Browsing Tag

Matylda

Dziecko

Chrońmy dziecko w dziecku. Tak szybko dorasta!

7 marca 2016

Patrzymy co rano przy śniadaniu na naszą córkę i głośno zastanawiamy się, jak długo to jeszcze potrwa. Ta przejrzystość myśli, te niczym nie zmącone uczucia, ten brak filtrów, zniekształceń, barier i konwenansów. Patrzymy z niemałą zazdrością, bo uświadamiamy sobie, jak starzy jesteśmy, jak bardzo wtłoczeni w normy i ramy, z którymi wcale nie zawsze nam po drodze. Ale patrzymy też z zachwytem, bo nie ma absolutnie nic piękniejszego, niż możliwość ogrzania się w promieniach jej świata. 

Czytaj dalej

Dziecko

Minął rok…czyli o tym dlaczego jest (jeszcze) lepiej!

4 marca 2015

Odkąd pamiętam zawsze słyszałam, że pierwszy rok z życia dziecka jest tym zdecydowanie najlepszym, najbardziej zaskakującym, niepowtarzalnym i zapadającym w pamięć. A później to już tylko stagnacja. Dziecko zdobyło kamienie milowe…czym więc się tu dalej ekscytować. Minęło dwanaście miesięcy, ba! piętnasty zaraz leci…a ja nie zamieniłabym obecnego etapu na żaden z wcześniejszych. Never.

Czytaj dalej

Dziecko

Tupot małych stóp, czyli Matylda chodzi!

4 lutego 2015

Tak! Nasz Matyldek chodzi!!! Pękam z dumy, ale kto by nie pękał! Wszak to rozwojowy kamień milowy! Mała wielka rewolucja! Stopniowało nam dziecko napięcie mistrzowsko. Od pierwszych nieśmiałych samodzielnych kroczków do prawdziwego chodzenia minął chyba miesiąc. Oczywiście, że się niecierpliwiłam! Ale nie przyśpieszaliśmy niczego i w końcu się doczekaliśmy! Także chwalę się, a co! ♥ ♥ ♥

Dziecko

Komu w drogę, temu czas

3 lutego 2015

Niby wiedziałam, że się zmienia, rośnie, dojrzewa. Ale w otoczeniu wciąż tych samych sprzętów, zabawek i ścian czas płynie wolniej, leniwiej. Zmiany zachodzą subtelnie, niedostrzegalnie, nieuchwytnie więc. Dorasta, a jakby to poza mną było. Trzeba nam było wyjechać, spojrzeć na Mati inaczej, gdzie indziej. I przerazić się, że wszystko co mówią o tym czasie co pędzi…to prawda.

Czytaj dalej

Dziecko Inspiracje

Projekt: roczek!

22 grudnia 2014

Stało się! Najważniejsze grudniowe wydarzenie odhaczone. Urodziny Matyldy świętowaliśmy od weekendu do weekendu. W drugi rok (!) swojego życia wchodzi więc głośno, z przytupem i wirusowym zapaleniem gardła niestety…I mimo, że wszystko poszło (prawie) zgodnie z planem, cieszę się, że to już za nami, a następna taka okazja dopiero za rok. Czas skupić się na innych rzeczach. Ale przedtem małe foto podsumowanie wczorajszej rocznicy…

Czytaj dalej

Dziecko

Dwunasty miesiąc Matyldy !

13 grudnia 2014

Matylda skończyła dzisiaj pierwszy rok swojego życia. Jak się pisze post w takim dniu? Niełatwo. Bo jak opisać rok wzruszeń największych i równie ogromnych obaw i niepokojów.  Najważniejszy rok naszego życia. Mówię to z pełnym przekonaniem. Możliwe, że najważniejszy rok życia Matyldy. Rok, w którym tworzy się wszystko. Więź, bliskość, zrozumienie, miłość i rodzina…

Czytaj dalej
Codziennik

O dzisiejszości naszej

21 listopada 2014
Po dwóch tygodniach wróciliśmy do domu, a ja mam wrażenie, że wróciliśmy, ale z zupełnie innym dzieckiem. Dzieckiem, bo określenie niemowlak, jakby prawie nieadekwatne już. Jak bardzo można zmienić się przez kilkanaście dni?
Czytaj dalej
Dziecko

11 miesiąc Twój !

