Podróże i miejsca

Angkor Wat w Kambodży, czyli słów kilka o podróży z moich marzeń!

3 marca 2019

Opowiem Wam jak to się zaczęło. Banalnie, rzekłabym. Był początek nowego milenium, kończyłam podstawówkę i namiętnie grałam w gry komputerowe. W co ja nie grałam. Kajko i Kokosz, Theme Hospital, Worms Armageddon – zainteresowania zaiste rozległe. Do momentu, gdy kolega z klasy nie przyniósł mi jej. Nie pamiętam, czy jeszcze podzieloną na 15 dyskietek, a może skondensowaną już na jednej płycie. Lara Croft Tomb Rider z kambodżańskiej dżungli zawładnęła moim wirtualnym życiem. 

Strzelać nie umiem, a zręcznościówki interesują mnie mniej więcej tyle, ile kryminały Remigiusza Mroza… ale mroczna sceneria i klimat tej gry, a później i filmu – o Panie! Mogłam się w nim zgłębiać nieustannie. I choć merytoryczna wiedza i prawdziwa fascynacja pojawiła się znacznie później…to tak właśnie dowiedziałam się o Angkor Wat,  jednym z najbardziej niezwykłych miejsc na Ziemi.  Z gry komputerowej!

Lata płynęły, zainteresowania się zmieniały, pojawiły się szybkie łącza internetowe, IRC i gadu-gadu, przestałam grać w gry, zaczęłam czatować, skończyłam czatować, poszłam na studia, później do pracy, ale marzenie, aby odwiedzić Angkor Wat było już mocno zakorzeniona w mojej głowie. I jeszcze kilka lat temu myślałam, że kompletnie niemożliwe do zrealizowania. Właściwie gdzie jest ta Kambodża, przecież to dalej niż drugi koniec świata?! A jednak! Zrobiłam to!

Angkor Wat w Kambodży. Dlaczego fascynuje? 

Angkor. Kamienne miasto złożone z kompleksu ok. 100 świątyń. Zlokalizowane w dzikiej i głębokiej dżungli na powierzchni ok. 200 km kwadratowych. Wznoszone przez 40 lat prawie tysiąc lat temu. Stolica niegdyś potężnego, a nieistniejącego już imperium. W czasach świetności zamieszkiwane przez milion ludzi! Wśród wszystkich zabudowań – to najważniejsze, najbardziej charakterystyczne, najczęściej spotykane na pocztówkach. Świątynia-matka: Angkor Wat. Dlaczego imperium upadło i opustoszało po zaledwie pięciu wiekach? Do dziś funkcjonuje kilka hipotez: zatrucie wody, wieloletnia susza, klęski urodzaju. Ludzkość zapomniała o Angor na setki lat…aż do momentu odkrycia ruin w dżungli przez francuskiego badacza w 1861 r. Krótki był czas euforii świata na to najbardziej nieprawdopodobne znalezisko. Rozpoczął się czas grabieży, zniszczeń, a przede wszystkim czas izolacji Kambodży i czas okrutnego reżimu Czerwonych Khmerów…

Nie chcę popadać i melancholizm łamane przez sentyment. Wystarczy może, że napiszę, iż nic z rzeczy, które dotychczas widziałam, nie zrobiło na mnie takiego wrażenia. Takiego, że ścisk w gardle, łzy w oczach, telepanie serca. To miejsce, które oszałamia i intryguje. Miejsce pełne niezrozumiałych symboli wykutych w ścianach, szeptów historii, zapachu kadzideł, słońca i wypalonej trawy. Symbol jednego z największych imperiów, a później niemy świadek krwawego ludobójstwa. Świat, który nie skłania, a zmusza do refleksji. Gdzie wyraźnie czujesz, jak krucha i ulotna jest twoja egzystencja. Zobaczyć to, poczuć to – było jednym z moich największych podróżniczych marzeń!

Jak zwiedzać?

Gdy czasami słyszę opinię: Angkor Wat? To przereklamowane! … zastanawiam się, jak można było tego nie doświadczyć! Może trafiliśmy tu w dobrym okresie, bo w pierwszej połowie marca. Szczyt sezonu przypada na styczeń i luty, a więc liczba turystów była podobno mniejsza. O czym warto pamiętać, zwiedzając kompleks? Trasa zwiedzania biegnie wokół okręgu. Mamy do wyboru mały okrąg (ok. 17 km i 5 najważniejszych świątyń) i duży okrąg (25 km, główne świątynie, plus kilka bardziej odległych). Obojętnie, którą trasę wybierzesz…warto zacząć zwiedzać ją w odwróconym kierunku, zostawiając najważniejszą świątynię Angkor Wat na koniec. Nie będziesz podążać z tłumem! W kilku świątyniach byliśmy niemalże sami. Jak podróżować pomiędzy świątyniami? Najbardziej komfortowa opcja to tuk tuk. Śmiałkowie pokonują tę trasę również na rowerze! Trasa może nie jest spektakularnie długa, ale warto dodać do tego średnią temperaturę powietrza 35-40 st. Upewnijcie się, że wasz kierowca tuk tuka w cenie ma butelki wody mineralnej, bo tych wypijecie niezliczoną ilość. Ubranie, jak do świątyni, zakryte – odkryte ramiona i krótkie szorty raczej odpadają.

