę zasługuje również fantastyczna lokalizacja. Niby trochę Gdańsk, niby trochę Sopot, a tak naprawdę Jelitkowo – czyli całkiem kameralny, spokojny i zielony kawałek pasu nabrzeżnego. Do plaży 2 minuty spacerkiem, do naszej ukochanej restauracji „Bar Przystań”, którą odwiedzaliśmy każdego dnia – ok 20-30 minut plażą – bardzo, ale to bardzo powolnym krokiem 😉

No dobra, a teraz zgadnijcie co pamięta nasze dziecko z wycieczki nad morze….?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Taaaak! 😀 Fioletowego lwa znajdującego się w holu hotelu! Dzięki Mercure za ten niezwykle edukacyjny aspekt naszej wyprawy 😉

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Podobne wpisy

1 Komentarz

  • Reply Kuba z MyLittleAntS 30 listopada 2017 at 11:24

    Haha! My we wtorek wróciliśmy z Gdańska i też byliśmy zachwyceni! Mrówy pierwszy raz widziały morze, a ja pierwszy raz widziałem wymarły kurort nadmorski. Gdańsk, a bardziej Sopot późną jesienią mnie oczarował!

  • Odpowiedz