13 listopada 2014

Dzień zaczął się wcześnie. Około szóstej. Mleczne pierwsze śniadanie. Przytulasy w łóżku i myk do łóżeczka. Z zapasem książeczek, żebyś mi dała dospać jeszcze chwilę. Wszak ważny dzień przed nami. Po godzinie głośne mniaaam mniaaam wyrywa mnie ze snu. Otwieram oko, żarłok stoi już przy poręczy, coraz dobitniej upominając się o swoje. No to mniam! Kaszka zawsze mniam. Teraz Ty sobie poraczkuj, podemolkuj, potargaj te gazetki wyborcze. Mama zje śniadanie, wypije kawę i obmyśli plan działania na czas drzemki. Bo że poranna drzemka będzie – jest pewne jak podatki, pewne jak amen w pacierzu. Ogarnę mieszkanie, obiad jakiś, a przede wszystkim siebie. Bo mini blogerskie spotkanie w południe; wyglądać trzeba. Zmęczyłaś się? Myk do łóżeczka, aaa kotki dwa, kołderka podusia, śpimy. Wstajesz? No dlaczego wstajesz. No to postój jeszcze skoro musisz, znudzisz się, zaśniesz. Naczynia pomyte, kuchnia ogarnięta, nie ma zmiłuj idziemy spać. Ty musisz się wyspać, a ja muszę pomalować paznokcie. Nie chcesz leżeć? No dobra, na moim brzuchu uśniesz na pewno. Ostatnio często Ci się to zdarza. Nie? No dobra. Lecimy z przeglądem nowych umiejętności. Tak, to jest ucho, to zęby, to nos, a to oko. Ała. Tak, tak robi kurka, tak konik, tak coś tam prycha. Kosikosi/brawobrawo. Niemaniema jest. Papa, aaa kotki dwa. Myk do łóżeczka. Paluch w buzi, głowa w kocyk, pupa do góry. No teraz to chyba już się uda. Paznokcie już nie wyschną, ale może bluzkę zdążę wyprasować. Na palcach stóp wyciągam żelazko. I nagle to słyszę. Maaaa-maaa. Maaa-maaa. Szlag trafił zaplanowany outfit! Zadziwiające, że ma-ma jest tylko wtedy, gdy chcesz, aby Cię wyswobodzić. Im bardziej się irytuję, tym bardziej nie śpisz. Za pół godziny musimy być na miejscu. Nie ma już kiedy, ani komu spać. Zbierać się trzeba, dziewczyny czekają. Pampek, rajtki, spodnie. Wrzucić coś na siebie. Jeszcze tylko szybkie dokarmienie na wychodne. Wtulasz się, wsysasz. Zasypiasz. Ech.

Czytaj dalej

Dziecko

Historia pewnego spaceru

28 września 2014
Miało być jak zwykle, po staremu, po utartych ścieżkach. Piekarnia (rogal czekoladowy), park, ławka, książka, sklep, dom. I co dzień mijany z boku plac zabaw. Zawsze wypełniony po brzegi, z kolejkami jak za PRL. Nigdy nie było nam po drodze. Za malutka przecież jesteś. Na pełzanie w piasku też chyba za wcześnie. Do huśtawek sznur dzieciaków, zanim Cię tam wsadzę, już trzeba będzie schodzić. Ale spać nie chciałaś, na koc za zimno, rozrywkę trzeba zorganizować. A plac zabaw pusty. Jesień odstraszyła?

Czytaj dalej