Browsing Tag

macierzyństwo

Suma wszystkich strachów

5 lutego 2016

Od około trzech lat dzierżę berło największej panikary w rodzinie. Doskonale wiem, gdzie zaczyna się początek tej historii, a zaczyna się on w dniu, w którym na teście zobaczyłam dwie bardzo wymowne kreski. Fakt, być może czasami przesadzam, ale całkiem typowe wydaje mi się nieprzespana noc, bo temperatura dziecka podwyższona, albo jakieś badanie delikatnie odbiega od normy. Albo ten dzisiejszy upadek, to już serio wyglądał groźnie, więc sprawdzasz co 15 minut, czy wszystko w porządku. My mamy, tak mamy. Ale mimo, tego że moja głowa wypełniona jest różnymi o dziecko obawami, jest coś czego boję się dużo bardziej.

Czytaj dalej

Można? Nie można!

15 lutego 2015
421

Nie można zaprojektować dziecku życia. Nie można zaplanować mu kariery i pewnie wierzyć, że podąży obraną przez nas ścieżką. Nie można wtłoczyć mu własnych opinii i poglądów. Nie można za dziecko decydować. A przede wszystkim nie można ustrzec go od popełniania błędów. Naszych błędów. Brzmi świetnie. Prawda?

Czytaj dalej

Jak to jest z tym mózgiem ?

8 lutego 2015
321

Tak sobie siedzę i dumam nad tym iście filozoficznym pytaniem. I sama nie wiem. Bo że w ciąży mózg się kurczy, to fakt niepodważalny jest. Amnezje się zdarzają, samochód prowadzić gorzej, koncentracja i refleks poniżej średniej. Ja to wszystko wiem z własnego doświadczenia. Ale problem inny jest! Bo trzynaście miesięcy w ciąży już nie jestem, a ten jakby dalej do formy nie wrócił. Help!

Czytaj dalej

Dziecko

Komu w drogę, temu czas

3 lutego 2015
12

Niby wiedziałam, że się zmienia, rośnie, dojrzewa. Ale w otoczeniu wciąż tych samych sprzętów, zabawek i ścian czas płynie wolniej, leniwiej. Zmiany zachodzą subtelnie, niedostrzegalnie, nieuchwytnie więc. Dorasta, a jakby to poza mną było. Trzeba nam było wyjechać, spojrzeć na Mati inaczej, gdzie indziej. I przerazić się, że wszystko co mówią o tym czasie co pędzi…to prawda.

Czytaj dalej

Dziecko

Nie zawsze jest sielankowo

24 listopada 2014
01

O macierzyństwie napisano już chyba wszystko. Że to nie sam lukier i pączki z posypką rozpisywać się nie będę. I mimo, że stan bycia mamą to kosmicznie piękne uczucie, to śmiem przypuszczać, że każda z nas ma swoje małe demony, skutecznie potrafiące wyzuć z resztek sił, energii i dobrego samopoczucia. Są rzeczy, które gryzą mniej lub bardziej. Zaciemniają obraz, odbierają radość. Coś co dla jednej z nas nie jest powodem do rozpaczy, u drugiej wywołać może poważny dół. Problemy z karmieniem, kryzysy laktacyjne i inne, brak czasu dla siebie, poczucie zależności, dojmująca rutyna, zmęczenie. Lista długa i niewyczerpana. I mimo, iż na blogu staram się gromadzić głównie dobre chwile, to dziś słów kilka o moim demonie. Moim macierzyńskim wrogu numer jeden, z którym choćbym nie wiem jak chciała, nigdy się nie zaprzyjaźnię…

Czytaj dalej

Dziecko

Nie wierzę w matki idealne

4 października 2014
11

Pisałam już, że uspołeczniamy Matyldę. Ano uspołeczniamy i póki co przyniosło to fajne efekty, ale o tym kiedy indziej. Dziecko się socjalizuje, a ja przecieram oczy ze zdumienia. Każdy klubik/kafe przyjazne dziecku/plac zabaw to prawdziwa jaskinia lwa. A raczej lwic-matek. Matek niby takich jak ja i Ty. Normalnych. A jednak nie tak normalnych do końca, a mam „idealnych”! I może miałam pecha, że zawsze takie matki spotykam, a może to jednak potwierdzenie reguły, że ten typ w przyrodzie jednak istnieje.

Czytaj dalej