Jak tu trafić? I dlaczego pociągiem?

Do Kambodży trafiliśmy prosto z Bangkoku. Droga do Siem Reap, kambodżańskiego miasta, które jest bazą wypadową do zwiedzania Angkor, może być prosta, jak włoska autostrada, a może też być ekscytująca, długa i pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji. O ile pierwsza opcja zaczyna i kończy się na lotnisku, o tyle drugą rozpoczniecie wczesnym świtem, w Bangkoku, na lokalnym dworcu Hua Lamphong. Kolejka do kasy, bilet za 6 zł (słownie: sześć złotych) i kilka godzin niezwykłej podróży do granicy z Kambodżą. Pociąg, plastikowe ławki, leniwie pracujące wiatraki umocowane przy suficie, garstka turystów i lokalsi. Lokalsi śpiący, rozmawiający, a nawet tacy gotujący pomiędzy wagonami potrawy sprzedawane później innym pasażerom. A przede wszystkim widoki za oknem zmieniające się z każdym kolejnym kilometrem. Niezapomniane przeżycie!

O przejściu przez granicę tajlandzką-kambodżańską krążą legendy! Nie czytajcie, nie stresujcie się, jak i ja nie poczyniłam. Cały proces przebiegł zupełnie bezproblemowo, stosunkowo szybko, bo tylko 3 godziny. Nikt nie wymagał od nas ani pół dolara łapówki, nikt nie brał nas do ciemnych i groźnych pomieszczeń w celu uiszczenia tajemniczych opłat. Zaprawdę, wiele z tych historii to tylko  azjatyckie #urbanlegend. Co nam z pewnością ułatwiło sprawę? Wyrobienie kambodżańskiej wizy online, która od razu zwalnia z odstania w kilku okienkach.

 Co dalej? 

Ostatni etap podróży to transfer z granicy do Sieam Reap. To około dwóch godzin jazdy samochodem, a dystans ten najlepiej pokonać lokalną taksówką. Koszt ok. 20 dolarów. Kwotę tę łatwo zredukować zabierając „na pokład” innych turystów, bo Ci, zmierzający w tym samym kierunku są tam zawsze. W samym mieście poruszacie się tuk-tukami lub skuterami.

W samym Sieam Reap zatrzymaliśmy się w hotelu Lotus Blanc Hotel. Został on mi polecony, a teraz sama polecam go każdemu! Nie wchodząc w szczegóły, będą Państwo zadowoleni 🙂 Jak się okazało to jeden z najlepszych  hoteli w mieście, ale ceny są bardzo europejskie. Dodatkowo polecam szukania ofert za pośrednictwem serwisu Agoda (nie tylko w Kambodży, a w całej Azji), można upolować naprawdę duuuuże promocje (również Lotus Blanc), a i azjatycka baza kwater wydaje mi się znacznie bogatsza niż w booking.

Co po zwiedzaniu Angkor? Kambodża to nie tylko świątynie zamknięte w dżungli. To również cudownie przemili ludzie, bogata kultura, dobre jedzenie i piękne plaże. Dlaczego by nie skoczyć do stolicy Phnom Penh czy na rajską wyspę Koh Rong? Jeśli warunki i czas Wam na to pozwalają – zdecydowanie warto!

Ale Kambodża to również ogromne nierówności społeczne, wszechobecna bieda, wyzysk dzieci. To również krwawe karty historii, bardzo nieodległej historii. Kambodża jest wyrzutem sumienia całego zachodniego świata. Przygotujcie się do tego wyjazdu dobrze. Zostanie z Wami na zawsze.

*Ps. Chcącym zgłębić temat historii Kambodży polecam dwa reportaże: „Uśmiech Pol Pota” i „Duchy. Korespondencje z Kambodży”. Są świetne, bolą, warto przeczytać nie tylko przed wyjazdem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Podobne wpisy

1 Komentarz

  • Reply agata 11 maja 2019 at 11:40

    To podróż także i z moich marzeń ! Piękne ujęcia 🙂

  • Odpowiedz